lipca 29, 2017

Światło, które utraciliśmy

Światło, które utraciliśmy
Znalezione obrazy dla zapytania światło które utraciliśmy 
Tytuł: Światło, które utraciliśmy
Autor: Jill Santopolo
Wydawnictwo: Otwarte
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 304
Cena okładkowa: 36.90 zł
Premiera: 05.07.2017

Kolejna książka o miłości? Kolejna lekka, niezobowiązująca lektura o której szybko zapomnę? Nic bardziej mylnego. Na samym początku oczywiście, nie byłam przekonana do dzieła Santopolo. W sumie nie wiem dlaczego... Może przez ten natłok różnorodnych pozycji dla kobiet, mające często tylko i wyłącznie za zadanie, wypełnić chwilkę wolnego czasu zabieganej pani domu. Dlatego w momencie, gdy w ręku trzymałam Światło, które utraciliśmy, moja mina była nietęga. Jednak po przeczytaniu dosłownie jednej strony, zostałam oczarowana każdym zamieszczonym tutaj słowem.

Co mogę napisać o okładce? Z pewnością wygląda uroczo, bardzo kobieco, ale nie infantylnie. Zwróciłabym uwagę na taki egzemplarz, chociażby leżał w księgarni na najniżej położonej półce. Mam jednak nadzieję, że Światło, które utraciliśmy, zagości na szczycie regału. Książka jest warta poznania, a ja znów doszłam do wniosku, że pozory mylą. 

Najlepsze lekarstwo na miłość to kolejna miłość.

Wszyscy chyba pamiętamy, co wydarzyło się 11 września 2001 roku. Cały świat zwrócił uwagę na USA, przesyłał kondolencję, ale też z zapartym tchem śledził postęp wydarzeń. Atak terrorystyczny sprawił, że w tym strasznym dniu, ludzie chcieli poczuć się bezpieczni, kochani. To właśnie 11 września poznają się nasi bohaterowie. Lucy i Gabe od tego momentu żyją niczym papużki nierozłączni. Zakochani, zapatrzeni w siebie. Pielęgnowali to uczucie, ale jak się pewnie domyślacie, sielanka nie trwała wiecznie. Gabe otrzymuje propozycję pracy reportera na Bliskim Wschodzie. Oczywiście podejmuje wyzwanie i o swojej decyzji postanawia powiedzieć Lucy. W tym dniu dziewczyna odnosi sukces. Jej program telewizyjny zdobywa nagrodę Emmy! Niestety radość z odniesionego zwycięstwa nie trwa długo. Gabe wyjeżdża, a Lucy... nie potrafi żyć bez ukochanego. Czy jeszcze się spotkają? Czy stworzą trwały związek, który przetrwa wszystkie przeciwności losu? 

W tym przypadku, będzie wam potrzebna duża paka chusteczek. Poryczałam się niesamowicie podczas lektury Światła, które utraciliśmy. Dawno nie czytałam tak wzruszającej książki. W sumie najbardziej porusza zakończenie, nie mające nic wspólnego z happy endem. Powieść nie ma też wiele wspólnego z typowym romansem. Jest oczywiście wątek miłosny, aczkolwiek zaprezentowany realistycznie, a nie typowo - tandetnie. Światło, które utraciliśmy to dzieło dojrzałe, mądre z przesłaniem. Przyjemnie się czyta, chociaż tak jak wspominałam, oczekujcie fontanny łez. No chyba, że książka nie wzruszy was tak bardzo jak mnie - sorry, nie potrafię uwierzyć ;)

Niekiedy podejmujemy decyzje, które wydają się nam słuszne, ale później, z perspektywy czasu, uznajemy je za błędne. Inne nawet po wielu latach wciąż uważamy za trafne.

Narratorką jest Lucy. Świetnie wprowadza nas w swój świat. Wiemy praktycznie wszystko na bieżąco, jednak książka sama w sobie nie jest przewidywalna. Nie miałam bladego pojęcia jakie będzie zakończenie. Każda strona była dla mnie ogromnym zaskoczeniem. Rozdziały są krótkie, także powieść czyta się idealnie. Ja nie mogłam się od niej oderwać. Przez Światło, które utraciliśmy zarwałam noc. Rankiem? Ogromny mętlik w głowie. Po lekturze tak autentycznej, pełnej emocji książki, trudno powrócić do rzeczywistości.  

Światło, które utraciliśmy jest książką specyficzną. Wiem doskonale, że nie wszystkim może się spodobać, bo po prostu nie musi. Jednak szczególnie kobiety powinny się przyjrzeć nieco bliżej takiej nowości od wydawnictwa Otwarte. W powieści znalazłam mnóstwo cytatów, które już zostały przeze mnie wydrukowane i oprawione w ramki. Dwa ulubione i jakże prawdziwe, postanowiłam zamieścić w recenzji. Myślę, że za jakiś czas znów sięgnę po Światło, które utraciliśmy. Dziś jednak egzemplarz powędrował dalej - do znajomej. Was zachęcam do lektury, bo uwierzcie mi, ta książka ma w sobie to coś.   




OCENA
5 / 5

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Otwartemu

 Znalezione obrazy dla zapytania otwarte wydawnictwo

lipca 25, 2017

Urok Grace'ów

Urok Grace'ów
Znalezione obrazy dla zapytania urok grace'ów 
Cykl/Seria: Urok Grace'ów t.1
Autor: Laure Eve
Wydawnictwo: Feeria Young
Oprawa: miękka
Liczba stron: 408
Cena okładkowa: 37.90 zł
Premiera: 19.07.2017

Gdy tylko dostrzegłam taką nowość na stronie wydawnictwa Feeria, oczywiście w tempie natychmiastowym zapragnęłam ją przeczytać. Jeśli od czasu do czasu zaglądacie na moją stronę, to wiecie doskonale, że jestem wielką fanką fantastyki. Lubię książki z nutką magii, aczkolwiek obecnie ciężko mnie też czymś zaskoczyć. Wiecie, mam swoje lata i sporo podobnych powieści już miałam okazję poznać. Mówią, że kto nie ryzykuje, ten szampana nie pije, także skusiłam się na bliższe poznanie świeżynki z oferty lubianego wydawnictwa. 

Okładka jest urocza. Przyjemnie się na nią patrzy. Wzroku nie potrafiłam oderwać przy pierwszych oględzinach pachnącego nowością egzemplarza. Cieszyłam się bardzo, bo i opis na oprawie, zachęcił mnie do natychmiastowego czytania lektury. Tak więc usiadłam sobie wygodnie w niedzielne popołudnie i zabrałam się za pochłanianie Uroku Grace'ów. Czy w tej książce można się zakochać? Czy skradła moje serce do tego stopnia, że będę ją polecała? O tym za chwilkę...

 Książki to wiedza. Wiedza to władza.

River zmienia miejsce zamieszkania i jednocześnie szkołę. Jak wiadomo, w nowym otoczeniu trudno się odnaleźć. W szczególności nawiązać kontakt z rówieśnikami. A jeśli już mamy do czynienia z grupą ludzi rządzących w miejscowości i szkole, sytuacja staje się utrudniona. Tak jest z rodziną Grace'ów. To oni trzymają wszystkich i wszystko w garści. Stają się obiektem plotek, którymi też niespecjalnie się przejmują. River oczywiście zachłannie zbiera zasłyszane informacje, a jednocześnie jest bardzo zainteresowana tą tajemniczą rodziną. Uważa, że Grace'owie staliby się dla niej nie tylko grupą znajomych. Z pewnością pomogliby jej w innych sprawach. Bo River skrywa sekret, a Grace'owie podobno znają się na czarach. Co jest plotką, a co prawdą? Na to pytanie nasza bohaterka postara się znaleźć odpowiedź. Musi więc jakimś cudem wkroczyć w krąg znajomych tajemniczej rodziny i wkraść się w ich łaski. Wtedy oni pomogą jej zrozumieć samą siebie. 

