czwartek, 20 grudnia 2018

Kossakowie. Biały mazur - Joanna Jurgała - Jureczka

Z góry przepraszam was za to, że tak mało recenzji pojawia się ostatnimi czasy, ale na uczelni, w okolicach grudnia, trwa gorący sezon, który totalnie nie pozwala na pisanie czegokolwiek, oprócz piekielnie trudnych kolokwium. Zbliżają się jednak święta, chwila wytchnienia, więc dziś postanowiłam przygotować dla was recenzję najnowszej powieści polskiej pisarki Joanny Jurgała - Jureczka.  


Kossakowie. Biały mazur jak się już pewnie domyślacie, opowiada o chyba najbardziej słynnej, szlacheckiej dynastii artystycznej, znanej nie tylko w naszym kraju, ale także poza granicami Polski. Cała rodzina była bardzo utalentowana i na stałe zapisała się w historii. Książka rozpoczyna się narodzinami bliźniaków, Wojciecha i Andrzeja w Sylwestra. Jedno dziecko przyszło na świat w roku 1856, drugie już w 1857. Dalej autorka nie trzyma się zbytnio chronologii, tylko swobodnie "oprowadza" nas po meandrach losów praktycznie całej rodzinny. Poznajemy więc nestora rodu Kossaków, oczywiście synów - Wojciecha i Andrzeja, ich żony, a później dzieci. Poza wybitnymi osobistościami, poznajemy malownicze miejsca akcji: domy Kossaków w Kośminie, Kossakówce, Górkach Wielkich. Cała książka jest również pełna tajemnic...

Rodziną Kossaków interesuję się już od jakiegoś czasu. Zaczęło się chyba od Wojciecha Kossaka, wybitnego malarza. To on nadzorował powstawanie Panoramy Racławickiej i wspólnie ze Styką stworzył coś niesamowitego. Wiem, bo widziałam, byłam i nadal jestem zachwycona. Potem szukałam kolejnych informacji na temat Kossaków i muszę przyznać, że bardzo wciągnęło mnie to zajęcie. Nie uwierzycie chyba, jak bardzo ucieszyło mnie pojawienie się na rynku powieści Kossakowie. Biały mazur. Wreszcie ktoś postarał się spisać ten porządny kawał historii. Obawiałam się nieco, jak Joanna Jurgała - Jureczka podejdzie do tematu, ale moje początkowe uprzedzenia, okazały się zupełnie bezpodstawne. Książka jest niesamowita!

Niniejszy egzemplarz nie stanowi tylko suchej, mało przyjemnej w odbiorze biografii. To swego rodzaju powieść, którą czyta się fantastycznie. Nie miałam żadnych problemów ze zrozumieniem książki, nie gubiłam się w wątkach, nie myliłam postaci. Kossakowie. Biały mazur to powieść dopracowana w każdym calu. Bardzo pozytywnie zaskoczył mnie dodatek w postaci zdjęć rodziny, które są znane i nieznane. 

Bardzo się cieszę, że taka książka znalazła się w mojej biblioteczce. Pewnie będę do niej powracała, a także szukała kolejnych wyjaśnień tajemnic Kossaków. Bo wszystkiego się o nich nie dowiedziałam. Jeszcze sporo rzeczy nie ujrzało światła dziennego. Przed autorką kolejne zadanie... Ja już czekam z nadzieją na następną, równie interesującą książkę o Kossakach. To coś nie tylko dla fanów historii. Zwykły zjadacz chleba spokojnie odnajdzie się w takiej lekturze. Gorąco polecam! 

                                                                                                   


Autor: Joanna Jurgała - Jureczka
Wydawnictwo: ZYSK I S-KA
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 380
Cena okładkowa: 39.90 zł
Premiera: 29.10.2018

 

czwartek, 6 grudnia 2018

Album z naklejkami. Polska / Kraków dla dzieciaków

Na dziś przygotowałam dla was recenzję dwóch książeczek od wydawnictwa Aksjomat. Może wyglądają niepozornie, na takie, które przeczytać można w kilka chwil, lecz gwarantuję wam - zaciekawią dziecko dłużej niż kilka minut. Postanowiłam pokazać je w jednej recenzji, ponieważ są ze sobą związane.


