wtorek, 10 września 2019

Magazyn MiniMini+/ Pszczółka Maja - Order za zasługi

Przyszedł czas na recenzję kolejnych książeczek od wydawnictwa Media Service Zawada. Tym razem przygotowałam dla was wpis dotyczący propozycji dla nieco młodszych dzieci. Dlatego gorąco zachęcam was do czytania dalszej części recenzji. Będzie bajkowo i kolorowo ;) 

Media Service Zawada



 Jestem przekonana, że dzieciaczkom nie trzeba przedstawiać tej postaci. Słynna złota rybka, tym razem zawitała na okładkę i strony magazynu. Niniejsza publikacja, jest przeznaczona dla dzieci w wieku od 2 do 7 lat. Jak więc widzicie, wydawnictwo pomyślało i o gazetkach dla najmłodszych czytelników. W środku mamy więc zróżnicowany poziom, jeśli chodzi o zadania do wykonania, także nie ma obaw, iż nasza pociecha z czymś sobie nie poradzi. Najwyżej będzie potrzebowała pomocy rodziców ;)



 Narratorem i naszym przewodnikiem jest oczywiście rybka MiniMini. To bardzo zabawny, przekonywujący bohater. Rybka zachęca dzieci do wspólnej zabawy, do rozwiązywania przeróżnych zadań, których na stronach magazynu z pewnością nie brakuje. Jest coś dla miłośników liczenia, ale także dla tych, którzy specjalnie z matematycznymi sprawami sobie nie radzą. Okazji do szczerego uśmiechu i zadowolenia będzie całe mnóstwo! W niniejszej publikacji dziecko spotka swoich ulubionych, bajkowych bohaterów, między innymi Strażaka Sama i Świnkę Peppe wraz z rodzinką. 




Do magazynu dołączono wspaniałe prezenty. My trafiłyśmy na płytkę z piosenkami, świecącego, gumowego stworka i świetny zestaw z klockami Lego. To dopiero niespodzianki!

PSZCZÓŁKA MAJA - ORDER ZA ZASŁUGI


Tutaj mam już coś do poczytania, na przykład przed snem. Cała moja rodzina uwielbia Pszczółkę Maję, chociaż ja, zdecydowanie wolę starszą wersję tej bajkowej postaci. Książeczka zachwyciła mnie i moje dziecko barwnymi, ciekawymi i przykuwającymi wzrok ilustracjami. Jest to już piąte wydanie, także my musimy koniecznie nadrobić zaległości. Niemniej, odnalazłyśmy się znakomicie w całej tej historii.


Tym razem w opałach są mrówki. Problemem staje się sikorka, która zablokowała wejście do mrowiska. Oczywiście owady nie pozostają wobec takiego kłopotu obojętne. Jednak jak rozwinie się cała akcja, czy sikorka nie wyrządzi krzywdy reszcie, dowiecie się z niniejszej książeczki. Ja nie chcę wam psuć niespodzianki i nie będę zdradzała wszystkiego.

A czy wy lubicie podsuwać swoim dzieciom takie magazyny? Lubicie Pszczółkę Maję? 

sobota, 7 września 2019

Cień - Michael Miller, Adrianne Strickland

Okładka książki Cień 
Tytuł: Cień
Cykl/Seria: Kroniki Kaitanu #1
Wydawnictwo: Uroboros
Liczba stron: 512
Oprawa: miękka

Opis

 Qole Uvgamut jest najlepszą poławiaczką cienia na Alaxaku, prymitywnej i biednej planecie na peryferiach. Do załogi statku poławiaczy dołącza ładowniczy Nev. Nikt nie wie, że to dziedzic arystokratycznego rodu, który występuje w przebraniu, aby zdobyć zaufanie Qole. Tajemnica wychodzi na jaw dopiero wtedy, gdy statek zostaje zaatakowany przez niszczyciel. Okazuje się, że nie tylko Nev i jego krewni mają plany wobec młodej Alaxakanki, rywalizujący ród również chce dopaść dziewczynę. Kluczowy jest tutaj cień – substancja, która stanowi niezwykłe źródło energii. Nev, syn głowy rodu, chce skłonić Qole do wzięcia udziału w badaniach nad cieniem. Po wymknięciu się z rąk wroga poławiaczka zgadza się polecieć z Nevem do siedziby jego rodu i poddać się badaniom prowadzonym przez stryja młodego arystokraty. Na miejscu okazuje się jednak, że ród Dracortów nie ma czystych intencji. Nev staje przed wyborem: ocalenie Qole lub lojalność wobec rodziny.

