poniedziałek, 22 lipca 2019

Słowo do ciebie - Kandi Steiner

Znalezione obrazy dla zapytania słowo od ciebie 
Tytuł: Słowo do ciebie
Autor: Kandi Steiner
Wydawnictwo: Kobiece
Liczba stron: 360
Oprawa: miękka

Opis

Lato w małej górskiej miejscowości wydaje się tym, czego potrzebuje Wren Ballard. Niedawno zakończyło się jej małżeństwo, przez co kobieta czuje się zagubiona i nie ma pojęcia, co dalej zrobić ze swoim życiem.  Na miejscu poznaje chimerycznego, ale też niezwykle pociągającego mężczyznę – Andersona Blacka. Ich sąsiedzka znajomość rozpoczyna się burzliwie, ale z czasem zaczyna ich łączyć coraz więcej.

Okazuje się, że nie tylko Wren nosi w sercu trudne do zagojenia rany. Dwoje ludzi z bolesną przeszłością wkrótce odkryje, że aby znów zacząć żyć, trzeba najpierw wybaczyć samemu sobie.

Wielka miłość i ogrom problemów 

Lato, wakacje to chyba najlepszy czas na czytanie książek o miłości. Ja mam właśnie tak, że kiedy tylko robi się cieplej, na moim stosiku dzieł do przeczytania, piętrzą się głównie obyczajówki. Dlatego między innymi skusiłam się na Słowo do ciebie, ale również dlatego, że bardzo mocno zaintrygował mnie opis na okładce. 27-letnia Wren ma już za sobą nieudane małżeństwo, jest rozwódką, co w tak młodym wieku może być nieco dziwne i mało spotykane. Jednak nikt z nas nie wie co czeka za progiem, jak potoczy się nasze życie i czy osoba, którą wybraliśmy, będzie tą jedyną do końca dni. Wren decyduje się między innymi na zmianę otoczenia i ma nadzieję, iż powoli jakoś się pozbiera i po prostu zacznie nowe życie. Powiem wam bez cienia koloryzowania, że w tempie natychmiastowym polubiłam główną bohaterkę. Rozumiałam doskonale jej rozterki, problemy i z wielką niecierpliwością czekałam na dalszy rozwój sytuacji. Wiecie, nikt tak nie zrozumie kobiety, jak druga kobieta, zgadzacie się ze mną? Oczywiście jak przystało na obyczajówkę, na kartach powieści po prostu musi pojawić się facet. Tutaj też był, ale jaki... Anderson Black niesamowicie intrygował Wren, a w sumie nie tylko ją. Bardzo trudno było mi rozgryźć tak tajemniczą osobistość.

Nie znałam stylu autorki, więc nie byłam tak na sto procent przekonana, czy książka faktycznie przypadnie mi do gustu. Jednak po kilku stronach przekonałam się, że to jest to! Niby mamy tutaj klasyczną obyczajówkę, która nie powinna zbytnio zaskakiwać. Jest kobieta, jest i mężczyzna. Obydwoje starają się jak mogą stworzyć poważny związek, kochają się, lecz na ich drodze ciągle piętrzą się jakieś przeciwności, powracają demony z przeszłości. Znamy to, prawda? Ale Kandi Steiner tak to wszystko umiejętnie wykreowała, że człowiek dosłownie pochłania książkę i czuje się zaskakiwany dosłownie na każdym kroku. Powieść stała się bardzo realna, kradnie ludzkie serducho. Bardzo lubię takie klimatyczne dzieła z prawdziwymi, normalnymi bohaterami, a nie wyidealizowanymi lalusiami, wymuskanymi, głupiutkimi pannami. Coś takiego zwyczajnie chce się czytać.

