sobota, 4 kwietnia 2015

Wesołych Świąt :)

CIEPŁYCH I PEŁNYCH RADOŚCI ŚWIĄT WIELKIEJ NOCY,
A TAKŻE WIELU RADOŚCI I SATYSFAKCJI W ŻYCIU PRYWATNYM I ZAWODOWYM

środa, 1 kwietnia 2015

Już 8 kwietnia ukaże się książka Zoe Sugg "Girl online"!


Girl Online, debiutancka powieść Zoelli, jednej z najpopularniejszych blogerek, już za tydzień pojawi się w polskich księgarniach! Ale już dziś zapraszam do odsłuchania pierwszego fragmentu książki.

Życie nastolatka nie jest łatwe. Szkoła, obowiązki domowe, ciągłe pytania dorosłych o plany na przyszłość… Nie ma lekko! Doskonale wie o tym także Zoe Sugg – popularna młoda blogerka z Wielkiej Brytanii, która w swojej debiutanckiej powieści Girl Online opisuje problemy współczesnych nastolatków w zabawny, ale i poruszający sposób.

Z miłości do piękna i mody Zoe Sugg zaczęła w 2009 roku pisać bloga i jednocześnie założyła swój kanał w serwisie YouTube, który do osiągnął niezwykłą popularność – 7,7 mln subskrybentów. Urocza i oryginalna Zoella sprawia, że oglądanie jej filmów staje się prawdziwą przyjemnością. Podobnie jest z lekturą jej powieścią. Jak pisze jedna z polskich recenzentek Girl Online: „Ta powieść jest dokładnie jak ona – wesoła, nieprzewidywalna i urocza! Mam ochotę trzymać w objęciach przez cały czas swój egzemplarz, nie odkładać go ani na chwilę oraz czytać w kółko po kilka razy”.

Już dzisiaj możecie posłuchać pierwszego fragmentu Girl Online w interpretacji Joanny Pach-Żbikowskiej: www.bit.ly/GirlOnline-fragment

„Z pełną odpowiedzialnością za własne słowa oznajmiam wszem i wobec, co następuje: totalnie zakochałam się w debiucie literackim Zoe Sugg i zamierzam przeczytać wszystkie książki, jakie kiedykolwiek wyda ta utalentowana dziewczyna. Z czystą przyjemnością polecam Wam lekturę Girl online. Nareszcie mamy wiosnę i uwierzcie mi, że nie ma aktualnie lepszej powieści, która nadawałaby się do przywitania tej pory roku” – Angelika Wawrzyniak (recenzentka)

Statystyki kanałów i profili Zoelli:
YouTube: 7,7 mln
Twitter: 3,1 mln
Instagram: 4,2 mln
Facebook: 2,1 mln

Gdzie można spotkać się z Zoellą?


Tutaj moja recenzja książki "Girl online"

niedziela, 29 marca 2015

Barwy miłości (przedpremierowo).


Autor: Kathryn Taylor
Wydawnictwo: Akurat
Oprawa: miękka
Liczba stron: 350
Premiera: 08.04.2015
Przed poznaniem Greya broniłam się rękami i nogami. Mój opór trwał prawie rok, ale po obejrzeniu filmu postanowiłam, że twórczości E.L. James dam jednak szansę. Teraz nawet nie chce myśleć o tym, bym kiedykolwiek żałowała podjętej decyzji. Pan Grey mnie zachwycił, więc dzieło Taylor okrzyknięte "najgorętszą powieścią erotyczną od czasów 50 twarzy...", po prostu nie mogłam przegapić. Tę nieprawdopodobną tajemniczość i specyficzny klimat, buduje między innymi okładka, utrzymana w mrocznych barwach. Aż drżę z podniecenia, co też znajdę we wnętrzu książki :) Od razu po otrzymaniu egzemplarza, przystąpiłam do lektury i ... przepadłam moi kochani! Pierwsze spotkanie z twórczością Taylor, mogę uznać za piekielnie doskonałe :) Co w książce mnie urzekło? Najpierw kilka słów na temat rozgrywających się tam wydarzeń.

