niedziela, 7 września 2014

Koszmarny Karolek. Wariacje z królową.


Autor: Francesca Simon
Wydawnictwo: Znak Emotikon
Oprawa: miękka 
Liczba stron: 200
Cena okładkowa: 24.90 zł
Jest to nasza pierwsza książka o Karolku, ale z pewnością nie ostatnia. W tym tomiku mamy dwie części. Jedna skupia się wokół wizyty królowej w szkole, a druga to już wygłupy Karolka podczas Bożego Narodzenia. Szczerze powiedziawszy dawno nie ubawiłam się tak, jak podczas czytania dzieła Simon :)

Karolek nie lubi sobotnich porządków w domu. Za wszelką cenę pragnie wymigać się od obowiązków, albo zrzucić większą część zadań na młodszego brata Damianka. Kąpiel ? Nigdy w towarzystwie rodzeństwa ! Niestety rodzice uważają inaczej, chociaż Karolek stara się pokazać im jak bardzo przeszkadza mu brak prywatności podczas kąpieli :) Zalana łazienka i woda kapiąca na nosy rodziców, to tylko niewielki element poczynań chłopca. Pewnego dnia szkołę do której uczęszcza Karolek i Damianek ma odwiedzić królowa. Tak wspaniałego gościa trzeba odpowiednio przywitać. Nasz bohater nie zostaje wybrany do wręczenia kwiatów głowie państwa, tym razem Damianek, pupilek nauczycieli, otrzyma zaszczytną funkcję a Karolek będzie stał gdzieś z tyłu. Mały rozrabiaka jednak nie podda się łatwo i jak zwykle narobi sporo szumu :)
Boże Narodzenie jest okazją do otrzymania wymarzonych prezentów. Karolek czeka na wizytę Mikołaja z wielką niecierpliwością, chce też poznać osobiście brodacza w czerwonym kubraczku, by podsunąć mu pewne sugestie co do podarków. Przygotowuje na niego zasadzkę ! Pięknie przystrojona choinka kusi wybornymi czekoladkami... Karolek tak rozsmakowuje się w słodkościach ze świątecznego drzewka, że zapomina o wizycie Mikołaja. Co z tego wszystkiego wyniknie ? Dowiecie się po przeczytaniu tomiku "Koszmarny Karolek. Wariacje z królową". Możecie być pewni, że w kolejnych dniach świąt, zachowanie chłopca wcale nie ulegnie poprawie, a mama będzie miała masę powodów do wypowiedzenia kwestii: "Karolu, nie bądź koszmarny !"

Książka przypadła do gustu nie tylko najmłodszym członkom mojej rodziny. Sama z przyjemnością przeczytałam opowiastki o Karolku i dosłownie płakałam ze śmiechu. Mam nadzieje, że moje pociechy nie przygarną od małego rozrabiaki garści nowych pomysłów na psoty ;) "Koszmarny Karolek" zdecydowanie wypada lepiej w dziele pisanym niż jako filmowa ekranizacja, którą też swego czasu oglądałam. 

Ciekawa, aczkolwiek nie nachalna oprawa graficzna stanowi kolejny atut książki. Odpowiednia czcionka, prosty i zrozumiały dla małego odbiory język, to też wielki plus w stronę twórcy i wydawcy. Warto zapoznać dzieci z tą pozycją literacką, bo jestem święcie przekonana że polubią głównego bohatera i wraz z nim będą szukać sposobów na utrudnienie życia rodzicom oraz Damiankowi :) Spora dawka przeróżnych osobistości przyciągnie do lektury czytelników w różnym wieku. Przygody Koszmarnego Karolka są zawsze na topie ! 

OCENA
5 / 5

czwartek, 4 września 2014

Poślij chociaż słowo. Opowieść o miłości i przetrwaniu w Gułagu.