Technicznie

Słowo do ciebie to powieść, gdzie za pierwszoosobową narrację odpowiada Wren, natomiast Anderson fajnie to wszystko uzupełnia. Pozytywnie zaskoczyły mnie jeszcze malownicze, bardzo plastyczne opisy miejsca akcji. Urokliwe miasteczko Gold Bar, to tak cudowne miejsce, że sama bym mogła tam zamieszkać. Przyroda, górskie krajobrazy, kontakt z naturą - człowiekowi takiemu jak ja, wiele do szczęścia nie potrzeba. Ludzie żyją tam w spokoju, zajęci swoimi problemami, wykonują po prostu to, co do nich należy. Bohaterowie, czyli Wren i Anderson, idealnie pasują do przedstawionej scenerii. Każde z nich powoli pokazuje nam swoją przeszłość, a my myślę że z zaciekawieniem śledzimy ich losy. Jeśli chodzi o samą akcję, to toczy się ona raczej powoli, niespiesznie, a wszystkiego dowiadujemy się raczej stopniowo. Niemniej, książka wcale nie jest nudna i nużąca podczas czytania. Drzemie w niej jakiś taki tajemniczy spokój, lecz podsycony nutką niepewności. Tutaj ciągle coś się dzieje, lecz tempa akcji oczywiście nie można porównać z tempem zarezerwowanym np. dla kryminałów, czy thrillerów.

Podsumowując

Słowo do ciebie to piękna, poruszająca, wciągająca i może nieco bajkowa książka o miłości. Idealna na lato, wakacje, ale nawet jesienne, nieco zimniejsze wieczory. Przy takiej lekturze można się zrelaksować, uciec od własnych problemów, zmartwień przynajmniej na chwilę. Z kart powieści, po raz kolejny pewnie, możemy się przekonać, że miłość często bywa kłopotliwa, trudna, a o szczęście trzeba walczyć niczym lew. Nie zawsze bywa pięknie, cukierkowo i idealnie. Przykładem jest uczucie, które narodziło się pomiędzy naszymi bohaterami. Ja bardzo zżyłam się z przedstawionymi osobistościami, tak jak wspominałam wam wcześniej, rozumiałam ich rozterki i wahania. Jeśli raz człowiek się zrazi, to potem trudno mu zaufać, nie mówiąc o otwarciu na nową miłość. Nasi bohaterowie dali sobie szanse i w sumie wyszło im to na dobre. Jednak to wy sami musicie określić, czy ich decyzja była słuszna, czy to, co robili, jak się zachowywali było odpowiednie. Nie pozostaje mi nic innego, jak zachęcić was do lektury książki dla kobiet pt. Słowa do ciebie. Mówię wam, warto!

Za egzemplarz dziękuję księgarni TaniaKsiazka.pl


środa, 17 lipca 2019

Dziewczyna od trawnika - Dorota Pasek

Okładka książki Dziewczyna od trawnika 
Tytuł: Dziewczyna od trawnika
Autor: Dorota Pasek
Wydawnictwo: ZYSK I S-KA
Liczba stron: 350
Oprawa: miękka 

Opis

 Adam, biznesmen, żyje w wiecznym pędzie. Nie ma wiele czasu na przyjemności czy relaks. Pewnego dnia, ku zaskoczeniu wszystkich, kupuje dom nad jeziorem. Z ogrodem, o który ktoś musi zadbać – najlepiej ogrodnik. Lub ogrodniczka.
Maria od dwóch lat mieszka na wsi i bardzo jej to odpowiada. Kiedyś żyła w mieście, ale stara się nie wracać myślami do tego okresu. Lubi ciszę i zapach skoszonej trawy. Idealna kandydatka do pracy w ogrodzie.

Adam i Maria spotykają się po raz pierwszy na tarasie domu w wiosenny poranek. Ona, w umazanych ziemią rękawiczkach, on zaspany w samych bokserkach. On pomyśli, że ona jest trochę zadziorna, ona pomyśli, że to bufon, choć może zabawny. Ale pierwsze wrażenie może być zawsze bardzo mylące…

Dziewczyna od trawnika to druga powieść Doroty Pasek, autorki świetnie przyjętego przez czytelników Czasu gniazdowania.

Jedno przypadkowe spotkanie zmienia wszystko... 