W pierwszej kolejności opiszę wam książkę z naklejkami. Nie wiem, jak sytuacja wygląda u was, ale u mnie dzieci przepadają za naklejaniem naklejek w książkach. Zawsze to jakieś urozmaicenie, prawda? W tej książeczce naklejki są przepiękne. To wierne odwzorowanie najpiękniejszych miejsc w naszym kraju, wizerunki różnych zwierząt. Na naklejkach odszukamy nawet osobistości, które mają ogromne znaczenie dla historii Polski.




Oczywiście książka ta, to nie tylko zbiór naklejek. Mamy bowiem sporo tekstu do przeczytania, który dziecko myślę, pozna bez grymaszenia i znużenia. Sporo tutaj ciekawostek, nowości. Wszystko zostało tematycznie podzielone, także odszukanie konkretnych informacji nie powinno sprawiać żadnych problemów.

Teraz kilka słów na temat Krakowa dla dzieciaków. Z racji tego, że do "miasta królów" mamy naprawdę niedaleko, to Kraków znamy całkiem dobrze i chętnie do niego podróżujemy. Niemniej, książeczka została przyjęta w naszej biblioteczce z otwartymi ramionami. Jest przepięknie wydana, kolorowa, zachęcająca do lektury. Dobra, są też naklejki, a nawet pocztówki do wysłania, a to kolejna, bardzo ważna zaleta dzieła. 




Książeczka ma niewielki format, więc można zabrać ją w podróż i podążać wraz z nią po uroczych zakątkach Krakowa. Nie sposób zwiedzić tego miasta w jeden dzień, także warto sobie wszystko odpowiednio zaplanować. Myślę, że niniejszy egzemplarz okaże się tutaj bardzo pomocny. Wielki plus za mnóstwo kolorowych zdjęć i ilustracji, które przekonują małego szkraba do zajrzenia do książki. My jesteśmy na tak!

                                                                                                 
 
 

Tytuł: Album z naklejkami. Polska
Oprawa: miękka
Liczba stron: 10 + naklejki
Cena: 6.99 zł

 

Tytuł: Kraków dla dzieciaków
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 48 + naklejki
Cena: 19.99 zł

Wydawnictwo: Aksjomat
   Wydawnictwo Aksjomat

czwartek, 15 listopada 2018

„Kosmiczne zachwyty” Neila deGrasse’a Tysona


„Wszechświat nie wydaje mi się zbiorem obiektów, teorii i zjawisk, ale przedstawieniem teatralnym, w którym aktorzy poddają się wymyślnym zwrotom akcji. Pisząc na temat kosmosu, mam więc naturalną potrzebę wprowadzenia czytelników za kulisy tego spektaklu, aby mogli z bliska przyjrzeć się dekoracjom, zerknąć do scenariusza i podpatrzyć, w jakim kierunku rozwinie się sztuka.”

Neil deGrasse Tyson, charyzmatyczny amerykański astrofizyk i popularyzator nauki, podbił serca polskich czytelników już rok temu bestsellerową książką „Astrofizyka dla zabieganych”. Ów zbiór dwunastu felietonów Neila, wydany – jak pisali niektórzy recenzenci – zupełnie jak tomik poezji, to napisane lekkim piórem, w iście gawędziarskim stylu i ze szczyptą przewrotnego humoru wprowadzenie w arkana astrofizyki, wyjaśniające jej podstawy: od planet po czarne dziury, od galaktyk po ciemną energię i ciemną materię, od światła po grawitację. A wszystko to zabarwione osobistą refleksją Tysona nad naszym miejscem we wszechświecie, wyrażoną najdobitniej w ostatnim rozdziale książki zatytułowanym „Perspektywa kosmiczna”.
W tym roku ukazuje się nowa książka Neila deGrasse’a Tysona – nosi ona tytuł „Kosmiczne zachwyty” (jej premiera miała miejsce 14 listopada 2018). Czy oprócz osoby autora coś łączy ją z „Astrofizyką dla zabieganych”?