Autor: Orlando Figes
Wydawnictwo: Magnum
Oprawa: twarda
Liczba stron: 416
Cena okładkowa: 49 zł
Książka Orlando Figes była powodem moich łez. Dawno się tak nie rozczuliłam podczas czytania, ale ci wrażliwsi, którzy mieli przyjemność poznać "Poślij chociaż słowo..." zrozumieją takie postępowanie. Chyba najbardziej wstrząsnęła mnie w tej historii prawdziwość zdarzeń. Wszystko wydarzyło się w świecie realnym, nie otrzymujemy kolejnej kolorowanej opowiastki o uczuciu dwójki młodych ludzi. Oczywiście, głównym tematem dzieła jest miłość, ale również wojna i tragiczna sytuacja z jaką musiał się zmagać człowiek żyjący w Gułagu. 

Najprawdziwsze uczucie połączyło Swietłanę i Lwa, dwójkę młodych mieszkańców Moskwy. Para nie wyobrażała sobie przyszłości bez siebie, bezgraniczna miłość była ich codzienną dawką radości i nadzieją na lepsze dni. Poznali się na studiach w latach trzydziestych, mieli wspólne plany... Niestety przyszłość okazała się być brutalna. Wybuchła wojna, mężczyzna przestaje mieć jakikolwiek kontakt z dziewczyną, Lew uznany za wroga politycznego, trafia do obozu pracy przeznaczonego m.in. dla najgroźniejszych zdrajców narodu rosyjskiego. Mężczyzna pomimo fatalnego położenia nie zapomina o swej ukochanej, nie wie czy Swieta jeszcze żyje. Jeden list napisany po pięciu latach milczenia zmienia wszystko. Swietłana nie zapomniała o ukochanym, pojawiła się więc pewna iskierka nadziei. Para pisze do siebie listy w których zawiera opis najzwyklejszych, upływających dni... Korespondencja trwa aż 8 lat ! Czy kobieta ma w sobie tyle siły by trwać w miłości i czekać na swego wybranka przez taki okres czasu ? Czy mężczyzna przebywający w obozie może liczyć na jakąkolwiek szansę na przeżycie ? Z dzieła liczącego ponad czterysta stron wszystkiego się dowiecie.

Książka jest doskonała ! Jeśli obawiacie się wielkiej kumulacji faktów, które Figes chciał nam usilnie wcisnąć, możecie odetchnąć z ulgą. "Poślij chociaż słowo..." jest wspaniale skonstruowaną powieścią dla każdego. Nie ma tutaj ograniczeń wiekowych. Autor zręcznie wplótł w historię miłosną Swiety oraz Lwa coś czego nie znajdziecie w typowych książkach o uczuciach kobiety i mężczyzny. To opis życia w czasach wojny, ówczesnej sytuacji w Rosji, obraz pracy w obozie i rządzących tam praw. Wspaniała lekcja historii !

Autentyczność wydarzeń potwierdzają nie tylko fragmenty lisów Swiety i Lwa, ale również masa przeróżnych zdjęć. Możemy więc wizualnie poznać główne postaci co wpływa na ich dokładne rozszyfrowanie pod względem charakteru. Osobiście mocno zaimponowała mi postawa Swietłany, sądzę że w jej sytuacji ja byłabym kompletnie bezsilna. Lew natomiast jawi nam się jako opiekuńczy, bezgranicznie kochający mężczyzna, który nade wszystko w każdym zdarzeniu potrafi dostrzec pozytywne strony. To między innymi nadzieja pozwoliła tej dwójce przetrwać trudny okres czasu.
Duże wrażenie na czytelniku odgrywa opis życia w obozie, wzajemnej pomocy pomiędzy więźniami, chociaż oczywiście zdarzały się momenty rywalizacji i walki o przetrwanie. Niemniej jednak autor zręcznie wprowadza odbiorcę w rozgrywające się wydarzenia, nie tuszując niczego, przeprowadzając niczym przewodnik na drugi brzeg rwącej rzeki.

Język nie należy do łatwych w odbiorze, pasuje jednak do charakteru powieści. Przywykniecie po około dwudziestu stronach i spokojnie dobrniecie do końca. Ja chciałam by książka liczyła jeszcze więcej kartek, nie mogłam rozstać się z bohaterami, a przecież poza Swietłaną i Lwem Figes prezentuje nam inne postaci, które pojawiły się w życiu pary. Moje łzy rozpaczy mieszały się ze łzami radości, książka z pewnością na długo pozostanie w mej pamięci. Obok niej dosłownie nie można przejść obojętnie. Podążamy prezentowaną na okładce drogą, pełną zdradliwych wyboi, ale też zmierzającą do określonego celu. Wybierzcie się wraz ze mną w tą fantastyczną wędrówkę... Warto by słuch o ludziach takich jak Swieta i Lew nigdy nie zaginął.