Obiecywałam, że już niebawem zrecenzuję dla was nową książkę Doroty Pasek i słowa dotrzymuję. Jest to dla mnie pozycja wyjątkowa, ponieważ objęłam patronatem i pisałam jej rekomendację. Czas gniazdowania tejże autorki, mocno przypadł mi do gustu do tego stopnia, że do powieści powracałam już chyba dwukrotnie. Dlatego nie mogłam przejść obojętnie obok kolejnego "dziecka" pani Doroty, Dziewczyny od trawnika. Niniejsza lektura należy do książek kobiecych, lekkich i przyjemnych w odbiorze, lecz nie pozbawionych sensu. Mamy bowiem dwójkę dorosłych ludzi, doświadczonych przez los. Każdy z nich ma swoje słabości, przyzwyczajenia, skrywa pewne sekrety. To głównie Marysia przeżyła tak wiele przykrości, że sama wielokrotnie dziwiłam się, jak na człowieka może spaść tyle nieszczęścia w tak krótkim czasie. Przez pewien czas, nie w głowie była jej miłość i kolejne sercowe podboje. Zraniona, skrzywdzona, przeżywająca śmierć najbliższych. Adam, nowy właściciel rezydencji, na samym początku jawił mi się jako ktoś niezbyt przyjazny. Potem zmieniłam o nim zdanie...

Autorka w swej książce nie boi się poruszać problemów ważnych, trudnych, lecz istotnych. Pierwszym z nich jest ból i smutek po utracie bliskich osób. Sama z własnego doświadczenia wiem, jak trudne bywają takie pożegnania. Człowiek nie potrafi wypełnić tego braku, tej pustki. Maria dopiero kiedy się zakochuje, decyduje się jednocześnie na ostateczne pożegnanie z mężem i córeczką. Musi przecież iść dalej, żyć w miarę normalnie, próbować przynajmniej zaakceptować nową sytuację. Drugim problemem poruszanym przez Dorotę Pasek, jest gwałt dokonany przez najbliższą osobę. To szczególnie trudny przypadek, który mocno mną wstrząsnął. Marysia miała obok siebie tylko brata, natomiast facet, którego naprawdę kochała, potrafił tak bardzo ją skrzywdzić. Jednakże potrafiła się postawić, nie pozostała bierna, a zawalczyła o swą godność. 

Technicznie

Lubię książki obyczajowe z prawdziwymi, normalnymi bohaterami i z jakimkolwiek głębszym sensem. Dziewczyna od trawnika właśnie taka jest. Narracja prowadzona jest przez osobę trzecią, co sprawia, że Marię i Adama możemy poznać jeszcze lepiej, sami otrzymujemy możliwość wyrobienia sobie na ich temat opinii, zdania. Osobiście potrafiłam się wczuć w opowiadaną historię, rozumiałam bohaterów, kibicowałam im, współczułam w odpowiednim momencie. Znałam styl autorki, a w tym przypadku nie przeżyłam rozczarowania. Dorota Pasek nadal potrafi zaciekawić czytelnika i zafundować mu kawał porządnej lektury. Niby zwykła obyczajówka, taka niepozorna i wydawać by się mogło, że nieco infantylna, ale wypełniona prawdą, chwytająca za serducho. Ja do szczęścia nie potrzebuję niczego więcej. 

Podsumowując 

Dziewczyna od trawnika z pewnością nie jest przesłodzoną opowiastką dla kobiet. To obyczajówka, ale niezwykle przepełniona uczuciami, wciągająca, a nawet pouczająca. Mamy możliwość poznać również wydarzenia z przeszłości głównej bohaterki, co dodatkowo wpływa na odbiór samej postaci, pozwala lepiej zrozumieć pewne zachowania Marysi. Ja bardzo ją polubiłam, zresztą tak samo jak i Adama. To tacy bohaterowie z krwi i kości! Przyznaję się bez bicia, że nie raz, ani nie dwa, podczas czytania uroniłam łzę, co ostatnio zdarza mi się bardzo rzadko. Widocznie w opowiadaną tutaj historię mocno się wczułam. Książkę czytało mi się wprost wyśmienicie. Błyskawicznie się z nią uporałam, a w sumie nawet nie chciałam, by tak szybko ta moja przygoda z Dziewczyną od trawnika się skończyła. Nie pozostaje mi nic innego, jak czekać na kolejną powieść Doroty Pasek z nadzieją, że będzie równie idealna. Ta jest, więc gorąco zachęcam was do lektury tejże nowości.    

niedziela, 14 lipca 2019

Zakochani rozbitkowie - Julie Johnson

Okładka książki Zakochani rozbitkowie 
Autor: Julie Johnson
Wydawnictwo: Kobiece
Liczba stron: 264
Oprawa: miękka

Opis

 Nie sądziła, że przeżyje katastrofę lotniczą.
Nie sądziła, że utknie na bezludnej wyspie.
Nie sądziła, że zapragnie takiego mężczyzny.
Julie Johnson, światowej sławy autorka romansów w trzymającej w napięciu historii o sile przetrwania i potędze zakazanej miłości.

