poniedziałek, 8 lipca 2019

Z głową w gwiazdach - Jenn Bennett

Okładka książki Z głową w gwiazdach 
Autor: Jenn Bennett
Wydawnictwo: IUVI
Liczba stron: 400
Oprawa: miękka ze skrzydełkami

Opis

 Sama w głuszy. Z chłopakiem, który złamał jej serce…
Wręcz pedantycznie uporządkowane życie pewnej nastolatki zbacza ze szlaku, gdy zostaje ona sam na sam z dziką przyrodą oraz swoim najgorszym wrogiem – chłopakiem, który złamał jej serce.
Od zeszłorocznego balu serdeczna przyjaźń Zorie i Lennona przerodziła się w zaciętą wrogość. Unikają się jak ognia, w czym nieco pomaga im fakt, że ich rodziny to współczesna wersja Montekich i Kapuletich.
Aż do czasu, kiedy podczas wypadu w góry Zorie i Lennon zostają uwięzieni w głuszy. Sami. Razem.
Co złego może się stać?
Z braku innego towarzystwa Zorie i Lennonowi nie pozostaje nic innego, jak zaogniać stare rany docinkami, jednocześnie próbując odnaleźć drogę do cywilizacji. Jednak prywatna wojna podczas ścierania się z siłami natury zmniejsza ich szanse na wydostanie się z lasu w jednym kawałku.
Im dalej zagłębiają się w dzikie ostępy Północnej Kalifornii, tym więcej skrywanych dotąd tajemnic i emocji wypływa na powierzchnię.
 
Sami w głuszy 

Dawno, dawno temu czytałam książkę MISSja survival i tak bardzo owa powieść wydawała się być podobna do Z głową w gwiazdach. Oczywiście na tyle, ile wywnioskowałam z opisu na okładce. Wszak książki lubią zaskakiwać i robić nam niespodzianki. No, więc skusiłam się na nową lekturę z nadzieją, że odkryję kolejną dobrą, typowo wakacyjną powieść z jakąkolwiek akcją. Zdawałam sobie jednak sprawę, iż mam do czynienia z młodzieżówką, także sytuacja może wyglądać różnie. Autorka może mnie zaskoczyć pozytywnie, ale i rozczarować. Na szczęście obeszło się bez przykrych niespodzianek i Z głową w gwiazdach przeczytałam z największą przyjemnością.

Jest to naturalnie opowieść o miłości, jednakże nie takiej cukierkowej, wymuskanej i idealnej. Mamy bowiem chłopaka i dziewczynę, którzy byli w sobie zakochani na zabój, a teraz... mogliby się zabić na wzajem z nienawiści. Jedno wydarzenie zmieni w ich życiu dosłownie wszystko. Czy sobie wybaczą? Ja praktycznie do samego końca powieści nie potrafiłam przewidzieć rozwiązania całej akcji. Bo jak widać, młodzieżówka nie musi być przewidywalna do bólu. Autorka zręcznie wszystko gmatwa, gubimy się w tych domysłach, a zakończenie... Nie, nie zdradzę wam tak ważnej części książki. Mogę tylko dodać, że Jenn Bennett wplata do swojej powieści tematy ważne: homoseksualizm, zdrady. W związku z tym, Z głową w gwiazdach nabiera zupełnie innego wymiaru. To książka, która jakby nie było, skłania do myślenia. 

Technicznie

Przepiękna, bajeczna, tajemnicza - tak w skrócie mogłabym określić okładkę tej książki. Według mnie niniejsza oprawa, jest w stanie przekonać do powieści nawet najwybredniejszego czytelnika. Oczywiście oprawa to nie wszystko, chociaż opis na obwolucie nie powiem, totalnie zachęca. Książkę czyta się bardzo szybko, jednakże nie należy ona do cieniutkich. Jednak znajdziemy w niej sporo dialogów, akcja toczy się w szybkim tempie, także poznawanie nowości Z głową w gwiazdach nie zajmuje zbyt wiele czasu. Mnie owa historia porwała dosłownie od pierwszych stron. A przecież nastolatką to ja już nie jestem, a powieść jest przeznaczona właśnie dla młodzieży. Cóż, Jenn Bennett jak widać potrafi uraczyć dorosłego czytelnika mądrą, poruszającą, świetnie skonstruowaną książką. Takich dzieł dla nastolatków powinno być dużo więcej. Sama jestem ciekawa pozostałych powieści autorki.