OCENA
5 / 5

środa, 3 września 2014

Ciemna strona małżeństwa.


Autor: Adam Ross
Wydawnictwo: Sonia Draga
Oprawa: zintegrowana
Liczba stron: 528
Cena okładkowa: 38 zł 
Małżeńskie problemy to tematyka opisywana w wielu książkach nagminnie, trudno jest więc trafić na coś specjalnego, pozbawionego banału. Tym razem miło zaskoczyłam się debiutem Adama Ross. Nie sądziłam, że w tej książce drzemie aż tak dobra treść :) Autor z pewnością nie daje się zaszufladkować jako pisarz przeciętny i taki po którym słuch zaginie za rok lub dwa. Małżeńskie sprzeczki i zwady to nie to o czym czytam codziennie, ale od czasu do czasu warto sięgnąć po coś innego. Okładka z obrączką na pierwszym planie mówi sama za siebie... W treści z pewnością nie znajdziecie sielankowego opisu życia kobiety i mężczyzny po złożeniu przysięgi.

Już od pierwszych czytanych stron, stajemy się obserwatorami historii małżeństwa, które nie przypomina cukierkowego związku jak z okładki gazet. Poznajemy Davida Pepin twórcę gier komputerowych, oraz Alice, jego żonę. Oczywiście na początku wspólnego życia, młoda para żyła niczym w bajce. Patrzenie sobie głęboko w oczy, czułe słówka nie tylko od święta, ale wraz z biegiem czasu wszystko gdzieś się ulotniło, prysło niczym najzwyklejsza bańka mydlana. Alice utyła, popadła w depresję. David zaczyna dusić się w towarzystwie tak uciążliwej żony i ciągle głowi się nad możliwością jej likwidacji. "Najlepsze" byłoby zabójstwo... O dziwo pewnego dnia, Alice traci życie, a podejrzanym staje się David. Dwójka detektywów rozpoczyna śledztwo, jednakże sami nie mają tak czystej przeszłości. Kto jest winny śmierci Alice Pepin ? Czy kobieta faktycznie popełniła samobójstwo o czym zapewnia pan Pepin ?

Spodziewałam się mało ciekawej lektury, a otrzymałam prawdziwą gratkę dla miłośników przeróżnych gatunków literackich. Autor czasem przesadza z przekleństwami, dobitnym tłumaczeniem danego problemu, radami dla każdego i w każdej sytuacji. Jednak historia małżeństwa Pepin została zaprezentowana tak idealnie, że ogólnie muszę uznać "Ciemną stronę małżeństwa" za prawdziwy majstersztyk. Z pewnością dużą zaletą są też fragmenty dotyczące życia prywatnego detektywów. Kto by się spodziewał, że taki Sam Sheppard też był osądzany o zabójstwo swej żony !
Jak wspominałam Ross nie posługuje się językiem idealnym dla osób wyczulonych na przekleństwa. Czasami miałam dość występujących w treści wulgaryzmów i monologów bohaterów, gdzie aż roiło się od zwrotów budujących niesmak i chęć odrzucenia lektury w ciemny kąt pokoju. Na szczęście były i momenty przykuwające uwagę, dające szansę na polubienie dzieła.

Po raz pierwszy zetknęłam się z taką pozycją, ale pewnie nieprędko powrócę do niej w przyszłości. Jak na debiut autora jest nieźle, chociaż zawsze mogło być lepiej. Książka według mnie nie trąca o banał i przewidywalność. Ma w sobie to coś co przyciąga i nie daje o sobie zapomnieć. Jeśli lubicie taką tematykę, jeśli macie ochotę poznać bliżej dorobek literacki pisarza Adama Ross, sięgnijcie po " Ciemną stronę małżeństwa". A gdy dobrniecie już do końca książki, podzielcie się  w komentarzach pod tą recenzją, swoimi spostrzeżeniami na jej temat :)

OCENA
4 / 5

wtorek, 2 września 2014

Czy jesteś psychopatą ? Nowa książka Jona Ronsona trafia do polskich księgarń.


