grudnia 11, 2017

Kształt gruszki - Magdalena Kołosowska

Kształt gruszki - Magdalena Kołosowska
Ostatnio miałam wielką ochotę na jakąś obyczajówkę. Przeglądałam swoją biblioteczkę, ale nic nie wpadło mi w oko. Dopiero dokładne zapoznanie się z listą książek wydawnictwa Feeria, przyniosło to, na co chyba czekałam. Kształt gruszki nie jest może taką nowością na rynku. Powieść miała swą premierę w czerwcu, a ja jakimś cudem przegapiłam to wydarzenie. Zgodnie ze starym powiedzeniem, "co się odwlecze, to nie uciecze", Kształt gruszki wreszcie zasilił moją biblioteczkę. 


 Iga ma w życiu ogromnego pecha. A może to tylko próba? Może za jakiś czas jej kiepski los się odmieni? Kobieta straciła dobrze płatną pracę, facet uciekł w siną dal, a dodatkowo opróżnił jej konto. Iga próbuje stanąć na nogi. Postanawia odciąć się od rodziny i przyjaciół bo uznała, że tak będzie najlepiej. Jednak ktoś ma wobec naszej bohaterki pewien plan... Pewnego dnia Igę odwiedza Paweł - przyjaciel, którego zna od przedszkola. Zdruzgotana kobieta stopniowo otwiera się przed gościem i wyjawia mu swoje rozterki. Spotkanie nie kończy się tylko na rozmowie... Iga następnie urywa kontakt z przyjacielem. Nie ma zamiaru ciągnąć w nieskończoność tego, co znów może zamieszać w jej życiu. Mijają lata i... Iga znów spotka na swojej drodze Pawła. Jak teraz będzie wyglądała ich przyjaźń? Na jaw wychodzą jeszcze inne tajemnice z przeszłości. 

Kształt gruszki to jedyna powieść Magdaleny Kołosowskiej, jaką udało mi się przeczytać. Wiem, że autorka stworzyła równie ciekawą książkę o tajemniczym tytule - Trawa bardziej zielona. Nie byłam więc totalnie przygotowana na lekturę nowości od wydawnictwa Feeria. Nie znałam pióra Kołosowskiej, nie wiedziałam, co skrywa się we wnętrzu książki. Okładka mnie urzekła, a to już świetne przygotowanie do lektury ;) Po przeczytaniu dosłownie kilku stron przepadłam i pobrnęłam dalej w tę zapierającą dech w piersiach historię.

Od razu zaznaczam, że już na samym początku można się nieco domyślać, co wyniknie z tej całej sytuacji. Jednak z czystej ciekawości śledziłam dalsze losy Igi i Pawła, bo autorka przedstawiła tych bohaterów naprawdę rewelacyjnie. Są tacy normalni, z krwi i kości, nieidealizowani przed Panią Magdalenę. Uwielbiam takie wyraziste osobistości, które zapadają w pamięć i które po prostu można polubić całym serduchem. Paweł - mężczyzna idealny i ona, nieco niezdecydowana, ale tak naprawdę sympatyczna, doświadczona przez los dziewczyna. Jedno spotkanie po latach wystarczyło, by uczucie odżyło.

Duże znaczenie miało dla mnie również miejsce akcji. Klimatyczny, najpiękniejszy Kraków, który ja osobiście kocham, był wymarzoną miejscówką dla takiej powieści. Autorka może nie zaserwowała nam zbyt wymyślnej opowieści, ale przedstawiła w sposób idealny i bardzo trafny problemy zwykłych, dorosłych ludzi. Podczas czytania Kształtu gruszki doszłam do wniosku, że od przyjaźni pomiędzy kobietą a mężczyzną, widnieje krótka droga do najprawdziwszej miłości. To coś niesamowicie pięknego! Książkę Magdaleny Kołosowskiej mogę więc gorąco wam polecić. 

                                               

 Znalezione obrazy dla zapytania kształt gruszki kołosowska

Tytuł: Kształt gruszki
Autor: Magdalena Kołosowska
Wydawnictwo: Feeria
Oprawa: miękka
Liczba stron: 328
Cena okładkowa: 34.90 zł
Premiera: 16.06.2017

Znalezione obrazy dla zapytania wydawnictwo feeria

grudnia 06, 2017

Siedem dni razem - Francesca Hornak

Siedem dni razem - Francesca Hornak
Święta Bożego Narodzenia zbliżają się wielkimi krokami. Już otworzyliśmy pierwsze okienka kalendarza adwentowego, z czeluści szafek i szufladek wyciągamy świąteczne ozdoby. Nie inaczej sytuacja wygląda u mnie. Tyle, że ja jeszcze dodatkowo, do poczytania przy wieczornej herbatce, wybieram książki, które nastroją mnie odpowiednio na świąteczną atmosferę. Tym razem sięgnęłam po nowość od wydawnictwa Harper Collins Polska. 


