czwartek, 12 kwietnia 2018

Cień rycerza - Sebastien de Castell

Po genialnym, zachwycającym i mega wciągającym Ostrzu zdrajcy, przyszedł czas na Cień rycerza. Sebastien de Castell, zafundował miłośnikom serii Wielkie Płaszcze kolejną część przygód znanych mi już bohaterów. Czy utrzymał poziom? Ja już na wstępie mogę wam zdradzić, że drugi tom jest jeszcze lepszy. Tak, to zdarza się rzadko. Z reguły początkowa powieść danej serii, a już z pewnością w przypadku fantastyki, wyczerpuje może nie pomysł, ale po części potencjał danej historii. Rozwlekanie akcji na siłę, upychanie bohaterów gdzie popadnie... Nie! W przypadku książki Cień rycerza, sytuacja wygląda zupełnie inaczej. 


Akcja książki Cień rycerza rozpoczyna się w tym momencie, w którym zakończona została część pt. Ostrze zdrajcy. Znów spotykamy Falcia, Kesta i Brastiego. Trójka przyjaciół, jak zwykle zmaga się z wieloma kłopotami i problemami. Tristia to kraj, któremu bliżej do totalnego rozpadu. Nękana korupcją, intrygami, stoi na skraju zniszczenia. Trin gromadzi chętnych do walki, ponieważ chce za wszelką cenę objąć tron. I nawet jeśli będzie musiała zabić wszystkich... Na Falcia i pozostałych też czeka bojowe zadanie. Będą musieli bronić Alice, młodą dziedziczkę króla Paelisa. Niestety sprawy komplikują się jeszcze bardziej. Życie Falcia jest zagrożone, ponieważ powoli zabija go jakaś paskudna trucizna. Na domiar złego, wszędzie czatują skrytobójcy... 

Pierwszy tom nie był tak opasły :) Drugi ma więcej stron i jestem z tego powodu bardzo zadowolona. Lektura była udana, więc nie męczyłam się i z największą przyjemnością pochłaniałam kolejne strony. Autor zdecydował się na porządne rozbudowanie akcji. Nie sądziłam, że tak udana powieść może być jeszcze lepsza.
Świat wykreowany przez autora nie jest sielankowy, a niezwykle barwny i bardzo okrutny - morderstwa i te sprawy. Ja nie przepadam za takimi "wzbogaceniami", ale w Cieniu rycerza, de Castell jakoś inaczej wszystko zaprezentował. Oczywiście nie liczyłam na książkę dla dzieci, która nie będzie zawierała "mocniejszych" momentów. Niemniej, często autorzy dokładnym opisem zabójstw itp. zwyczajnie wypełniają powieść, a nie skupiają się na sprawach ważniejszych. Cień rycerza zawiera wartką akcję, oraz doskonały rys głównych bohaterów.

W tomie drugim jeszcze lepiej poznałam Falcia, ale też na kartach książki, spotkałam nowe osobistości. Jest więcej kobiet! I to nie takich, które boją się własnego cienia. Valiana i Darriana, są mądre, silne i nie pozwalają sobie na lekceważenie. Każda z nich wnosi wiele do powieści. Oczywiście mnie chyba najbardziej interesowała osoba Falcia. Wymęczony chorobą, mający przed sobą niewiele życia... Nasz bohater nie będzie się poddawał! Królewski Trybun i Pierwszy Kantor ma przecież wiele do powiedzenia. O takich osobistościach można czytać i czytać. 

Cień rycerza, to znakomita powieść. Nie tylko dla wielbicieli książek tego autora, ale również dla wymagających czytelników, którzy nie chcą się nudzić podczas lektury. Tutaj nie ma mowy o spokojnym poznawaniu kolejnych stron. Dzieło czyta się zachłannie, połyka niczym najpyszniejsze ciasto. Zwykle drugie tomy "kuleją", bywają słabsze od pierwszego. W przypadku Cienia rycerza sytuacja wygląda inaczej. Jest wspaniale i dosłownie nie mogę się doczekać kolejnej części. Poznałam historię Wielkich Płaszczy, nowych bohaterów. Starzy też trzymają poziom i nie pozwalają o sobie zapomnieć. Chcę więcej!