Już 10 września na półki polskich księgarń trafi nowa książka znanego brytyjskiego dziennikarza i prezentera Jona Ronsona „Czy jesteś psychopatą?”. To druga – po „Człowieku, który gapił się na kozy” – wydana w Polsce książka Ronsona.
„Czy jesteś psychopatą” to opowieść o obłędzie. O psychopatach. Tych najbardziej niebezpiecznych, z zakładów zamkniętych, tych na szczytach władzy i biznesu, oraz tych, których niegroźne szaleństwo jest pożądane przez media.
Wszystko zaczęło się spotkania Jona Ronsona z pewną specjalistką z zakresu neurologii. Podobnie jak wielu innych kolegów z branży, otrzymała ona pocztą od anonimowego nadawcy dziwną zaszyfrowaną książkę. O pomoc w odkryciu jej tajemnicy poprosiła Jona. Ten zaś zupełnie niespodziewanie odkrył, że w poszukiwaniu rozwiązania zagadki zawędrował do fascynującego świata obłędu.
Jon spotyka pensjonariusza zakładu zamkniętego Broadmoor, który zaklina się, że symulował chorobę psychiczną w celu złagodzenia wyroku, a teraz utknął tu, bo nikt nie chce uwierzyć, że jest normalny; rozmawia z osobami zajmującymi się katalogowaniem schorzeń psychicznych i tymi, którzy zaciekle się im sprzeciwiają; kontaktuje się z wpływowym psychologiem, twórcą stosowanego powszechnie testu na psychopatę, przekonanego, że wielu prezesów i polityków to w rzeczywistości psychopaci.
To właśnie od niego Jon uczy się rozpoznawać osoby o skłonnościach psychopatycznych. Wyposażony w tę wiedzę zmierza ku domenie wpływów i władzy. Przeprowadza wywiad z niesławnym dowódcą szwadronów śmierci i rozmawia ze znanym prezesem, którego domniemana psychopatia doprowadziła do sporych fluktuacji na giełdzie. Ale Jon nie spotyka się wyłącznie z psychopatami; kontaktuje się też z tymi, których działalność zawodowa w jakiś sposób związana jest z szaleństwem i którzy dzięki niemu zarabiają na życie. Odkrywa przy tym niepokojącą prawdę, że wielu ludzi ze szczytów tej branży jest na swój sposób tak samo szalonych jak ci, którzy są przedmiotem ich badań.
Charakterystyczne poczucie humoru, urok osobisty Jona i jego wrodzona dociekliwość sprawiają, że książka „Czy jesteś psychopatą?” wciąga od pierwszych stron. Ta pozornie rozrywkowa lektura wydobywa na światło dzienne niewygodne prawdy i zachęca do stawiania pytań o to, jak definiować normalność w świecie, w którym coraz częściej ocenia się nas po naszych najbardziej skrajnych zachowaniach.

poniedziałek, 1 września 2014

Na drugą stronę.


Autor: Anna Kendall
Wydawnictwo: ZYSK I S-KA
Zysk i Spółka Wydawnictwo
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 438
Cena okładkowa: 34.90 zł 
Z wakacyjnych nowości wydawniczych udało mi się wyszperać taką oto książeczkę. Nie ukrywam, że czekałam na pojawienie się jej w sprzedaży z wielką ciekawością. "Kroniki Duszorośli" - to brzmi ogromnie zachęcająco, fantastycznie, a ja bardzo lubię takie czytadła:) Okładka nie odkrywa przed czytelnikiem wszystkiego, chociaż może minimalnie nawiązuje do treści. Czy jednak pierwszy tom cyklu zachęcił mnie do kolejnych oczekiwań na część drugą ?