 Kosmiczna opowieść

Oto kolejna książka od wydawnictwa Uroboros, która idealnie wpisała się w moje zainteresowania. Jak już pewnie wiecie, pałam wielką miłością do fantastyki, chociaż za dziełami w nurcie sci-fi, jakoś specjalnie nie przepadam. Może to i dziwne, ale prawdziwe. Jednak przykładowo Gwiezdne wojny mogłabym oglądać i podziwiać non stop, więc jestem szczególnie wybrednym przypadkiem - przynajmniej w tym temacie. Pierwsza część Kronik Kaitanu została porównana właśnie do świata wykreowanego przez George'a Lucasa, także raczej nie potrzebowałam większej zachęty do sięgnięcia po Cień. Jednak sami doskonale wiecie, że nie tak łatwo w sferze sci-fi stworzyć coś tak oryginalnego, co nie byłoby uznane za małpowanie, kopiowanie, czy mocniejszą inspirację. Autorom książki Cień udało się zachować oryginalność i zaserwować czytelnikowi prawdziwą, literacką ucztę. Nie spodziewałam się, że niniejsze dzieło tak bardzo przypadnie mi do gustu. Ja, przeciwniczka kosmicznych przygód, przeczytałam taką książkę w dwa dni?! To musiał być jakiś cud! Nie, to zdecydowanie nie był cud, a czysta ciekawość i dowód na to, że Kroniki Kaitanu faktycznie wciągają. 

Cień z pewnością wyróżnia wartka, dynamiczna akcja. W tej książce nie można nawet spodziewać się chwili wytchnienia, bo ciągle coś się dzieje, z każdą kolejną stroną jesteśmy zaskakiwani i dosłownie wbijani w fotel. Czułam się tak, jakbym wcale nie była czytelnikiem, a wiernym obserwatorem wszystkich wydarzeń. Coś na podobieństwo oglądania filmu w kinie - mam nadzieję, że wiecie o czym myślę. Książka jest pisana przez dwóch autorów, co nie należy do rzeczy prostych i w tym przypadku nietrudno o wtopę. Jednak w dziele Cień wszystko do siebie pasuje, ma równy, wysoki poziom, także dwójka twórców wykonała doskonałą robotę. Myślałam, że koniec końców któremuś podwinie się noga, lecz nie, do samego zakończenia książka jest po prostu wspaniała. Nie mogłam wyjść z podziwu i aż nie potrafię ubrać w słowa swoich zachwytów płynących w stronę autorów.   

Technicznie

Nad okładką książki Cień należy zatrzymać się chociaż na chwilkę. Nie jest specjalnie kolorowa, raczej utrzymana w ciemnych barwach, ale za to bardzo intrygująca i przykuwająca wzrok. Patrząc na nią czułam się tak, jakbym faktycznie wkraczała do jakiegoś kosmicznego statku. Właśnie tak wyobrażałam sobie wnętrze takiej maszyny. Powieść nie należy co cieniutkich, pisana jest raczej niewielką czcionką, lecz całość czyta się wprost genialnie. 

Na kartach książki poznajemy wspaniałych bohaterów, którzy wzbudzają zaufanie czytelnika i stanowią prawdziwą ozdobę niniejszego dzieła. Mnie do gustu najbardziej przypadła osoba niejakiego Basra. Ten bohater od samego początku intryguje i roztacza wokół siebie aurę tajemniczości. Dalej jest Nev - prawdziwy facet, który nie da sobie w kaszę dmuchać ;) Uwielbiałam jego podejście do sytuacji, przebojowość, no i oczywiście wdzięk - jak na prawdziwego księcia przystało. Jest oczywiście i Quole, dziewczyna pełniąca funkcję kapitana statku. Na samym początku troszkę mnie denerwowała swą niepewnością i nieporadnością, ale potem nabrała wprawy i stała się bardziej znośną osóbką. 

