czwartek, 12 stycznia 2017

Listy do dobrego Samarytanina


Autor: Guy Luisier
Wydawnictwo: Promic
Oprawa: miękka
Liczba stron: 104
Cena okładkowa: 18.90 zł

Są książki po które mogłabym sięgać przez cały rok, o każdej porze dnia i nocy. To specjalne pozycje literackie, trudne do polecenia, bo też i ich tematyka jest specjalna. Jedni zaczytują się w tego typu publikacjach, inni nie zerkają nawet na nie jednym okiem. Ja zdecydowanie należę do tej pierwszej grupy... Dziś pragnę wam przedstawić taki właśnie egzemplarz. Chociaż niepozorny, zawiera mnóstwo wartościowych słów. 

Listy do dobrego Samarytanina, to ważna dla mnie książka. Niniejsza publikacja wywarła na mnie ogromne wrażenie, a przecież na co dzień czytam zupełnie coś innego. W przypadku dzieła Luisiera przepadłam na całego. Nie mam tutaj do czynienia z żadną sensacją, fantastyką. Nie znajdziemy w tej książce wymyślnych bohaterów, którzy walczą na śmierć i życie, zmagają się z miłosnymi problemami, czarują i machają różdżkami. Jak sam tytuł wskazuje, odnajdziemy w książce listy, ale nie takie całkiem zwyczajne... bo pisane przez człowieka do Boga. Nie ma w tym nic dziwnego? Może i tak. Niemniej, listy te są pełne niepokoju, przejmujące i skłaniające do przemyśleń. Warto podczas lektury zasiąść w ciszy, spokoju, aby całkowicie skupić się na napisanych słowach. Wtedy czytanie Listów do dobrego Samarytanina będzie miało prawdziwy sens. 

Nie, musiałeś zatrzymać się u mnie! "Wybrałeś" mnie.
 
Dzięki tej niewielkiej książeczce wzmocniłam swoją więź z Bogiem. Zastanowiłam się nad pewnymi sprawami, wyciągnęłam wnioski. Odpowiedziałam sobie na wiele, wiele pytań, które po prostu mnie nurtowały. Myślę, że każda osoba czytająca Listy znajdzie tutaj wyjaśnienia zagadnień, które są wątpliwością dla zwykłego chrześcijanina. Dlaczego ja? Czemu tak się stało? Czy Bóg mnie wybrał? 

Książka została napisana językiem prostym, łatwym w odbiorze. Nie miałam żadnych problemów z przyswojeniem sensu publikacji. Na plus z pewnością zasługuje podejście autora do czytelnika. Guy Luisier nie stara się nas wychowywać, do czegokolwiek przekonywać. Nie używa również tonu rozkazującego, co nie ukrywam, pozytywnie mnie zaskoczyło. To już druga jego książka, zajmująca w mojej biblioteczce zaszczytne miejsce. Niniejszą pozycję literacką warto mieć u siebie i sięgać po nią, kiedy tylko poczujecie taką potrzebę.

OCENA
5 / 5

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Promic

 

niedziela, 8 stycznia 2017

Połknąć żabę [przedpremierowo]

 
Autor: Monika B. Janowska
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Liczba stron: 354
Premiera: 09.01.2017

Ostatnio naszła mnie ogromna ochota na przeczytanie jakiejś lekkiej, typowo kobiecej książki. Ucieszyłam się więc ogromnie z możliwości przedpremierowego poznania nowości od wydawnictwa Zysk i S-ka. W sumie nie wiedziałam czego mogę się spodziewać, bo nazwisko autorki nie mówiło mi zupełnie nic. Tak samo jak tytuł, który jest mocno przewrotny i zaskakujący. Cóż, ja uwielbiam takie niespodzianki :)

Paulina przeżyła rozwód. Trzy lata temu definitywnie zakończyła związek, który według niej był totalną pomyłką. Teraz postanowiła zacząć wszystko od nowa, odgonić wspomnienia i wreszcie żyć tak, aby czerpać radość. Nowa praca, nowe otoczenie, nowe plany. Niestety przeszłość postanowiła znów wkroczyć w ułożony schemat funkcjonowania Pauliny. Na horyzoncie pojawia się były mąż, ale... teraz jako trup. Kobieta nie może sobie znaleźć miejsca, bo ciągle rozmyśla o śmierci byłego. Postanawia samodzielnie rozwikłać zagadkę tajemniczej śmierci męża, ale jednocześnie wpakowuje się w potężne kłopoty. Jak potoczą się dalsze losy Pauliny? Jak na jej życie wpłynie osoba podkomisarza? Na te pytania znajdziecie odpowiedź w książce Połknąć żabę. 