Roger, z pozoru zwykły nastolatek, posiada potężny dar, który jeszcze nie raz wprowadzi go w kłopoty. Potrafi przechodzić ze świata żywych do umarłych, co wykorzystuje spora grupa ludzi chcących dowiedzieć się czegoś o swych przodkach. Dar chłopca staje się źródłem dochodu również dla wujostwa, wychowujących naszego bohatera bez cienia miłości w stosunku do podopiecznego. W trójkę jeżdżą na jarmarki by zaprezentować niesamowite umiejętności Rogera. Pewnego dnia do Reginokracji przypływa jednostka handlowa. Statek mieści ogromne bogactwa, idealny wabik dla osób takich jak wuj Rogera, Hartah. Wraz z grupą łotrzyków opiekun chłopca napada na statek, niestety ginie on i jego żona Jo. Od tej pory Roger dołączą do grupy królewskiej służby. Na początku jest zadowolony z nowego otoczenia, jednak wraz z upływem czasu otwierają się przed nim drzwi do wyższych sfer. Intryga goni intrygę, miłość i namiętność też się pojawia. Czy Roger wreszcie będzie szczęśliwy ?

Pierwszy tom nowej trylogii skierowanej raczej w stronę młodzieży sprawił, że podczas jego lektury spędziłam miło wolny czas. "Na drugą stronę" nie zdradza już na wstępie wszystkich szczegółów dotyczących Rogera, także czytając kolejne tomy pewnie i tak będziemy zaskoczeni wieloma zdarzeniami. Powieść fantasy jaką autorka nam prezentuje, posiada wszystko co mieć powinna. Wyraziste postaci, wartką akcję i masę niedopowiedzeń, które mają przyciągnąć czytelnika. Trzeba przyznać, że cała historia została zaprezentowana z odpowiednim smakiem. Nie podsunięto nam kolejnej błahej, płytkiej i nic nieznaczącej powieści dla nastolatków. To fantastyczny obraz krainy całkowicie wymyślonej przez pisarkę...

Sam moment przechodzenia Rogera do świata umarłych, jak dla mnie był bardzo emocjonujący i troszkę straszny :) Za każdym razem miałam ciary na plecach, natomiast chłopak po części lubił swoją inność, cieszył się że chociaż przez chwilę może oderwać się od szarej, brutalnej rzeczywistości. Anna Kendall, a właściwie Nancy Kress zafundowała mi masę pozytywnych wrażeń, które na długo po przeczytaniu książki gdzieś tam w zakamarkach umysłu pozostają. Pisarka posługuje się lekkim, barwnym językiem, czasem dobitnie przedstawia odbiorcy pewne fakty i praktycznie do ostatnich stron nie mamy prawa ziewnąć z nudów.

Jeśli pierwszy tom wypadł w mych oczach tak wspaniale, to z niecierpliwością wyczekuje kontynuacji historii Rogera. Jestem niezmiernie ciekawa czy chłopak wreszcie pozna swą przeszłość, jak zginęli jego rodzice, oraz co najważniejsze, po kim odziedziczył unikalny dar. Nie pozostaje mi nic innego jak zachęcić was do zapoznania się z książką "Na drugą stronę". Mam nadzieję, że przypadnie wam do gustu i wraz ze mną będziecie oczekiwali na kolejną premierę dzieła Kendall :)

OCENA
5 / 5

niedziela, 31 sierpnia 2014

Strażniczka krwi.


Autor: Tessa Gratton
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 408
Cena okładkowa: 34.90 zł
Dlaczego skusiłam się na "Strażniczkę krwi" ? Byłam niezmiernie ciekawa jak po sukcesie "Magii krwi" przyjmę drugi tom tej niesamowitej opowieści. Czy zatracę się w nim na całego i podczas czytania nie będę odbierać żadnych sygnałów z zewnątrz ? Cóż, uważam że druga część troszkę rozczarowuje, ale i tak wypada nieźle. Zawsze mogło być gorzej, a autorka mogła zostać przeze mnie znienawidzona za zepsucie całej "zabawy". Trzeba przyznać, że okładka przyciąga wzrok, pasuje do tematyki powieści. Zanim jednak podzielę się swymi wrażeniami co do "Strażniczki krwi", koniecznie muszę wam przedstawić pokrótce przebieg zdarzeń. Postaram się jednak nie zdradzać wam wszystkich informacji :) 