Podsumowując

W ramach podsumowania, które jak się pewnie domyślacie będzie pełne pozytywów - Z głową w gwiazdach mogę wam gorąco polecić. Nie dodałam jeszcze, jak bardzo spodobali mi się bohaterowie. To ludzie z pasją, nieco zagubieni, ale bardzo uczuciowi, wrażliwi i mądrzy. Osobistości z tej książki nie mają nic wspólnego z tymi naiwnymi, głupkowatymi postaciami z dzieł dla młodzieży, które tylko liczą na wieeelką miłość rodem z ekranu telewizora. Tutaj i dziewczyna i chłopak zmagają się z prawdziwymi, dorosłymi problemami. Myślę, że na brak atrakcji i wrażeń nikt z nas narzekać nie powinien. Także jeśli szukacie lekkiej, ale nie pozbawionej sensu książki na wakacyjne czytanie, to gorąco polecam wam Z głową w gwiazdach. Przyjrzyjcie się bliżej pozostałym dziełom z oferty wydawnictwa IUVI - warto!  

niedziela, 7 lipca 2019

Jeśli tam jesteś - Katy Loutzenhiser

Okładka książki Jeśli tam jesteś 
Autor: Katy Loutzenhiser
Wydawnictwo: IUVI
Liczba stron: 304
Oprawa: miękka ze skrzydełkami

Opis

 Zan, której najlepsza przyjaciółka Priya niedawno wyprowadziła się do Kalifornii, jest zdruzgotana, gdy ich kontakt nagle się urywa. Jakby tego było mało, Instagram Prii zamienia się w strumień usianych błędami, banalnych postów na temat nowego, wspaniałego życia – zupełnie nie w jej stylu…
Wszyscy powtarzają Zan, że powinna dać sobie spokój i pozwolić dziewczynie zacząć od nowa. Jednak dopóki Zan nie usłyszy tego z ust Prii, nie będzie w stanie pogodzić się z faktem, że ich przyjaźń dobiegła końca.
Dopiero kiedy w szkole pojawia się „nowy” – Logan – Zan zaczyna otwarcie mówić o tym, jaka czuje się nieszczęśliwa, zagubiona i zdradzona. Chłopak z ochotą przyłącza się do prowadzonego przez nią śledztwa, mimo że wszyscy dookoła uważają podejrzenia Zan za niedorzeczne. Sprawa staje się naprawdę poważna, kiedy Zan w najnowszym selfie Prii odkrywa coś, co rzuca nowe światło na jej niepokojące milczenie.
Może Priya nie odpisuje na maile nie dlatego, że nie chce, tylko że nie może?

Tajemnice, miłość i wiele innych atrakcji

Znacie pewnie moją miłość do młodzieżówek, więc dziś przyszedł czas na kolejną książkę z tego gatunku. Przyznaję, że szczególnie latem lubię sięgać po takie lekkie, niezobowiązujące powieści, a ta zaciekawiła mnie mającym się w niej pojawić, wątku detektywistycznym. Myślę, że takie urozmaicenie, to ciekawa opcja i miła odskocznia od cukierkowych, wymuskanych i wyidealizowanych książek dla młodych odbiorców. Bo ileż można czytać o niespełnionej miłości, albo spełnionej, ale wypełnionej przeszkodami. W tym przypadku oczywiście wątek romantyczny jest, lecz mam wrażenie, że nie tak płytki, naiwny i po prostu niesmaczny. Kolejnej lukrowanej historyjki chyba nie byłabym w stanie przełknąć. Wiecie, co za dużo to nie zdrowo i ta zasada sprawdza się również w przypadku książek.