Tajemnicza rodzina, sekrety które skrzętnie ukrywają...  Hmm, coś mi tutaj świta. Aha, było coś podobnego w Zmierzchu. Niemniej, na tym podobieństwa się kończą. Na szczęście, bo nie chciałabym otrzymać kolejnej wampirzej sagi. Urok Grace'ów stanowi zupełną odrębność. Historia tutaj opowiedziana wciąga i to od pierwszych stron. Jestem bardzo zadowolona z tego, że zdecydowałam się przeczytać książkę. Ja wiem, iż nie zmieni ona mojego życia, że nie jest czymś wybitnym. Jednak Urok Grace'ów czyta się znakomicie. To takie lekkie, niezobowiązujące, ale jakże interesujące czytadło.  Przypadło mi do gustu prawie wszystko. Prawie, bo od czasu do czasu miałam wrażenie, że akcja jest nierówna. Miejscami dosłownie gnała, ale są momenty, przez które trudno przebrnąć. Mam nadzieję, iż w tomie drugim wszystko zostanie odpowiednio dopracowane.

Co z głównymi bohaterami? Cóż, River można polubić, aczkolwiek ja jakoś specjalnie nie zostałam zachwycona jej osobą. Nie wiem w sumie dlaczego... Może przez niestabilność emocjonalną dziewczyny? Twardą skorupę, którą wokół siebie wytworzyła? Fakt, narratorem jest świetnym i to przesądziło o sukcesie książki. Znów mam nadzieję, że autorka zabierze się za odpowiednie nakreślenie powieści. Tak, by każdy czytelnik mógł River zrozumieć, a nie kręcić nosem na jej wybryki. Natomiast z rodzinką Grace'ów nie miałam takich problemów. Są nieco dziwaczni, a może nawet i bardzo. Niemniej, w jakiś sposób intrygują i stanowią wielką "ozdobę" powieści. Skrywają te swoje tajemnice bardzo mocno, a mają ich sporo ;) Dlatego też czekam z niecierpliwością na tom drugi, by rozgryźć wszystkie zagadki związane z Grace'ami. 

Podsumowując, lektura książki Urok Grace'ów była dla mnie przyjemnością. Nie obeszło się bez drobnych wpadek, które mam nadzieję, w kolejnych częściach nie będą miały miejsca. Sam pomysł na historię uznaję za trafiony. Może nie ma tutaj czegoś odkrywczego, ale jest akcja, jest magia. Autorka prowadzi nas poprzez wszystkie zawirowania troszkę nieudolnie. Nie obawiajcie się jednak zagubienia... To małe niedociągnięcia, które ja jestem w stanie wybaczyć. Trzymam kciuki za Laure Eve i kolejne "dziecko".


OCENA
4 / 5

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Feeria Young


http://wydawnictwofeeria.pl/pl/ksiazka/tatuaz-z-lilia

lipca 20, 2017

Angielka

Angielka
Znalezione obrazy dla zapytania angielka webb katherine 

Tytuł: Angielka
Autor: Katherine Webb
Wydawnictwo: Insignis
Oprawa: miękka
Liczba stron: 480
Cena okładkowa: 39.99 zł
Premiera: 19.07.2017

To się po prostu nie mogło nie udać. Ta książka nie mogła być totalną klapą, bo zwyczajnie Katherine Webb tworzy znakomite historie. Jestem ogromną fanką tej autorki, więc nie mogłam przegapić kolejnej nowości, za którą odpowiada wydawnictwo Insignis. Dzieło jest świeżynką na naszym rynku wydawniczym, także już możecie rozglądać się za Angielką w księgarniach, czy sklepach internetowych. Miałam przyjemność zaznajomić się z powieścią jeszcze przed jej premierą, co było dla mnie ogromnym wyróżnieniem i porcją radości. 

Jeśli chodzi o okładkę, to w tematykę książki wpisuje się idealnie. Tak samo, jak oprawy pozostałych dzieł Katherine Webb, wydanych w naszym kraju. Super! Fajnie jest mieć coś tak uroczego w swojej biblioteczce. Praktycznie od razu po otrzymaniu Angielki zabrałam się za jej czytanie. Po co było wybierać lepszy moment. Wszak inne sprawy mogą poczekać;) 

- Przecież nie decydujemy o tym, w kim się zakochamy. - Mówiąc to, Joan zaczęła się zastanawiać, czy to prawda. Czy właśnie tak było z nią.

Będąc małą dziewczynką, dosłownie pożerałam książki o pustyniach, Arabii i życiu w tamtejszej części świata. Tak samo jak bohaterka powieści Angielka. Joan Seabrook z zachwytem wymalowanym na twarzy, od najmłodszych lat, słucha opowieści ojca właśnie na temat Arabii. Marzeniem dziewczyny staje się podróż w te zakątki ziemi, a jak wiadomo, takie marzenia warto spełniać. Joan w roku 1958, wyrusza do Omanu. Teraz jako pani archeolog, narzeczona Rory'ego, postanawia odwiedzić swojego brata, który właśnie przebywa w Omanie. Niestety wyobrażenia Joan dotyczące idealnej wyprawy, szybko legną w gruzach. Nikt kobiety nie traktuje poważnie. Ot, kolejna zwykła turystka, podążająca ślepo utartymi ścieżkami. Sytuacji nie ułatwia stan wojenny, panujący akurat w odwiedzanym kraju. Wtedy na horyzoncie pojawia się Maude Vickery. To ona jako pierwsza Angielka, odbyła podróż po pustyni. Kobiety szybko nawiązują ze sobą dobry kontakt. Joan zyskuje przewodniczkę po egzotycznym kraju, a Maude powierniczkę. 

Mam wrażenie, że Angielka jest znacznie "spokojniejsza" od poprzedniczek. Tam akcja gnała w zastraszająco szybkim tempie, natomiast tutaj wszystko toczy się powolutku, niespiesznie. Ja nie przepadam za takimi melancholijnymi klimatami, ale Angielka naprawdę mnie wciągnęła. Czyta się ją błyskawicznie. Może zbyt szybko, bo historia angażuje czytelnika na maksa. Już miejsce akcji należy do unikatowych. Teraz niezwykle rzadko autorzy obsadzają swe historie w krajach arabskich, a jak widać na przykładzie Angielki, w taki sposób też da się osiągnąć sukces. Mogę spacerować po pustyni, a jednocześnie nie ruszać się z fotela. Tak, Katherine Webb potrafi przenieść czytelnika w odległe rejony świata. 

 Odniosła niepokojące wrażenie, że w jego skórze kryje się dwóch ludzi, z których jeden jest kimś zupełnie obcym. 

