wtorek, 5 maja 2015

Zoe Sugg pracuje nad kontynuacją „Girl Online”!

Minął już miesiąc od polskiej premiery powieści „Girl Online” autorstwa Zoe Sugg. Zoella, sympatyczna i urocza vlogerka z Wielkiej Brytanii, swoją pierwszą książką zdobyła serca czytelniczek na całym świecie, również w Polsce. 
„Girl Online” to historia miłosna Penny, pewnej zwyczajnej dziewczyny, będącej tak jak Zoella autorką bloga; to niezwykła opowieść, która szybko przypadła do gustu polskim czytelniczkom, czego wyrazem są wysokie miejsca, jakie zajmuje książka na listach bestsellerów, oraz wiele pozytywnych recenzji. 
W po sukcesie „Girl Online” Zoe nie spoczęła na laurach, lecz zaczęła pisać kontynuację historii Penny. Sami zobaczcie video! Zoella odpowiada w nim, jak wyglądają prace nad książką, jaki będzie miała tytuł i kto jej pomaga w pisaniu. 
Link do video:

Już nie mogę się doczekać kolejnej książki tej młodziutkiej dziewczyny :)

poniedziałek, 4 maja 2015

AFTER. Już nie wiem, kim bez ciebie jestem.


Seria / Cykl: After (t.2)
Autor: Anna Todd
Wydawnictwo: Między Słowami
Oprawa: miękka 
Liczba stron: 758
Cena okładkowa: 39.90 zł
Premiera: 09.04. 2015
To kolejna kwietniowa premiera tego roku, na którą czekałam w stopniu podobnym, do ekscytacji na myśl o świątecznych prezentach. Pierwszy tom serii autorstwa Anny Todd, skradł moje serce, wywołał lawinę pozytywnych emocji. Wcale się nie dziwię, że książka została okrzyknięta największym fenomenem wydawniczym tego roku, że przebiła miliardy odsłon online. Naturalnie zdaję sobie sprawę, iż nie każdy z was z podobnymi odczuciami przyjmie taką lekturę. W tym tkwi nasz urok - różnimy się gustami, nie musimy kochać i nienawidzić tego samego. Ja będę was namawiała do czytania "After 2...", ale zanim to nastąpi, pozwólcie mi przedstawić dosłownie w kilku zdaniach, ogólny zarys fabuły niniejszego dzieła. 

Zahukana, nieśmiała Tessa, przy Hardinie nabiera pewności siebie, zaczyna ubierać się seksownie, być prawdziwą kobietą. Tessa i Hardin, tworzyli dosyć nietypową parę. On mega przystojny, ona raczej ta z gatunku szarych myszek. Połączyła ich wielka namiętność. Świństwo do jakiego posunął się mężczyzna, jest po prostu niewybaczalne, także słodki scenariusz należy odsunąć na dalszy plan. A może kompletnie zrezygnować z tak niepewnego związku? Teraz w obliczu konfliktu, dziewczyna zastanawia się, czy dobrze zrobiła wiążąc się z Hardinem. Wiedziała jaki jest, ale nigdy nie przypuszczała, że wywinie jej taki numer. Chcąc pogodzić się z wielkim upokorzeniem i stopniowo odzwyczaić się od swej miłości, Tess ogranicza kontakt z Hardinem. Ten ma gdzieś zaborczość dziewczyny, nęka ją telefonami, chce by dalej byli parą. Czy związek uda się naprawić? Czy Hardin na nowo przekona do siebie Tess? Dodatkowo wokół naszej bohaterki, kręcą się niezłe ciacha, także Hardin musi mieć głowę na karku, ponieważ konkurencja nie śpi :) 