Święta powinny być dla wielu czasem radości, miłości i pojednania. W te wyjątkowe dni w roku, pragniemy wyciągnąć rękę na zgodę, zażegnać wszelkie spory. Jednak nie zawsze udaje się w stu procentach spełnić to, co z góry mieliśmy zaplanowane. W Boże Narodzenie pragniemy być wszyscy razem... Rodzina Birchów oczywiście, święta spędzi wspólnie, ale czy będzie to dla nich swego rodzaju nagroda? Olivia Birch, lekarka lecząca w Afryce ofiary epidemii wirusa hagg, będzie musiała odbyć siedmiodniową kwarantannę. Tym razem w gronie najbliższych. Birchowie wyjeżdżają więc do wiejskiej posiadłości, gdzie kontakt z resztą świata, bywa mocno utrudniony. Przebywając pod jednym dachem, bez telefonów w dłoni i laptopa na kolanach, mają mnóstwo czasu na rozmowę. Stopniowo, światło dzienne ujrzą skrywane głęboko tajemnice, niedopowiedzenia i niespodzianki... Zapowiada się emocjonujący tydzień.

Jak większość kobiet zwracam uwagę na okładki. Ta jest przepiękna! Taka klimatyczna, zimowa, może mniej świąteczna, ale bardzo urocza. Uwielbiam dopracowane obwoluty książek. Oczywiście nie samymi walorami zewnętrznymi czytelnik żyje, więc z zapałem zabrałam się za lekturę powieści Siedem dni razem. Myślę, że było warto przeczytać coś takiego w okresie przedświątecznym. Zawsze to jakaś rozrywka i odskocznia od codzienności.

Siedem dni razem czyta się bardzo dobrze. To świetnie skonstruowana powieść obyczajowa. Nie ma tutaj specjalnego podziału na wiek, także w historii odnajdzie się każdy czytelnik, a właściwie czytelniczka. Wiecie, podobne opowieści czytają raczej kobiety, więc mam nadzieję, iż nikogo nie dyskryminuje ;P Książka raczej nie jest zbyt dowcipna (miała być), chociaż zdarzają się drobne, humorystyczne sytuacje. Nie miałam jednak ochoty na głośny śmiech podczas pożerania Siedem dni razem. Zdecydowanie bardziej skupiłam się na rozgryzaniu głównych bohaterów. A tych jest sporo i mają też coś ważnego do powiedzenia. 

Książka ta, to urocza opowieść nie tylko o świętach. To obraz zwykłej rodziny, która ma swoje problemy i troski, która nie potrafi dojść do porozumienia. Autorka specjalnie nie naszpikowała swojej książki wymyślnymi zwrotami akcji. Chciała pokazać nam normalny świat, ludzi z krwi i kości - takich jak my. Pełno tutaj bardzo trafnych spostrzeżeń, więc Siedem dni razem czyta się z ogromnym zaangażowaniem. Lubię takie historię, więc nowość od wydawnictwa Harper Collins Polska, będę polecała z czystym sumieniem. W szczególności, na przedświąteczne poczytywanie, pomiędzy sprzątaniem kolejnych zakamarków w domku. 

                                                   

Znalezione obrazy dla zapytania siedem dni razem hornak

Tytuł: Siedem dni razem
Autor: Francesca Hornak
Wydawnictwo: Harper Collins Polska
Oprawa: miękka
Liczba stron: 384
Cena okładkowa: 37.99 zł
Premiera: 15.11.2017


grudnia 01, 2017

Gra Luster / Paluszkowa wyprawa / Gra w kolory / Zabawa liniami / Graj w piłkę - Herve Tullet

Gra Luster / Paluszkowa wyprawa / Gra w kolory / Zabawa liniami / Graj w piłkę - Herve Tullet
Dziś recenzja zbiorcza. Dlaczego? Bo mam wam do zaprezentowania aż pięć książeczek dla dzieci. Nie chcę tworzyć osobnego wpisu dla każdego egzemplarza, ponieważ wspólnie tworzą jakąś całość. Autora, Herve Tulleta znamy doskonale. Jego dzieła goszczą w naszym domu od dawna. 22 listopada, na rynku wydawniczym, pojawiły się kolejne wspaniałe egzemplarze.