Dla Grace Lawson, zdobycie pracy wydaje się być wielkim darem od losu. Nieśmiała, zahukana dziewczyna po studiach ekonomicznych, przylatuje do Londynu na trzymiesięczny staż w dobrze prosperującej firmie Huntington Ventures. Ma szansę na zdobycie odpowiedniego doświadczenia i wybicie w biznesowym świecie. Grace już na lotnisku zalicza niezłą wpadkę, która jednocześnie staje się okazją do poznania właściciela i szefa firmy Huntington Ventures. Jonathan, to mega przystojny, czarujący mężczyzna, a panna Lawson jest nim dosłownie urzeczona. Za każdym razem gdy spotyka szefa, zapomina czym jest poprawna mowa, czuje że zaraz zemdleje ;)
Grace jako osobista asystentka Jonathana Huntingtona, nie może unikać przełożonego, więc okazji do spotkań będzie cała masa. Wraz z biegiem czasu, niewinne zauroczenie, przeradza się w coś więcej. Jonathan nie pozostaje obojętny, kusi Grace, a w konsekwencji proponuje jej coś specjalnego. Czysty seks bez zobowiązań, głębszych uczuć i emocji. Czy taka gra może mieć szczęśliwe zakończenie? Czy człowiek może myśleć tylko i wyłącznie o zaspokojeniu żądzy, bez okazania chociażby cienia miłości?

Rozumiem, że przedstawiona historia nie należy do wyszukanych i unikalnych. Wiem, że pewnie spora część przeciwników powieści erotycznych mruknie: "Znów to samo". Ja jestem oczarowana książką Taylor, chociaż mocno przypomina mi tę o słynnym panu Grey'u. W tego typu dziełach, trudno stworzyć coś innego, coś zupełnie odmiennego. W końcu pewna przewidywalność, też jest człowiekowi potrzebna.
Grace Lawson i Jonathan Huntington, stanowią niesamowitą ozdobę książki, są tak różni, a jednak coś ich łączy. Grace, to taka troszkę nierozgarnięta sierotka, kompletnie straciła głowę na punkcie szefa. Jonathana uznałam za prawdziwego drania, zimnego jak lód faceta. Ogólnie nic nie wiemy o jego przeszłości, więc takiego bohatera, tym bardziej odbieram jako niezwykle smakowity kąsek.

Dokładnych opisów aktów miłosnych jest dosyć sporo, ale nie przytłaczają całej powieści, głównie to na początku książki będzie ich znacznie więcej. Czytelnik ma szansę skupić się na skomplikowanym wymiarze związku dwóch bohaterów, bo nic nie rozprasza. Dzieło zostało napisane prostym, łatwym do zrozumienia językiem, pozbawionym "soczystych dodatków", bardzo charakterystycznych dla podobnych powieści. Pewnie dlatego czytamy ją z wielką przyjemnością, ale i zawrotną prędkością. Tempo całej akcji, zostało utrzymane na stałym, wyważonym poziomie. Jedynie zakończenie ma szansę zaskoczyć niejednego odbiorcę, chociaż należy do otwartych i nie zdradzających wszystkiego.

Książka mnie przypadła do gustu, spędziłam przy niej miłe chwile. Nie składnia zbytnio do myślenia, ale jest znakomitym, lekkim czytadłem dla każdej kobiety lubującej się w podobnej tematyce. Fabuła wciąga, a namiętności tutaj odnajdziemy całe mnóstwo! Wystarczy tylko zerknąć na pierwszą stronę, by przekonać się z czym będziemy mieli do czynienia. Zaufajcie autorce, poznajcie nietypowy związek młodej Grace i tajemniczego Jonathana. Co z tego wyniknie? Sami się przekonajcie!

OCENA
5 / 5 

Tam, gdzie nie sięga już cień (przedpremierowo).


Autor: Hanna Kowalewska
Wydawnictwo: Literackie
Oprawa: miękka
Liczba stron: 468
Premiera: 23.04.2015
Jestem szczęśliwą posiadaczką dwóch książek Hanny Kowalewskiej. Jej poprzednie dzieła przypadły mi do gustu, więc nic nie stało na przeszkodzie, bym poznała kwietniową nowość tej samej autorki. Od czasu do czasu lubię sięgnąć po ciepłą, typowo babską powieść, która przyniesie mi odrobinę relaksu i stanowić będzie ucieczkę od codziennej bieganiny. Okładka prezentuje się wybitnie. Ma w sobie coś romantycznego, tajemniczego... Aż chce się sięgnąć po powieść i całkowicie zagłębić w opowiedzianej historii. Niech żadne sygnały z zewnątrz nawet nie myślą mi przeszkadzać! Oto gratka dla kobiet, które tak jak ja, lubią opowieści pełne realizmu. 