Podsumowując

Cień to według mnie świetny początek nowego cyklu Kroniki Kaitanu. Jeśli tak dobrze wypadł pierwszy tom, to jak wspaniałe będzie zakończenie całej tej historii? Przynajmniej ja mam taką nadzieję! Oby tylko autorom wystarczyło sił i nie zabrakło pomysłów na wymyślanie kolejnych zaskakujących zwrotów akcji. Oby nie! Póki co, was gorąco zachęcam do lektury Cienia. Nie ukrywam, że jest to raczej pozycja dla fanów gatunku, a nie dla osób, które na co dzień sięgają po obyczajówki, czy kryminały. Świetnie wykreowany świat, wyraziste osobistości, a to wszystko pisane językiem prostym i przyjemnym w odbiorze. Z niecierpliwością czekam na pojawienie się kolejnej części.  

czwartek, 5 września 2019

Magazyny dla chłopców ( i nie tylko) od Media Service Zawada

Było coś dla dziewczynek, teraz wypada pokazać wam coś, co z pewnością chętnie przygarną chłopcy. Chociaż... moja księżniczka chętnie zaglądała i do tych magazynów od Media Service Zawada, które pokazuję wam w dalszej części wpisu. Ba, ja sama chętnie je przejrzałam, a wspomnienia z lat szczenięcych po prostu powróciły!

 Media Service Zawada



Tego bohatera zna chyba każde dziecko. Pamiętam, że i ja, gdy byłam mała, bardzo chętnie oglądałam przygody tego prześmiesznego, przeuroczego psiaka, który nade wszystko kocha jeść i okrutnie boi się duchów. Scooby - Doo ma aż pięćdziesiąt lat, ale trzyma się znakomicie ;) Uwielbiają go zarówno chłopcy, jak i dziewczynki. Z przyjemnością przejrzałyśmy więc magazyn i zapoznałyśmy się z dołączonymi do niego dodatkami.


Magazyn jest jubileuszowy, więc tym chętniej dziecko zabierze się za jego poznawanie. Ma więcej stron, a na nich ogrom zabawy. Są oczywiście przeróżne zadania do wykonania, krzyżówki, łamigłówki, labirynty i inne cuda. Oczywiście nie zabrakło wampirów, duchów, mumii, czyli wszystkiego, co najbardziej przeraża tego wspaniałego psiaka ;) Jednak mając takich przyjaciół u boku, nic nie jest tak straszne, jakby się mogło wydawać. 



Do magazynu dołączone były wspaniałe prezenty. Gumowa łapka, zwana grabulą, którą sama pamiętam z czasów swojego dzieciństwa, a także zielony, świecący w ciemności piasek kinetyczny i urocza naklejka. Świetna zabawa gwarantowana. 200 lat Scooby - Doo! 




Ten dwumiesięcznik znam ze swoich szczenięcych lat, także z przyjemnością podsunęłam go dziecku. Jeśli wasza pociecha ogląda bajki na Cartoon Network, to doskonale wie o co chodzi, zna bohaterów magazynu i co najważniejsze, chętnie im znów potowarzyszy. 



Numer ma aż 48 stron, jest więc dosyć gruby i bardzo dobrze! Więcej kartek, to więcej doskonałej zabawy. My ogromnie polubiliśmy zamieszczone tutaj komiksy, które dosłownie wywołują uśmiech na ustach. Same ilustracje należą do kolorowych i przyjemnych dla oka. 


W tym numerze między innymi nauczycie się mówić po chińsku, poznacie miecz który uwaga, płacze na myśl, że mógłby kogoś skrzywdzić. To tylko namiastka niespodzianek, jakie wydawca przygotował. Jest i konkurs, a nagrody zacne.
Do magazynu dołączono dwie świetne niespodzianki. Jajko, które możecie ściskać i rozciągać jak slime, oraz gumki do mazania - idealne do szkolnego plecaka.

Który magazyn podoba wam się bardziej?