Ciekawe świata dziecko będzie takimi nowościami zachwycone. To nie jakieś zwykłe książeczki do kolorowania, z opowiastkami, naklejkami. Kto zna między innymi Książkę z dziurką, Grę cieni, Paluszkową olimpiadę itd., ten będzie usatysfakcjonowany świeżynkami Tulleta.  

Gra Luster


Dzieci uwielbiają się przeglądać. Maluchy z ogromną ciekawością patrzą na swoje lustrzane odbicie, a starszaki kochają stroić minki przed lustrem. Dlatego ta książka będzie dla nich atrakcyjnym urozmaiceniem zabawy. Strony Gry Luster wyglądają jak lustrzane tafle. Odbijają przedmioty, a nawet nas. Pięknie błyszczy w nich światło słoneczne, są też różnorodne wycięcia we wnętrzu książki. Genialna propozycja dla dzieciaczka! 

Paluszkowa wyprawa


Znana nam doskonale zabawa. Jako posiadacze Paluszkowej olimpiady wiedzieliśmy, jak bawić się wykorzystując niniejszy egzemplarz. Wystarczy namalować na opuszku palca jakąś śmieszną buzię i podstawiać taką "postać" do otworków w książce. Świetna zabawa gwarantowana. Ileż przy tym śmiechu i radości. Możecie wymyślać różne historyjki, rozruszać nieco szare komórki.

Gra w kolory


Mój szkrab nie jest wielkim miłośnikiem mieszania różnych kolorów. Zdecydowanie woli gotowe już barwy ;) Jednak ta książeczka wzbudziła jego zainteresowanie. Z ogromną ciekawością śledził obrazki, by odkryć zagadkę powstawania np. koloru fioletowego po zmieszaniu innych barw. Idealna propozycja dla małych artystów.

Zabawa liniami


Nie spotkałam się nigdy wcześniej z tak "dziwacznie" skonstruowaną książeczką. Od samego patrzenia na te wszystkie wzory, można dostać niezłego poplątania. Dziecko lubi takie cuda, a jego wyobraźnia, podczas przeglądania Zabawy liniami, będzie pracowała na najwyższych obrotach. Przerzucajcie strony i twórzcie jednocześnie różne esy i floresy. Warto mieć pod ręką kartkę papieru i coś do pisania.

Graj w piłkę



To już gratka dla miłośnika sportu. Z kawałka papieru robicie kulkę, rozkładacie książkę i już możecie rozegrać meczyk piłki nożnej, koszykówki, a nawet tenisa. Na odwrocie znajdują się dodatkowo punkty, więc dla bardziej zaawansowanych przygotowano grę z prawdziwego zdarzenia. Książeczka uczy cierpliwości i zdrowej rywalizacji.

Herve Tullet znów stanął na wysokości zadania. Przygotował dla maluchów kolejne, fantastyczne książeczki, które nie znudzą się tak szybko jak inne. Niby proste rozwiązania, troszkę dziurek w tekturce, wzorki itp., a tyle radości dla dziecka. To idealny pomysł na prezent dla pociechy. Pomyślcie o tym, bo przecież zbliża się Mikołaj. My jesteśmy zachwyceni!

                                                       






Autor: Herve Tullet
Wydawnictwo: Insignis
Oprawa: twarda
Premiera: 22.11.2017

Za egzemplarz dziękuję agencji AiM Media 

 

listopada 29, 2017

Tekst - Dimitry Glukhovsky

Tekst - Dimitry Glukhovsky
Kiedy słyszę nazwisko Glukhovsky, w mojej głowie praktycznie od razu formuje się obraz okładek książek z serii Metro 2033. Jestem dumną posiadaczką wszystkich części, więc z tym większą niecierpliwością czekałam na premierę Tekstu. A miała to być książka zupełnie inna. Taka troszkę niespodziewajka dla fanów autora. Czy udana? O tym za chwilkę. Cieszę się bardzo z kolejnej powieści Glukhovskiego. Miałam jednak pewne obawy, bo różnie to z eksperymentami autorów bywa. Ta kombinacja należy do całkiem udanych.