Tak jak wspominałam, powieść czytałam jeszcze przed jej premierą, ale w formie pdf. Przyznaję, że nie przepadam za taką formą książki, aczkolwiek ten jeden raz zrobiłam wyjątek. To była dobra decyzja! Dosłownie nie mogłam się oderwać od nowej lektury, z zapałem śledziłam losy głównej bohaterki. Wielokrotnie parskałam głośnym śmiechem podczas pochłaniania kolejnych stron, co mocno mnie zaskoczyło. Nie byłam przygotowana na to, że książka będzie zawierała taką dawkę dobrego humoru. Oczywiście autorka wszystko dozuje z umiarem i nie burzy jednocześnie sensu powieści.

Połknąć żabę czyta się szybko, ale też trzeba uzbroić się w cierpliwość, ponieważ nie od samego początku porywa ona czytelnika na całego. Wszystko rozwija się tutaj powoli, autorka stopniowo odkrywa karty, chociaż nawet zakończenie potrafi zaskoczyć. Książka ma w sobie coś, co nie pozwala się od niej oderwać. Z pewnością są to i wyraziści bohaterowie. 
Paulina przypadła mi do gustu, jest to pozytywnie zakręcona osóbka, której po prostu nie da się nie polubić. Prowadzone przez nią śledztwo tylko z pozoru wydaje się być beznadziejnym przypadkiem. Jednak finał zaskoczy każdego, pewnie i samą bohaterkę powieści :)

Jeśli szukacie lekkiego, niezobowiązującego czytadła na zimowy wieczór, to gorąco polecam wam lekturę książki Połknąć żabę. Autorka umiejętnie połączyła elementy dobrego kryminału i komedii romantycznej. W ten oto sposób powstała prawdziwa wybuchowa mieszanka, której nie zapomnicie przez długi, długi czas.

OCENA
5 / 5

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Zysk i S-ka 

 

środa, 4 stycznia 2017

Wkrocz w mroczny świat asasynów i templariuszy z filmem i oficjalną powieścią filmową „Assassin’s Creed”


 Jeszcze tylko kilka dni dzieli nas od polskiej premiery długo wyczekiwanego filmu stworzonego w ramach kultowego uniwersum Assassin’s Creed. Sztab doświadczonych scenarzystów oraz doborowa obsada to gwarancja rozrywki na najwyższym poziomie. Prócz Michaela Fassbendera, w filmie zobaczymy między innymi Jeremy’ego Ironsa czy Marion Cotillard.

Poznaj jeszcze głębiej fascynujący świat tajemnych organizacji i ich konfliktów z oficjalną powieścią filmu autorstwa Christie Golden, która swoją premierę będzie miała już 11 stycznia.

Dzięki rewolucyjnej technologii dostępu do genetycznych wspomnień Callum Lynch może przeżyć wydarzenia z życia swojego przodka Aguilara de Nerha, który w piętnastowiecznej Hiszpanii należał do tajemnego stowarzyszenia asasynów. Wzbogacony o wspomnienia, wiedzę i umiejętności Aguilara, Callum zmierzy się z potężną i złowrogą organizacją templariuszy w czasach współczesnych.

SPOT PROMUJĄCY KSIĄŻKĘ: https://youtu.be/5jQCPTVPMNE
ZAMÓW KSIĄŻKĘ: http://bit.ly/kupACfilmowy

wtorek, 3 stycznia 2017

P.S. I Like You [przedpremierowo]

Znalezione obrazy dla zapytania p.s. i like you 

Autor: Kasie West
Wydawnictwo: Feeria
Oprawa: miękka
Liczba stron: 372
Cena okładkowa: 37.90 zł
Premiera: 11.01.2017 

Ostatnio rozpieszczam was przedpremierowymi recenzjami. Wierzcie mi, że dla mnie ogromną radością jest możliwość poznania danego dzieła, zanim trafi na półki w księgarniach. To swego rodzaju wyróżnienie, nagroda. Dodatkowo, tym razem wydawnictwo Feeria totalnie mnie zaskoczyło. Na samym początku nie wiedziałam nawet jaki tytuł będzie miała nowa książka Kasie West. A że po lekturze Chłopaka na zastępstwo i Chłopaka z sąsiedztwa, moja miłość do autorki była naprawdę ogromna, zaryzykowałam i zdecydowałam się na przedpremierowe cudo. Przysiadłam z P.S. I Like You w ręku dosłownie na chwilę, ale... przepadłam na dobre. 

 Serce zabiło mi mocniej. To mogłoby pasować. My moglibyśmy do siebie pasować.