Autorka stworzyła ciekawą, wciągającą powieść, gdzie ten wątek detektywistyczny jest bardzo wyraźny i fajnie uzupełnia fabułę. Całość zyskała wręcz niesamowity, niecodzienny wymiar. Ba! Jest nawet sporo grozy, momentów, które wywołują szybsze bicie serducha. To naprawdę unikat jeśli chodzi o książki dla młodzieży, które mają jeszcze i coś z dobrych romansideł. Tutaj nawet nieco starszy odbiorca nie czuje się zniesmaczony ilością lukru i naiwnością głównych bohaterów. Osobistości przedstawione w książce, przypadły mi do gustu i z przyjemnością śledziłam ich losy.

Technicznie

Powieść Jeśli tam jesteś wygląda przyzwoicie, chociaż pewnie okładka jakoś nie zaskakuje. Mnie się podoba, ale wiecie, młodzi są dzisiaj bardzo wymagający. Autorka posługuje się językiem prostym, zrozumiałym. Potrafi zaciekawić czytelnika, zmusić go nawet do dalszego poznawania historii. Ja z uśmiechem na ustach, pełną odpowiedzialnością i wewnętrzną radością mogę wam zdradzić, że książka jest naprawdę warta przeczytania. Wiadomo, jeśli czegoś takiego nie lubicie, nie potraficie zagłębić się w powieść "dla dzieciaków", to będzie wam ciężko. Jednak czasem warto zerwać ze swoimi uprzedzeniami. Jeśli tam jesteś nie zajmuje zbyt wiele czasu, a jednocześnie wypełni wolne chwile w jak najlepszy sposób.

Podsumowując

Książka, jako debiut autorki, wypadła naprawdę dobrze. Może troszkę brakowało mi lepiej skonstruowanej intrygi, niemniej da się w niej zasmakować. Wartkie tempo zasługuje na szczere uznanie i tak jak wspominałam wam wcześniej, bohaterowie również wykonują tutaj kawał dobrej roboty. Jak na młodzieniaszków postępują mądrze, nie są płytcy, bezbarwni i zwyczajnie nudni. Sam wątek romantyczny rozwija się powoli, stopniowo. Myślę, że na brak wrażeń nikt z was narzekać nie powinien. Zakończenie? Nie ukrywam, bardzo mnie zaskoczyło i nie spodziewałam się takiego obrotu spraw. Oczywiście pewnie nie wbija w fotel jak w przypadku kryminału, czy innych dreszczowców, lecz jest naprawdę bardzo dobre. Jak na książkę dla młodzieży, Jeśli tam jesteś stoi na wysokim poziomie i jest w stanie zadowolić gusta nawet najwybredniejszych czytelników. Powieść idealna na wakacje!   

środa, 3 lipca 2019

Ostatni Strażnik - dziś premiera!


Dziś premiera wyczekiwanej przez fanów Warcrafta książki Ostatni Strażnik Jeffa Grubba. Wypełnia ona lukę w wydarzeniach między Narodzinami hordy a Falami ciemności. Stała się też podstawą nowej wersji opowieści na potrzeby filmowego uniwersum Warcraft the movie: Początek. Jeśli jesteście ciekawi, jak bardzo Blizzard zmienił przygody Khadgara i Medivha, sięgnijcie po Ostatniego Strażnika!

Wichrogród, ludzkie królestwo założone w zamierzchłej przeszłości przez potomków Thoradina, pierwszego króla ludzi, przez wieki wychodziło zwycięsko z konfrontacji z dzikimi istotami zamieszkującymi kontynent. Jego mury oparły się armiom trolli, watahom gnoli i surowym wiatrom, od których Wichrogród wziął swoją nazwę. Nowe zagrożenie może się jednak okazać bardziej zabójcze! Cała nadzieja w ekscentrycznym Medivhie – Strażniku Tirisfal – najpotężniejszym magu całego Azeroth. 