Katherine Webb lubi zaskakiwać. Tym razem w fabułę swej powieści wplotła postać autentyczną. Maude, to tak naprawdę Gertrude Bell. Znana podróżniczka, alpinistka, archeolog. Czegoś takiego się nie spodziewałam, ale uwielbiam podobne "zabiegi" literackie. Mogę w stu procentach wczuć się w historię i być tak jakby obecną w życiu głównych bohaterów. Na samym początku lektura troszkę mnie męczyła. Jednak po przeczytaniu pewnej ilości stron, wszystko się zmieniło. Za sprawą Maude właśnie, bo według mnie, ta bohaterka nadaje Angielce odpowiedni ton. Dzięki tej postaci jesteśmy wiernymi obserwatorami zmian politycznych i społecznych kraju. Podróżujemy przez pustynie, spotykamy na swej drodze przeróżne osobistości. Jeśli chodzi o Joan, to akurat ta bohaterka prezentuje inny typ kobiety. Niemniej, z Maude potrafi nawiązać kontakt. Obie należą do ludzi ambitnych, wiedzących czego chcą od życia. Takie osoby lubię najbardziej.

Angielka to mądra, wciągająca, a jednocześnie niebanalna powieść dla czytelniczek w każdym wieku. Warto było sięgnąć po taką nowość autorstwa mojej kochanej Katherine Webb. Po raz kolejny przekonałam się, że ta kobieta pisze niesamowicie dobrze. Dzięki Angielce oderwałam się od codziennych spraw i wyruszyłam w egzotyczną podróż po dzikiej pustyni. Plastyczne opisy, wyraziste bohaterki i przyjemny styl - ja nie potrzebuję niczego więcej. 




OCENA
5 / 5

Za egzemplarz dziękuję agencji AiM Media

 

lipca 19, 2017

Wielka ucieczka dziadka

Wielka ucieczka dziadka
Znalezione obrazy dla zapytania wielka ucieczka dziadka 
Tytuł: Wielka ucieczka dziadka
Autor: David Walliams
Wydawnictwo: Mała Kurka
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 480
Cena okładkowa: 35 zł
Premiera: 14.11.2016

Dziś zupełnie inna tematyka, ale równie przyjemna i godna polecenia nawet dorosłemu czytelnikowi. Jako osoba, która nie boi się wyzwań i ciągle szukająca ciekawych książek do poczytania w wolnej chwili, z chęcią zabrałam się za nową powieść Davida Walliamsa Wielka ucieczka dziadka. Nie ukrywam, iż po takie powieści dorośli sięgają rzadko. Niemniej, książki tego autora, skierowane głównie w stronę dzieci, mogą czytać i rodzice. Przekonałam się o tym wielokrotnie. 

Dzieła Walliamsa podbijają świat. Pokochały je głównie dzieci, chociaż na stronach powieści trudno doszukać się jakichś barwnych, przyciągających uwagę ilustracji. Oczywiście takowe też są, jednak tutaj pierwsze skrzypce gra treść. Z największą przyjemnością sięgnęłam po Wielką ucieczkę dziadka z nadzieją, a nawet i pewnością, że będzie to kolejna wspaniała lektura.  

Głównych bohaterów jest właściwie dwóch. To Jack i jego Dziadek. Starszy pan kiedyś pełnił zaszczytną funkcję pilota Królewskich Sił Powietrznych, ale to już przeszłość. Teraz często zawodzi go pamięć. Z Dziadkiem bywa coraz gorzej. Zaczyna się od błahych spraw. Jednak później mężczyzna nie potrafi nawet sobie przypomnieć, który mamy rok. Ba! Dziadek myśli, że wojna wciąż trwa. Opowiada więc wnukowi jak to było, gdy pracował jako pilot. Jack niczego nie przeczuwa. Po prostu myśli, że to taka zabawa. Niestety reszta rodziny po pewnym wybryku Dziadka, postanawia umieścić go w domu starców Zmierzch Życia. Jak się pewnie domyślacie, mężczyzna nie jest z tego powodu szczęśliwy. Ma zamiar uciec z tego "obozu", oczywiście korzystając z pomocy wnuczka. Czy plan wypali? 

Wydawać by się mogło, że taka książka niekoniecznie trafi w moje gusta. Nic bardziej mylnego! Wielką ucieczkę dziadka pochłania się ze smakiem, niczym kawałek urodzinowego tortu. Mamy tutaj sympatycznych wyrazistych bohaterów i gnającą jak stado koni akcję. Ja nie wymagam niczego więcej. Może tylko większej ilości stron tak fantastycznej opowieści. Opowieści o zwykłym, starszym człowieku i jego rezolutnym, kochanym wnuku. W książce nie ma magii, tajemniczych stworów i szklanych kul. Jest za to prawda, autentyczność. Autor nie opisuje w sumie jakichś wymyślnych sytuacji. Dorośli, a nawet nieco starsze dzieciaki doszukają się ukrytego morału.

Podczas lektury był czas na śmiech, zdziwienie, ale i szczere łzy. Bardzo polubiłam Dziadka za jego pozytywne podejście do całego świata. Zasmuciło mnie też odtrącenie tego starszego człowieka przez resztę rodziny. Tylko wnuczek, mały chłopiec, był w stanie zrozumieć seniora. Jack nie ma dobrych relacji z rówieśnikami i rodzicami. Kocha natomiast Dziadka i jest mu strasznie smutno, że musi on zostać umieszczony w tak paskudnym miejscu, jakim jest Zmierzch Życia. Dlaczego? Po co? Na te pytania to dziecko postara się znaleźć odpowiedź.

Jak na książki Walliamsa przystało, Wielka ucieczka dziadka chwyta za serce i pozostaje w głowie na długo. To powieść mądra i wzruszająca. Przepełniona emocjami, które są prawdziwe. Dzieło pokazuje nam, jak bardzo ważny jest szacunek dla starszych ludzi, mających może już swój własny świat. Jak samotne jest dziecko, bez zrozumienia ze strony najbliższych... Rozejrzycie się. Może ktoś w waszym otoczeniu potrzebuje pomocy? Nie materialnej. Czasem wystarczy tylko uścisk dłoni. Warto!



OCENA
5 / 5

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Mała Kurka

 

lipca 18, 2017

Wydawnictwo Initium zapowiada kolejną serię fantasy − Kroniki Ocalałych autorstwa Mary E. Pearson. Pierwsza powieść z cyklu − Fałszywy pocałunek − ukaże się w Polsce już 2 sierpnia.

Wydawnictwo Initium zapowiada kolejną serię fantasy − Kroniki Ocalałych autorstwa Mary E. Pearson. Pierwsza powieść z cyklu − Fałszywy pocałunek − ukaże się w Polsce już 2 sierpnia.

Niewątpliwie warto było czekać. Tutaj nie ma miejsca na nudę, a historia od początku kryje szereg niedopowiedzeń. Ciekawość czytelnika wzrasta, wyobraźnia pracuje, gdy wkracza w świat zupełnie inny niż te, które znamy już z powieści tego gatunku. Autorka odbiega od schematów, w jej przestrzeni poruszamy się wśród Cyganów, indiańskich zwyczajów – i nie tylko.

Główna bohaterka − księżniczka Lia − jest pierwszą córką domu Morrighanów, królestwa przesiąkniętego tradycją, poczuciem obowiązku i opowieściami o minionym świecie. W dniu swojego ślubu ucieka, uchylając się od swej roli – pragnie wyjść za mąż z miłości, a nie w celu zapewnienia sojuszu politycznego. Ścigana przez licznych łowców, znajduje schronienie w odległej wsi, gdzie rozpoczyna nowe życie. Gdy do wioski przybywa dwóch przystojnych nieznajomych, w Lii rodzi się nadzieja. Nie wie, że jeden z nich jest  odtrąconym księciem, a drugi to zabójca. Wszędzie czai się podstęp. Lia jest bliska odkrycia niebezpiecznych tajemnic i jednocześnie odkrywa, że się zakochuje.