                                                                                    

 

Tytuł: Cień rycerza
Cykl/Seria: Wielkie Płaszcze #2
Autor: Sebastien de Castell
Wydawnictwo: Insignis
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 637
Cena okładkowa: 39.99 zł
Premiera: 04.04.2018

Za egzemplarz dziękuję agencji AiM Media

 

wtorek, 10 kwietnia 2018

Player One - Ernest Cline

Jestem z grupy tych, którzy zapragnęli przeczytać książkę po obejrzeniu zapowiedzi filmu Player One w reżyserii słynnego Stevena Spielberga. Zapowiedź przeniesienia powieści Ernesta Cline na szklany ekran, bardzo, ale to bardzo przypadła mi do gustu. Oczywiście póki co, tylko ten malutki fragment, ponieważ na cały film dopiero się wybieram :)
Ze mną jest jednak tak, że najpierw wolę przeczytać książkę, a dopiero potem mogę rozsiąść się w fotelu i oglądać ekranizację. Dziś o dziele pisanym, jakżeby inaczej:)  


Zacząć muszę od wyjaśnienia tego, czym jest OASIS. To z pewnością największa symulacja gry komputerowej. Jednak nie takiej zwyczajnej, bo opartej na zupełnie innych zasadach, bardziej angażujących gracza. Do grania w OASIS potrzebujemy specjalnych rękawic i wizjera. Te gadżety pozwalają nam lepiej poznać świat do którego właśnie dotarliśmy. Tak, gra OASIS potrafi przenieść nas do miliona wirtualnych światów. Super sprawa, nie? Tworzymy więc awatara, nadajemy mu wygląd, charakter i to jaki chcemy.  

Przenieśmy się do roku 2045. Sytuacja na Ziemi nie wygląda zbyt dobrze. Ludzie wolą grać w OASIS, a nie myśleć o przyszłości. Nagle umiera twórca gry, niejaki multimiliarder Halliday. W grupie awatarów pojawia się cień szansy na lepsze życie. Halliday pozostawia po sobie mnóstwo zagadek i tajemnic. Kto je rozwiąże i przejdzie przez wszystkie etapy, odziedziczy fortunę i będzie miał kontrolę nad OASIS. Niestety zadania są trudne. Nikt nie zbliża się nawet na krok do wygranej przez długi, długi czas. Dopiero Wade Watts wpada na pewien trop. Jest coraz bliżej rozwiązania! Niestety na horyzoncie pojawiają się rywale, którzy będą usiłowali zniszczyć naszego bohatera.  

Technologia idzie do przodu i jesteśmy tego w pełni świadomi. Czy rok 2045 przyniesie nam takie zmiany, jakie opisuje twórca książki Player One? Może nie aż takie, ale bardzo bliskie temu, co prezentuje Ernest Cline. Zobaczcie ile się zmieniło do tej pory przez pięćdziesiąt lat... Sporo! Nie spodziewam się, by w moim domu, w roku 2045, chadzały sobie roboty, niemniej ludzie na sto procent wynajdą coś niesamowitego. Może i grę podobną do OASIS, gdzie przy pomocy specjalnego wizjera, będę mogła się przenieść na jakąś odległą galaktykę. Cóż, czasem ten postęp technologiczny nie przynosi tylko pozytywów. Wizja świata przedstawionego przez autora książki Player One, nie ukrywam, nieco mnie przeraziła. Żyć tylko światem wirtualnym, bez kontaktu z rzeczywistością. Na dłuższą metę chyba bym nie potrafiła. 

Autor w sposób idealny, bardzo dokładny, przedstawił nam świat z roku 2045. Wszystko zostało dopracowane w najmniejszym calu. Ja nie jestem fanką gier komputerowych. Ba! Prawie wcale nie używam komputera do tego celu. Dlatego część nazw, jakichś technicznych spraw, była dla mnie czarną magią. Niemniej, Player One czytało mi się bardzo dobrze i sprawnie. Widać, że Ernest Cline uwielbia gry komputerowe. To można wyczuć przy lekturze Player One. A co z bohaterami? Wade Watts, to sympatyczna osobistość, którą można polubić. Chłopak poświęcał się bez chwili wahania, potrafił postępować mądrze, a nie tak, jak jego rówieśnicy. Wade chciał wygrać, ale nie tylko w celu zgarnięcia bogactwa twórcy gry OASIS. 