Po latach oporu zgodził się on przyjąć w swojej samotni Khadgara, młodego czarodzieja z Dalaranu. Wkrótce młodzieniec będzie musiał się zmierzyć nie tylko z chaotyczną i dziką magią jaką Strażnik zgromadził w wieży Karazhan, ale też z równie nieprzewidywalnym i nie mniej niebezpiecznym charakterem jej pana…

Uwięziona królowa - Kristen Ciccarelli

 
Cykl/Seria: Iskari #2
Autor: Kristen Ciccarelli
Wydawnictwo: IUVI
Liczba stron: 392
Oprawa: miękka ze skrzydełkami

Opis

 Żyły kiedyś dwie siostry, które łączyła tak silna więź, że nic nigdy nie mogło ich rozdzielić.  Roa i Essie nazywały to „nicią”. Zajmowały się magią –  aż Essie straciła życie w straszliwym wypadku i jej dusza została uwięziona w tym świecie.
Sprawcą jej śmierci był Dax, dziedzic tronu Firgaardu. Roa poprzysięgła znienawidzić go po kres. Jednak osiem lat później Dax wrócił, by błagać ją o pomoc. Zamierzał zdetronizować swego okrutnego ojca, który dla ludu Roi był bezlitosnym ciemiężycielem.
Roa zawarła z Daksem układ: da mu swoją armię, jeżeli on uczyni ją królową. Tylko jako królowa mogła wybawić swój lud spod panowania Firgaardu.

Wraz z Daksem i jego siostrą Ashą Roa i jej poddani obalili tyrana. Teraz jednak Asha musi uciekać, bo wyznaczono wysoką cenę za jej głowę.  Roa natomiast jest królową z obcych stron, żyjącą z dala od domu, poślubioną wrogowi. Najgorsze zaś jest to, że obietnice Daksa pozostają niespełnione: lud Roi nadal cierpi.
I oto pojawia się szansa, by naprawić wszelkie zło – Roa ma okazję pozbyć się wroga i wybawić ukochaną siostrę.
Musi jedynie zabić króla…

Trudne zadanie do wykonania 

Po sukcesie Ostatniego Namsary, książki która naprawdę bardzo mi się podobała, przyszedł czas na kolejną część, kolejny tom cyklu Iskari. Czekałam i wypatrywałam go w zapowiedziach wydawnictwa IUVI, aż wreszcie egzemplarz do mnie dotarł... Pachnący nowością, wypełniony tajemnicą i znanymi mi już, ulubionymi bohaterami. Jednak jak to z kontynuacjami bywa, obawiałam się nieco o jakość dzieła. Czy autorka nie odpuściła? Czy równie dobrze prowadziła całą akcję? Czy drugi tom powtórzy u mnie sukces tomu pierwszego? Pytania kłębiły się, ale dziś już wiem! Uwięziona królowa jest czymś wspaniałym! Na taką książkę właśnie czekałam, tego było mi trzeba. Kilka pierwszych stron wystarczyło mi, by uwierzyć, że dzieło jest naprawdę dobre i będę go czytała z wielką uwagą i zaangażowaniem.

Jestem wielką fanką książek tego typu, więc ciężko mnie zaskoczyć do tego stopnia, bym dane dzieło mogła polecać i polecać. Uważam, że Uwieziona królowa przypadnie do gustu nawet czytelnikom, którzy "siedzą" w tym temacie i fantastyka nie ma dla nich żadnych tajemnic. Autorka posiada przeogromną wyobraźnię, którą potrafi przelać na papier, zaprezentować odbiorcy w jak najlepszy sposób. Dzięki niej z przyjemnością powróciłam do znanego mi świata, do ulubionych bohaterów z nadzieją, że wreszcie coś się wyjaśni i rozwiąże. Nic bardziej mylnego, bowiem Kristen Ciccarelli pozostawiła sobie na deser kilka zagadek totalnie nierozwiązanych i budujących dodatkowo klimat powieści. A ten jest naprawdę niesamowity. Bardzo, ale to bardzo spodobali mi się także bohaterowie. Nie są płytcy, mało wyraziści i wepchnięci do powieści na siłę. Praktycznie do końca człowiek nie ma pewności, czy dana osobistość stoi po stronie dobra, czy zła. 