Wielowątkowość, tajemnica, zgrabnie wykreowana intryga, a wszystko to na tle odmiennych kulturowo narodów i różnorodnych pejzaży.

Rankingi, w których znalazł się Fałszywy pocałunek
YALSA Najlepszy Wybór Nastolatków 2015
Najlepsze Książki dla Nastolatków Indigo 2014
Lista Książek Lone Star 2015
Lista TAYSHAS 2015 
Dziesięć Najlepszych Powieści Miłosnych Booklist
Nominacja do Goodreads Choice Awards 2014
Nominacja do YALSA BFYA 2014
Wyróżnienie Kirkus
Książki, które Cię Zachwycą 2014 NYPL
Ulubione Książki 2014 Kirkus/Leila Roy
Najlepsza Fikcja Dla Młodych Dorosłych YALSA 2015
Najlepsza Dziesiątka 2014


Ponad 300 000 egzemplarzy sprzedanych w USA!

lipca 14, 2017

Indeks szczęścia Juniper Lemon

Indeks szczęścia Juniper Lemon
Znalezione obrazy dla zapytania indeks szczęścia juniper lemon

Tytuł: Indeks szczęścia Juniper Lemon
Autor: Julie Israel
Wydawnictwo: IUVI
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 376
Cena okładkowa: 34.90 zł
Premiera: 05.07.2017

Zauważyliście, że od jakiegoś czasu książki dla młodzieży nie są pozbawione głębszego sensu? Że chociaż lekkie, niosą jednocześnie przesłanie? Ja uwielbiam młodzieżówki i właśnie po taki typ powieści współczesnych sięgam bardzo często. Oczywiście na mojej czytelniczej liście znajdują się poważniejsze, wymagające książki. Niemniej, od czasu do czasu każdy z nas ma chęć na lżejszą lekturę. Lżejszą nie znaczy, że banalną i totalnie niezobowiązującą. Po pozytywnych recenzjach nowości od wydawnictwa Iuvi wiedziałam, że i mnie Indeks szczęścia Juniper Lemon przypadnie do gustu. Nie byłabym sobą, gdybym nie sprawdziła dokładnie z czym mam do czynienia. 

Okładka może jest dziewczęca, typowa dla książek dla młodzieży. Jednak myślę, że zwróciłabym na nią uwagę w księgarni. Wygląda schludnie i przekonująco. Nazwisko autorki nie mówiło mi nic, poszłam więc na swego rodzaju spontan. Ryzyko się opłaciło, bo miałam przyjemność poznać świetną lekturę dla młodych, ale nie tylko. Co z tego, że nie jestem nastolatką? Mam rezygnować z tak obiecująco zapowiadających się powieści? Nigdy! :)   

Opuszczam kartkę. Cam się z kimś spotykała. Czy tego właśnie nie była w stanie mi powiedzieć tamtego wieczoru?

Nie ma nic gorszego od śmierci bliskiej osoby. A jeśli jest to ukochana siostra, żal i niedowierzanie wypełnia całe wnętrze człowieka. Rodzi się mnóstwo pytań i pretensji. Od wypadku Camilli Lemon minęło sześćdziesiąt pięć dni. Dziewczyna zginęła, a jej siostra Juniper, która też była pasażerką samochodu, ciągle zmaga się z żałobą. Nie potrafi tak szybko wymazać z pamięci wypadku, a co za tym idzie, ogromnego bólu i poczucia winy. Zupełnie niespodziewanie, Juniper odnajduje list Camilli, zaadresowany do niejakiego "TY". Camilla, na chwilę przed śmiercią, na niewielkim kawałku papieru, zamieszcza słowa kończące jej związek z tajemniczym chłopakiem. Juniper nie miała bladego pojęcia, że starsza siostra z kimś chodziła. Dlatego postanawia odszukać adresata listu. Sama jednocześnie zostaje wplątana w dziwną sytuację... Musi nauczyć się dostrzegać dobro i to codziennie! Czy łatwo jest wypisać trzy plusy z każdego dnia? Na początku przybywa tylko minusów... 

Żałoba to trudny temat, który raczej nie zostaje poruszany w książkach. Większość autorów tworzących powieści dla młodzieży, woli zamieszczać w swych dziełach zupełnie inne, często banalne tematy. Zbyt rozbudowane wątki miłosne, rozwleczone, pozbawione polotu dialogi. W przypadku Indeksu szczęścia Juniper Lemon jest inaczej. Tutaj nic nie dzieje się bez przyczyny, a po coś.  
Zapytacie pewnie, czym jest tytułowy indeks szczęścia. Nie chcę wam zdradzać wiele, ale mogę tylko napisać, że w przypadku tej książki, indeksem szczęścia bywa takie podsumowanie wydarzeń z dnia codziennego. To jednocześnie stopniowe nabieranie umiejętności, która ma na celu naukę radości ze zwykłych, całkiem normalnych rzeczy. Takich pozytywnych drobiazgów często, a właściwie przeważnie nie dostrzegamy. Jednak to one budują nasz dobry nastrój i odpowiednie podejście do otaczającego świata. 

Czas przestaje chyba mieć znaczenie, kiedy zaczynasz go inaczej mierzyć.

 Na przykładzie młodziutkiej dziewczyny, autorka pokazuje jak można stopniowo, powolutku, radzić sobie ze stratą ukochanej osoby. Śmierć jest szokiem, jednak nasze życie toczy się dalej i musimy to zaakceptować. Wiem doskonale, z własnego doświadczenia, jak trudne bywają te chwile. Wtedy warto dostrzegać obok siebie drobne przyjemności, drobne, niepozorne gesty drugiego człowieka. Zdecydowanie podczas żałoby nikt nie powinien być sam. Główna bohaterka, nastolatka, raczej, a nawet na pewno nie spodziewała się, że jej ukochana siostra będzie miała wypadek. Niemniej tak się stało i czasu nie można cofnąć. Teraz trzeba nauczyć się żyć na nowo.

Książka Indeks szczęścia Juniper Lemon, była dla mnie fantastyczną, bardzo poruszającą lekturą. Nie spodziewałam się, iż to niepozorne dzieło, trafi w moje czytelnicze gusta idealnie. Nie ma tutaj banalności i przewidywalności. To mądra, a jednocześnie pouczająca książka dla młodych odbiorców. Starsi mogą się przekonać, że dzisiejsze młodzieżówki trzymają wysoki poziom. Polecam!


OCENA
5 / 5

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Iuvi

Znalezione obrazy dla zapytania iuvi

lipca 12, 2017

Wybór

Wybór
Znalezione obrazy dla zapytania wybór samantha king 
 Tytuł: Wybór
Autor: Samantha King
Wydawnictwo: Harper Collins Polska
Oprawa: miękka
Liczba stron: 352
Cena okładkowa: 37.90 zł
Premiera: 14.06.2017

Rzadko sięgam po takie książki. Wiecie, czasem człowiek ma ochotę na cięższą lekturę. Jednak w okresie wakacyjnym rzucam się na zupełnie inne pozycje. Sama nie wiem dlaczego zdecydowałam się na lekturę debiutu Samanthy King. Być może nieco wpłynęły na mą decyzję opinię na LC. Jedne pozytywne, inne totalnie negatywne. Nie wiedziałam, co o tym myśleć. Zaryzykowałam i w sumie nie żałuję. Wybór jest z pewnością książką specyficzną. Nie będę jej polecała osobom wrażliwym, o słabych nerwach. Jeśli jednak jesteście miłośnikami thrillerów psychologicznych, to Wybór będzie idealną nowością do przeczytania w tempie natychmiastowym.