Przeczytać prawie osiemset stron w dwa wieczory... To brzmi dumnie i jakże przekonująco. Na początku troszkę przeraziła mnie grubość książki, nie sądziłam, że uda mi się poznać ją w tak szybkim tempie. Pierwszy tom dosłownie pożarłam, więc poniekąd zyskałam pewne usprawiedliwienie. Jednak zauważyłam, że w "After 2..." te moje emocje jakby troszkę stopniały. Już nie czytałam książki z wypiekami na twarzy i oczami szerokimi ze zdumienia. Ma to związek z główną bohaterką, która niespecjalnie zdobyła moje zaufanie. W pierwszym tomie Tess potraktowałam ulgowo. Pomyślałam sobie, że dziewczyna musi się rozkręcić, jest taka biedna bo zagubiona w wielkim świecie. Teraz jej bierność, chorobliwa zazdrość i chęć zwrócenia na siebie uwagi, była według mnie nie do wybaczenia. Tessa dalej nie potrafi podejmować decyzji, rządzić mądrze swoim życiem. Może liczy na cud? Kto to wie. Zdecydowanie bardziej polubiłam Hardina. Chłopak z uporem walczy o ukochaną, ukrywa przed matką uczuciowe problemy, ale i tak go popieram :) Dla tego bohatera można zrobić wszystko, nawet tolerować nierozgarniętą Tess! Lawina nieszczęść jaka spada na duet Tess i Hardin, powinna mieć zdecydowanie mniejszą siłę. Ileż można borykać się z nieszczęściami!

Książka została naszpikowana namiętnością, ciepłem, obrazem życia uczuciowego postaci. Nie można przeczytać jej bez najmniejszego wysiłku z naszej strony. Fakt, fabuła niespecjalnie zachęca do przemyśleń, ale nie jest aż tak bezwartościowa, banalna i przewidywalna. Praktycznie z każdej strony autorka atakuje nas zaskakującymi zwrotami akcji, przemianą bohaterów (głównie bohatera płci męskiej). Tutaj nie znajdziecie tylko pozytywnego rozwiązania uczuciowych kłopotów, bo przecież i w normalnym życiu, o sam lukier jest trudno. Tess i Hardin kłócą się, godzą, znów kłócą... Aż trudno zliczyć dni, w których żyli niczym stare dobre małżeństwo. Cóż, sama prawda i tak realny obraz par z dzisiejszych czasów. 

Książkę czyta się szybko, lekko i przyjemnie. Chociaż ilość stron może nieco przerażać, ja wcale nie odczułam grubości dzieła, kartki momentalnie przelatywały mi przez palce, postaci wirowały w wyobraźni jak szalone... Mam chrapkę na więcej, ale na tom trzeci trzeba poczekać. Może Tess wreszcie zmądrzeje, może ułoży sobie życie z Hardinem, a może wybierze kogoś zupełnie innego? Na te pytania, nawet po przeczytaniu książki, trudno odpowiedzieć. Autorka znów pozostawiła nas w kropce, roztoczyła pasmo tajemniczości. Lubię takie otwarte zakończenia, które zachęcają do przeczytania kolejnego tomu. Jak jednak wytrwać w tej niepewności? Książkę "After 2..." mogę wam polecić z czystym sumieniem, aczkolwiek jest nieco mniej porywająca od tej pierwszej.

OCENA
4,5 / 5

niedziela, 3 maja 2015

Chłopak w sukience.


Autor: David Walliams
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 234
Cena okładkowa: 31 zł
Premiera: 23.03.2015
Z uśmiechem na twarzy i taką wewnętrzną radością, przyjęłam jedną z książek Davida Walliamsa. "Babcia Rabuś" przypadła do gustu nie tylko mnie, ale także i dzieciom, które polubiły opowiedzianą historię i co najważniejsze, prosiły o więcej podobnych dzieł. Podsunęłam im książkę "Chłopak w sukience", jednocześnie sama ukradkiem czytając, zachłannie strona po stronie, niniejszą pozycję literacką. Po raz kolejny, jestem zachwycona lekkim piórem autora, oraz jego niesamowitą wyobraźnią i odpowiednim podejściem do czytelnika w każdym wieku. Już sama okładka wywołuje pozytywne emocje i co tu dużo ukrywać, zachęca też do czytania. Wnętrze prezentuje się równie ciekawie, ale ilustracje stanowią tylko przyjemny dodatek. Czas poznać więcej szczegółów... Kim jest chłopak noszący sukienkę? :)