Wyjazd na Fidżi ma być dla Violet Anderson przygodą życia i przepustką do szczęścia, jednak nieoczekiwanie przeradza się w koszmar. Samolot, którym leci Violet, rozbija się, a z katastrofy uchodzi z życiem tylko troje pasażerów. Czekanie na pomoc na bezludnej wyspie, w odcięciu od reszty świata, to codzienna walka o przetrwanie. Szczególnie że Violet do jednego z rozbitków zaczyna żywić uczucie, które nigdy nie powinno mieć miejsca.

W oczekiwaniu na pomoc

Tak, tak, wiem. Kolejna love story i kolejna recenzja książki dla kobiet, typowo lekkiej, wakacyjnej. Nie żebym nie czytała poważniejszych dzieł, ale obecnie mam ochotę na coś mniej wymagającego. Tak to z tym człowiekiem w okresie wakacyjnym bywa - rozleniwia się na maksa. Po Zakochanych rozbitków sięgnęłam podczas podróży, (na szczęście nie samolotem, bo chyba umarłabym ze strachu). Oczywiście nie liczyłam na zapadającą w pamięć, trzymającą w napięciu powieść, a na naprawdę coś przyjemnego, niezobowiązującego. Dzieło Julie Johnson szybko przeczytałam, bo i stron nie ma zbyt wiele. Niemniej, wcale się przy tej książce nie nudziłam, a przecież liczyłam na minimum wrażeń. Lubię być zaskakiwana, a ta powieść właśnie tak na mnie wpłynęła.

Historia przedstawiona na kartach powieści Zakochani rozbitkowie, jest piękna i naprawdę fascynująca. Oto człowiek w wyniku jednego zdarzenia traci zupełnie wszystko. Znajduje się gdzieś na końcu świata, czeka na ratunek, a obok siebie ma tylko drugiego człowieka. Sama nie wiem, jak bym się w takiej sytuacji zachowała, czy postąpiłabym inaczej niż bohaterowie. Ci natomiast przypadli mi do gustu i z przyjemnością śledziłam ich losy do samego końca książki. Obserwowałam rodzącą się namiętność pomiędzy nimi, ale także walkę z własnymi słabościami, uprzedzeniami. Są przecież zdani tylko na siebie i nawet nie wiedzą, czy pomoc faktycznie kiedykolwiek nadejdzie. Pomimo tego, dzielnie zmagają się z przeciwnościami i pozwalają miłości po prostu rządzić. 

Technicznie

Zakochani rozbitkowie to nie thriller, czy jakiś kryminał, więc akcja książki należy raczej do spokojnych i toczących się nawet w leniwym, sennym tempie. Jednakże całość naprawdę wciąga, zaciekawia odbiorcę. Relacje pomiędzy bohaterami rozwijają się powolutku, stopniowo, niespiesznie. W sumie tak też często bywa w prawdziwym życiu. Nie każde uczucie wybucha przecież jak wulkan! Dlatego w Zakochanych rozbitkach miłosne uniesienia są dawkowane przez autorkę w sposób subtelny, delikatny. Mało tego, różnica wieku pomiędzy bohaterami jest spora, co też Julie Johnson ukazała w odpowiedni sposób. Wszak miłowanie człowieka dorosłego, nieco różni się od uczucia w przypadku nastolatków, prawda? My obserwujemy nawet takie przejście od nienawiści do prawdziwej, mocnej i mogącej przezwyciężyć wszystko miłości. To było bardzo ciekawe doświadczenie i udane posunięcie ze strony autorki.