Player One ma swój specyficzny klimat. Jeśli jesteście fanami sci-fi, to jak najbardziej, pozycja literacka będzie dla was ok. Ja, jak wspominałam, na technicznych sprawach niekoniecznie się znam, ale nowość od wydawnictwa Feeria Young, przykuła mnie do fotela na kilka godzin. Przyjemna, lekka i wciągająca lektura na leniwe, ciepłe popołudnie.  

                                                                                        

 Znalezione obrazy dla zapytania player one feeria young

Tytuł: Player One
Autor: Ernest Cline
Wydawnictwo: Feeria Young
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 504
Cena okładkowa: 39.90 zł

Premiera: 04.04.2018


piątek, 6 kwietnia 2018

Detektyw Arrowood - Mick Finlay

Ostatnio lubię sięgać po książki, które niekoniecznie czytałabym jakiś rok wstecz. Moje upodobania ciągle się zmieniają i chętnie pochłaniam coś, co zapowiada się ciekawie. Tak też było w przypadku powieści Micka Finlay, Detektyw Arrowood. Zapowiedź na stronie wydawnictwa Harper Collins Polska przekonała mnie do nowej lektury. I chociaż nie przepadam za kryminałami, ten czytało mi się naprawdę dobrze. 


Jest rok 1895, Londyn. Na ulicy Baker Street, na dobre rozgościł się Sherlock Holmes. To on wraz ze swym wiernym pomocnikiem, doktorem Watsonem, tropi przestępców. Chyba jest w tym dobry, bo nie może odgonić się od klientów. Inne zdanie na temat Holmesa, ma tytułowy detektyw Arrowood. William Arrowood też zajmuje się takimi sprawami, ale od Sherlocka coś go jednak odróżnia. Na znanego detektywa stać tylko najbogatszych, a na usługi Williama mogą sobie pozwolić nawet ci biedniejsi. 
Nasz bohater kiedyś wykonywał zupełnie inną pracę, ale w momencie, gdy został zwolniony, zajął się na dobre działalnością detektywistyczną. Arrowood też ma pomocnika, niejakiego Normana Barnett'a. Cóż, jeśli to Sherlock Holmes ma masę zleceń, a William i Norman tylko zazdroszczą konkurentowi takiej popularności. Jednak i dla nich pojawia się ciekawa sprawa do rozwiązania. Pewnego dnia, biuro Arrowood'a odwiedza Caroline Cousture. Kobieta poszukuje swojego brata Thierry'ego, który przepadł jak kamień w wodę. Detektyw Arrowood rusza na pomoc, a jednocześnie odkrywa mnóstwo innych tajemnic. 

Wielbiciele Sherlocka Holmesa mogą czuć się dziwnie po lekturze książki Detektyw Arrowood. Dlaczego? Bo tytułowy bohater powieści Micka Finlay, naśmiewa się ze znanego kolegi i chyba zawsze przedstawia go w złym świetle. Czyż detektywów nie może być dwóch? Według Williama, nie! Czasami ta postawa głównej postaci mnie denerwowała, bo i Arrowood nie zawsze umiał odnaleźć się w pewnych sytuacjach. Natomiast zadziwiająco dobrze radził sobie Norman Barnett, który w lot rozwiązywał poszczególne zagadki i był bardziej inteligentniejszy od swojego szefa. Myślę, że i Watson mógłby się od naszego Normana wiele nauczyć. 