Technicznie

Nie byłabym sobą, gdybym nie zwróciła uwagi na okładkę. Ta jest przepiękna, magiczna i przykuwająca wzrok. Pasuje idealnie do stylu poprzedniej książki i z tego co widziałam, trzeci tom będzie równie cudowny. Styl autorki jest mi dobrze znany, więc z odbiorem powieści nie miałam żadnych, ale to żadnych problemów. Ba! Nie mogłam się od niej oderwać ani na minutkę, a przecież milion domowych obowiązków aż do mnie krzyczało ;) Akcja gna praktycznie od samego początku, tutaj ciągle coś się dzieje, zmienia, komplikuje, ale i rozwiązuje. Uwięziona królowa nie należy do powieści przewidywalnych i zerżniętych żywcem od kogoś innego. Tak, zdarzały mi się takie kwiatki w swojej biblioteczce. Czuć tutaj oryginalność, bo autorka miała pomysł i konsekwentnie go realizuje.   

Podsumowując

Uwięziona królowa to gratka dla fanów fantastyki i oczywiście tych, którzy mają już za sobą lekturę części pierwszej. Tak jak wspominałam, wiele spraw nie zostało jeszcze wyjaśnionych, więc ciągle mam nadzieję, że tom trzeci ostatecznie się ze wszystkim rozprawi. Chociaż... już zostałam przyzwyczajona do tych intryg, knowań, zawiłości i będę za nimi tęskniła. Mam więc nadzieję, że Kristen Ciccarelli pokusi się o stworzenie czegoś podobnego. Ma niesamowity dar to pisania takich wspaniałych książek, które chce się czytać i czytać. I nawet jeśli fantastyka to wasze drugie imię, Uwięziona królowa was zaskoczy. Czym? Tego wam nie zdradzę, by nie zepsuć niespodzianki. Przygotujcie się jednak na ostrą jazdę bez trzymanki! 

Marvel X-Men. Saga Mrocznej Phoenix - Stuart Moore


Autor: Stuart Moore
Wydawnictwo: Insignis
Liczba stron: 400
Oprawa: miękka 

Opis
 
Przeprowadzając wahadłowiec przez potężny rozbłysk słoneczny, Jean Grey poświęca swoje życie, by uratować X-Menów. Zdarza się cud i superbohaterka się odradza.
Phoenix – jak głosi jej imię – powraca do życia, stając się jedną z najpotężniejszych istot we wszechświecie. Lecz kiedy wraz z X-Menami bierze udział w ataku na tajną organizację o nazwie Hellfire Club, pada ofiarą manipulacji, zdradza przyjaciół z drużyny i zmienia się w Czarną Królową.
Gdy moce Jean wymykają się spod kontroli, staje się jasne, że trzeba ją powstrzymać. Są tacy, którzy za wszelką cenę pragną jej śmierci; tymczasem X-Meni robią wszystko, by opanować siłę Phoenix, nie zabijając przy tym Jean. Od ich zmagań zależą losy świata.
 
Najpotężniejsza istota we wszechświecie 
 
Zagłębianie się w świat Avengersów było dla mnie ogromną przyjemnością. Dlatego postanowiłam dowiedzieć się czegoś więcej na temat X-Menów. Sięgnęłam po Mroczną Phoenix z czystej ciekawości i po części w celach informacyjnych. Czytanie uniwersum to super sprawa, więc zdecydowałam się na taką, a nie inną lekturę "do poduchy". Może poznawanie powieści wieczorem, a nawet nocą nie było dobrym pomysłem, (za dużo wrażeń), ale z pewnością wybór książki, to moja najlepsza decyzja. Została ona napisana przez Stuarta Moore'a, autora którego warsztatu bliżej nie znałam. Pewnie dlatego jakieś obawy przed powieścią miałam, lecz po kilku pierwszych stronach zostały one w stu procentach rozwiane i odeszły w zapomnienie. 
 