Inka wreszcie może uznać swe życie za względnie poukładane. Wyjeżdżając z nadmorskiej miejscowości, Jantarni, wiedziała, że już nigdy tam nie powróci. Z tym miejscem wiązało się dzieciństwo, ale i niemiłe wspomnienia, a wręcz całkowity chłód i "urzędowe" relacje. Teraz żyjąc w stolicy, pracując jako graficzka, ma niewiele czasu na rozmyślania. Jednak nadejście telegramu od dawno niewidzianej ciotki Berty, przekreśli wszystkie plany i utarte schematy codzienności. Inka będzie musiała znów powrócić do Jantarni, ponieważ ciotka jest umierająca. Ma dziewczynie do przekazania coś ważnego, coś o czym Inka musi wiedzieć. Trzeba więc spełnić ostatnią wolę Berty.
Gdy Inka przybywa na miejsce, nikt poza ciotką nie wita jej z uśmiechem na twarzy i szeroko rozłożonymi ramionami. Na każdym kroku dziewczyna czuje niechęć, a nawet wrogość. O co w tym wszystkim chodzi? Dodatkowo wspomnienia powracają ze zdwojoną siłą, więc Inka dochodzi do wniosku, że wcale nie oddzieliła się od przeszłości grubą kreską. Jak potoczą się dalsze losy naszej bohaterki? Czy będzie jej pisane szczęście oraz spokój? 

Po raz kolejny przekonałam się, że Hanna Kowalewska jest prawdziwą mistrzynią. "Tam, gdzie nie sięga już cień", to według mnie jej najlepsza książka jaką miałam okazję przeczytać. Wiem doskonale, iż część osób może kręcić nosem na kolejną opowiastkę o zagubionej w życiu, dorosłej kobiecie, ale ja polubiłam Inkę i z chęcią poznałabym dalsze losy tej bohaterki. Może autorka pokusi się o kontynuację? Zobaczymy, a póki co, gorąco was namawiam do przeczytania niniejszego dzieła. Książka jest pełna realizmu, bo historia tutaj przedstawiona, może się przydarzyć każdemu z nas. Przecież nie wiemy co nas czeka w ciągu najbliższych lat, jedna wiadomość zmienia wszystko, tak jak w przypadku Inki. 
Główna bohaterka, zyskała w mych oczach. Kibicowałam jej do ostatniej strony, wspólnie przeżywałyśmy każdy smutek, każde niepowodzenie. Nawet jednocześnie wycierałyśmy łzę toczącą się po policzku. Trzeba posiadać niesamowity talent, dbać o czytelnika, by stworzyć tak charakterystyczną, przekonywującą osobistość. Również ciotka Berta wypadła na prawdę znakomicie. Na łożu śmierci chciała jeszcze załatwić niedokończone sprawy, a tym samym, móc w spokoju odejść z tego świata. Ogólnie rzecz biorąc, reszta postaci została dopracowana w najmniejszym szczególe, każda z nich ma w sobie coś wyjątkowego.

Czytanie "Tam, gdzie nie sięga już cień", przynosi nam odrobinę wzruszeń, radości, okazję do przemyślenia pewnych spraw. Czasem możemy wybuchnąć głośnym śmiechem, a czasem uronić niejedną łzę. Książka daje nam nadzieję na lepsze jutro bo pokazuje, że po burzy musi też zaświecić słońce. Czytanie tak fantastycznego, pełnego ciepła i miłości dzieła, było dla mnie czystą przyjemnością. Spodziewałam się, że autorka mnie nie rozczaruje i tym razem, mogę uznawać się za nieomylną :) Do premiery książki pozostało jeszcze trochę czasu, niemniej jednak, powoli przygotowujcie się na znakomitą lekturę rodzimej pisarki.

OCENA
5 / 5

piątek, 27 marca 2015

Mężczyzna z tatuażem.