Narratorem powieści jest Norman Barnett. To z jego perspektywy poznajemy wszystkie wydarzenia. Jak ocenia swojego szefa? Bardzo wiarygodnie! Nie idealizuje detektywa Arrowood'a, a przedstawia nam go takiego, jakim jest naprawdę. Bez idealizowania, co ogromnie mnie zaskoczyło. Niemniej, bardzo się cieszę, że twórca nie poszedł na łatwiznę i pokusił się o mądre podejście do tematu. Wiecie, relacje pomiędzy szefem, a zwykłym, szarym pracownikiem są w rzeczywistości raczej jasne i przejrzyste ;) Tutaj Barnett wygrywa, aczkolwiek nie wywyższa się i dzielnie towarzyszy swojemu szefowi we wszystkich przygodach. A tych mamy jednak sporo. 

Liczyłam na bardziej porywającą historię z wartką, niesłabnącą nawet na minutę akcją. Jednak bohaterowie są tak skonstruowani, że o ich przygodach chce się czytać i czytać. Miejscami cała powieść bywa przewidywalna, ale co tam! Autor wspaniale oddał klimat XIX wiecznego Londynu. Takie retro kryminały są naprawdę przyjemne w odbiorze - przynajmniej dla mnie. Mroczne uliczki, czarne charaktery i dwóch detektywów, którzy mają pełne ręce roboty. Nowe zadania, nowe twarze, nowe wyzwania i niestety kolejne problemy. 

Jeśli lubicie książki, gdzie aż roi się od zagadek i tajemnic, to serdecznie polecam wam powieść Detektyw Arrowood. To pierwszy tom cyklu, więc z największą przyjemnością sięgnę po kolejne części. Mam tylko nadzieję, że Mick Finlay utrzyma wysoki poziom. No i że będzie jeszcze więcej Normana Barnett'a, który chyba stał się tutaj moją ulubioną postacią. 

                                                                                   

 Znalezione obrazy dla zapytania detektyw arrowood

Autor: Mick Finlay
Oprawa: miękka
Liczba stron: 336
Cena okładkowa: 37.99 zł 
Premiera: 02.03.2018

 http://www.harpercollins.pl/

czwartek, 5 kwietnia 2018

Piołun na zapomnienie - Anna Trojanowska

Smak piołunu jest mi dokładnie znany. Ta gorycz, w czasach dzieciństwa, okropnie mnie przerażała. Jednak babcia była nieustępliwa i podsuwała napar z tego ziela w chwilach trwogi, a dokładniej, na skutki wielkiego łakomstwa :) Tak, piołun działa znakomicie na nasz układ pokarmowy, ale także na kobiece dolegliwości. Pewnego dnia, otrzymałam od wydawnictwa Zysk i S-ka woreczek z piołunem i oczywiście nową książkę Anny Trojanowskiej. W tytule powieści jest piołun, a w treści? Dużo innych ciekawostek i nie tylko z pogranicza zielarstwa!


Jest rok 1904. Stajemy się świadkami spotkania w jednej z warszawskich restauracji. Rozmówców jest dwóch, a dokładniej Leokadia Klonowska, zwana Leą i Aleksander Fiodorowicz Trichonow z policji lekarskiej. Cofamy się wraz z tą dwójką do października roku 1895. W przenośni, dzięki opowieściom wdowy po Józefie Klonowskim, aptekarzu. 

Leokadia ma 27 lat i wraz z ciotką mieszka w Korytnicy. Dziewczyna wypełnia normalne, typowo kobiece obowiązki. Pewnego dnia poznaje Józefa, wdowca, aptekarza z Warszawy. Lea nie zakochuje się w nim od pierwszego wejrzenia. Jednak decyduje się na małżeństwo z Józefem i przeprowadza się do Warszawy. Tam rozpoczyna zupełnie inne życie. Stara się być dobrą żoną, chociaż nie zawsze potrafi być idealną. Lea nie potrafi rozgryźć jednego... Dlaczego jej mąż, na wspomnienie byłej żony, reaguje złością? Wszak jest tak spokojnym, wyrozumiałym człowiekiem. Po pewnym czasie, Leokadia przestaje być tak dociekliwa. Zbliża się do Józefa, a ten stopniowo wprowadza swoją żonę w świat aptekarzy. Leokadia radzi sobie znakomicie! Pojawiają się jednak problemy, a właściwie uprzedzenia innych... Kobieta i apteka? W owych czasach, dla niektórych było to nie do pomyślenia. Jak ze wszystkim poradzi sobie nasza bohaterka? Ja już wiem :)