Mamy dobre informacje: tak! Można wręcz powiedzieć, że „Kosmiczne zachwyty” to kontynuacja „Astrofizyki dla zabieganych”, tyle że obszerniejsza i poruszająca szerszy zakres zagadnień. Co więcej, „Kosmiczne zachwyty” zostały wydane dokładnie w tym samym stylu, co „Astrofizyka…” – i mowa tu nie tylko o charakterze narracji Tysona, ale również o wyglądzie książki: jej formacie, wnętrzu i okładce, zaprojektowanej – podobnie jak to było w przypadku „Astrofizyki…” – przez znakomitego grafika i projektanta Pete’a Garceau. „Astrofizyka dla zabieganych” i „Kosmiczne zachwyty” świetnie wyglądają razem na półce, zapowiadając wizualnie ujednoliconą serię książek autora.

O czym opowiadają „Kosmiczne zachwyty”?  Książka ma osiemnaście rozdziałów o intrygujących tytułach (np. „Ogień i lód”, „Gdzieś ponad tęczą”, „Kijowa nauka”, „Podróż do wnętrza słońca”) i niemniej intrygującej treści. Zanurzając się w opowieść autora, czytelnik przemierza z nim bliskie i dalekie obszary wszechświata – poznaje zagadnienia, ciekawostki i niezwykłe fakty związane z Ziemią, naszym Układem Słonecznym, Drogą Mleczną, odległymi galaktykami, czarnymi dziurami i innymi egzotycznymi kosmicznymi obiektami. Neil deGrasse Tyson w niezwykle sugestywny sposób rozważa, co byśmy widzieli, patrząc w niebo, gdyby nasze oczy mogły rejestrować nie tylko światło widzialne, ale i inne rodzaje promieniowania. Urzekająco pisze o przeszkodach, jakie musi pokonać wydostający się z wnętrza Słońca foton (zajmuje mu to średnio aż 5000 lat!) i zadziwia ilością informacji na temat Ziemi, jakie można wydedukować z obserwacji zwykłego, wbitego w jej powierzchnię kija. Tyson wyjaśnia, do czego astronomom przydają się punkty Lagrange’a i co ciekawego można w nich znaleźć. Nawet tak trywialne zagadnienie jak gęstość zyskuje u Neila zupełnie niespodziewany koloryt; a skoro już mowa o kolorach, to czy zastanawialiście się kiedyś, jaki kolor ma wszechświat? Nawet tak absurdalne z pozoru pytania są dla Neila świetnym pretekstem do inspirujących rozważań.

Jakie są konsekwencje nieprzekraczalności i stałości prędkości światła? Czy nasz Układ Słoneczny jest stabilny, czy być może kiedyś dojdzie do ucieczki planet? Jak bardzo niebezpiecznie jest w pasie asteroid?

O tych i o wielu innych pasjonujących zagadnieniach przeczytamy w „Kosmicznych zachwytach”. Ta książka znacząco poszerzy naszą wiedzę i horyzonty, a przy tym uczyni to w niezwykle przyjemny sposób. Neil nie jest bowiem nauczycielem, który sadza nas w ławce i domagając się niepodzielnej uwagi, prowadzi – choćby i najbardziej zajmujący – wykład o wszechświecie. On raczej zaprasza nas na ciastko i kawę i niezobowiązująco gawędząc, roztacza przed nami piękno kosmosu – którym, przynajmniej w wydaniu Neila deGrasse’a Tysona, nie sposób się nie zachwycić.

Link zakupowy do książki:
http://bit.ly/kosmicznezachwyty

Łowca dusz - Alex Kava

Dziś totalnie zmieniamy tematykę. Tym razem nie będzie cukierkowo, słodko, miłośnie i świątecznie. Mam wam bowiem do zaprezentowania pewien thriller autorstwa Alex Kava. Jakoś w zeszłym miesiącu zauważyłam, że w swojej biblioteczce nie mam żadnej książki tej autorki. Postanowiłam więc uzupełnić braki. Akurat wydawnictwo Harper Collins Polska wypuściło Łowcę dusz i tym samym mój kaprys został spełniony. Czy książka przypadła mi do gustu? Czy jeszcze więcej powieści Alex Kava pojawi się w mojej biblioteczce? 