Podsumowując

Zakończenie książki nieco mnie zaskoczyło, bo spodziewałam się raczej czegoś innego. Czuję pewien niedosyt? Chyba tak. Julie Johnson postawiła na kolejny tom tej historii, chociaż nie mam bladego pojęcia, co w nim będzie opisywała. Dla mnie ta opowieść jest raczej wyczerpana, dlatego moje obawy, co do kolejnej części chyba nie są bezpodstawne. A może wystarczyłoby dopisać tylko kilka rozdziałów więcej i po sprawie? No nic, nie ja mogę o tym decydować, aczkolwiek z chęcią sięgnę po kolejną część. Głównie ze względu na bohaterów, ponieważ przypadli mi do gustu i bardzo ich polubiłam. Myślę, że w Zakochanych rozbitkach każdy znajdzie coś dla siebie. Jest miłość, strach, a nawet łzawe momenty. Wszystko dobrze się komponuje, całość wypadła bardzo interesująco. Czy mogę książkę polecić? Myślę, że tak.

Za egzemplarz dziękuję księgarni TaniaKsiazka.pl

  

piątek, 12 lipca 2019

Nowa Ewa. Początek - Giovanna Fletcher, Tom Fletcher

Okładka książki Nowa Ewa. Początek 
Tytuł: Nowa Ewa. Początek
Autor: Giovanna Fletcher, Tom Fletcher
Wydawnictwo: ZYSK I S-KA
Liczba stron: 496
Oprawa: miękka ze skrzydełkami

Opis

 Ewa jest taka, jak każda inna nastolatka… Tyle że na jej barkach spoczywa los całego świata.
Jest pierwszą dziewczyną, jaka się urodziła od pięćdziesięciu lat.
Jest odpowiedzią na ich modlitwy.
Jest ich ostatnią nadzieją.
Co oznacza, że ma do odegrania tylko jedną rolę…
Gdy kończy szesnaście lat, musi się zmierzyć ze swoim przeznaczeniem i dokonać wyboru. Wybierze mężczyznę, jednego z trzech starannie wyselekcjonowanych kandydatów.
Zawsze akceptowała swój los. Dopóki nie spotkała Brama. Teraz chce przejąć kontrolę nad swoim życiem.
Od Ewy zależy przyszłość planety. Czy dokona właściwego wyboru?

Rozgrywająca się w przyszłości, w której przez pięćdziesiąt lat nie rodzą się dziewczynki… Tak zaczyna się tak powieść, która zapowiada się na jedną z najważniejszych książek tego roku. Nie można jej przegapić!

Nadzieja na przyszłość drzemie w rękach kobiety

Moja słabość do młodzieżówek trwa nadal i kolejna książka z tej grupy, na którą się zdecydowałam, należy do gatunku science - fiction. Muszę przyznać, że po rozkochaniu się w Igrzyskach śmierci bardzo trudno jest mnie przekonać podobną powieścią. Musi mnie faktycznie zaskoczyć do tego stopnia, bym koniec końców nie odrzuciła jej w ciemny kąt. Nowa Ewa jest porównywana do trylogii Suzanne Collins, ale czy przebija ją, czy jest lepsza? Na to pytanie trudno mi odpowiedzieć, ponieważ bardzo polubiłam obydwa cykle powieściowe. Nie spodziewałam się, że tak dobrze, tak pozytywnie odbiorę właśnie Nową Ewę autorstwa duetu Fletcher. Pomysł na fabułę mocno mnie zaintrygował. Nie mogłam więc przegapić tak interesującej, tak oryginalnie zapowiadającej się powieści. Nie mogłam dopuścić do tego, by pozycja nie znalazła się w mojej biblioteczce. Myślę, że była do dobra decyzja. 

Wizje dotyczące tego, jak będzie wyglądał w przyszłości nasz świat, są często opisywane w książkach. Nie tylko naukowych, bowiem twórcy powieści dla młodzieży też mają coś do powiedzenia. Przykładem niech będzie właśnie Nowa Ewa. Obraz rzeczywistości, która ma szansę odrodzić się po pięćdziesięciu latach na nowo, wydaje się być całkiem realny. Może nie do końca, lecz jakaś szansa na ziszczenie się takiego scenariusza istnieje. Nie będę wam opisywała całej fabuły, bo i nie ma takiej potrzeby, jednak na brak wrażeń ja nie narzekałam. Z zapałem i wielkim zainteresowaniem poznawałam strukturę świata w którym przyszło żyć naszym bohaterom. Pierwsza część książki głównie tego dotyczy. Dalej mamy oczywiście całą akcję, rozgrywającą się w tempie szybkim i nie zwalniającym ani na minutkę. 