Poznajmy Dennisa, dwunastoletniego chłopca mieszkającego wraz z ojcem i bratem na normalnym osiedlu. Mama odeszła, więc mężczyźni muszą sobie radzić sami. Cóż, łatwiej powiedzieć, a trudniej wykonać. Dennis czasem ma dość Johna, sprawy nie ułatwia i ojciec, który cierpi na chroniczny brak czasu. Chłopak dobrze gra w piłkę, cieszy się z odniesionych sukcesów, bo jest ich dosyć sporo. Dennis ma jeszcze jedno hobby o którym lepiej nie wspominać nikomu. Nasz bohater interesuje się modą, uwielbia przeglądać magazyny ze zdjęciami olśniewających sukni. Dziwne? Ogólnie rzecz biorąc Dennis jest inny, w pozytywnym tego słowa znaczeniu, ma się rozumieć.
Pewnego dnia, przy pomocy przyjaciółki Lisy (ładnej na dodatek), przebiera się za dziewczynę i pod zmienioną postacią wędruje do szkoły. Trzeba przyznać, że mało kto widzi w nim zwykłego chłopca, jednak wtopa była nieunikniona. Zsuwająca się z głowy peruka rozwala cały plan, Dennis wylatuje ze szkoły. To tylko początek wielkich kłopotów z którymi zmierzy się tytułowy chłopak w sukience. Nic więcej nie zdradzę, ponieważ nie mam zamiaru zepsuć wam niespodzianki.

Zdecydowanie, podobne bądź identyczne książki, powinny być wprowadzone na listę lektur szkolnych. Autor porusza autentyczne problemy, nie boi się pokazywać rzeczywistości taka jaka jest naprawdę. Dorastanie dzieci w niepełnych rodzinach, zwykła szkolna kumulacja problemów, walka z uprzedzeniami, stereotypami - to wszystko znajdziecie w powieści "Chłopak w sukience". Dawno nie spotkałam się z tak mądrym, a jednocześnie lekkim w odbiorze dziełem dla młodych czytelników. Dziecko samodzielnie, powolutku dochodzi do wniosku, że nie warto oceniać człowieka po tym jak wygląda, ile ma pieniędzy, czy mieszka w bogatej albo biednej dzielnicy. Wszak liczy się wnętrze, bo każdy z nas, nawet z pozoru zły i niedoskonały, ma w sobie iskierkę dobra.

Książka miejscami wzrusza, ale też rozśmiesza do łez. Jest pełna prawdy, taka normalna, bez grama lukru i idealizowania bohaterów. Dotyka problemów ważnych, niezwykle istotnych, ale często pomijanych i niewyjaśnianych dziecku. Z odbiorem powieści spokojnie poradzą sobie młodsze szkraby, a potężną zachętą do czytania, będą przyciągające uwagę ilustracje, za które powinniśmy podziękować panu o nazwisku Blake.
"Chłopak w sukience", to wspaniała, wartościowa lektura, która powinna znaleźć się w biblioteczce smyka. My z pewnością do niej jeszcze powrócimy - jeśli znajdziemy wolną chwilę:)

OCENA
5 / 5

czwartek, 30 kwietnia 2015

Niepokorna.


Tytuł: Niepokorna
Cykl / Seria: Bezmyślna (t.3)
Autor: S.C. Stephens
Wydawnictwo: Akurat
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 654
Cena okładkowa: 44.90 zł
Premiera: 22.04.2015
Pomyślałam sobie, że przed zbliżającą się majówką, warto by było przybliżyć wam świeżutką obyczajówkę od wydawnictwa Akurat. Na "Niepokorną" czekałam z utęsknieniem. Przyjęłam pozytywnie dwie poprzednie części cyklu, także nie mogłam pozostać obojętna wobec trzeciego tomu. Gdy tylko listonosz zostawił mi paczuszkę zawierającą książkę, od razu przystąpiłam do oględzin powieści, oraz naturalnie rozpoczęłam czytanie. I chociaż czekało na mnie mnóstwo zadań do wykonania, ja odłożyłam wszystko na potem, bo nic nie było ważniejsze od "Niepokornej". Zanim się spostrzegłam, dobrnęłam do połowy powieści, wieczorem zakończyłam lekturę...

Kiera i Kellan są ze sobą, kochają się i planują wspólną przyszłość. Nie są związani formalnym, typowo papierkowym ślubem, ale i tak uznają się za parę małżeńską. Do szczęścia nie potrzeba im hucznego wesela, tłumu gości, bo to co ich łączy, jest przecież najważniejsze. Kellan został wreszcie słynną gwiazdą rocka. Wyrusza wraz z zespołem na podbój świata, nagrywa album i spotyka się z brutalną rzeczywistością, rządzącą światem show biznesu. Wiecie, intrygi, romanse, chęć wspinania się na szczeble kariery kosztem drugiego człowieka - zupełna normalność. Dla Kellana jest to trudne do zrozumienia, a lepiej nie czuje się z nową sytuacją Kiera. Dziewczyna ciągle boi się o swego przystojnego partnera, wie że na tak słynną gwiazdę czeka mnóstwo pokus. Wierzy jednak w wierność Kellana, uspokaja go, zapewnia, że wcale nie czuje żalu o drogę którą postanowił wybrać. Czy jednak faktycznie oboje postępują zgodnie z własnym sumieniem? Czy ich związek ma szansę przetrwać w blasku migających fleszy i mnóstwa przeróżnych uciech, dostępnych dla najsłynniejszych gwiazd? 