Jak się pewnie domyślacie, prym wiedzie tutaj Mroczna Phoenix, którą chyba najbardziej chciałam dobrze poznać. Reszta osobistości może została troszkę zepchnięta na boczny tor i nie dowiedziałam się o nich zbyt wiele, jednak na tym bohaterze na którym bardzo mi zależało, skupiła się większa część książki. Oczywiście nie mogę stwierdzić, że autor nie nakreślił ich wcale, jednak coś mi tutaj brakowało, czułam pewien niedosyt. Do samej Jean nie sposób się przyczepić. Ta bohaterka bardzo mnie zaciekawiła, a Moore dodatkowo spotęgował moje zainteresowanie. Z przyjemnością i oczami otwartymi szeroko ze zdumienia, podziwiałam przemianę Jean w najpotężniejszą istotę we wszechświecie. To było coś!
 
Technicznie
 
Książka została napisana na podstawie powieści graficznej, więc stworzenie czegoś takiego nie było prostym zadaniem. Komiks to komiks, rządzi się swoimi prawami. Tutaj trzeba było zmieścić więcej tekstu i nie dało się poprzeć wyobraźni autora jakimiś obrazkami. Stuart Moore dał jednak radę i stworzył bardzo interesujące dzieło. Myślę, że fani X-Menów nie powinni być niezadowoleni, zniesmaczeni. Tutaj jest wszystko, co powinno znaleźć się w dobrze skonstruowanej powieści. Przygotujcie się jednak na szybkie tempo, które lubi nieco namieszać w przypadku, gdy nie jesteście uważni.
 
Podsumowując  
 
Jeśli coś takiego was zainteresowało, jeśli lubicie X-Menów, chcecie uzupełnić swą wiedzę na ich temat, a tradycyjne komiksy już wam się znudziły, to gorąco polecam wam Mroczną Phoenix. Książkę czyta się w iście błyskawicznym tempie, a na brak wrażeń chyba nikt z was narzekać nie powinien. Mnie lektura zajęła minimum czasu, a bawiłam się przy niej doskonale. Teraz wiem więcej i bardzo się cieszę, że mogłam poznać ten świat jakby "od podszewki". Było warto. 
 
Za egzemplarz dziękuję agencji AiM Media
 
 

wtorek, 2 lipca 2019

Fajbus. 997 przypadków z życia - Magda Omilianowicz, Michał Fajbusiewicz

Okładka książki Fajbus. 997 przypadków z życia 
Tytuł: Fajbus. 997 przypadków z życia
Autor: Magda Omilianowicz, Michał Fajbusiewicz
Wydawnictwo: Kompania Mediowa
Liczba stron: 284
Oprawa: miękka 

Opis

 Twórca kultowego programu „Magazyn kryminalny 997”, który przez lata elektryzował całą Polskę. Człowiek orkiestra, dziecko szczęścia, miłośnik dobrej zabawy, dziennikarz, wymagający szef, zdyscyplinowany, choć rozrywkowy. Szczerze opowiada o sobie, o plusach i minusach sławy, kulisach pracy dziennikarza i swej przewrotnej naturze. Nie oszczędza też TVP, do której niedawno wrócił, lecz na bardzo krótko…

O człowieku, który żadnej pracy się nie boi

Czytanie biografii, wywiadów nigdy nie leżało w mojej naturze. Nie wiem dlaczego tak jest, lecz książki tego typu zwykle nudzą mnie niesamowicie. Nie potrafię się w nich rozsmakować, skupić nad sensem. No chyba, że jest to opowieść o człowieku, którego uwielbiam, kocham i podziwiam. W tym przypadku... można mówić o totalnym zaskoczeniu. Bardzo pozytywnym z czego ogromnie się cieszę. Na książkę Fajbus. 997 przypadków z życia, zdecydowałam się zupełnie przypadkiem, bez większej nadziei na dobrą lekturę. Ot, coś innego do poczytania w te wakacje. Wyobraźcie sobie, że niniejszy egzemplarz pochłonęłam niczym najpyszniejsze ciasto. Nie sądziłam nawet, nie wyobrażałam sobie, że opowieść o Michale Fajbusiewiczu tak mocno przypadnie mi do gustu i najważniejsze, zapadnie w pamięć na długi czas. 