Ilja po siedmiu latach wreszcie może opuścić więzienne mury. Zupełnie niespodziewanie, staje się posiadaczem telefonu komórkowego pewnego mężczyzny - niejakiego Pietii. Ilja zna faceta, właściciela zguby, bo ten schrzanił jego życie. Postanawia troszkę pokombinować, pójść jednocześnie w zemstę. Stopniowo poznaje życie swojej ofiary, podszywa się pod Pietię. Na początku z czystej ciekawości, by następnie poczuć wielką fascynację, płynącą z takiego zachowania. Ilja brnie w to bagno dalej i dalej. Kiedy się opamięta i czy tak naprawdę pragnie powrócić do swojego życia? 

Z racji tego, że jest to kolejna książka Glukhovskiego, nie obeszło się bez porównań do poprzednich dzieł. Cóż, mnie jest bardzo trudno jednoznacznie scharakteryzować Tekst, po przeczytaniu całej serii Metro 2033 i Futu.re. Autor nadal świetnie pisze, lecz niniejsza nowość należy do zupełnie innej grupy. Tekst nie można wrzucić do jednego wora z post-apokaliptyczną serią. To coś na podobieństwo kryminału, powieści noir i thrillera. Ciężko, naprawdę bardzo ciężko książkę upchać do jednego gatunku. Mnie to akurat odpowiada, bo autor wybija się poza schematy. Ma swój styl, swoje upodobania i plany. Jego wyobraźnia nie ma chyba żadnych granic.

W czasach licealnych czytałam Zbrodnię i karę Fiodora Dostojewskiego. Podczas lektury Tekstu, gdzieś tam wyczułam inspirację tym klasykiem. W nowości Glukhovskiego mamy również bohatera, którym targają sprzeczne emocje. Ilja nie wie, czy powinien ratować swoją skórę, przyznać się do błędu, a może ocalić kogoś innego. Facet ma totalny mętlik w głowie, w sumie tak samo jak my. Nie mamy bladego pojęcia, jak zakończy się ta cała historia. Szczerze powiedziawszy, autor potrafi trzymać nas w niepewności, dozować emocje. 

 Dimitry Glukhovsky świetnie oddał klimat współczesnej Rosji. Pomysł na fabułę genialny. Mam jednak problem z nierównym tempem akcji. Czasem nie potrafiłam oderwać się od lektury nawet na sekundę. Pragnęłam w tempie natychmiastowym poznać kolejne rozdziały. Niestety, zdarzały się i słabsze momenty, które wlokły się niemiłosiernie. Nie wiem z czym to jest związane, ponieważ w serii Metro 2033, nie odczułam tak nierówno prowadzonej akcji. Te niedopracowania, mogą wpłynąć na wczucie się w całą historię. Ja byłam twarda, przebrnęłam przez "spokojniejsze" części i jestem jednak zadowolona z Tekstu. Fakt, książka jest nieco słabsza od poprzedniczek, ale nie beznadziejna. Co to, to nie! Kto ciekaw niech zagląda. Książka od 22.11 hula po księgarniach. 

                                                   
 Znalezione obrazy dla zapytania tekst dmitry glukhovsky

Tytuł: Tekst
Autor: Dimitry Glukhovsky
Wydawnictwo: Insignis
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 368
Cena okładkowa: 39.99 zł
Premiera: 22.11.2017 

 Za egzemplarz dziękuję agencji AiM Media

 

listopada 28, 2017

Kuchenny kredens. Polska kuchnia przedwojenna - Monika Śmigielska

Kuchenny kredens. Polska kuchnia przedwojenna - Monika Śmigielska
Piękne wydanie zachęciło mnie do zajrzenia do wnętrza dzieła Moniki Śmigielskiej. Jakoś miłośniczką książek kucharskich nie jestem, ale ta zauroczyła mnie między innymi okładką. Oczywiście wnętrze też prezentuje się ciekawie. Jednak w przypadku książek tego typu, u mnie na pierwszym planie jest opracowanie graficzne. Oprawa musi być elegancka, a zdjęcia potraw wyraziste i zachęcające do kulinarnych eksperymentów. Kuchenny kredens wpisuje się idealnie w te moje osobiste zasady. 