Od razu można zauważyć, że główni bohaterowie dojrzeli, zachowują się jak na dorosłych przystało, chociaż czasem miałam wrażenie, iż wcale tak nie jest. Głównie Kiera sprawiała wrażenie bardzo naiwnej, chorej z zazdrości - momentami przesadzała. Relacje tej dwójki opierają się na miłosnych igraszkach, które autorka lubiła rozdmuchiwać - to akurat niespecjalnie przypadło mi do gustu. Być może kogoś z was taki "dodatek" usatysfakcjonuje, rozkręci akcję, ale dla mnie sprawy seksu bohaterów lekko zniesmaczyły. Ogólnie rzecz biorąc, powieść jest bardzo ciepła, pełna miłości i uczuć. Moje serce skradła nie Kiera, a przecudowny Kellan. Chłopak wie czego chce, potrafi kochać, a także oddzielać pracę od życia osobistego. Niestety jego wybranka strasznie utrudnia mu życie swą szaleńczą miłością, głupimi podejrzeniami i całym tym "lukrem". Kellan tego pragnie, lecz nic nie powinno być dozowane z przesadą. 

Książkę czytałam zachłannie, z wypiekami na policzkach i ogromną ciekawością co wydarzy się na kolejnych stronach. Nie potraktowałam powieści jakoś poważnie, nie przejmowałam się zbytnio losem bohaterów. Nie spodziewałam się, że te grubo ponad sześćset karteluszek, umknie mi tak szybko. Lubię niezobowiązujące czytadła dla kobiet, a "Niepokorna" spełnia moje wymagania. Dzieło czyta się błyskawicznie, lekko i przyjemnie. Niespecjalnie wysilamy głowy, ale odrobinę musimy przeżywać :) Książka została naszpikowana emocjami, raz uśmiechamy się od ucha do ucha, by następnie otrzeć nieśmiałą łzę. Wszystko zależy od waszego nastawienia do powieści i tego, czy bohaterowie przypadną wam do gustu. Oczywiście bez znajomości dwóch wcześniejszych tomów, będzie ciężko zrozumieć wymiar "Niepokornej", także gorącą namawiam, do nadrobienia zaległości w czytaniu twórczości Stephens. Komu mogę polecić "Niepokorną"? Z pewnością tym, którzy lubią obyczajówki, szukają czegoś lekkiego, niezobowiązującego do czytania na długi, majowy weekend. 

OCENA
4 / 5

wtorek, 28 kwietnia 2015

Pieśń Kwarkostwora.


Cykl / Seria: Kroniki Jennifer Strange (t.2)
Autor: Jasper Fforde
Wydawnictwo: SQN
Oprawa: miękka
Liczba stron: 320
Cena okładkowa: 34.90 zł
Premiera: 22.04.2015
Minął rok od kiedy miałam możliwość poznać pierwszy tom "Kronik Jennifer Strange". Dziś przyszedł czas na recenzję części drugiej, która przypadła mi do gustu tak samo jak "Ostatni Smokobójca". Uwielbiam fantastykę, a do lekkiego pióra Fforde'a, przekonałam się przy okazji czytania wspomnianego "Ostatniego Smokobójcy". Tutaj podsyłam wam link do recenzji tejże książki, byście mogli utwierdzić się w przekonaniu, że nie rzucam słów na wiatr i że twórczość Fforde'a uznaję za niezwykle udaną. Okładka została utrzymana w podobnym, odrobinę zbyt młodzieżowym klimacie. Nie wiem czy to dobra droga, bo przecież "Pieśń Kwarkostwora", skierowana jest nie tylko w stronę tych młodych czytelników. Oczywiście obwoluta nie stanowi większej przeszkody. Wszak zawartość, wynagradza jakiekolwiek techniczne niedogodności. 