Po raz kolejny spotykamy się z agentką Maggie O'Dell, która już musi zmierzyć się z kolejnym zadaniem. Jej szef nie daje chwilki wytchnienia. Oto kobieta musi zbadać dwie sprawy, które z pozoru nie są ze sobą związane. W Waszyngtonie córka senatora zostaje znaleziona martwa. Natomiast w domku letniskowym w Massachusetts, pięciu młodych mężczyzn traci życie podczas strzelaniny z agentami FBI. Te dwie sprawy mają jednak punkt wspólny. Jest nim w sumie pewna osoba, która skutecznie burzy spokój... Mowa o wielebnym Josephie Everett - przywódcy sekty religijnej. Jak ze wszystkim poradzi sobie Maggie? Czy winny poniesie karę? 

Łowca dusz to trzecia część cyklu z Maggie O'Dell w roli głównej. Niniejszy thriller nie należy też do zupełnych nowości, ponieważ już wcześniej, inne wydawnictwa zajęły się jego wydaniem. Ja mam książkę od Harper Collins Polska i powiem wam, że jej okładka chyba najbardziej przypadła mi do gustu. Pasuje do charakteru powieści, przykuwa wzrok, a jednocześnie zbyt wiele nie zdradza. Inne wydania, według mnie wyglądały nijako, blado i mało zachęcająco. To jest naprawdę genialne. Czcionka też nie jest mikroskopijna, więc nic tylko czytać i rozkoszować się nową lekturą. 

 Thrillery nie są moim ulubionym gatunkiem literackim, ale od czasu do czasu po nie sięgam. To swego rodzaju odpoczynek od fantastyki, kobiecych powieści. Myślę, że Alex Kava jest rozpoznawalną twórczynią dobrych thrillerów. Jej Łowca dusz, co tu dużo ukrywać, niesamowicie trzyma w napięciu, chociaż dla prawdziwych wyjadaczy, część wydarzeń które się tutaj rozgrywa, może być przewidywalna. Mnie akurat autorka ciągle wodziła za nos, zbijała z tropu i nie pozwoliła tak szybko przewidzieć zakończenie całej sprawy. Po nitce do kłębka, stopniowo, ale z przytupem, brnęłam przez kolejne strony, aż doszłam do finału. Jak to wszystko się skończyło? Oj, tego zdradzić wam nie mogę!

Agentce Maggie O'Dell czasem brakuje wigoru z którego słynęła w poprzednich częściach, ale i tak daje radę. Ludzie giną, ale w sposób przemyślany, nie budzący w czytelniku niesmaku, związanego raczej z naiwnością zaistniałych zdarzeń. Autorka posługuje się językiem przyjemnym, zrozumiałym. Zauważyłam również, że Łowca dusz jest znacznie bogatszy w porządne opisy, które pozwalają wczuć się w sytuację i jeszcze lepiej ją odbierać. Książkę dosłownie czyta się jednym tchem. Jeśli chodzi o obraz mordercy, to według mnie został on dokładnie przemyślany, tak samo zresztą jak cała intryga. Także jeśli lubicie thrillery, to zachęcam was do przeczytania Łowcy dusz

                                                                                                       

Znalezione obrazy dla zapytania łowca dusz harper collins

Tytuł: Łowca dusz
Cykl/Seria: Maggie O'Dell
Autor: Alex Kava
Wydawnictwo: Harper Collins Polska
Oprawa: miękka
Liczba stron: 416
Cena okładkowa: 38.99 zł
Premiera: 03.10.2018

wtorek, 13 listopada 2018

Ojciec Gwiazdka i ja - Matt Haig

Nie, nie zwariowałam ;) Święta dopiero za ponad miesiąc, a ja już wyskakuję z Gwiazdką, Mikołajem i całą resztą. I tak, jak strasznie denerwują mnie świąteczne wystawy w listopadzie, to miesiąc wcześniej, najnormalniej w świecie z zapałem czytam, oglądam książki z Bożym Narodzeniem w roli głównej. Dziwne? No, może troszkę, ale co ja na to poradzę ;) Dziś chciałam wam zaprezentować powieść, która w klimat bożonarodzeniowy wpisuje się idealnie. Mam nadzieję, że się wam spodoba. 