Najpierw opowiem wam nieco o bohaterach, których nie ma zbyt wielu, ale to oczywiście dla mnie żadna wada, a wręcz zaleta powieści. Już od pierwszych stron bardzo polubiłam Leokadię Klonowską. Kobietę zwyczajną, taką jak każda z nas. Po śmierci męża wcale się nie poddała, a dzielnie stawiała czoła wszystkim przeciwnościom. Sama nie potrafiłabym zachować się tak, jak właśnie Lea. Kobieta nie miała żadnych problemów z wykonywaniem męskich zawodów. Ba! Swą mądrością, dokładnością prześcignęłaby niejednego faceta. Ta bohaterka sprawiła, że powieść Piołun na zapomnienie czyta się z największą przyjemnością. Jeśli chodzi natomiast o męskie osobowości, to mnie przypadła do gustu postać przyjaciela Józefa Klonowskiego, Reutowicza. Współwłaściciel apteki, twardy, nieustępliwy, ale w głębi duszy wrażliwy i chętny do pomocy. O takich bohaterach można czytać i czytać.

Klimat XIX Warszawy Anna Trojanowska oddała w sposób idealny. Powieść z pewnością nie należy do takich, które czyta się zbyt szybko. Akcja nie gna na łeb na szyję, wszystko toczy się tutaj powolutku, niespiesznie. Autorka maluje słowem, wspaniale opisuje miejsca akcji, poszczególne wydarzenia, bohaterów. Zdaje sobie jednak sprawę, że wielbiciele mocnych wrażeń, mogą czuć się rozczarowani. Fakt, jest tutaj sporo tajemnic, tylko aby do nich dotrzeć, trzeba przebić się przez milion innych fragmentów. Nie zawsze wnoszą one wiele do samej powieści, a tylko tworzą swego rodzaju otoczkę. 

Dla mnie ta powieść jest wyjątkową lekturą. Ma w sobie wątki historyczne, detektywistyczne, ale mnie czytanie Piołunu na zapomnienie niesamowicie odprężało. Nie zostałam zarzucona ogromem nazwisk, za co mogę tylko autorce serdecznie podziękować. Retrospekcje wydarzeń miejscami zbijają z tropu i wymagają większego skupienia, jednak są potrzebne, bo pozwalają nam zrozumieć powieść w stu procentach. Piołun na zapomnienie mogę gorąco polecić. Mam nadzieję, że książka przypadnie wam do gustu.

                                                                               

 Znalezione obrazy dla zapytania piołun na zapomnienie

Tytuł: Piołun na zapomnienie
Autor: Anna Trojanowska
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 592
Cena okładkowa: 39.90 zł
Premiera: 26.03.2018

środa, 4 kwietnia 2018

Zwierzęta od naprawdę sekretnej strony – oryginalna książka dla ciekawych świata już w księgarniach!


Obejrzyj spot promujący książkę:  https://youtu.be/ACxglTAZ4CI

Dwoje naukowców – zoolożka oraz ekolog – zaczęło któregoś dnia zadawać pewne pytanie, może nieco krępujące, ale jakże ważne (rzecz jasna, z punktu widzenia nauki); pytanie, którego dotąd prawdopodobnie nikt nie traktował serio. Nick Caruso i Dani Rabaiotti, chcąc odkryć czytelnikami zwierzęce sekrety, zastanawiają się: „Czy to pierdzi?”. Fantastyczna książka ich autorstwa właśnie trafiła do księgarń i z pewnością wywoła niejedną salwę śmiechu – a przede wszystkim pozwoli dowiedzieć się zupełnie nowych i zaskakujących faktów o życiu aż 80 gatunków zwierząt.

 „Czy to pierdzi? Sekretne (gazowe) życie zwierząt” jest rzetelnie, a zarazem lekko napisaną książką o tym, co piszczy we wnętrznościach zwierząt. Jaki pokarm sprawia, że wiatry hieny pachną wyjątkowo nieprzyjemnie? Co to takiego fossa? I czy fossa pierdzi? Czy wiedzieliście, że robiły to dinozaury, a śledzie robią to tylko po to, żeby się porozumiewać?