Energia magiczna powoli nabiera siły, jednak powrót do jej idealnego stanu jest długotrwały i wymagający cierpliwości. Magowie pracujący w domu zaklęć Kazam mają swoje zajęcia, ale nie są one zbyt wyszukane i najważniejsze pod słońcem. Ot, zwykłe sprawy, typu udziwnienia mieszkańców, jakieś niezobowiązujące życzenie. Oczywiście na kartach książki znów spotykamy Jennifer. Panna Strange dalej pełni funkcję menadżera, wiedzie w miarę spokojny żywot, wykonuje sumiennie powierzone jej zadania. Domyślacie się pewnie, że taka sielanka nigdy nie trwa wiecznie i zwykle zwiastuje ciszę przed wielką burzą. Oto trzeba odnaleźć zaginiony pierścień sprzed trzydziestu laty, a ogólnie rzecz biorąc, gdzieś wyczuwa się i czyhające zło. Czy tajemniczy pierścień stanie się początkiem nowych przygód? Czy przebiegły król Snodd IV znów pokażę pazurki? Tego dowiecie się z drugiej części przygód młodej Jennifer Strange.

Jeśli lubicie takie fantastyczne historie, to ta książka skradnie wasze serca. Nie ważne czy macie naście lat, czy też zapomnieliście czym jest dorastanie. Twórczość Fforde'a porywa i zaskakuje czytelnika potężną dawką humoru i akcją rodem z najlepszego filmu sensacyjnego. Zauważyłam jednak, że tempo akcji jest odrobinę wolniejsze niż w części pierwszej. Autor z rozwagą dozuje nam wrażenia, ale też nie pozwala się nudzić i odkładać książki po przeczytaniu kilku stron. Całkowicie wsiąkamy w fabułę, razem z Jennifer przeżywamy niesamowite przygody, śmiejemy się z żarcików bohaterów, ich gapiostwa i zachowania. Książka nie odrzuca zupełną magicznością, ma w sobie coś z normalności. Pewne wydarzenia można z powodzeniem przenieść w dzisiejsze czasy, więc powieść tak naprawdę, nie jest zupełnie bezsensowną historyjką dla znudzonych nastolatków.

Narracja w formie pierwszoosobowej pasuje tutaj idealnie. Jennifer Strange po raz kolejny dowiodła, że nie należy do grona głupiutkich, naiwnych dziewczynek, które można wodzić za nos i stroić sobie z nich żarty. Nasza bohaterka ma w sobie to coś, co zachwyca, przekonuje, a jednocześnie pasuje do całego wymiaru powieści. Pomimo tego, że jest bardzo młoda, trzeźwo patrzy na otaczający świat, wyciąga wnioski. W odróżnieniu od Perkinsa, który czasem doprowadzał mnie do rozstroju nerwowego. Z kimś takim chyba nie chciałabym pracować :)

Powieść "Pieśń Kwarkostwora" zasługuje na pochwałę nie tylko z mojej strony, ale i rzeszy czytających. Niby coś tutaj nieco stopniało, książka nie zaskakuje tak jak tom pierwszy, niemniej jednak autor jeszcze nie odkrył wszystkich kart i pewnie chowa dla nas coś w zanadrzu. Aż boję się kolejnych tomów Kronik, ponieważ nie chcę by udana seria w jakikolwiek sposób mnie rozczarowała. "Pieśń Kwarkostwora" czyta się szybko, lekko i przyjemnie. Paleta ciekawych osobistości, niebanalne zwroty akcji i dopracowany w każdym calu magiczny świat, mają potężny udział w sukcesie dzieła. Odnajduję tutaj znakomite połączenie Pottera i twórczości Pratchetta, a lepszej mieszanki literackiej, nie mogłam sobie wyobrazić. Nie pomyślcie jednak, by Fforde kogokolwiek naśladował i bezczelnie zrzynał co ciekawsze momenty. On wypracował swój styl, który ja kupuję bez chwili wahania.

OCENA
5 / 5 

niedziela, 26 kwietnia 2015

Odłamki.