Okładka jest magiczna. Mnie napawa jakąś niepewnością. Na sto, a nawet na tysiąc procent, po obejrzeniu obwoluty zostaniemy zaciekawieni, co skrywa wnętrze książki. Powieść wysokich lotów? A może totalny gniot? Mnie zdecydowanie Wybór przypadł do gustu, ale o tym za chwilę. 

- Wybierz jedno, suko.
I tu zapada ciemność.

Madeleine może o sobie mówić kobieta spełniona. Ma dom, kochającego męża i dwójkę wspaniałych dzieci - bliźnięta o imieniu Annabel i Aiden. To dla nich zrezygnowała z pracy i całkowicie poświęciła się wychowaniu. I wszystko toczyłoby się utartym schematem. Jednak moment dziesiątych urodzin bliźniaków zmienił wszystko. Do domu Madeleine wpada uzbrojony, zamaskowany szaleniec. Kobieta jest przerażona! Napastnik każe jej wybierać... Ta decyzja będzie baaaardzo trudna. Na to Madeleine nie była przygotowana i nawet w najgorszych snach nie spodziewała się, że skutki tej jednej jedynej decyzji, będą się za nią wlekły przez długi czas. Na taką sytuację żadna matka nie może być przygotowana...

To było coś niesamowitego. Wybór zaskoczył mnie totalnie! I chociaż tak jak wspominałam, rzadko kiedy sięgam po thrillery, to ten mogłabym czytać jeszcze niejednokrotnie i polecać znajomym. Książka może nie wnosi niczego odkrywczego do gatunku. Tutaj już na samym początku autorka odkrywa wszystkie karty. Natomiast dalej śledzimy rozterki głównej bohaterki. Dla niektórych ten sposób rozwoju akcji, może być mało interesujący. Jednak mnie akurat ta powieść bardzo wciągnęła i zaangażowała. Naprawdę, nie spodziewałam się otrzymać tak dobrą lekturę. I to od debiutantki! 

Każdy centymetr tej przestrzeni mi o niej przypomina. Odwiedzam to miejsce codziennie i za każdym razem oplata mnie nowe wspomnienie. Przytulam je do siebie i ulegam jego kojącej magii.

Jeśli chodzi o bohaterkę, to strasznie jej współczułam. Jeszcze długo po lekturze miałam gdzieś w głowie te wydarzenia, które miały miejsce na kartach powieści Wybór. Narracja pierwszoosobowa, pozwoliła mi na maksymalne wczucie się w historię i przeżywanie wraz z bohaterką wszystkich rozterek. Wnikamy do umysłu Madeleine, staramy się zrozumieć jej wątpliwości, decyzje. Wraz z biegiem czasu, wszystko powoli się wyjaśnia. Kobieta jednak do samego końca nie wie, czy pewne rzeczy są tylko jej urojeniami, czy konkretne sytuacje zdarzyły się naprawdę. W sumie i my czytelnicy gubimy się w domysłach i podejrzeniach.

 Tak jak wspominałam, książkę mogłabym polecić tym czytelnikom, którzy lubią thrillery psychologiczne. Oczywiście jeśli jesteście ciekawi, czemu nie, czasem warto, a nawet trzeba skusić się na coś innego, coś odmiennego. Wybór to ciekawa, niebanalna lektura. Jak na debiut naprawdę świetna. Czekam więc na kolejne dzieła tej autorki z nadzieją, że będą równie dobre. 




OCENA
5 / 5

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Harper Collins Polska


lipca 09, 2017

Ember in the Ashes. Pochodnia w mroku

Ember in the Ashes. Pochodnia w mroku
Znalezione obrazy dla zapytania pochodnia w mroku 
Tytuł: Ember in the Ashes. Pochodnia w mroku
Cykl/Seria: An Ember in the Ashes t. 2
Autor: Sabaa Tahir
Wydawnictwo: Akurat
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 512
Cena okładkowa: 39.90 zł
Premiera: 28.06.2017

To drugi tom cyklu An Ember in the Ashes. Pierwszy został przeze mnie przeczytany stosunkowo niedawno. A dokładnie było tak... W zapowiedziach wydawnictwa Akurat dostrzegłam Pochodnię w mroku. Okładka książki momentalnie zwróciła moją uwagę. Zdecydowałam się na jej przeczytanie, ale potem dopiero się skapnęłam, że mam do czynienia z częścią drugą. Tak, ja to jestem genialna. Pobiegłam do biblioteki i miałam to szczęście, że tom pierwszy był dostępny. Wypożyczyłam, przeczytałam i w tempie natychmiastowym, praktycznie od razu sięgnęłam po Pochodnię w mroku.

Tom pierwszy, czyli Imperium ognia i drugi - Pochodnia w mroku, mają prze genialne okładki. Od razu rzucają się w oko, prezentują się na półce rewelacyjnie. Opis na obwolucie nie zdradza wiele, więc tak naprawdę sami nie wiemy dokładnie, co znajdziemy we wnętrzu książki. Ja uwielbiam takie niespodzianki. 

Akcja tomu drugiego rozpoczyna się w tym momencie, w którym kończy się część pierwsza. Dlatego bardzo ważne jest zapoznanie się z Imperium ognia - najlepiej na świeżo. Roczna przerwa, bo tyle czasu dzieli obydwa tomy, to sporo czasu. Laia i Elias podróżują do Kauf, niebezpiecznego więzienia, gdzie przetrzymywany jest brat dziewczyny, Darin. Udało im się uciec z Czarnego Klifu, ale to nie koniec przykrych niespodzianek. Właściwie to dopiero początek. Ciągle ścigani przez wysłanników Imperatora i... Helenę. To Helena musi ponieść konsekwencję za pomoc Eliasowi w ucieczce. Teraz jako Kruk Krwi, zostaje wysłana aby postawić przyjaciela przed plutonem egzekucyjnym. Zapowiada się ostra jazda... bez trzymanki!

Uff... co za emocje! Nie spodziewałam się, że ta książka aż w takim stopniu będzie tak naszpikowana niesamowitymi zwrotami akcji. Pochłonęłam ją w dwa wieczory i to tylko dlatego, że dnia pierwszego nie miałam zbyt wiele czasu na spokojne czytanie nowości. Muszę przyznać, że po przeczytaniu Imperium ognia, miałam mieszane uczucia co do Pochodni w mroku. Wiecie jak to bywa często z kontynuacjami. Tom pierwszy porywa, drugi bywa nawet gniotem. Nie, taka sytuacja nie miała miejsca w przypadku tej książki. 

Bohaterowie po raz kolejny nie dają się zaszufladkować jako płytcy i totalnie bezbarwni. Mnie w głównej mierze oczarowała osoba Eliasa. To męska postać literacka, która według mnie, stanowi prawdziwą ozdobę cyklu stworzonego przez Sabaa Tahir. Reszta bohaterów została zaprezentowana w sposób idealny, jednak to właśnie Elias zdobył moje serce ;) Na plus zasługuje wprowadzenie Heleny, a dokładnie rzecz ujmując, narracja z jej perspektywy. To nadało powieści zdecydowanie innego spojrzenia na sytuacje. W sumie na brak wrażeń nikt narzekać nie powinien. Tak samo jak na brutalne, ociekające krwią sceny. W Pochodni w mroku jest tego sporo. Wrażliwsi czytelnicy powinni zdecydować się raczej na inną lekturę. Chyba, że pomoże im kubek melisy ;) 

Nie spodziewałam się, że powieść będzie tak dobra. Czyta się ją błyskawicznie, a czytelnik jest zaskakiwany non stop. Pojawia się także wątek miłosny, ale został on wpleciony w tak umiejętny sposób, iż nie przytłacza całej powieści. Akcja i jeszcze raz akcja. Tutaj ciągle coś się dzieje, a my możemy tylko przecierać oczy ze zdumienia. Już nie mogę się doczekać kolejnego tomu. Z pewnością będzie on równie udany i wciągający. 