Monika Śmigielska prowadzi bloga kulinarnego. Z ciekawości zajrzałam na stronę autorki i przepadłam. Z uśmiechem na ustach i ogromną ciekawością w głębi duszy, zabrałam się za czytanie Kuchennego kredensu. Już pierwsze strony książki uświadomiły mi, że mam do czynienia z unikatowym dziełem. Nie jest to typowa książka kucharska, a opowieść o gotowaniu. Sporo tutaj osobistych historii pani Moniki. Dlatego też tak fajnie czytało mi się całą pozycję.
Przedwojenna kuchnia była prosta, ale smaczna jak ta wykwintna, a nawet bardziej. Sporo przepisów, które autorka zamieściła w swojej książce Kuchenny kredens, będziecie znali z czasów dzieciństwa, (chyba). Młodsze pokolenie może kręcić nosem, lecz starsi z uśmiechem na ustach powspominają dawne lata. 

Przepisy zaprezentowane w książce Moniki Śmigielskiej, są proste i zrozumiałe. Nawet początkująca kucharka, czy zupełne beztalencie kulinarne, poradzi sobie z przygotowaniem porządnego obiadu. I to bez konieczności sięgania po jakieś wymyślne roboty, inne urządzenia AGD. Książka zawiera mnóstwo przydatnych porad i wskazówek, które uwaga, są nadal aktualne. Nie wieje tutaj starociami, bez obaw ;) Na ostatniej stronie, a właściwie już na okładce, widnieje pewien dodatek... Niby drobiazg, ale niesamowicie przydatny!

Kuchenny kredens zajmuje w mojej kuchni zaszczytne miejsce. Często zaglądam do książki i korzystam z przepisów tutaj zamieszczonych. I chociaż nikt w mojej rodzinie nie żył w czasach przedwojennych, nie pamięta tamtych dni, to pyszności ze wspominanego okresu smakują wszystkim. 

                                                    

Znalezione obrazy dla zapytania kuchenny kredens polska kuchnia przedwojenna

Tytuł: Kuchenny kredens. Polska kuchnia przedwojenna
Autor: Monika Śmigielska
Wydawnictwo: Znak Horyzont
Oprawa: twarda
Liczba stron: 302
Cena okładkowa: 44.90 zł
Premiera: 30.10.2017 
 Znalezione obrazy dla zapytania znak horyzont

listopada 28, 2017

Pięć kolejnych książeczek Hervé Tulleta z serii „Gry i zabawy” już w księgarniach!

Pięć kolejnych książeczek Hervé Tulleta z serii „Gry i zabawy” już w księgarniach!
Autor „Naciśnij mnie” i „Gry cieni” znów zaprasza do kolorowego świata, wznoszącego doświadczenie dziecięcej lektury na nowy poziom.


www.tullet.pl – strona, na której znajdziesz informacje o najnowszej serii książek Hervé Tulleta


Jak połączyć przyjemne z pożytecznym – zabawę i naukę? Czym zająć pociechę, by nie znudziła się w mgnieniu oka? Odpowiedzi na te pytania poszukuje każdy rodzic! To właśnie z myślą o nich Hervé Tullet stworzył niezwykłą serię książeczek, które prócz pozytywnego wpływu na rozwój dziecka są przede wszystkim pretekstem do zabawy – wystarczy odrobina wyobraźni. To nie kolejna zabawka, którą maluch po chwili rzuci w kąt, z tymi książeczkami nie ma miejsca na nudę!

Już 22 listopada nakładem wydawnictwa Insignis do salonów Empik w całej Polsce trafiło kolejnych pięć książeczek aktywizujących z serii „Gry i zabawy”: „Gra luster”, „Zabawa liniami”, „Graj w piłkę”, „Paluszkowa wyprawa” i „Gra w kolory”. Każda z nich rozwija wyobraźnię, pamięć wzrokową, zmysł obserwacji oraz zdolność koncentracji.

Już od pierwszych miesięcy dzieciaki uwielbiają przeglądać się w lustrze. Odkryj niezwykły świat ukryty na magicznych lustrzanych stronach książeczki „Gra luster”.

Pulsujące żywymi kolorami linie skręcają w różnych kierunkach i tworzą rozmaite kształty. Dokąd zaprowadzi cię „Zabawa liniami”?

Na zewnątrz zimowe mrozy? Tęsknisz za grą w piłkę? Nic straconego! Wystarczy papierowa kulka i książeczka „Graj w piłkę”, byś mógł rozegrać pełen emocji mecz.