Nie znam w swym otoczeniu człowieka, (oczywiście dorosłego), który nie słyszałby o magazynie kryminalnym 997. To właśnie Michał Fajbusiewicz odpowiada za jego pojawienie się na antenie. Pamiętam doskonale, jak członkowie mojej rodziny gromadzili się przed telewizorem, by wraz z dziennikarzem odkrywać mroczne, ludzkie sekrety. Do dziś dźwięk z czołówki magazynu działa na mnie w dość intensywny sposób. Jednak Michał Fajbusiewicz to nie tylko "ten od 997". To człowiek, który imał się wielu prac, który żadnej z tych prac się nie bał. Urodził się w Łodzi w rodzinie dość specyficznej. Nie chcę wam zdradzać zbyt wiele, by nie popsuć niespodzianki płynącej z lektury książki. Fajbusiewicz w wywiadzie z Magdą Omilianowicz opowiada między innymi o ludziach, który spotkał na swojej drodze. Spora liczba tych osobistości mnie samą bardzo zaciekawiła. 

Technicznie

Książka, tak jak wspominałam, ma formę wywiadu, więc nad jej lekturą nie spędzicie zbyt wiele czasu. Czyta się ją błyskawicznie, ale z ogromnym zaangażowaniem i zainteresowaniem. Poznawanie kolejnych kartek umilają zdjęcia. Nie brakło również dobrego humoru, lekkiego podejścia do niektórych tematów. Michał Fajbusiewicz to postać niesamowicie oryginalna, może nieco zagadkowa, ale przewspaniała. Bardzo chciałabym mieć kogoś takiego w swoim otoczeniu. Fajbusiewicz to człowiek, który w życiu miał bardzo trudno, który nie doszedł do wszystkiego z łatwością. Bardzo go podziwiam.  

Podsumowując

Jeśli biografie, wywiady obchodzicie szerokim łukiem, to na książkę Fajbus. 997 przypadków z życia, powinniście spojrzeć przychylnym okiem. Dzieło wykracza poza utarte schematy. Jest zaskakujące, wciągające i przesycone prawdą. Michał Fajbusiewicz niczego nie koloryzuje, nikogo nie ocenia i nie wini. Naprawdę miał w życiu pod górkę, lecz ciągle pielęgnował w sobie tę pogodę ducha, która przetrwała do dnia dzisiejszego. Z lektury Fajbus dowiedziałam się między innymi, jak często groziła mu śmierć, jak bardzo musiał uważać, by po prostu ktoś nie uczynił mu czegoś złego. Bo pracując przy powstawaniu magazynu kryminalnego, miał do czynienia z wieloma niebezpiecznymi osobnikami, którzy po wyjściu z więzienia, chcieli się tylko zemścić. Fajbus lubił żyć w biegu. I chociaż stał się rozpoznawalny, zachował normalność i rozsądek. To wzór do naśladowania. Cieszę się niezmiernie, że książka Fajbus znalazła się w mojej biblioteczce.

poniedziałek, 1 lipca 2019

Zakazany Kamień. Dziedzictwo Kopernika - Tony Abbott

Dziedzictwo Kopernika. Zakazany kamień 
Cykl/Seria: Dziedzictwo Kopernika #1
Autor: Tony Abbott
Liczba stron: 351
Oprawa: miękka

Opis

 Największym hobby Wade’a jest astronomia. Często odwiedza obserwatorium uniwersyteckie, w którym pracuje jego ojciec. Przypadkiem natrafia na zaszyfrowany mejl od dawnego profesora ojca, a zarazem bliskiego przyjaciela rodziny, który wkrótce ginie w tajemniczych okolicznościach.  Śmierć Henry’ego rozpoczyna serię wypadków, które sprawiają, że Wade przeżyje przygodę, o jakiej inni mogą tylko pomarzyć. Wraz z przyjaciółmi musi odszukać Dziedzictwo Kopernika – 12 artefaktów o wyjątkowej, magicznej mocy. Ten, kto je odnajdzie, zdobędzie władzę nad światem i stanie się niezwyciężony… Dziedzictwo Kopernika to czteroczęściowa seria książek przygodowych o przyjaciołach, którzy wyruszają w pełną niebezpieczeństw i zagadek podróż. Wyde, Darell, Lily i Becca, aby ocalić świat, muszą jako pierwsi odnaleźć tytułowe Dziedzictwo i jego dwanaście artefaktów.