OCENA
5 / 5

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Akurat

 Znalezione obrazy dla zapytania akurat wydawnictwo

lipca 06, 2017

Blisko ciebie

Blisko ciebie
Znalezione obrazy dla zapytania blisko ciebie kasie west 
Tytuł: Blisko ciebie
Autor: Kasie West
Wydawnictwo: Feeria Young
Oprawa: miękka
Liczba stron: 392
Cena okładkowa: 37.90 zł
Premiera: 05.07.2017

Taaak... Nadszedł wreszcie ten moment. Moment na który czekałam z utęsknieniem. Wiecie o czym myślę? Pewnie że nie, więc już wszystko wyjaśniam. Książki Kasie West ubóstwiam. Przeczytałam już wszystkie, które pojawiły się w naszym kraju. Nie mogłam więc przegapić premiery kolejnej powieści tejże autorki. Jej dzieła się nie czyta, jej dzieła się pochłania niczym najpyszniejsze cukierki czekoladowe. I może jestem za stara na takie historie, może powinnam sięgnąć po poważniejszą lekturę. Mam jednak w nosie stereotypy. Chętnie wybieram młodzieżówki, a te autorstwa Kasie West w szczególności.

Blisko ciebie, to lipcowa nowość od wydawnictwa Feeria Young. Okładka książki pasuje do poprzednich dzieł. Zachwyca kolorami, ale też tworzy niesamowity klimat. Ja wiem, że prezentuje się według wybrednych nieco cukierkowo. Mnie oprawa Blisko ciebie odpowiada. Chętnie powitałam taki egzemplarz w swojej biblioteczce. A o czym jest ta książka? Już piszę, lecz niezbyt wiele. Nie mam zamiaru psuć wam niespodzianki :)

- Mogło być gorzej.
- Mogło być też lepiej.

Autumn nie sprawia większych problemów swoim rodzicom. Oczywiście jak każda nastolatka miewa trudne, płaczliwe dni. Pewnego dnia, Autumn otrzymuje od rodziców pozwolenie na wyjazd ze znajomymi. Cieszy się ogromnie z takiej możliwości, wypad poza miasto miał być taką wielką szansą na zacieśnienie więzi towarzyskich. Niestety dziewczyna ma pecha. Zostaje zamknięta w szkolnej bibliotece i to na cały weekend! Tego nie spodziewał się chyba nikt, a najmniej sama Autumn. Kiedy myśli, że gorzej już upaść nie mogła odkrywa, iż w szkole nie jest sama. Jest jeszcze Dax - gość z tajemniczą przeszłością i równie nieciekawą teraźniejszością. Autumn ma nadzieję, że jej niby - chłopak szybko ją odnajdzie. Taaak... nawet nie angażuje się w poszukiwania. Teraz Autumn i Dax są zdani na siebie. Stopniowo, powoli nawiązują kontakt. Czy po wyjściu z tymczasowej pułapki będą kontynuowali znajomość? Czy spotkanie w bibliotece było początkiem wielkiej miłości? 

Tak sobie myślę, że gdyby mnie ktoś zamknął w bibliotece, nie roniłabym łez i nie myślała o wyjściu z tego miejsca. Jeśli miałabym co jeść i pić ;) A tak zupełnie na serio, autorka miała świetny pomysł na miejsce akcji powieści Blisko ciebie. Ale uwaga - Autumn nie jest typem książkoholika. W dodatku na zewnątrz hula śnieg, a temperatura w budynku wcale nie oscyluje w górnych granicach. Sytuacja wyglądała nieciekawie. Może dlatego Autumn i Dax otworzyli się przed sobą. Przeskoczyła gdzieś ta iskierka, która buduje całe uczucie. Podsumowując - coś takiego zwykle się nie zdarza, ale mogło przecież w rzeczywistości zaistnieć, prawda? 

Blisko ciebie, wbrew pozorom, nie jest głupiutką powiastką o miłości. Autorka poza wątkiem uczuciowym, wplata odpowiednią dawkę napięcia. Tutaj od nadmiaru lukru nikt nie utyje. Miłość? Tak, jest. Jednak zaprezentowana w sposób realistyczny. Wzdychania i umizgi od pierwszego wrażenia, to zdecydowanie nie styl Kasie West. Cieszę się ogromnie, że autorka nie przesadziła z romantyzmem, a stworzyła wciągającą, bardzo przyjemną w odbiorze powieść. Takie lekkie, a jednocześnie mądre czytadła lubię najbardziej. Mogłabym je czytać non stop.  

Ze zrozumieniem rozterek bohaterów nie miałam żadnych, dosłownie żadnych problemów. Ja wiem, że lata nastoletnie już minęły i nigdy nie powrócą, ale przecież pozostały mi piękne wspomnienia. Ta książka była więc dla mnie taką okazją do powrotu w przeszłość. Główni bohaterowie, zostali przez autorkę nakreśleni w sposób idealny. Autumn to sympatyczna, mądra osóbka, która ma na siebie plan, ale jest też otwarta na nieznane. Natomiast Dax od samego początku mnie zainteresował. Tajemniczy, z burzliwą przeszłością, w głębi ducha wrażliwiec potrzebujący pomocnej dłoni. Pozostali bohaterowie stanowią wspaniałe tło - tutaj każda postać ma znaczenie. 

Książkę czyta się błyskawicznie. Ja żałowałam, iż jest tak krótka. Zachłannie przekładałam kolejne strony, by poznać zakończenie tej historii. A ono wbija w fotel. Takiego rozwiązania poszczególnych spraw się nie spodziewałam ;) Podczas lektury był czas na rozmyślania, głośny śmiech, łzy, a nawet zdziwienie. Po raz kolejny jestem zachwycona tym, co udało się stworzyć Kasie West. Proszę o więcej!

OCENA
5 / 5

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Feeria Young 


http://wydawnictwofeeria.pl/pl/ksiazka/tatuaz-z-lilia

lipca 06, 2017

Już są – „Piękne złamane serca” Sary Barnard w księgarniach

Ten niezwykły debiut brytyjskiej pisarki Sary Barnard poleca sama Zoe Sugg, czyli Zoella. „Piękne złamane serca” to wzruszająca i na długo zapadająca w pamięć powieść o trudnej, lecz wielkiej przyjaźni, którą pamięta się do końca życia. Powieść, w której każda czytelniczka odnajdzie choć odrobinę siebie.

Poznajcie Caddy i Rosie – są przyjaciółkami od zawsze. Choć wiele je różni, równie wiele je łączy, również sekrety. I pewnego dnia w ich życie wkracza Suzanne o pięknym uśmiechu i smutnych oczach. Między nieśmiałą Caddy a przebojową Suzanne powoli rodzi się prawdziwa przyjaźń. Lecz trudna przeszłość Suzanne stopniowo wychodzi na jaw. A teraźniejszość zaczyna wymykać się spod kontroli. 