Na kartach książki po raz kolejny spotykamy znanych nam, lubianych bohaterów. Amelia Wishart próbuje odnaleźć się w nowym miejscu, ale coś niespecjalnie jej to wychodzi. Elfia szkoła wcale nie jest taka łatwa do ogarnięcia, a ona sama ciągle jest uznawana za dziwadło i wielkoluda. Cóż, musi się jakoś przyzwyczaić, gdyż nikt nie zapewniał jej, że będzie łatwo. Amelia ma już dość odśpiewywania przez cały rok świątecznych piosenek, a to nie jedyne jej zmartwienie. W Elfim Jarze nie dzieje się zbyt dobrze... Ktoś notorycznie sieje plotki, a na dodatek nadchodzi Króliczek Wielkanocny, by zatrzymać Boże Narodzenie. Amelia ma więc pełne ręce roboty, a zadanie przed nią bardzo ważne. Bo kto, jak nie ona i reszta elfów uratuje święta?

 Ojciec Gwiazdka i ja, poprzedzały dwa, równie wspaniałe tomy autorstwa Matta Haiga: Chłopiec zwany Gwiazdką oraz Dziewczynka, która uratowała Gwiazdkę. Nie jestem posiadaczką dwóch poprzednich dzieł, ale je czytałam i w sumie planuję też ich zakup, by uzupełnić kolekcję. Myślę, że będzie to również świetny, świąteczny prezent dla młodego czytelnika. Książki zostały wzbogacone przepięknymi ilustracjami Chrisa Moulda, a okładka Ojca Gwiazdki to już mistrzostwo świata. Papierowa obwoluta skrywa coś specjalnego... Zobaczycie, to się przekonacie, jak wspaniale została ta powieść wydana. 

Historia tutaj przedstawiona, jest jak się pewnie domyślacie, przeznaczona dla młodych odbiorców. Jednak i dorośli mogą sobie coś takiego przeczytać. W powieści mamy bowiem ten wspaniały, świąteczny klimat, na który przecież każdy z nas czeka z utęsknieniem. I nie ważny jest wtedy wiek czytelnika, ponieważ liczy się dobry nastrój i dobra zabawa. Po raz kolejny Matt Haig pozytywnie mnie zaskoczył. Jego historia jest tak słodka, tak piękna, tak urokliwa, że chce się ją czytać i czytać. Oczywiście miejscami fabuła bywa mocno naciągana, ale co tam ;) Ojciec Gwiazdka i ja niesie jednak przesłanie, zachęca do ruszenia głową - w szczególności tych młodych czytelników. Ja uważam, że tak wygląda idealna, świąteczna historia. Jest tutaj miejsce na głośny śmiech, ukradkowe pociąganie nosem, pełne zdziwienie i wielkie zaskoczenie. Obok Ojca Gwiazdki nie sposób przejść obojętnie! 

                                                                                                          



Tytuł: Ojciec Gwiazdka i ja
Autor: Matt Haig
Wydawnictwo: ZYSK I S-KA
Oprawa: twarda
Liczba stron: 304
Cena okładkowa: 39 zł
Premiera: 29.10.2018

poniedziałek, 12 listopada 2018

Obietnice poranka - Carrie Turansky

Witajcie w słoneczny, przepiękny poniedziałek. Ten dzień tygodnia został odczarowany... 12 listopada dniem wolnym? To nie fikcja! Mam więc trochę czasu na zrecenzowanie dla was kolejnej książki od wydawnictwa Dreams, która należy do październikowych nowości. Pokazywałam wam ją w zapowiedziach, a dziś przybywam z recenzją na temat Obietnic poranka Carrie Turansky. Muszę przyznać, że nie sięgam po takie książki non stop, nazwisko autorki nie mówiło mi totalnie nic, więc nie byłam przygotowana na to, co zastanę na kartach dzieła. Jak odebrałam Obietnice poranka? Czy książka przypadła mi do gustu? Już za chwilkę wszystkiego się dowiecie.