Magazyny dla dziewczynek od Media Service Zawada

Dziś troszkę nietypowa recenzja, bo nie książkowa, ale mam nadzieję, równie ciekawa i inspirująca. W tym wpisie chciałam wam pokazać dwa świetne magazyny dla dziewczynek, które w swojej ofercie ma wydawnictwo Media Service Zawada

 Media Service Zawada




Ten magazyn znają pewnie nawet mamy, które mają córki. Laleczki L.O.L. są mega popularne w świecie dzieci. Moja latorośl ma sporą kolekcję drobiazgów z tej serii, więc bardzo ucieszyła się z możliwości poznania magazynu. Przyznaję, widziałam go nie raz w kiosku, kupiłyśmy może kilka razy, ale nie sięgamy po niego regularnie. Jest to dwumiesięcznik. 


Magazyn ma aż 32 strony, więc jest co czytać i oglądać. Muszę przyznać, że grafika wydania przypadnie do gustu każdej dziewczynce. Oczywiście głównymi bohaterkami są tutaj słynne laleczki. Ja niekoniecznie się na tym znam, ale moje dziecko już tak, więc wszystko mi tłumaczyło ;)  



Publikacja jest wypełniona po brzegi przeróżnymi łamigłówkami, zadaniami i informacjami ze świata L.O.L. Surprise. Nie zabrakło także plakatów, no i oczywiście konkursów, gdzie można wygrać oryginalne produkty właśnie z tej zabawkowej serii. Magazyn kupicie z przeróżnymi dodatkami. My miałyśmy przeurocze, kolorowe i "lolowe" stempelki. Takimi stempelkami wasze dziecko będzie mogło ozdobić zeszyt, pamiętnik, czy notatnik. Super sprawa! 





To kolejny magazyn dla dziewczynek. Przyznaję się bez bicia, że ten podoba mi się bardziej niż poprzedni ;) Jeśli wasze dziecko lubi wróżki, to niniejsza publikacja będzie dla niego fantastyczną rozrywką. Magazyn jest miesięcznikiem i ma naprawdę pokaźną liczbę stron. Skierowany jest w stronę dziewczynek w wieku od 8 do 12 lat. Moja pociecha bardzo, ale to bardzo ucieszyła się z magazynu. Bardzo lubi serial Winx, także doskonale wie o co tutaj chodzi. 




W magazynie znajdziemy mnóstwo kolorowych ilustracji, jest komiks i zadania do wykonania. Bohaterką tego numeru jest Tecna, więc publikacja zyskała nowy, bo technologiczny wymiar. Dużo tutaj ciekawostek, które zainteresują dziecko i zachęcą je do zadawania pytań. 




Oczywiście i tutaj nie zabrakło dodatków. W tym magazynie znalazłyśmy przeurocze bransoletki, śliczne naklejeczki z jednorożcami i coś specjalnego - notesik wraz z magicznym długopisem. 

A wasze dzieci lubią takie magazyny?

wtorek, 3 września 2019

Shuttergirl - C.D. Reiss

Shuttergirl 
Tytuł: Shuttergirl
Autor: C.D. Reiss
Wydawnictwo: Kobiece
Liczba stron: 408
Oprawa: miękka

Opis 

 Hollywoodzki idol.
Rozchwytywana paparazzi.

Dwa światy, które kiedyś były nierozłączne.

Nigdy o niej nie zapomniałem. Ani na minutę. Czasem ją widzę, ale nigdy z nią nie rozmawiam. Oboje w biegu. Jesteśmy w tym samym mieście, w tym samym miejscu, w tym samym budynku, ale przepaść między nami jest zbyt duża. Aż do tego wieczoru.

Gdy ON stawał się światowej sławy gwiazdą, ja od zera budowałam karierę paparazzi. Teraz to nic dla mnie nie znaczy. Gdy odszedł, moje życie się rozpadło. Jesteśmy królem i królową po przeciwnych stronach Los Angeles. Nie zamieniamy ze sobą nawet słowa. Aż do tego wieczoru.

Tak wiele emocji... 