Autor: Jack Sharp
Wydawnictwo: Varsovia
Książkę otrzymałam dzięki uprzejmości Platon24
Oprawa: miękka
Liczba stron: 304
Cena okładkowa: 36.99 zł
Premiera: 02.07.2014
Dziś około godziny szóstej rano, skończyłam czytanie kilku ostatnich kartek książki "Mężczyzna z tatuażem". Zmorzył mnie potworny sen i tylko dlatego nie zdołałam dobrnąć do końca wcześniej. Gdy wypoczęłam, machinalnie sięgnęłam po powieść, by wreszcie poznać jej zakończenie. Przyznaję, że po wstępnym obejrzeniu okładki, do dzieła byłam sceptycznie nastawiona. Tym razem obwoluta raczej mnie zniechęciła, jakoś ubzdurałam sobie, iż pewnie mam do czynienia z kolejną, przewidywalną do bólu, sensacyjną historyjką z dużym naciągnięciem pewnych faktów. Mile się zaskoczyłam i po raz kolejny, okładka zapędziła mą osobę w ślepy zaułek. My kobiety tak mamy: lubimy to co kolorowe i pełne tajemniczości ;) Czy powieść sensacyjna polskiego autora (tak, tak, dobrze czytacie), stanowiła dla mnie smaczny kąsek? Zapraszam do poznania dalszej części recenzji, by dowiedzieć się czegoś więcej.

Wygrać wycieczkę, to coś o czym marzy pewnie większość. Paul Lemaitre ma szczęście i w towarzystwie ukochanej żony, wyrusza do malowniczej Portugalii. Taki relaks przyda się naszemu bohaterowi, ponieważ praca dziennikarza do łatwych nie należy. Jacqueline nie dość, że będzie miała okazję poznać nowe zakątki świata, to i męża usidli przez te parę dni. Niestety wycieczka państwa Lemaitre, nie będzie wypełniona tylko sielankowym zwiedzaniem i wylegiwaniem się w hotelu. Małżeństwo staje się świadkiem brutalnego morderstwa, a natura Paula, nie pozwala mu na zlekceważenie takiej sprawy. Dziennikarz postanawia samodzielnie przeprowadzić śledztwo. Wraz z biegiem czasu, a także dalszym zagłębianiu w sprawie, Paul odkrywa wiele tajemnic związanych z morderstwem. Poszlaki zahaczają nawet o czasy II wojny światowej. W poszukiwaniu szczegółowych informacji, bohater przemierza Europę, Argentynę i Chile. Trudno odnaleźć właściwy ślad, a dodatkowe towarzystwo w osobie mężczyzny z tatuażem, potęguję grozę sytuacji. Czy Lemaitre wyjdzie cało z tej opresji? Kim jest tajemnicza osobistość podążająca tropem dziennikarza?

Książka faktycznie trzyma w napięciu, a uczucie ciągłej niepewności, mnie towarzyszyło praktycznie do momentu przeczytania ostatniego zdania. Autor wie w jaki sposób uszczęśliwić czytelnika w różnym wieku. Jako nieczytająca każdego dnia podobnych powieści, zrozumiałam sens dzieła, nie zagubiłam się w wątku, polubiłam bohaterów. Dziennikarz, to sprytny facet, którego nie jest w stanie wystraszyć i odwieść od zamiarów, wytatuowany gagatek. To właśnie ta tajemnicza postać, nadaje powieści niezłego "pazura", szczypty pikanterii czyli tego, co tworzy sensację na wysokim poziomie. Oczywiście poza fikcyjnymi elementami książki, w "Mężczyźnie z tatuażem" odnajdziemy ważne sprawy, istotne dla każdego człowieka: wojna, Watykan, naziści. Dzieło nie jest więc tylko i wyłącznie błahą historyjką dla dużych chłopców albo znudzonych dam, tylko okazją do pochylenia się nad danym problemem. Na brak atrakcji nie można narzekać.

Książka autorstwa polskiego pisarza, to dla mnie świetna okazja na zaznajomienie się z dobrą powieścią sensacyjną. Przeczytałam ją z niezwykłą szybkością, a po lekturze, mam potężną ochotę na więcej dzieł Jacka Ostrowskiego (Jack Sharp). "Mężczyznę z tatuażem" polubią ci, którzy zaczytują się w thrillerach, kryminałach i oczywiście powieściach sensacyjnych.
Nic tutaj nie jest przewidywalne, naturalnie snujemy domysły lecz niczego nie możemy być pewni. Galopujemy przez kolejne strony, zostajemy dosłownie wbici w fotel i często przecieramy oczy ze zdumienia. Jestem zadowolona, że tak znakomity kawał sensacji stworzył rodak. Wcześniej jakoś niespecjalnie ufałam polskim twórcom sensacyjnych powieści czy nawet kryminałów, ale dzięki tej książce zmieniłam zdanie. Mam nadzieję, że i wy przyjmiecie pozytywnie "Mężczyznę z tatuażem" i jednocześnie odkryjecie wielki talent autora.