 Bardzo spodobała mi się kreacja Brama. Ten człowiek totalnie mnie zaskakiwał, był bardzo tajemniczy i wiele wnosił do tej powieści. W odróżnieniu od samej Ewy, po której spodziewałam się czegoś więcej. Ciągle miałam wrażenie, że czegoś jej brakuje, że nie jest dopracowana tak, jak być powinna. Może w kolejnych tomach tytułowa postać rozwinie skrzydła.

Technicznie

Pod względem technicznym książce nie mam nic do zarzucenia. Jedynie ta "bladość" Ewy mnie zmartwiła, a tak poza tym jest naprawdę git! Powieść czyta się szybko, przyjemnie, bez cienia znużenia. Akcja dosłownie gna, więc wielbiciele dłuższych opisów, wieeelkich rozmyślań bohaterów, mogą czuć się zagubieni. Ja lubię takie konkretne podejście do sprawy ;) Jestem bardzo ciekawa, czy kolejne tomy również będą tak intensywnie prowadzone. Najważniejsze, że koniec końców każdy z nas łapie sens i wie o co w tej książce chodzi. Dla wielbicieli wątków miłosnych, też znalazło się coś specjalnego. Mnie osobiście jakoś część miłosna mało zainteresowała, ale jest, prawda?

 Podsumowując

W Nowej Ewie odnalazłam sporo nawiązań do Igrzysk śmierci. Nie są one jednak tak chamskie i totalnie zerżnięte od Collins. Autorzy pewnie nie mieli złych zamiarów i była to tylko inspiracja. Powiem wam, że w takich książkach pewnie trudno zachować idealną oryginalność. Zawsze gdzieś ktoś zarzucić nam może, że przecież to już było, ktoś coś takiego już wymyślił. Najważniejsze jest dalsze rozwinięcie fabuły, a w przypadku Nowej Ewy, ta jest dopracowana na najwyższym poziomie. Dlatego bardzo jestem ciekawa kolejnego tomu i mam również nadzieję, że będzie jeszcze lepszy. W szczególności powinien poprawić się obraz bohaterów, a Ewa to już zupełna konieczność. Nie wiem dlaczego, ale miałam z nią problem praktycznie do samego końca. Na szczęście jest jeszcze Bram, który ratuje sytuacje. Koniec końców Nowa Ewa przypadła mi do gustu, przyjęłam ją pozytywnie i czekam teraz na kolejny tom cyklu pióra duetu Fletcher.

czwartek, 11 lipca 2019

Szczury Wrocławia. Szpital - ZAPOWIEDŹ




Niespodzianka dla wszystkich fanów Roberta Szmidta. Już 31 lipca znajdziecie w księgarniach „Szpital” – spin-off „Szczurów Wrocławia. Kraty”. 

Po drugiej stronie ulicy, na tyłach Zakładu Karnego nr 1, stoi zwalisty poniemiecki gmach, w którym swoją siedzibę ma klinika psychiatryczna. To właśnie w jej murach rozegra się kolejna odsłona dramatu, który przeżywają mieszkańcy Wrocławia. Późnym popołudniem 9 sierpnia trafia tu uznany za szaleńca pacjent, który twierdzi, że jego żona zmarła, po czym zmartwychwstała. Samobójstwo bredzącego w malignie mężczyzny będzie przyczynkiem całego ciągu krwawych zdarzeń, którym spróbuje przeciwdziałać o wiele za mało liczna załoga szpitala.