Wydawnictwo Insignis przygotowało spot promujący „Piękne złamane serca” – do obejrzenia już na YouTube’owym kanale pod linkiem: http://bit.ly/piekne-zlamane-spot.

Wydawca udostępnił również obszerny fragment powieści – można go znaleźć pod linkiem: http://bit.ly/piekne-zlamane-fragment.

lipca 05, 2017

Laboratorium pod napięciem

Laboratorium pod napięciem
Znalezione obrazy dla zapytania laboratorium pod napięciem 

Tytuł: Laboratorium pod napięciem
Autor: "Science Bob" Pflugfelder, Steve Hockensmith
Wydawnictwo: RM
Oprawa: miękka
Liczba stron: 240
Cena okładkowa: 24.99 zł

Wakacje trwają, piękna pogoda dopisuje. Po całym dniu szaleństw, wieczorem, dzieci chętnie usiądą w ogrodzie, by nieco odpocząć. Oczywiście szybko dopadnie je nuda, więc należy im wypełnić nawet te chwile. Warto wtedy podsunąć szkrabom ciekawą książkę. U nas ostatnimi czasy rządzi Laboratorium pod napięciem. Muszę przyznać, że sama jakoś niechętnie zerkałam do wnętrza tej pozycji. Ale tylko na początku, bo później zostałam oczarowana tym, co zostało stworzone przez męski duet ;)

Okładka prezentuje się rewelacyjnie. Opis na oprawie nie zdradza wiele, ale już bliższe oględziny kolejnych stron uświadamiają młodemu czytelnikowi, iż ma do czynienia z ciekawą, niebanalną lekturą. Jest miejsce na obrazki, a także na pomysły na nieco dziwaczne wynalazki. Z czymś takim spotkałam się po raz pierwszy. Mam nadzieję, że nie ostatni. To pierwszy tom przygód Niki i Tesli, w związku z tym, pewnie kolejne części znajdą się w naszej biblioteczce.

Niki i Tesla w ramach wakacyjnego odpoczynku, przybywają do wujka Newta do San Francisco. Jakoś niespecjalnie cieszą się z tego powodu. Jednak już pierwsze spotkanie z wujkiem, likwiduje niechęć dzieci w stosunku do członka rodziny. Wujek jest mega pozytywną osobą i... prawdziwym naukowcem. Dzieci szybko nawiązują z nim kontakt i postanawiają też coś skonstruować. O dziwo idzie im świetnie! Niki i Tesla tworzą rakietę, która wprawiona w ruch, ląduje niefortunnie na nieco tajemniczej posiadłości. Muszą ją z stamtąd zabrać, tak samo jak wisiorek Tesli. To będzie trudne zadanie, bo posiadłość jest pilnie strzeżona. Czy dzieci odzyskają rakietę? Zobaczymy!

 Tak jak wspominałam, Laboratorium pod napięciem otwiera cykl o przygodach dwójki rezolutnych dzieci. Niki i Tesla to dający się lubić bohaterowie. Oczywiście wciąż przeżywają jakieś niesamowite perypetie. Postępują jak to dzieci, często nierozważnie, ale jednocześnie szybko naprawiają błędy i ciągle coś ciekawego konstruują. Nasze szkraby, dzięki instrukcjom zamieszczonym w książce, też mogą coś stworzyć. Moje już próbowały ;) 

Książkę czyta się szybko i przyjemnie. Przygody Niki i Tesli wciągają już od pierwszych stron. Ciągle jesteśmy zaskakiwani, praktycznie do samego finału opowieści gdzieś czai się ta niepewność. Bohaterowie są sympatyczni, można ich polubić. Z niecierpliwością czekam na kolejne tomy serii, by poznać dalsze losy ulubionych postaci - dzieci i po części moich. Laboratorium pod napięciem, to idealna lektura na letni, leniwy wieczór.  



OCENA
5 / 5

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu RM

 

lipca 04, 2017

Katherine Webb powraca w wielkim stylu!

Katherine Webb powraca w wielkim stylu!

Już 19 lipca premiera „Angielki”. Katherine Webb, prawdziwa mistrzyni powieści obyczajowej, spod której pióra wychodzą porywające historie o wrażliwych, mądrych kobietach, powraca z nową powieścią.

Jej debiut sprzed siedmiu lat, „Dziedzictwo”, sprawił, że polskie czytelniczki pokochały styl Katherine i jej czułe na emocje spojrzenie na otaczający świat. Zarówno „Dziedzictwo”, jak i kolejną powieść „Echa pamięci” przepełnia atmosfera tajemnicy. Przewracając kolejne strony, coraz mocniej angażujemy się w opisane historie, coraz intensywniej przeżywamy rozterki bohaterek, wraz z nimi dokonujemy dramatycznych wyborów i szukamy wspólnego mianownika łączącego przeszłość z współczesnością.
Taka też jest najnowsza powieść Katherine Webb – „Angielka”. Jej akcja rozgrywa się dwutorowo: wraz ze świeżo upieczoną archeolog Joan trafiamy do Maskatu, stolicy Omanu, by chwilę później przenieść się w czasie i poznać młodą Maude Vickery, urodzoną w 1882 roku podróżniczkę i odkrywczynię. Maude Vickery samotnie eksplorowała dzikie obszary Bliskiego Wschodu, odwiedzając ruiny starożytnych cywilizacji. Swoje wyprawy opisywała w książkach, została też szanowaną filolog klasyczną i uznaną tłumaczką. Lecz przede wszystkim była pierwszą kobietą w historii, która przemierzyła pustynię nazywaną Pustym Kwartałem Arabii – i to jedną z najtrudniejszych tras.
Dla Joan, która przybywa do Maskatu wiele lat później chcąc zrealizować marzenie z dzieciństwa, a zarazem wziąć wreszcie odpowiedzialność za swoje życie, Maude Vickery jest prawdziwą bohaterką, mistrzynią. Nie ma dla niej znaczenia, że Maude, dziś zapomniana, żyje w cieniu, samotnie – że legendarna odkrywczyni zamieniła się w ekscentryczną, opuszczoną staruszkę.

W kraju pełnym tajemnic sama ustalasz reguły gry…


Kolejne spotkania dwóch tak odmiennych kobiet sprawiają, że rodzi się między nimi przyjaźń, a Joan daje się niepostrzeżenie wciągnąć w wir przygód. Kiedy zaczyna zastanawiać się nad swoimi wyborami i motywami Maude, jest już za późno. Joan zdaje sobie sprawę, że stała się pionkiem w podstępnej grze, która ma wyrównać dawne porachunki. Teraz musi opowiedzieć się po którejś ze stron i znaleźć sposób na zatrzymanie lawiny wydarzeń, którą sama wywołała, nim dojdzie do straszliwych konsekwencji.
Niesamowite pejzaże, przejmująca tajemnica, wyraziste osobowości, których konfrontacja od początku buduje napięcie – wszystko to czytelnik odnajdzie w pasjonującej i pełnej ulotnego piękna narracji Katherine Webb. Szukajcie „Angielki” w księgarniach od 19 lipca.