OCENA
5 / 5

wtorek, 24 marca 2015

Łzy diabła.


Tytuł: Łzy diabła
Autor: Magdalena Kozak
Wydawnictwo: Insignis
Oprawa: miękka
Liczba stron: 752
Cena okładkowa: 39.99 zł
Premiera: 18.03.2015
Należę do tych osób, które uwielbiają czytać opasłe tomiska. Gdy lekturą czuję się mocno zainteresowana, książka dla mnie mogłaby mieć nawet tysiąc stron. Nowa powieść Magdaleny Kozak, też do cieniutkich nie należy, więc pierwsze spotkanie zaliczam do udanych. Dalej, do gustu przypadła mi okładka, taka z militarnym "pazurem". Z pewnością oprawa graficzna wiele nie zdradza - kwestię techniczne mamy załatwione :) Ogólnie rzecz biorąc, książki wydawnictwa Insignis są dopracowane w każdym calu, także dopieszczenie takiej perełki jak "Łzy diabła", było sprawą zupełnie oczywistą. Ze wstydem przyznaję, że osoba autorki do tej pory, była mi całkowicie obca. Nie czytałam żadnych jej książek, stworzonych przed "Łzami diabła", wstrzymuje się więc od porównań do poprzednich dzieł. Ta powieść, to kompletnie inny świat, do którego miałam okazję wstąpić po raz pierwszy. Dawno żaden autor, nie zaskoczył mnie do tego stopnia swą wyobraźnią. Szczerze? Zazdroszczę talentu i cieszę się, że mamy w kraju takich fantastycznych pisarzy. Zanim opowiem wam co dokładnie myślę o "Łzach diabła", przedstawię pokrótce zarys problematyki poruszanej w niniejszej książce. 

Podróże we wszechświecie, od dawna były wielkim pragnieniem ludzkości żyjącej na Ziemi. Wreszcie udaje się osiągnąć sukces! Teraz można odwiedzać odległe planety i jednocześnie czerpać z nich wielkie korzyści. Te wydarzenia miały miejsce trzydzieści lat temu, przed wydarzeniami rozgrywającymi się w książce. Ziemianie odkrywają planetę, na której znajdują skarb. Tym skarbem nie są kosztowności czy lek na nieśmiertelność. A więc co? Zboże, nazywane przez miejscowych czars. Na planecie Dżahan, tej roślinności jest pod dostatkiem. Czars uznawany za chwast, dla naszych, okrzykniętych przez mieszkańców Dżahan Obcymi, ta roślina ma potężne właściwości. Z niej tworzą narkotyk, od którego uzależniona jest dosłownie cała ludzkość. Narkotyk, tytułowe Łzy diabła, stanowi cel Obcych, ale i świetną monetę przetargową dla Dżahanrianów. Za zboże, żądają oni czegoś zupełnie innego. Dżahanrianie chcą uzyskać od Obcych uzbrojenie, bo chociaż należą do bardzo rozwiniętych cywilizacji, nie potrafią stworzyć porządnego sprzętu wojennego. Czy taka wymiana faktycznie ma tylko i wyłącznie podłoże czysto "biznesowe"? Dlaczego Obcy aż do tego stopnia zaprzedali duszę zwykłemu zbożu, kosztem utraty ogromu sprzętu?