Tym razem to nie Silla i Nick będą głównymi bohaterami książki. Kto czytał pierwszy tom tej magicznej serii i polubił wymienioną parę, może czuć się nieco zawiedziony. Niemniej jednak Mab oraz Will wypadli nieźle. Mab podczas swych eksperymentów popełnia wielki błąd, który odwróci całe jej życie o sto osiemdziesiąt stopni. Dziewczyna tworzy błotnego potwora nad którym kompletnie nie potrafi zapanować. Co najgorsze, stworzenie rani chłopaka z pobliskiego miasteczka, Willa. Od tego momentu Will czuje się dziwnie, jedynym ratunkiem jest dla niego Mab. Czy Mab odwróci klątwę, uleczy Willa i na dobre unicestwi przerażającą, groźną postać ? Czy ma tyle magicznej siły ? Przekonacie się po przeczytaniu "Strażniczki krwi".

Autorka wykreowała fantastyczną historię, aczkolwiek w tym wszystkim czegoś mi brakowało. Oczekiwałam momentów, które przykułyby mnie do fotela i nie pozwoliły oderwać się od lektury. Sądzę, że Gratton przesadziła z poddaniem nam na tacy zbyt długich opisów, osobiście nie wymagam aż takiego wprowadzenia do sytuacji, sama chcę sobie co nie co wyobrazić :) Czytelnik popada więc czasami w totalne rozleniwienie, zmierza do końca powieści, ale wyzbyty jest jakichkolwiek głębszych emocji. Historia staje się "sucha", kompletnie pozbawiona charakteru, taka obojętna i łatwo znikająca z umysłu.

Bohaterowie są jednak prawdziwą ozdobą tej pozycji literackiej. Poza Willem i Mag mamy jeszcze Evelyn, dziewczynę o której na początku wiemy niewiele, ale oczywiście potem wszystko staje się jasne. Narracja jest dwuosobowa, narratorami są naprzemiennie Will oraz Mag - to zabieg literacki zasługujący na uznanie. Mnie chyba najbardziej urzekła postawa Mag, chociaż i o Evelyn mogłabym czytać w nieskończoność. Losy tej drugiej wpleciono w historię głównych postaci.

Gdyby autorka nie traktowała całości tak drobiazgowo i nie pochylała się nad wieloma szczegółami, mogłabym uznać "Strażniczkę krwi" za wspaniały okaz czytelniczy dla młodzieży. Niestety momentami czułam się znudzona, a młodym którym często brakuje cierpliwości, niekoniecznie dzieło Tessy Gratton musi przypaść do gustu. Jednak by przekonać się co skrywa przepiękna okładka, trzeba koniecznie spędzić troszkę czasu na dokładnym zaznajomieniu się z treścią książki. Autorka ma lekkie pióro, także i tak darzę ją niesłabnącą sympatią :)

OCENA
4 / 5

piątek, 29 sierpnia 2014

Tajne operacje. PRL i UFO.


Autor: Bartosz Rdułtowski
Wydawnictwo: Technol
Oprawa: twarda
Liczba stron: 768
Cena aktualna: 64.57 zł 
Czytam książki o UFO, ale z taką jak ta autorstwa Bartosza Rdułtowskiego jeszcze się nie spotkałam. Po lekturze dosyć opasłego tomiska mogę tylko stwierdzić, że człowiek często lubi wyciągać pochopne wnioski. Tematyka UFO należy do mych ulubionych, chociaż wałkowanych nagminnie przez wielu twórców. W kąt odrzucam typowo naukowe pozycje, a szukam czegoś unikatowego, czegoś co przyciągnie mnie bezgranicznie i pozwoli zatracić się podczas lektury. Historia bliskiego spotkania z obcymi w małej miejscowości Emilcin może jest wam znana. Jeśli nie, musicie zajrzeć koniecznie do niniejszej książki. Natomiast dla tych, którzy sądzą że o zdarzeniu z końca lat siedemdziesiątych wiedzą wszystko, Rdułtowski przygotował niezłą niespodziankę :)