Książka przedstawia losy ludzi uwięzionych w placówce medycznej, którą kilkakrotnie wspomniano w „Kratach”. Śledząc ich losy, czytelnik ujrzy znane mu już wydarzenia z sierpnia 1963 roku, przedstawione jednak z nowej, całkowicie odmiennej perspektywy. Dowie się także, kim było kilka niewymienionych wcześniej z nazwiska pobocznych postaci, które pojawiły się na kartach wcześniejszych tomów (zarówno w „Kratach”, jak i w „Chaosie”!). Nie to jednak jest najważniejsze dla akcji „Szpitala”. Autor dba, aby każda następna powieść w serii „Szczury Wrocławia” była inna, dojrzalsza i pełniejsza. Dlatego szykujcie się na całą serię zaskoczeń i… kolejne wiadra flaków.

W języku filmowym utwór tego rodzaju określa się mianem spin-offu, czyli dzieła eksplorującego wątki poboczne głównej historii. Bliższa zamysłowi autora jest jednak idea DLC, czyli pełnoprawnego dodatku do gry, w którym raz jeszcze możemy zanurzyć się w ulubiony świat i kontynuować wciągającą przygodę, jak zrobiono to kilkakrotnie i udanie w „Wiedźminie 3”.

Zamów  książkę w przedsprzedaży w najlepszej cenie!
Empik: http://bit.ly/szpital_preorder

środa, 10 lipca 2019

Dziewczyna od trawnika - Dorota Pasek (ZAPOWIEDŹ)


Adam nie wie, co to spokój. Żyje jak na wulkanie, jeżdżąc na liczne spotkania biznesowe. Pędzi, bo w firmie zawsze jest coś do zrobienia. Niewiele osób rozumie, dlaczego pewnego dnia sprzedaje niemal wszystko, co ma, i kupuje dom nad jeziorem. A razem z domem „w pakiecie” ogrodniczkę, której płaci za pielęgnowanie ogrodu, sprzątanie i gotowanie.

Marysia w szufladce nocnego stolika trzyma różowe plastikowe etui. Dwa razy dziennie ciągnie za czerwone serduszko, by wyjąć z opakowania jeden proszek na dobry sen i jeden na pogodny dzień. Robi tak niemal od dwóch lat, od kiedy jej życie legło w gruzach i wróciła na wieś. Ceni sobie ciszę i spokój. Czuje jednak, że je stoi w miejscu, i chyba dojrzewa do zmian. Szczególnie, że oczy Adama śledzą ją coraz uważniej…

Nawet nie wiecie jak bardzo cieszę się z kolejnej książki Doroty Pasek. Na okładce powieści znajdziecie też moją rekomendację, co jest dla mnie ogromnym wyróżnieniem i wspaniałą niespodzianką. Recenzja Dziewczyny od trawnika pojawi się niebawem - wypatrujcie!

poniedziałek, 8 lipca 2019

Perfumiarka - Margit Walsø

Okładka książki Perfumiarka 
Tytuł: Perfumiarka
Autor: Margit Walso
Wydawnictwo: Literackie
Liczba stron: 288
Oprawa: miękka ze skrzydełkami 

Opis
 
Ingrid nienawidzi swojej pracy. Pewnego dnia w rodzinnym domu dziewczyna odnajduje wśród rzeczy taty rysunek tajemniczego flakonu perfum. Wiedziona przeczuciem postanawia udać się do malowniczej miejscowości Grasse w Prowansji, by dowiedzieć się, czym właściwie zajmował się jej ojciec podczas długich wyjazdów służbowych.

Szereg tropów prowadzi ją do Sonji Richard, tajemniczej właścicielki fabryki perfum, u której Ingrid postanawia się zatrudnić. Nie zdradza jednak przełożonej prawdziwego powodu swojej przeprowadzki. Czy Ingrid rozwikła rodzinny sekret?

W tym samym czasie zostaje ogłoszony konkurs na nowy zapach dla Chanel, a jakby tego było mało, w życiu dziewczyny pojawia się przystojny Jean, pochodzący z rodziny, która od pokoleń zajmuje się produkcją perfum…


Miłość wśród róż, lawendy i jaśminu. Opowieść o zmysłowych sekretach sztuki perfumiarskiej w krajobrazie słonecznej Prowansji. Tej powieści się nie czyta, tę powieść się czuje!

Jak pachnie szczęście?