Przeczytaj fragment książki już dziś!
https://issuu.com/insignis/docs/ncdr_dif_pl_3_issuu

Przezabawna, naładowana łatwo przyswajalną wiedzą książka „Czy to pierdzi?” powstała przy współpracy kilkudziesięciu uznanych biologów. Dzięki ich fachowej wiedzy krąg podejrzanych o nieprzyjemny zapach w waszym pobliżu zbawiennie się powiększy. Tę książkę po prostu trzeba mieć!
„Czy to pierdzi? Sekretne (gazowe) życie zwierząt” – już 4 kwietnia w księgarniach.

Zamów online
bit.ly/czytopierdzi 

Wielkie Płaszcze w świetnej formie – druga część fantastycznej serii już w księgarniach

Debiutancka książka Sebastiena de Castella, a zarazem pierwsza część czterotomowej serii „Wielkie Płaszcze”, spotkała się z fantastycznym przyjęciem czytelników i krytyków. Czas na kolejną część serii. Kto jeszcze nie poznał walecznych, przeżywających nadzwyczajne przygody legendarnych wędrownych trybunów, ma ku temu świetną okazję – do księgarń trafiła właśnie druga część serii zatytułowana „Cień rycerza”.



Znana już z pierwszego tomu Tristia to kraj przeżarty intrygami i korupcją. Idealista, młody król Paelis nie żyje, a Wielkie Płaszcze – legendarni wędrowni trybuni, którzy zaprowadzali w królestwie sprawiedliwość – zostali uznani za zdrajców i napiętnowani. Zanim jednak głowę Paelisa zatknięto na żerdzi, ten zobowiązał każdego ze swoich stu czterdziestu czterech trybunów do wykonania innej misji.

Pierwszy kantor Falcio val Mond wraz z przyjaciółmi – Kestem i Brastim – wypełnił ostatnie zadanie króla: odnalazł jego czaroity. Cóż, tak naprawdę jeden z czaroitów, który zresztą okazał się czymś – a właściwie kimś – zupełnie innym, niż można się było spodziewać. Teraz misja Wielkich Płaszczy polega na ochronie czaroitu… dziewczyny! Nie byłoby z tym większego kłopotu, gdyby na ich drodze nie stali dashini – owiani legendą asasyni – i książęta, którzy zrobią wszystko, by zachować władzę w swoich rozbitych księstewkach. Na domiar złego Falcia zabija powoli jakaś trucizna, więc może nie ma już co wspominać o kolejnym zagrożeniu: Lamencie Wielkich Płaszczy…

Tak jak jego bohaterowie, Sebastien de Castell bez wątpienia jest świetnej formie. „Cień rycerza” zaskakuje i porywa, a pełnokrwiste postaci i rozpędzająca się w zawrotnym tempie akcja wciągają czytelnika bez reszty w niezwykły świat „Wielkich Płaszczy”.

„Sama radość – sequel lepszy niż część pierwsza. Pierwszorzędna opowieść, pierwszorzędna przygoda… pierwszorzędna książka i kropka!” – Conn Iggulden, autor bestsellerowej serii „Imperator”

Zamów: http://bit.ly/cienrycerza.
Dowiedz się więcej na: www.decastell.pl

Dziewczyna ze sklepu z kapeluszami - Dorota Gąsiorowska [premierowo]

Witajcie kochani w ten piękny, słoneczny dzień. Dziś przybiegam do was z recenzją nowej książki Doroty Gąsiorowskiej. Dzieła tejże autorki biorę w ciemno :) Dziewczyna ze sklepu z kapeluszami to nowość, która właśnie 4 kwietnia ma swoją premierę. Ja mogłam poznać książkę dużo, dużo wcześniej. Przeczytałam ją kilkanaście dni temu, ale dopiero dziś, w dniu premiery, postanowiłam zamieścić recenzję. Trzeba było uporządkować myśli, zastanowić się nad sensem powieści. 