W książce akcja nie jest jednowątkowa, płytka. Poznajemy trzy historie, które oczywiście ładnie się ze sobą wiążą. Nie mamy uczucia przeskakiwania do poszczególnych wątków, nie gubimy się w miejscach akcji, nie mylimy postaci. Z jednej strony mamy okazję przyjrzeć się osobie Izzata, synowi Króla Farji. Mężczyzna wraz z kuzynem wyrusza na swą pierwszą w karierze wojnę z Wysokimi. Jednak to nie jedyne zadanie, które przeznaczył mu ojciec. Ma on jeszcze stworzyć szlak handlowy, biegnący przez ziemię Wysokich. Tymże szlakiem dostarczenie Obcym czarsu będzie szybsze i oczywiście tańsze. Izzat poza swym umysłem, ma jeszcze do dyspozycji sprzęt Obcych i doradcę pochodzącego z Ziemi.
Drugą charakterystyczną postacią, jest Znajda, chłopiec o niewiadomym pochodzeniu. My poznajemy go jako niewinnego, zagubionego pastuszka. Wraz z biegiem czasu i dzięki odrobinie ślepego losu, Znajda trafia do szeregów niebezpiecznych Skorpionów i tam rozpoczyna zupełnie inne życie. Ten bohater niezmiernie przypadł mi do gustu, więc z zapałem śledziłam jego poczynania. Na zakończenie palety tych przeróżnych osobowości, chciałam wam jeszcze zaprezentować kogoś, kto z pozoru może niewiele wnosić do powieści. Przy bliższym poznaniu, bohater ten ma ogromny wpływ na cały wymiar dzieła. Chodzi mi o skazańca - mieszkańca celi, gdzie żyje już od dłuższego czasu. Jego prawdziwe ja poznajemy w idealnym miejscu i czasie, a zdziwienie co do późniejszej odkrytej prawdy o tej postaci, mnie wprowadziło w osłupienie. Naturalnie zarysowałam wam tylko maleńki ułamek bohaterów, lecz skupiłam się na tych najważniejszych i najbardziej charakterystycznych.

"Łzy diabła", to książka dosyć specyficzna. Jej miejsce akcji, można wprowadzić nawet w dowolny rejon naszego świata. Myślę, że stoi za tym doświadczenie autorki, związane z pracą - nie mam tutaj na myśli pióra. Powieść okraszono odpowiednią dawką militarnych opisów. Ja nie przepadam za książkami typowo wojennymi, ale tutaj spokojnie się odnalazłam. Malownicze, pełne emocji opisy bitew, plastyczne przedstawienie bohaterów sprawia, że dzieło czytamy jednym tchem, chociaż ilość stron może na początku nieźle przerazić. Magdalena Kozak, stworzyła kawał dobrej literatury i jak widać, kobieta może również pisać typowo męskie powieści. Robi to znakomicie, więc koniecznie muszę poznać cały jej dorobek. Nie chcę też zaznaczać, dla kogo książka może być atrakcyjna, a dla kogo raczej nudna i pozbawiona sensu. Odpowiecie sobie na to sami, chociaż jestem prawie pewna, że niezadowolonych będzie niewielki procent.

Świetna historia zebrana w jeden tom kusi, a ja nie mam zamiaru was odciągać od kupna takiej nowości wydawnictwa Insignis. Czuję, że "Łzy diabła" jeszcze długo, długo będą gościły na szczytach listy najlepszych książek roku 2015.

OCENA
5 / 5 

Za możliwość przeczytania książki, dziękuję agencji AiM Media

niedziela, 22 marca 2015

Wytwórnia smakowitych lodów Vivien.


Autor: Abby Clements
Wydawnictwo: ZYSK I S-KA
Zysk i Spółka Wydawnictwo
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 360
Cena okładkowa: 34.90 zł
Premiera: 16.03.2015
Rozpłynęłam się podczas patrzenia na okładkę tej książki. Zanim przystąpiłam do lektury, uparcie wpatrywałam się w obrazek na obwolucie, przedstawiający drzwi tytułowej lodziarni, oraz uroczego psiaka siedzącego przed wejściem. No słuchajcie, takie książki to ja mogę czytać o każdej porze dnia i nocy. Wprawdzie pogoda zachęca do spacerów, ale historia stworzona przez Abby Clements, wizytę na świeżym powietrzu, odsunie nieco w czasie. Książka niby nie wymaga od nas intensywnego ruszenia głową, z każdą nowo poznawaną stroną, ale angażuje czytelnika emocjonalnie, więc nie mam nawet prawa narzekać i utyskiwać na dzieło Clements.