W tak paskudną pogodę, jaką mamy właśnie za oknami, należy się odpowiednio rozgrzać. Dziś chyba nie wystarczy tylko wypicie gorącej kawy, czy herbaty, bo przydałaby się jeszcze ogniście gorąca lektura. I właśnie z tej okazji, przygotowałam dla was recenzję Shuttergirl. Ja już wiem, co to za powieść i mogę wam zdradzić, czy przypadła mi do gustu, czy raczej żałuję, że w ogóle po nią sięgnęłam. Jednak ci, którzy z twórczością C.D. Reiss jeszcze się nie zetknęli, pewnie będą ciekawi co kryje ta intrygująca, miłosna okładka. Zanim jednak przejdę do zewnętrznego opisu książki, muszę zamieścić kilka słów na temat tego, co przecież jest tutaj najważniejsze - treści. Przed Shuttergirl, twórczość Reiss była dla mnie totalną niewiadomą. Wiedziałam tylko, że autorka potrafi pisać ostre, pikantne książki, także kolejna jej nowość bardzo mnie zaciekawiła. Niniejsza pozycja może nie jest typowym dziełem dla dorosłych kobiet, a raczej dla starszej młodzieży. Bowiem sporo tutaj dosadnych stwierdzeń, które mogą zgorszyć młodszych, a dla starszych nie są niczym dziwnym. Mam nadzieję, że wiecie o co mi chodzi ;) 

Nie będziecie pewnie zdziwieni, gdy napiszę wam, że to opowieść o uczuciach, miłości, zdradach, złamanym sercu i tak dalej. Jednak Shuttergirl to także świetnie napisana książka dla kobiet obrazująca dwójkę ludzi, którzy nie mają takiej samej zasobności portfela i po prostu pochodzą z innych światów. Ona, robiąca naprawdę dobre zdjęcia dziewczyna, która zwykle poluje na gwiazdy, a nie bryluje na ściankach. On, prawdziwy showman, żyjący w blasku fleszy. Laine i Michael byli kiedyś przyjaciółmi, lecz później ich drogi się rozeszły. Teraz spotykają się znowu i zauważają, że pomiędzy nimi może powstać coś więcej, niż kumpelska relacja. Wszystko byłoby fajnie i pięknie, gdyby właśnie nie te różnice światów. Autorka zręcznie całą fabułę wykreowała, chociaż nie jest to książka idealna, taka bez żadnych wad. Wiecie co mi najbardziej przeszkadzało? Ano zbyt długie przemyślenia bohaterów, to ich rozpamiętywanie przeszłości. Stało się, było minęło i kropka. Nagromadzenie tych wywodów głównych postaci sprawiło, że powieść zwalnia, staje się nudnawa i zwyczajnie przestaje wciągać. Na szczęście po jakimś czasie znów przyspiesza i angażuje czytelnika. 

Technicznie

 Wspominałam wam o okładce, która aż nasycona jest miłością i pikanterią. Mnie przypadła ona do gustu, bo zagraniczna wersja powieści, wcale nie prezentuje się lepiej, a nawet znacznie gorzej. Dzieło nie należy do specjalnie opasłych, lecz z racji tego, że sporo w nim tych wywodów bohaterów, całość może czytać wam się znacznie dłużej. Ja uporałam się z większą częścią książki w tempie błyskawicznym, ale nie ukrywam, pojawiły się momenty, gdzie powieść po prostu strasznie mi się dłużyła i czekałam tylko, by coś wreszcie się wydarzyło i nadało tempa tej historii. 

Jeśli chodzi o bohaterów, to nie są oni tak wspaniali, jakbym oczekiwała, może czegoś brakuje w ich kreacji, nie mam bladego pojęcia. Fakt faktem nie skradli oni mojego serducha, lecz nie stwierdzę też, że poszczególne osobistości działały mi na nerwy. Szkoda, iż nie będzie kontynuacji tej historii, bo może autorka w kolejnej części rozwinęłaby skrzydła. 

Podsumowując

Shuttergirl to lekka, niezobowiązująca książka do czytania w przerwie pomiędzy ważniejszymi dziełami. Ja miło spędziłam przy niej czas, zrelaksowałam się, chociaż nie łyknęłam całej powieści na jeden raz. Bardzo spodobał mi się pomysł na taką miłosną historię. To zderzenie dwóch różnych światów wypadło tutaj świetnie. Czytelnik ma okazję przekonać się jak żyje gwiazda, jak trudno jest jej normalnie funkcjonować w rzeczywistości, gdzie inni ciągle czekają na jakieś sensacje i potknięcia drugiego człowieka. Podwójna narracja robi tutaj fantastyczną robotę, buduje klimat i pozwala wczuć się w opowieść o Michaelu i Laine. Wielki plus za miejsce akcji - któż z nas nie chciałby wyruszyć do Hollywood, by zaznać gwiazdorskiego życia... 