Jest rok 1899. Pewna rodzina wybiera się na piknik. Postanawiają popłynąć łodzią... Niestety podróż ta okaże się być tragiczną w skutkach. Łódź tonie, a dzięki przeprowadzonej akcji ratunkowej, z wypadku ocaleją tylko dwie dziewczynki. Od tej pory siostry będą musiały radzić sobie same. Starsza, Margaret opiekuje się młodszą, a jednocześnie pracuje wraz z babcią w sklepie z kapeluszami. Jest im bardzo ciężko, a pieniądze szybko znikają. Nagle w okolicy pojawia się Nathaniel - przyjaciel Maggie z dzieciństwa. Przybywa on do miasta, ponieważ jego ojciec jest umierający. Chory, na łożu śmierci wyznaje Margaret, że był winien jej rodzinie pewną sumę. Czy kobieta przyjmie pieniądze? Czy pozwoli sobie pomóc? Jakie zamiary ma wobec niej Nathaniel? Dlaczego nie starał się pomóc, kiedy tak bardzo siostry go potrzebowały? I czy wypadek na łodzi był faktycznie tylko wypadkiem? Tych pytań jest naprawdę dużo, lecz książka zawiera odpowiedzi i wszystkiego dowiecie się po jej przeczytaniu.

Powiem wam, że bardzo, ale to bardzo skusiła mnie tutaj okładka. Ja uważam, że jest po prostu przepiękna. Taka typowo kobieca, klimatyczna i urokliwa. Od razu zwróciła moją uwagę. Książka nie należy do cieniutkich i w sumie spodziewałam się, że jej lektura zajmie mi sporo czasu. Byłam w wielkim błędzie, ponieważ Obietnice poranka dosłownie pochłaniałam. Po trzech dniach mogłam już odłożyć książkę na półkę, ale... nie chciałam! Chciałam by ta historia jeszcze trwała, aby jeszcze się nie kończyła. Bardzo polubiłam głównych bohaterów i pewnie dlatego Obietnice poranka w mojej głowie siedziały przez długi czas.  

Mamy tutaj poruszającą, przejmującą historię, która wywołuje w nas różne emocje. Troszkę radości, ale zdecydowanie więcej zadumy i smutku. Warto się zastanowić nad pewnymi kwestiami, które Carrie Turansky porusza w swojej powieści. Spodziewałam się raczej lekkiej, totalnie niezobowiązującej opowiastki dla znudzonych kobiet, a dostałam mądrą, przemyślaną pod każdym kątem, dopracowaną i dopieszczoną powieść. Sporo tutaj intryg, kłamstw, pojawia się nawet wątek kryminalny. Są oczywiście świetnie zarysowani bohaterowie, z rewelacyjną Margaret na czele. Bardzo polubiłam główną postać i kibicowałam jej z całego serducha. Reszta osobistości też coś znaczy i żaden bohater nie został totalnie zepchnięty na boczny tor. 

Jeśli lubicie książki mądre, z odrobiną romantyzmu, osadzone w minionej epoce, to gorąco polecam wam Obietnice poranka. Dzieło wygląda na opasłe tomisko, lecz wierzcie mi na słowo, czyta się je błyskawicznie i bez najmniejszego cienia znużenia.

                                                                                                     

 
Tytuł: Obietnice poranka
Autor: Carrie Turansky
Wydawnictwo: Dreams
Oprawa: miękka
Liczba stron: 504
Cena okładkowa: 42 zł
Premiera: październik 2018

 

czwartek, 8 listopada 2018

Będziesz moja - Natasha Preston

Za oknami mamy piękną, złotą jesień. Na taką właśnie czekałam. Mogę sobie wyjść z książką przed dom i czytać aż do momentu, gdy na zewnątrz zrobi się chłodniej. Zawsze to lepiej posiedzieć na świeżym powietrzu, niż kisić się w czterech ścianach. Na dziś przygotowałam dla was recenzję nowości od wydawnictwa Feeria Young, którą w sumie całą przeczytałam poza domem. Do książki Będziesz moja miałam pozytywne nastawienie, ponieważ znałam pozostałe dzieła Natashy Preston i przypadły mi one do gustu. Mam nadzieję, że do lektury niniejszej powieści, chociaż troszkę was zachęcę.