Twoja pociecha polubiła „Paluszkową olimpiadę”? Paluszkowe robaczki powracają! Tym razem wyruszycie na wspólną wyprawę w nieznane. Ahoj, przygodo!

Skąd się biorą kolory? Jak powstaje fioletowy albo zielony? Sięgnij po „Grę w kolory” i weź udział w tęczowym karnawale!

Hervé Tullet to francuski grafik i ilustrator urodzony w 1958 roku w Normandii. Swoją karierę rozpoczynał jako dyrektor artystyczny i ilustrator prasowy, by w 1994 roku wydać swoją pierwszą książkę dla dzieci. To właśnie dzięki interaktywnym, kolorowym i pobudzającym do działania publikacjom dla najmłodszych stał się znany na całym świecie. Jego wielokrotnie nagradzane prace przetłumaczono na wiele języków i wydano w kilkudziesięciu krajach całego świata, gdzie natychmiast zyskiwały status bestsellerów.

Zamów książeczki:





 

listopada 28, 2017

Billy i Miniputki - Roald Dahl

Billy i Miniputki - Roald Dahl
Na moim blogu dawno nie było recenzji książki dla dzieci. Jest sporo opinii na temat młodzieżówek, dzieł dla dorosłych, a o propozycjach dla młodszych czytelników jakoś zapomniałam. Chcąc nadrobić zaległości, dziś zaprezentuję wam powieść autorstwa Roalda Dahla. Dorobek literacki tego autora miałam już okazję poznać dosyć dawno. Billy i Miniputki to ostatnia książka dla dzieci napisana przez Dahla. Pisarz zmarł w 1990 roku, a niniejsze dzieło zostało wydane po jego śmierci. 


Każde dziecko jest ciekawe świata. Musi samodzielnie wszystko sprawdzić, dotknąć, obejrzeć. Taka już natura małego człowieka. Nie inaczej sprawa wygląda z Billym. Chłopczyk jest takim małym odkrywcą. Mama niestety nie pochwala podobnego zachowania i chce, by jej synek był zawsze grzeczny i bawił się w zasięgu jej wzroku. Nasz bohater nie potrafi usiedzieć w miejscu. Pomimo zakazu mamy wyrusza do pobliskiego lasu. Na swojej drodze spotyka przerażającego potwora i w konsekwencji ucieka przed bestią na drzewo. Tam poznaje Miniputków - maleńkich ludzików. Te zadziwiające istotki stają się przyjaciółmi Billy'ego. Chłopczyk pomoże ludzikom uporać się z wielkim smokiem, który stanowi ogromne niebezpieczeństwo dla całej społeczności Miniputków. Czy jednak sam będzie mógł bezpiecznie wrócić do mamy? 

Swego czasu zaczytywałam się w innych powieściach Roalda Dahla. Jego Charlie i fabryka czekolady czy Matylda, należą do moich ulubionych książeczek z czasów dzieciństwa. Tym razem mogłam poznać Billy'ego i Miniputków. Powieść nie należy do grubych, więc dziecko nie będzie się męczyło podczas lektury. Spokojnie, na swoje możliwości, kartka po kartce pozna głównego bohatera. Billy to przecież taki sam mały łobuziak jak wasza córka czy synek. Nie lubi słuchać rodziców, a ciekawość przeważnie zwycięża. My jednak wybaczamy takie dziecięce grzeszki, lecz później tłumaczymy szkrabowi co wolno, a co nie. 

 Roald Dahl pokazuje młodemu czytelnikowi konsekwencję lekkomyślnego zachowania. Nie poucza jednak w sposób nachalny, a delikatnie nakierowuje odbiorcę na właściwe tory myślenia. Dlatego dziecko nie ma żadnego problemu z odbiorem powieści, a za sprawą odpowiedniego języka, rozumie każde słowo autora. Billy i Miniputki przypadnie do gustu młodemu odbiorcy. Jest tutaj mądra treść, fajny bohater, więc nie mogło być inaczej - kolejny sukces Roalda Dahla.

                                                                  

 Znalezione obrazy dla zapytania billy i miniputki

Tytuł: Billy i Miniputki
Autor: Roald Dahl
Wydawnictwo: Znak Emotikon
Oprawa: twarda
Liczba stron: 128
Cena okładkowa: 29.90 zł
Premiera: 25.09.2017

Znalezione obrazy dla zapytania znak emotikon
Copyright © 2016 Książkowy-świat-Angeli , Blogger