Za egzemplarz dziękuję księgarni TaniaKsiazka.pl


poniedziałek, 2 września 2019

Stefan Petrucha „Marvel: Spider-Man. Wiecznie młody” - zapowiedź


Już 4 września nakładem wydawnictwa Insignis ukaże się kolejna powieść z Uniwersum Marvela – „Marvel: Spiderman. Wiecznie młody”, książkowa adaptacja przygód najpopularniejszego na świecie superbohatera. Uwspółcześniona, z nowymi wątkami powieść oparta na klasycznej „Stone Tablet Saga” została napisana przez Stefana Petrucha, bestsellerowego autora powieści i komiksów.

Peter Parker postanawia strzelić kilka fotek swojemu pajęczemu alter ego w akcji, żeby zarobić na czynsz. Pakuje się przy tym w kłopoty za sprawą tajemniczej legendarnej tabliczki, którą chce mieć zarówno Kingpin, jak i Maggia. Peter zadziera z najgroźniejszymi przestępcami Nowego Jorku, na dodatek ma też na pieńku ze swoimi przyjaciółmi i z policją! Nie układa mu się też z dziewczyną, Gwen Stacy. Po latach przeszłość znowu zaczyna go prześladować, gdy uznany za martwego przywódca Maggii powraca, by odnaleźć feralną tabliczkę. Na domiar złego ciocia May jest umierająca…

Czyżby szczęście opuściło Spider-Mana na zawsze? Odpowiedzi szukajcie w powieści „Marvel: Spiderman. Wiecznie młody”, którą znajdziecie we wszystkich dobrych księgarniach!

Killer T - Robert Muchamore

Killer T 
Tytuł: Killer T
Autor: Robert Muchamore
Wydawnictwo: Kobiece (Young)
Liczba stron: 487
Oprawa: miękka

Opis

 Nowa książka bestsellerowego autora serii Cherub, która sprzedała się na świecie w nakładzie przekraczającym 12 milionów egzemplarzy!

Wycofany i nieśmiały Harry oraz niesamowicie utalentowana i niepokorna Charlie stają przed wyzwaniem, na jakie nie byli gotowi. W ich codzienności światem kierują modyfikacje genetyczne, które mogą doprowadzić do wiecznego szczęścia, ale i masowego ludobójstwa. Każda osoba z dostępem do internetu może przygotować zastrzyk, który zaprojektuje wygląd przyszłego dziecka, da gwieździe Hollywood stałą opaleniznę lub zakończy życie całego kontynentu. Właśnie tego ostatniego obawiają się się najbardziej.

Grupa terrorystów zmodyfikowała szczep bakterii, który rozprzestrzenia się na wszystkie kontynenty. Killer T jest najgroźniejszą ze znanych broni biologicznych i całkowicie zmieni porządek znanego nam świata. To, co jeszcze do niedawna wydawało się nierealnym zagrożeniem, w ciągu kilku dni zdziesiątkuje liczebność ludzi. Czy Charlie i Harry poradzą sobie w chwili, kiedy mogą liczyć tylko na siebie?

Koniec świata jest blisko

Książek o końcu świata jest całe mnóstwo. Autorzy prześcigają się w pomysłach dotyczących tego, jak zagłada naszej planety będzie wyglądała. Czasem ma się to zdarzyć za kilka setek lat, a innym "wystarczy" tylko dziesięciolecie. Fakt faktem, w tym temacie bardzo trudno mnie zaskoczyć, bo miałam już przyjemność przeczytać mnóstwo podobnych dzieł. Sięgnęłam jednak po bestseller Killer T z ciekawości, ale i z chęci przeczytania czegoś innego niż zwykła książka obyczajowa, czy fantastyczna powieść wypełniona czarami i zaklęciami. Nigdy wcześniej nie miałam okazji zapoznać się z twórczością Roberta Muchamore'a, więc motywację do wybrania tej, a nie innej książki, też miałam jakby mocniejszą. Kusząco zadziałał na mnie również opis umieszczony na obwolucie. Modyfikacje genetyczne, broń biologiczna i te sprawy, to zdecydowanie moja tematyka. Niestety Killer T nie jest znaną książką, przynajmniej ja tak zauważyłam, a powinno być inaczej. Dzieło nie dość, że posiada świetnie skonstruowaną fabułę, to i bohaterowie zasługują na szczere uznanie. Tak, mamy do czynienia z młodzieżówką, ale nie taką ogłupiającą i naiwną do przesady. Jest w tym wszystkim sens, a to najważniejsze. Wszak nie wiemy, co może nam się przydarzyć za kilka lat. A może tak jak Harry i Charlie będziemy musieli zmierzyć się ze śmiercionośnym szczepem bakterii, który jest w stanie załatwić cały świat w sposób błyskawiczny?