lipca 01, 2017

W lipcu premiera kolejnej powieści spod znaku Assassin’s Creed

W lipcu premiera kolejnej powieści spod znaku Assassin’s Creed

Już 5 lipca do księgarń trafi drugi tom trylogii Matthew J. Kirby’ego „Ostatni potomkowie” ze znanej i lubianej serii Assasin’s Creed. W poprzedniej części czytelnicy mogli poznać Owena, który niespodziewanie trafił w sam środek rozgrywki między asasynami a templariuszami.
Tom drugi zatytułowany „Grobowiec chana” przynosi nowe niezwykłe przygody Owena i jego przyjaciół – dokonali oni rzeczy niezwykłej, ale ostatecznie ponieśli porażkę. Kiedy odkryli, gdzie znajduje się pierwszy fragment starożytnego artefaktu – legendarnego Trójzębu Edenu – wydawało się, że mają go w garści. Poszukiwali go również członkowie Bractwa Asasynów i Zakonu Templariuszy, okazało się jednak, że ich wszystkich ubiegł jeszcze ktoś inny. Nić porozumienia między nastolatkami zaczęła się rwać – Owen wraz z przyjacielem Javierem wzięli stronę asasynów, pozostali zaś sprzymierzyli się z templariuszami. Lecz koniec to dopiero początek! Do odszukania wciąż pozostały dwa fragmenty artefaktu i obie grupy zrobią teraz wszystko, by nie powtórzyć swoich błędów. Podobno wnuk Czyngis-chana, Möngke-chan, został pochowany z jednym z fragmentów Trójzębu Edenu. Lecz jego grobowca jak dotąd nie odnaleziono…

Książka już w przedsprzedaży:
http://bit.ly/kup-ostatni-potomkowie.

lipca 01, 2017

Piękne złamane serca [przedpremierowo]

Piękne złamane serca [przedpremierowo]
Znalezione obrazy dla zapytania piękne złamane serca 
 Tytuł: Piękne złamane serca
Autor: Sara Barnard
Wydawnictwo: Insignis
Oprawa: miękka
Liczba stron: 350
Cena okładkowa: 34.99 zł
Premiera: 05.07.2017

Miałam to szczęście, że książkę mogłam przeczytać na długo przed jej premierą. Tak, to był dla mnie zaszczyt i ogromne wyróżnienie. Uwielbiam pochłaniać powieści zanim pojawią się oficjalnie na rynku wydawniczym. Może to dziwne, ale od razu jestem do takiej książki jakoś bardziej pozytywnie nastawiona. Piękne złamane serca mają swą premierę 5 lipca. Pozostało więc niewiele czasu, także musicie koniecznie zapisać sobie datę, by nie zapomnieć. Podróż do księgarni w tym dniu, niech będzie dla was punktem obowiązkowym!

Teraz kilka słów na temat okładki. Nie jest ona zbyt kolorowa, pstrokata, ale i tak przyciąga wzrok. Te złote dodatki robią tutaj niezłą robotę. Uwielbiałam na nie patrzeć i bawić się w ten sposób promieniami słońca. Niby drobna rzecz, a jaka frajda, nawet dla takiego dorosłego czytelnika jak ja ;) 

Suzanne spojrzała na mnie nieco dziwnie i z opóźnieniem zdałam sobie sprawę, że przedstawienie siebie jako nudnej osoby nie jest najlepszym sposobem na zdobycie nowych przyjaciół.
Caddy i Rosie są przyjaciółkami. Ale takimi nierozłącznymi, wiedzącymi o sobie chyba wszystko. Dziewczyny znają się już bardzo długo. W sumie nie uczęszczają do tych samych szkół, ale i tak często się spotykają. Caddy i Rosie mają 16 lat i powoli wkraczają w dorosłe życie. Bohaterki jednak nie należą do tych przyjaciółek, które są identyczne... Ubierają się zupełnie inaczej, zachowują też odmiennie. Niemniej, tworzą udany duet na dobre i na złe. Czy do końca? Po wakacjach, do klasy Rosie dochodzi nowa uczennica. Suzanne zwana też Suzie, to przebojowa osóbka. Dziewczyna jest ładna, otwarta na nowe znajomości, miła. Rosie oczywiście od razu nawiązuje kontakt z nową koleżanką. Natomiast Caddy jest zazdrosna o taką znajomość. Rosie spędza coraz więcej czasu z Suzanne, a przyjaciółka zawsze stoi gdzieś z boku. Stopniowo to właśnie Caddy zauważa w zachowaniu Suzie pewne niedociągnięcia. Dziewczyna skrywa pewne tajemnice, zmienia się też nie do poznania. Czy przyjaźń Caddy i Rosie przetrwa takie problemy? Co skrywa Suzie? 

Książka Piękne złamane serca, nie jest może powieścią dla dorosłych odbiorców, a raczej dla młodzieży. Niemniej, ja odnalazłam się w tej historii idealnie. Pochłonęłam dzieło błyskawicznie, w jeden letni wieczór. Polecane przez Zoe Sugg, także obok takiej nowości nie mogłam przejść obojętnie. Warto było usiąść wygodnie w fotelu z tą książką i rozkoszować się każdym słowem autorki. Zdaję sobie sprawę z tego, że nie każdy dorosły czytelnik, mający już kilkadziesiąt wiosen na karku, przerzucający mnóstwo podobnych lektur, oniemieje z zachwytu na myśl o takiej lekturze. Ja Piękne złamane serca czytałam w ramach czegoś lekkiego na letni wieczór. Nie spodziewałam się otrzymać wybitną, zmieniającą moje życie powieść. Zostałam jednak mile zaskoczona. Książka nie należy do infantylnych. Wciąga i to już od pierwszych stron.

Skrzywdzeni ludzie potrafią być bardzo destrukcyjni w stosunku do samych siebie i czasem pociągają za sobą bliskie im osoby, chociaż często nie zdają sobie z tego sprawy.

Na kartach Pięknych złamanych serc, poznamy głównie trzy młode dziewczyny. Każda z nich jest inna, więc stanowi jednocześnie niebanalną "ozdobę" powieści. Caddy nie lubi się wychylać. Jest cicha, spokojna i miła. Uczy się w prywatnej szkole, a w weekendy spotyka się z Rosie. Chłopcy, inni znajomi? Nie, to nie dla Caddy. Niestety rodzice nie doceniają dziewczyny. Wymagają od niej ciągle więcej i więcej. Wszystko ma swoje odbicie w jej zachowaniu. Natomiast Rosie, to zupełne przeciwieństwo cichutkiej Caddy. Jest przebojowa, wyluzowana. Stara się nieco rozruszać przyjaciółkę, chociaż to niełatwe zadanie do wykonania. Nagle pojawia się Suzie. Osoba tajemnicza, budząca w Caddy skrajne emocje. Co skrywa nowa koleżanka? Tego wam nie zdradzę ;) 

Tak jak wspominałam, Piękne złamane serca czyta się szybko i przyjemnie. To opowieść o przyjaźni. Często pięknej, ale i mającej pewne zawirowania. Wiadomo, że o przyjaciela należy dbać aby go nie stracić. Niestety czasem człowiek ma gorszy dzień, a nerwy i zmiana otoczenia robią swoje. Autorka uświadamia nam również, jak pierwsze wrażenie może być mylące. Czy warto oceniać kogoś, skreślać i spisywać na straty już po pierwszym spotkaniu? A może należy tego człowieka dobrze poznać i dopiero stopniowo wyrabiać sobie o nim opinię? Tak, w Pięknych złamanych sercach jest czas i miejsce na chwilę zastanowienia. To nie taka błaha, pozbawiona sensu książeczka. Ja jestem nią zachwycona!




OCENA
5 / 5 

Za egzemplarz dziękuję agencji AiM Media

 
Copyright © 2016 Książkowy-świat-Angeli , Blogger