Napaliłam się strasznie na książkę pt. Perfumiarka. Kiedy tylko dostrzegłam ją w zapowiedziach wydawnictwa Literackiego, momentalnie podjęłam decyzję, że po prostu coś takiego chcę przeczytać. Nie wiem dlaczego, może ten wakacyjny czas sprzyja tak bardzo sięganiu po typowo kobiece czytadełka. Zmartwił mnie jednak pewien fakt... Spotkałam się z wieloma negatywnymi recenzjami tejże powieści i nieco się wystraszyłam. Wiecie, potem tak niefajnie jest pociskać autorce na blogu ;) A tak zupełnie na serio, pewnie nikt z nas nie lubi trafiać na książkowe buble. Stąd moja niepewność, lecz podsycona ciekawością. Dziś mogę wam zdradzić, że wszystko zależy od naszego podejścia do lektury. Jeśli nastawiacie się na literaturę wyższego lotu, na coś, co zapadnie w waszą pamięć na wiek wieków, to niestety, będziecie rozczarowani. Ja jednak chciałam przeczytać coś lekkiego, ciekawego, z sensem, z dającymi się lubić bohaterami. Perfumiarka wpasowała się idealnie w mój gust i naprawdę, książka bardzo mi się podobała. Nie spodziewałam się nawet, że aż tak mocno!

Z zapałem poznawałam pracę fabryki perfum. Z racji tego, że z chemią mam też coś wspólnego, momenty z nawiązaniami do niej dosłownie pochłaniałam. Z takim "dodatkiem" w powieści dla kobiet spotkałam się chyba po raz pierwszy. Widać doskonale, że autorka świetnie przygotowała się do tworzenia swojego dzieła, zadbała nawet o najdrobniejszy szczegół. Jeśli chodzi o główną bohaterkę, to czasem postępowała dziecinnie, była rozchwiana emocjonalnie, lecz koniec końców naprawdę ją polubiłam i kibicowałam zupełnie szczerze. To taka normalna postać, z krwi i kości - jak my!

Technicznie

Nie mogłabym nie wspomnieć o przepięknej, idealnie nawiązującej do tematyki powieści okładce. Według mnie oddaje klimat książki, kojarzy mi się z Prowansją i właśnie tym okrywaniem przeróżnych, pięknych zapachów - głównie z lawendą, którą osobiście uwielbiam. Patrząc na oprawę Perfumiarki można się nieco zamyślić, odpłynąć w wyobrażeniach w siną dal. Tak jak wspomniałam, w książce pojawiają się chemiczne "wstawki", jednakże całość nie sprawia żadnych problemów w odbiorze. Pewnego dnia siadłam sobie w fotelu z Perfumiarką w dłoni i ani się nie obejrzałam, jak minęły dwie godziny. Książka była prawie przeczytana, a ja zadowolona z poznania tak fajnej, tak przyjemnej powieści dla kobiet. Bo raczej to panie sięgną po Perfumiarkę ;) I mam nadzieję, że nie będą podchodziły do tej książki zbyt krytycznie. Wszak nie jest to powieść historyczna, czy podręcznik akademicki. To lekka, niezobowiązująca lektura na wieczór, czy popołudnie przy kawie. 

Podsumowując

Jeśli aktualnie macie ochotę na coś lżejszego, typowo kobiecego, lecz z sensem i spójną historią, to Perfumiarka powinna spełnić wasze oczekiwania. Dajcie jej szansę, ponieważ jest naprawdę magiczna, trafiająca do babskiego serducha. Myślę, że wątek o odkrywaniu, tworzeniu zapachów jest raczej unikatowy, rzadko spotykany w powieściach, więc autorka wykorzystała coś zupełnie innego, interesującego i co najważniejsze, podeszła do sprawy poważnie. Lato sprzyja sięganiu po podobne książki, niemniej nie powinniśmy przesadzać - warto przeczytać coś nie tylko obyczajowego, ale i nie pozbawionego sensu. Perfumiarka ma w sobie coś, co oczarowuje czytelnika. Może kusi nas, przekonuje do siebie jakimś tajemniczym aromatem? A tak w ogóle zastanawialiście się kiedyś, jak mogłaby pachnieć radość, miłość, szczęście? Dobra, rozmarzyłam się za bardzo ;) Dlatego nie przedłużając, polecam wam z całego serca niniejszą lekturę. Przeczytacie? Słowo?