Tytuł: Odłamki
Autor: Ismet Prcić
Wydawnictwo: SQN
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 432
Cena okładkowa: 34.90 zł
Premiera: 18.03.2015
Długo zwlekałam z recenzją tej książki. Skończyłam ją czytać w pierwszych dniach kwietnia, a przecież miesiąc ma się już ku końcowi. "Odłamki", to lektura ciężka, z pewnością skłaniająca do myślenia i dłuższego zastanowienia nad pewnymi aspektami życia. Dzieła nie można bezmyślnie przekartkować, po czym odłożyć na półkę i zapomnieć na wieki. Ismet Prcić jak na debiut książkowy, zafundował czytelnikowi wspaniałą opowieść pełną prawdy. Nie czujemy tego braku doświadczenia u autora, rozkoszujemy się każdym napisanym słowem, nie raz ukradkiem otrzemy łzę. By tworzyć książki tak znakomite, trzeba mieć niewyobrażalny talent. U autora dodatkowo otrzymujemy autentyczne przedstawienie całej sytuacji.

Ismet Prcić, to uznany, utalentowany reżyser i dramaturg pochodzenia bośniackiego. By poznać historię tego człowieka, trzeba cofnąć się w przeszłość... W ogarniętej konfliktem etnicznym Bośni, młody Prcić nie może żyć normalnie. Kocha teatr, ma wiele planów na przyszłość, ale po dramatycznych wydarzeniach, musi zapomnieć o normalności, zostawić rodzinę i ruszyć w nieznane. Zostaje uchodźcą, osiada w Stanach Zjednoczonych, bo kraj ten ma szansę stać się bezpieczną ostoją. Niestety po pewnym czasie Prcić dochodzi do wniosku, że nawet opuszczając ogarniętą wojną Bośnię, w Stanach nie znajdzie tylko raju. Wspaniałe, pełne dostatku życie, to tylko marzenia i błędne wyobrażenia. 
Powieść stanowi obraz życia autora, jego wspomnienia, przeplatane historią Mustafy Nalicia - żołnierza, doświadczonego okrutnie przez wojnę. Jakie znaczenie odegra ta postać w życiu twórcy książki "Odłamki"? 

Wydarzenia w książce, nie są przedstawiane w porządku chronologicznym, więc czasem możemy się pogubić. Narracja również stanowi pewną niespodziankę, ale ogólnie rzecz biorąc, powieść sama w sobie jest unikatowa. Nie raz miałam ochotę odłożyć ją na półkę. Nie, wcale nie była nudna, nie o tym myślę. Po prostu "Odłamki" przeraziły mnie dosadnymi, wstrząsającymi opisami wojennej rzeczywistości, ale nie tylko. Jestem wrażliwcem, przynajmniej za taką osobę się uważam, także wzruszenie przy "Odłamkach" wielokrotnie ściskało gardło. 
Tutaj czytelnik wszystko przeżywa, ma szansę dokładnie poznać autora i jego przeszłość. Jestem zafascynowana książką, chociaż wstrząsnęła mną do głębi i wywołała falę łez. 

Jeśli szukacie lekkiej, płytkiej, momentami zabawnej powieści na jeden wieczór, to lepiej nie sięgajcie po niniejsze dzieło. "Odłamki" powinno czytać się w skupieniu, by móc spokojnie pomyśleć nad przedstawionym problemem, zrozumieć język i styl autora. Jestem pewna, że jeszcze wielokrotnie książka znajdzie się w mych rękach, zostanie polecona znajomym, bo coś tak wspaniałego wypada znać. Ismet Prcić wykonał kawał dobrej roboty, podziwiam go nie tylko za to dzieło, ale i za siłę do walki z przeszłością...

OCENA
5 / 5

poniedziałek, 20 kwietnia 2015

Pudełko na modlitwy.


Cykl / Seria: Smaki życia
Autor: Lisa Wingate
Wydawnictwo: Święty Wojciech
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 384
Cena okładkowa: 34.90 zł
Premiera: 08.10.2014
Dziś chciałam wam opowiedzieć o książce, która towarzyszyła mi przez cały weekend. Byłby pewnie nudny i mało znaczący, ale za sprawą tak wspaniałego dzieła, ta chwila relaksu w wypełnionym pracą tygodniu, nabrała zupełnie innego znaczenia. Okładka powieści, prezentuje się naprawdę zachwycająco i kusząco. Aż chce się odchylić obwolutę i sprawdzić, co też siedzi sobie w środku. Czy tym razem poznam ciekawych bohaterów, którzy zagoszczą w mych myślach dłużej niż jeden dzień? Czy fabuła książki wciągnie mnie do tego stopnia, że weekend przeleci zupełnie niepostrzeżenie? Te pytania zadawałam sobie przed czytaniem "Pudełka na modlitwy". Dziś, świeżo po lekturze, przybiegam do was, by opowiedzieć o swych wrażeniach na temat książki Wingate. 