Kamelia bezgranicznie kocha swoją babcię. To ona wychowywała dziewczynę, bo matka Kamy, wolała podróże i fotografowanie. Opieka nad dzieckiem nie leżała w jej naturze, więc to babcia Lidia pokazywała naszej bohaterce i pozwalała zrozumieć otaczający ją świat. Matka wpadała i nadal wpada do Polski tylko w odwiedziny, jednak Kameli wcale nie przeszkadza taka sytuacja. Wraz z Lidią prowadzą sklep z kapeluszami i cieszą się powodzeniem, a także uznaniem klientów. Kamelia lubi swoją pracę i chętnie przesiaduje w sklepie. Jednak zaczyna ją martwić zachowanie babci. Starsza pani stała się jakaś inna... Wychodzi na nocne spacery, ciągle jest zamyślona i nieco oderwana od rzeczywistości. Dlaczego? Ano w grę wchodzą pewne tajemnice i wydarzenia z przeszłości. Na horyzoncie, jakżeby inaczej, pojawia się również przystojny facet, Artur. Mężczyzna pracuje jako dziennikarz i zamierza zadać właścicielkom kilka pytań dotyczących salonu. Zaczyna robić się gorąco :) 

Chyba jak większość kobiet, która czyta obyczajówki, znam doskonale Dorotę Gąsiorowską. Autorka posiada niesamowity dar tworzenia postaci zapadających w pamięć. Tak też było w przypadku książki Dziewczyna ze sklepu z kapeluszami. Nie wiem jak inne czytelniczki, bo przecież każda ma swój gust, ale ja z miejsca polubiłam Kamelię. To bardzo ciepła, mądra, rozsądna dziewczyna, która bardzo kocha swoją babcię Lidię. Nie ma się co dziwić, kobieta wychowała wnuczkę na porządnego człowieka. Jednak ostatnio ogrom tajemnic, nieco przytłoczył starszą panią. Lidia zachowuje się dziwnie, a wnuczka oczywiście wszystko widzi, tylko nie jest w stanie wszystkiego zrozumieć. Oczywiście nie ma książki obyczajowej bez faceta :) Tutaj mamy Artura, oryginalną, całkiem przyjemną postać, która nie zostaje zepchnięta na boczne tory i traktowana przez autorkę zbyt pobieżnie. Według mnie, wszystkie osobistości mają w powieści swoje miejsce i zostały nakreślone w sposób akuratny.

Dziewczyna ze sklepu z kapeluszami zaczyna się dość niepozornie. Pierwsze strony niespecjalnie mnie porwały, ale później... O matko! Historia bardzo mnie zainteresowała i śledziłam losy bohaterów z zapartym tchem. Fabuła powieści dotyczy ludzkich problemów, rozterek i oczywiście tajemnic. Któż z nas ich nie posiada! Akcja nie gna specjalnie szybko, wszystko toczy się powoli, ale książka nie traci wcale na atrakcyjności. Dorota Gąsiorowska nie szczędzi nam malowniczych, plastycznych opisów miejsc akcji. W tle... przewspaniały, mój ukochany Kraków. 

Jeśli jesteście fankami powieści obyczajowych, gdzie duże znaczenie mają więzy rodzinne i tajemnice, to nowość Doroty Gąsiorowskiej przypadnie wam do gustu. Nie bez znaczenia jest również przepiękna, bardzo klimatyczna okładka książki. Wpatrywałam się w nią niejeden raz. Ta obwoluta ładnie komponuje się z pozostałymi powieściami pani Doroty Gąsiorowskiej. Znacie styl autorki, inne dzieła? Ja tak i dlatego lektura Dziewczyny ze sklepu z kapeluszami, była dla mnie przyjemnym oderwaniem od codzienności. 

                                                                                

 Znalezione obrazy dla zapytania dziewczyna ze sklepu z kapeluszami

Tytuł: Dziewczyna ze sklepu z kapeluszami
Autor: Dorota Gąsiorowska
Wydawnictwo: Między Słowami
Oprawa: miękka
Liczba stron: 528
Cena okładkowa: 37.90 zł
Premiera: 04.04.2018

Znalezione obrazy dla zapytania między słowami wydawnictwo