Poznajemy Lily... Dziewczynę zwariowaną, szaloną, troszkę oderwaną od rzeczywistości, z głową pełną marzeń. Dla naszej bohaterki najgorszą szkolną męczarnią są lekcje chemii. Lily dosłownie odlicza sekundy do końca lekcji, a czterdzieści pięć minut zajęć pozwala jej przetrwać pisanie. Uwielbia tworzyć piosenki, czerpie z tego ogromną radość. Pewnego dnia, dziewczyna zapisuje wers z ukochanego utworu na ławce. Jakież było jej zdziwienie w momencie, gdy dnia następnego dostrzegła, że ktoś dopisał kolejne zdanie! W ten oto sposób rozpoczyna się konwersacja Lily z nieznajomym, tajemniczym miłośnikiem muzyki. Piszą prawie o wszystkim... O problemach dnia codziennego, o miłości i oczywiście o muzyce. Jak się pewnie domyślacie, Lily w końcu dowiaduje się kim jest ta tajemnicza osobistość. Czy po rozszyfrowaniu zagadki zmieni się jej stosunek do odkrytej "bratniej duszy"? Na to pytanie znajdziecie odpowiedź podczas czytania książki P.S. I Like You. 

Jak wielokrotnie wam wspominałam, bardzo lubię czytać książki młodzieżowe. I chociaż nie jestem nastolatką, pewne problemy bohaterów tychże powieści już mnie zwyczajnie nie dotyczą, to i tak z zapartym tchem śledzę losy przedstawionych postaci. Trudno też w dzisiejszych czasach zaskoczyć czymś młode pokolenie, zaserwować im historię, która przypadnie do gustu, nakreślić wyrazistych bohaterów. Jednak Kasie West to potrafi. Po raz kolejny pokazała, że jest w stanie stworzyć książkę przyjemną w odbiorze, ale nie pozbawioną głębszego sensu. 

Zmusiłam się do zamknięcia oczu i wsłuchiwałam się w ten domowy harmider, żeby zagłuszyć zgiełk panujący w mojej głowie. Jutro na pewno będzie lepiej. Gorzej być nie może.
 
Chyba byłam nieco przygotowana na kolejny sukces Kasie West. Jej dwie poprzednie książki skradły moje serducho, więc wiedziałam, że i styczniowa nowość przypadnie mi do gustu. P.S. I Like You przeczytałam w jeden wieczór, chociaż obowiązki goniły i wymagały natychmiastowej realizacji. Ja jednak zachłannie przewracałam kolejne strony i rozkoszowałam się każdym słowem autorki. Powieść czyta się szybko, przyjemnie, bez cienia znudzenia, bez grama niesmaku. West posługuje się językiem prostym, ale nie... zbyt prostym. Mam nadzieję, że wiecie o co mi chodzi ;) W dodatku zaskakuje czytelnika na każdym kroku, historia nie jest przewidywalna, chociaż młodzieżówki mnie do tego przyzwyczaiły. 

Jeśli chodzi o bohaterów, to bardzo polubiłam rezolutną Lily. Z taką osobą chętnie porozmawiałabym w realu. Dziewczyna ma w sobie to coś, jest mądra, nie postępuje jak rozkapryszona nastolatka, chociaż oczywiście też popełnia błędy. Dobrze, że Kasie West nie idealizuje Lily, ale pokazuje nam ją taką, jaka jest w sumie każda młoda dziewczyna. Autorka świetnie zarysowała też bohaterów drugoplanowych. Nie są oni jednak zepchnięci zupełnie na boczny tor, ale mają ogromny wpływ na zachowanie głównej postaci. Na plus zasługuje i obraz przyjaciółki Lily - Isabelle. Ten duecik potrafi dać sobie w życiu radę;)

  Książkę odebrałam jako takie sympatyczne czytadło na zimowy wieczór. Naturalnie, niniejsze dzieło nie wpłynęło na moje życie w sposób specjalny, aczkolwiek od czasu do czasu, należy sięgnąć po coś lżejszego, coś co poprawi paskudny humor. Bo P.S I Like You, to pełna ciepła, miłości i przyjaźni historia, którą ja szczerze mogę wam polecić. Dla miłośników twórczości Kasie West i dla tych, nieznających jej warsztatu  - punkt obowiązkowy na liście książek do przeczytania w nowym roku. 

OCENA
5 / 5

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Feeria 

 

poniedziałek, 2 stycznia 2017

Caraval. Chłopak, który smakował jak północ [przedpremierowo]

Znalezione obrazy dla zapytania caraval chłopak który smakował jak północ 

Autor: Stephanie Garber
Wydawnictwo: Znak/OMG Books
Oprawa: miękka
Liczba stron: 415
Cena okładkowa: 39.90 zł
Premiera: 15.02.2017 

Dziś znów przybywam do was z recenzją książki, którą mogłam przeczytać jeszcze przed premierą. Jestem szczęśliwa z takiego obrotu sytuacji, bo dzieło Stephanie Garber niezwykle mnie zainteresowało. Na pojawienie się powieści w księgarniach musicie jeszcze troszkę poczekać, ale już dziś mogę wam gorąco polecić niniejszą nowość. Caraval nie przeczytałam, a dosłownie pochłonęłam w dwa wieczory po świątecznym leniuchowaniu, także lekturę mogę uznać za udaną. 