Tandi życie nie oszczędzało. Kobieta zmaga się z przeszłością, wspomnienia powracają w niespodziewanych momentach, burząc jednocześnie jako takie ułożenie spraw. Chcąc w jakiś sposób uciec od problemów, trzydziestoparoletnia bohaterka zabiera dwójkę swych dzieci i osiada niczym statek na mieliźnie na niewielkiej, ale niezwykle uroczej wyspie Hatteras. Tam postanawia rozpocząć życie na nowo, być może wszystko jakoś się wyklaruje. Los szykuje dla Tandi kolejną niespodziankę... W wieku 91 lat, umiera właścicielka posesji, od której Tandi wynajmuje niewielki domek. Pani Ioli Anne Poole, nie pozostawiła żadnych spadkobierców, więc uporządkowanie wszystkich spraw w tym rezydencji, spada na naszą bohaterkę. Tandi chętnie przyjmuje zadanie, gdyż przyda jej się nieco grosza. Każda praca przynosząca zysk, to coś, co kobieta faktycznie potrzebowała. W trakcie porządków, Tandi odnajduje osiemdziesiąt jeden misternie udekorowanych pudełek modlitewnych. Każde pudełko, to jeden rok z życia Ioli Anne Poole. W środku znajdują się listy, które starsza pani pisała do Ojca. Te niepozorne świstki papieru, skrywają opis dzieciństwa Poole, dorastania, starości, jej trosk, zmartwień, radości z sukcesów. Wszystko chowane przed innymi, teraz jest do dyspozycji Tandi. Czy młoda i zagubiona mama, odnajdzie w tak niecodziennym znalezisku naukę, mogącą przynieść w jej życiu większe zmiany? 

Książka należy do ciepłych, przyjemnych, pełnych miłości powieści, które ja lubię najbardziej. Autorka zręcznie przeplata wydarzenia z przeszłości z  teraźniejszością, także dosłownie płyniemy przez całą fabułę i zachłannie chwytamy każde słowo. Ubóstwiam taką mieszankę, mogę jednocześnie odbywać podróż w czasy zupełnie obce, nieznane, a jednocześnie poznawać historię zwykłej, "dzisiejszej" kobiety. 
Tandi, to bohaterka której nie można nie polubić. Jest autentyczna, stanowcza, troszkę zagubiona, ale dzielnie walcząca o szczęście dla siebie i ukochanych dzieci. Oczywiście nie można zapomnieć o fenomenalnej autorce listów, starszej pani, bez której "Pudełko na modlitwy" po prostu nie miałoby większego sensu. Tak charakterystycznych postaci w książkach często mi brakuje, ale Lisa Wingate faktycznie się postarała. 
Powieść dotyka problemów aktualnych, a historia tutaj zaprezentowana, nie jest kompletnie pozbawiona sensu, nierealna, wyssana z palca. Bohaterowie należą do ludzi zwykłych, popełniających błędy tak jak my, więc pewnie dlatego można się z nimi utożsamić. W książce odnajdziemy również pewne odniesienia do wiary, lecz z pewnością nie są one zbyt wyraziste, przytłaczające czy na siłę przekonujące. Modlitwa do Boga jest obecna w życiu postaci żyjących na kartach książki, jednakże czytelnik nie czuje się takim "dodatkiem" zupełnie zanudzony. Autorka delikatnie wplotła prawdziwą istotę powieści, nikogo na siłę nie zamierza przekonywać do swych racji, nie nakazuje jednoznacznie co mamy czynić. 

Komu mogę polecić książkę "Pudełko na modlitwy"? Myślę, że czytelniczki w różnym wieku, które lubią poznawać pełne realizmu, poruszające historie, polubią dzieło Wingate. Powieść nie odstrasza swą prostotą, przewidywalnością i powielaniem. Tutaj czytelnik musi ruszyć głową, by wyciągnąć odpowiednie wnioski i jednocześnie nawiązać nić porozumienia z pisarzem. Ja jestem zachwycona! 

OCENA
5 / 5