Witaj przygodo!

Wakacje sprzyjają czytaniu lekkich, przyjemnych w odbiorze książek, które niekoniecznie muszą skłaniać do myślenia. Niemniej, warto sięgać po powieści mające sens, które wciągają i nie pozwalają się nudzić. Wybierając Zakazany Kamień nie liczyłam na coś specjalnego, na książkę mogącą mnie zaskoczyć do tego stopnia, że nie zapomnę o niej przez długi czas. To młodzieżówka, a jak może wiecie lub też nie, akurat ten gatunek literacki wybieram często i trudno mi dogodzić pod tym względem. Wyobraźcie sobie jednak, że nowość od wydawnictwa Harper Collins, pochłonęłam w kilka godzin. Jest przygoda, akcja, tajemnice, a to lubię przecież najbardziej. 

Wszystko zaczyna się dość niepozornie, ale kolejne wydarzenia nie pozwalają nam się nudzić. Bohaterami książki jest czwórka nastolatków, a prym w całej tej grupie wiedzie Wyde. Chłopak już od dziecka pasjonował się astronomią. Uwielbiał wpatrywać się w niebo nocą, czytać o gwiazdach i odległych planetach. Teraz będzie musiał wykazać się nie tylko swą wiedzą, ale także sprytem, odwagą i rozsądkiem. Bowiem ma przed sobą misję do wykonania, która wcale nie będzie czymś łatwym. Odnalezienie dwunastu artefaktów o wielkiej mocy przysporzy jemu i pozostałym mnóstwo problemów. To tytułowe Dziedzictwo Kopernika, pozwalające zapanować nad światem. Jak się pewnie domyślacie, skarb w niepowołanych rękach może narobić sporo szkód. 

Technicznie

Książka została podzielona na sporą ilość krótkich rozdziałów. Myślę, że z racji tego, iż została przeznaczona dla czytelników w wieku ok. 12 lat, czcionka jest odpowiednich rozmiarów i właśnie same rozdziały nie są zbyt "opasłe". W powieści znalazło się dość dużo dialogów, chociaż pojawiają się również bardzo plastyczne, działające na umysł odbiorcy opisy. Zakazany Kamień otwiera cykl Dziedzictwo Kopernika, który w sumie będzie liczył aż cztery części. To całkiem pokaźna liczba książek jak na taką historię dla młodzieży. Mam jednak nadzieję, że autor utrzyma wysoki poziom i nie braknie mu pomysłu na kontynuację opowieści w dobry, porządny sposób. 

Muszę jeszcze wtrącić kilka słów na temat okładki, która po prostu mnie oczarowała. Jest mega tajemnicza, przykuwająca wzrok, działająca kusząco na czytelnika i to nie tylko w młodym wieku. Na plus działa również rekomendacja niejakiej Angie Sage, która określa twórczość i książki T. Abbott, jako Dana Browna w wersji dla młodzieży. Dla mnie nie trzeba niczego więcej - czuje się przekonana i to na sto procent :)

Podsumowując

 Jeśli wy lub wasze dzieci lubicie opowieści o rozwiązywaniu zagadek i tajemnic, kochacie wartką akcję i poszukujecie wyrazistych bohaterów, to gorąco polecam wam lekturę Zakazanego Kamienia. Mnie przypadła do gustu przemyślana w każdym calu fabuła i oczywiście same osobistości. Myślę, że z takimi bohaterami może się identyfikować każdy nastolatek, a co za tym idzie, powieść odbierze w jeszcze lepszy sposób. Czekam z niecierpliwością na to, co autor pokaże w kolejnych częściach, bo pierwszym tomem podniósł sobie poprzeczkę naprawdę bardzo wysoko. Jak sami doskonale wiecie, stworzyć dobrą młodzieżówkę dziś jest trudno, jednak mam wielką nadzieję na kolejny sukces autora. Póki co zabierzcie się koniecznie za Zakazany Kamień, a zobaczycie, że nie będziecie żałowali ani minutki spędzonej w towarzystwie tej książki.

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Harper Collins Polska