Światem przedstawionym w książce Killer T rządzi nauka. Bohaterowie korzystają z niej do woli, mają do dyspozycji zaawansowane technologie. Z pozoru główne osobistości nie różnią się od zwykłych nastolatków. Dopiero przy dokładniejszym poznaniu przekonujemy się, co tak naprawdę potrafią. Przykładowo Charlie, dziewczyna mająca jedenaście lat, uwielbia bawić się materiałami wybuchowymi. No, która ze współczesnych nastolatek mogłaby mieć takie zainteresowania? Dzięki książce Roberta Muchamore'a możemy przekonać się, że nauka ma jednak ciemne i mroczne oblicze. Wykorzystana w niecny, niepoprawny sposób, potrafi narobić więcej szkód niż pożytku. Korzystając z tej zależności, w książce pojawiają się czarne charaktery, chcące za wszelką cenę uzyskać korzyść i zlikwidować przeciwników. Myślę, że to bardzo ciekawy rys nie tylko samych bohaterów, ale także i urozmaicenie fabuły i mechanizm napędowy całej akcji. 

Technicznie

Akcja Killer T rozgrywa się na przestrzeni kilku lat. Moglibyście więc pomyśleć, że czytanie tak rozwleczonej, z przeskokami czasowymi powieści, będzie skomplikowane, mocno pokręcone i trudne do zaakceptowania. Nic bardziej mylnego! W Killerze T czytelnik nie gubi wątku, sprawnie lawiruje w stworzonym przez Muchamore'a świecie. Na pewno nie czuć tutaj jakiejś gmatwaniny, ponieważ wszystko koniec końców do siebie pasuje, ładnie się zazębia. Bardzo spodobała mi się wartka, trzymająca w napięciu akcja, więc o nudzie nawet nie ma mowy. Jeśli chodzi o techniczne dodatki, to oczywiście są one w powieści obecne, ale nie do tego stopnia, żeby były w stanie przyćmić prawdziwy sens książki. Pojawia się nawet wątek romantyczny, lecz i on nie jest tutaj najważniejszy. Według mnie całość wypadła doskonale i jak na młodzieżówkę, nie spodziewałam się aż tak dobrze napisanego i przemyślanego czytadła. A okładka? Wcale nie zdradza wiele, a raczej na maksa intryguje. 

Podsumowując

Killer T to niebanalna, napisana prostym językiem książka dla młodzieży. W sumie nie tylko dla nastolatków, bo i starsi odbiorcy będą mieli przyjemność z czytania takiej lektury. Zdawałam sobie sprawę, że tematyka niniejszej powieści nie należy do unikatowych i o wtopę bardzo łatwo. Jednak Robert Muchamore wykreował swoją własną wizję zagłady naszej ludzkości, a właściwie jednego ze sposobów na zmianę otaczającej nas rzeczywistości. Nie było to według mnie łatwe, lecz autor wyszedł z sytuacji naprawdę po mistrzowsku. Dlatego z przyjemnością sięgnę po pozostałe dzieła twórcy. Tym, którzy szukają niebanalnej przygodówki z elementami fantastyki i nowych technologii, gorąco polecam Killer T. Dla mnie to totalne oderwanie od tego, co niedawno miałam okazję przeczytać. Uważam, że czasem takie zmiany są naprawdę dobre. 

Za egzemplarz dziękuję księgarni TaniaKsiazka.pl