Humory dopisują. Lylah i reszta jej przyjaciół z paczki szykują się na imprezę walentynkową. To idealny sposób na rozrywkę i odpoczynek od szarej, szkolnej codzienności. Dziewczyna ma jeszcze cień nadziei na to, że wspólnie z Chace'em potańczy i w ten sposób wreszcie zbliży się do niego. 
Wszyscy gdzieś biegają, szykują do imprezy. Dziewczyny poprawiają makijaż, nastroje dopisują nadal. Nagle tę sielankę przerywa dzwonek do drzwi. Właściwie spokój młodych zburzy jedna kartka, którą znajdują przed drzwiami - list do jednego z chłopaków, Sonny'ego. Młodzi wydarzenie to na samym początku skwitują śmiechem. Niestety, wraz z biegiem czasu sytuacja robi się dramatyczna... 

Myślę, że większość osób, które gdzieś tam bardziej interesują się książkami dla młodzieży, zna doskonale dorobek literacki Natashy Preston. Autorka jest w sumie słynna w blogerskim świecie. Jeśli poprzeglądacie sobie właśnie książkowe blogi, możecie zauważyć sporo recenzji powieści tejże twórczyni. Ja miałam już przyjemność poznać jej dzieła, więc niejako Będziesz moja, miało już ułatwiony start na wstępie. Wiedziałam, że książka będzie ciekawa i z pewnością bardzo mnie nie rozczaruje. Oczywiście nie ma tutaj czegoś odkrywczego, i to zaznaczam wam już na wstępie. Niemniej, nowość od wydawnictwa Feeria Young czyta się szybko i przyjemnie. Takie książki na jesień lubię najbardziej. Ostatnio nie mam ochoty na powieści skłaniające do głębszych, długich przemyśleń.   

Jak wspominałam, książka może niczego odkrywczego do gatunku nie wnosi, ale autorka miała naprawdę fajny pomysł na rozwinięcie tej historii. Szybko się to czyta i naprawdę przyjemnie, chociaż tematyka nie jest zbyt lekka i śmieszna. O, co to, to nie! Akcja gna, nie zwalnia nawet na minutkę, więc osoby niecierpliwe i lubiące książki w których faktycznie coś się dzieje, powinny być zadowolone i to bardzo. Ja z wypiekami na twarzy śledziłam losy bohaterów, chociaż nie każda osobistość tutaj przedstawiona, przypadła mi do gustu. Najbardziej denerwowała mnie Lylah. Dziewczyna miała zawsze jakiś problem, w sumie ciągle ten sam i naprawdę jej podejście do sytuacji było doprawdy nieznośne. W całej książce pojawia się sporo nazwisk, więc musicie się pilnować, a w szczególności na samym początku.

Będziesz moja to książka, którą w sumie mogę wam polecić. W szczególności, jeśli znacie pozostałe dzieła Natashy Preston i macie ochotę na coś nowego jej autorstwa. Mnie się wydaje, że akurat ta powieść jest jej najlepszą. Fakt, pojawiają się maleńkie niedociągnięcia, ale zalet Będziesz moja odnalazłam o wiele, wiele więcej. Książka trzyma w napięciu aż do ostatniej strony, zupełne nie jest przewidywalna, a już na pewno nie jest nudna. Niby taka niepozorna młodzieżówka, a miło spędziłam przy niej czas. Polecam!

                                                                                                         



Tytuł: Będziesz moja
Autor: Natasha Preston
Wydawnictwo: Feeria Young
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 320
Cena okładkowa: 35.90 zł
Premiera: 31.10.2018