Bohaterkami "Wytwórni smakowitych lodów Vivien", są dwie siostry. Imogen nigdy nie była typem domatora. Dziewczyna woli zwiedzać odległe zakątki świata, rozwijać swe zainteresowania. Anna, to zupełnie inny gatunek człowieka. Ona szuka spokoju, ułożonego życia przy boku ukochanego mężczyzny. Siostry się kochają, mają osobiste plany na przyszłość. Niestety los bywa przewrotny, skąd my to znamy? Babcia Imogen i Anny umiera, ale pozostawia wnuczkom spadek. Spadek nie ma nic wspólnego z okazałą posesją, albo pokaźną działką - to stara lodziarnia. Siostry postanawiają tchnąć w miejsce odrobinę życia, bo chociaż wytwórnia lodów wygląda klimatycznie, świeci pustkami. Nie chcąc stracić tego, co pozostawiła babcia, dziewczyny zakasują rękawy i biorą się do dzieła. Od planów do ich realizacji, droga daleka i bardzo kręta. Imogen i Anna uczą się fachu, jednak rozruch lodziarni, to nie jedyny kłopot sióstr. Pozostaje jeszcze sprawa z rodzinnymi zwadami, złamanymi sercami, a i jeszcze uroczy jamnik też odegra w życiu naszych bohaterek dużą rolę. Czy dziedzictwo zmarłej babci, ma szansę stać się sławnym miejscem na mapie angielskiego południowego wybrzeża? 

Powieść Abby Clements, smakuje niczym najpyszniejsze lody. Każda strona, przynosi mi masę pozytywnych wrażeń, chwyta za serce i sprawia, że książki nie wymienię ani też nie oddam nikomu. Z pewnością sięgnę po dzieło za jakiś czas, by jeszcze raz zasiąść przy stoliku w uroczej lodziarni, pogłaskać ślicznego jamnika i poobserwować nowo przybyłych gości. Główne bohaterki przypadły mi do gustu, ponieważ nie odbiegają od normalności, są zwyczajnymi dziewczynami. Każda z nich jest inna, ale obydwie tworzą niezapomniany duet. Znacznie bliżej mi do Anny, do jej chęci życia w spokoju ;) Myślę, że każda czytelniczka odnajdzie w książce swego ulubionego bohatera. Oczywiście na brak męskiej części narzekać też nie można. Czym byłaby powieść dla kobiet bez delikatnej dawki romantyzmu. Anna i Imogen nie raz będą leczyły złamane serducha.

W książce poznamy opowiedzianą ze smakiem historię zwykłego miejsca, a także ludzi, którzy pojawiają się w tym maleńkim zakątku angielskiego południowego wybrzeża. Takie naturalne, niewyszukane, bo nie wyssane całkowicie z palca opowieści, przyciągają czytelników w różnym wieku. Książka Clements nie mieści się w konkretnej kategorii wiekowej, więc podczas lektury, wyśmienicie będą bawić się młode dziewczyny, ale i dorosłe panie, z siateczką zmarszczek na twarzy. Prosta, przyjemna, lekka w odbiorze historia, lecz jednocześnie nie zahaczająca o banał czy zupełną przewidywalność. Niech bawi i wzrusza miliony kobiet!

Przy tej książce, mile spędziłam wczorajsze popołudnie. Autorka doskonale wie w jaki sposób poprawić humor, jej powieść mnie oczarowała i nie dopuściła do głosu nawet maleńkiego cienia nudy. Na końcu dzieła, znalazłam kilka przepisów na bajeczne słodkości rodem z lodziarni Viviene. Czegoś takiego się nie spodziewałam, przy pierwszych oględzinach książki nie zauważyłam "dodatku". Dopiero gdy ostatnia strona historii została przeczytana, dostrzegłam niespodziankę od autorki. Chyba tak jak ja lubi łasuchować ;)
Książka Clements, to nowość w ofercie wydawnictwa, więc jeżeli jeszcze się wahacie nad jej zakupem, gorąco namawiam was do zakończenia tej niepewności. Wiosna ruszyła ostro z kopyta, czasu na czytanie mamy coraz mniej, aczkolwiek nie zawsze słonko pozwala nam na podziwianie budzącej się do życia przyrody. Gdy pada deszcz, gdy jest wam smutno i źle, sięgnijcie po "Wytwórnię smakowitych lodów Vivien". Naturalnie książka równie dobrze "smakuje" w plenerze ;) Życzę więc udanej lektury!

OCENA
5 / 5