10 maja 1978 miało miejsce pewne zdarzenie, które wstrząsnęło nie tylko Polską, ale znalazło się na ustach mieszkańców innych krajów. Oto wszystkie oczy zwrócone są na maleńką podlubelską wieś - Emilcin. Tam też prosty człowiek, rolnik Jan Wolski, miał przeżyć bliskie spotkanie z UFO. Jak wiecie istnieje szereg podobnych "akcji", a zazwyczaj tacy którzy niby talerz latający widzieli, chcą znaleźć się na pierwszych stronach gazet. Tyle że w przypadku Wolskiego wszystko wygląda inaczej... Do Emilcina wyruszyła cała armia badaczy i wyobraźcie sobie, że incydent emilciński został zaklasyfikowany jako najprawdziwsze, autentyczne spotkanie z istotami pozaziemskimi. Od tej pory Wolski zyskał nie tylko sławę, ale też został okrzyknięty przez część ludzi jako kłamca, wariat itp.
To co zostaje przekazane nam, nie zawsze musi się pokrywać z prawdziwością danego zdarzenia. Incydent w Emilcinie jest tego idealnym przykładem, a Bartosz Rdułtowski niczym śledczy odkrywa wszelkie tajemnice polskiego przypadku kontaktu z UFO. Co wydarzyło się w Emilcinie według autora ? Kto skrzętnie schował prawdę do kieszeni ?

Książka liczy sobie prawie osiemset stron, to dużo, ale nawet nie zwróciłam uwagi na ilość ubywającego tekstu podczas czytania. Bartosz Rdułtowski zafundował mi prawdziwą niespodziankę nie tylko pod względem idealnie przygotowanego dzieła, ale również samym odkryciem wszystkich szczegółów dotyczących Emilcina. Jestem rocznikiem, który zna historię Wolskiego tylko z książek, telewizji czy internetu. Wchłaniam więc tylko to, co mi przedstawiono. Autor stopniowo odsłania przed czytelnikiem kolejne elementy tej pasjonującej układanki, dodatkowo popiera się odpowiednimi, archiwalnymi dokumentami, także nie otrzymujemy bajeczki całkowicie wyssanej z palca jak co niektórzy mogą uważać.

Wypowiedzi świadków, masa przeróżnych fotografii, fragmenty przesłuchań Wolskiego (nie tylko), to prawdziwe bogactwo i ozdoba książki. Rdułtowski dosięga drugiego dna incydentu emilcińskiego, praktycznie nie cofa się przed niczym, nie ukrywa przed nami żadnej odkrytej części układanki, niczym tropiciel zmierza do celu. Po lekturze niniejszego dzieła, nie będziecie już pewni tego, co znacie na temat tej maleńkiej wsi. Historia miała swój inny, głębszy wymiar, a takiego obrotu sprawy chyba nikt się nie spodziewał. Ja jako osoba interesująca się UFO, podczas czytania kolejnych stron dzieła Rdułtowskiego, dosłownie przecierałam oczy ze zdumienia i wciąż powtarzałam: "To niemożliwe..". Emilcin doczekał się nawet pomnika, a ja chciałabym jechać i ujrzeć go na własne oczy, by móc poczuć klimat tego miejsca. Jednakże póki co ograniczam się tylko do książek, a dokładniej rzecz ujmując do jednej, do "Tajnych operacji. PRL i UFO". Doskonale zdaje sobie sprawę z filtracji informacji w roku 1978, przed autorem spoczywało więc nie lada wyzwanie, czy podołał ? Ja myślę że tak, jestem też ciekawa jak wy zapatrujecie się na tę książkę, może mieliście przyjemność ją przeczytać ? Jeśli tak, koniecznie podzielcie się swymi spostrzeżeniami !
Myślę, że to co stworzył Rdułtowski, może zmienić wasz sposób postrzegania ufologii i tego, że nie we wszystko trzeba wierzyć, oraz że czasem nie warto wyciągać pochopnych wniosków.
OCENA
5 / 5

P.S. Książek wydawnictwa Technol nie znajdziesz w księgarniach EMPiKu i Matrasa. Do kupienia tutaj