Po Telli nie został tu nawet najdrobniejszy ślad.
- Gdzie moja siostra?
 
 Scarlett od dziecka marzy o udziale w grze. Nie jest to zwykła zabawa, a możliwość spełnienia jednego życzenia uczestnika. Zasady określa tajemnicza osobistość - Legenda. To on dyktuje wszystkie warunki, chociaż nie wiadomo jak wygląda... Ma jednak w garści wszystkich i wszystko, jest obdarzony magicznymi zdolnościami. Scarlett wysyła mnóstwo listów do Legendy. Wreszcie jej cierpliwość zostaje nagrodzona. Otrzymuje zaproszenie do Caravalu dla siebie, siostry i narzeczonego. Jednak teraz jej zapał do wzięcia udziału w Grze maleje... Scarlett niebawem poślubi hrabiego i wreszcie uwolni się spod jarzma okrutnego ojca. Odmienne zdanie na ten temat ma młodsza siostra Scarlett - Tella. Dziewczyna z chęcią pojedzie na wyspę i z największą przyjemnością pozna mistrza. Scarlett boi się ojca, nie ma pojęcia w jaki sposób wspólnie z Tellą mogłyby dostać się na wyspę. Z pomocą przychodzi tajemniczy żeglarz... Julian oczywiście zabierze siostry na statek, dostarczy na miejsce, w zamian za zaproszenie do Gry. Scarlett i Tella podejmują decyzję wiedząc, że jej zmiana jest niemożliwa. Czy ryzyko się opłaciło? Kim tak naprawdę jest Julian?

Gdy tylko otrzymałam książkę, praktycznie natychmiastowo zabrałam się za jej czytanie. W środku znalazłam... moje osobiste zaproszenie do Carvalu! Ależ zostałam mile zaskoczona ;) W ten sposób mogłam już na całego "wejść" do świata stworzonego przez Stephanie Garber. Nie ukrywam, że nie pokładałam w tej powieści większych nadziei. W końcu o autorce nie słyszałam, a z debiutami bywa różnie. Jakież było moje zdziwienie w momencie, gdy Caraval czytało mi się tak dobrze, tak lekko.  

Podążaj za chłopcem z czarnym sercem.

  Już po przeczytaniu pierwszych stron wiedziałam, że lektura będzie dla mnie idealna. Na plus zasługuje dodatek w postaci listów Scarlett do Legendy. To ciekawe, unikatowe wprowadzenie do fabuły, które ja "kupuję" i pochwalam. Dawno nie spotkałam się z tak udanym początkiem książki, więc dalej mogło być już tylko bajecznie. Autorka rewelacyjnie buduje napięcie, tworzy niesamowity klimat. Taki, który nie da się podrobić. Jest magia, są zagadki, malownicze otoczenie i zapadający w pamięć bohaterowie. Ja nie potrzebuje niczego więcej. 

 Scarlett z pewnością nie należy do moich ulubionych postaci. Na samym początku nawet mocno mnie denerwowała. Zachowywała się zbyt lekkomyślnie, drażniła, irytowała. Jednak potem stopniowo się do tej osobistości przekonałam, chociaż pewien niesmak gdzieś tam w głębi duszy pozostał. Natomiast od samego początku, z zapartym tchem, śledziłam losy Juliana. Praktycznie nawet przy zakończeniu ten chłopak potrafił zaskoczyć, nie mogłam rozszyfrować jego zamiarów przez długi czas. No i oczywiście jest i Legenda...Postać, która buduje napięcie, maksymalnie przyciąga odbiorcę i stanowi prawdziwą "ozdobę" książki Caraval. Chłopak, który smakował jak północ. 

Lektura z pewnością na długo pozostanie w mojej pamięci. Na sto procent powrócę do niej za jakiś czas, polecę znajomym. Dziś pragnę zachęcić was do przeczytania dzieła Stephanie Garber. Do premiery pozostało jeszcze sporo czasu, aczkolwiek już warto poznać opinię na temat danego dzieła. Moja jest jak najbardziej pozytywna, ale nie przesłodzona. Książka pewnie nie zmieni w sposób drastyczny waszego życia, ale będzie wspaniałą odskocznią od codzienności. Caraval czyta się w tempie błyskawicznym i co najważniejsze, ma się ochotę na więcej. To taki mój osobisty apel w stronę autorki ;) 

OCENA
5 / 5