czwartek, 17 maja 2018

Made in Italy - Marino Marini, Davide Oldani

To moja druga książka kucharska od wydawnictwa Jedność. Muszę przyznać, że mają w swej ofercie prawdziwe perełki, jeśli chodzi o pozycje literackie, które pozwalają nam odkrywać gastronomię. Oczywiście nie tylko naszą, bo i od czasu do czasu warto sobie pozwolić na odrobinę szaleństwa i troszkę poeksperymentować w kuchni. Ja nie jestem jakąś mistrzynią pieczenia i gotowania. Często samodzielnie dochodzę do przygotowania idealnego dania. Tak łatwo się nie poddaję ;) Warto jednak mieć pod ręką książkę, która troszkę ułatwia sprawę i staje się prawdziwą skarbnicą różnorodnych przepisów. I takie właśnie jest dzieło pt. Made in Italy. 


Włochy są, póki co, przeze mnie nieodkryte. Nie wiem kiedy i czy w ogóle się tam pojawię, niemniej marzyć każdy może. Taką podróżą bez ruszania się z własnych czterech kątów, jest dla mnie przygotowywanie włoskich potraw. Włoska sztuka kulinarna wcale taka prosta nie jest o czym przekonałam się już kilka razy. Włochy to nie tylko makaron i pizza. To także bogactwo boskich słodkości i soczystego mięsa. Myślę, że każdy z tej kuchni wybierze coś dla siebie. Ja swoją przygodę z jedzeniem włoskim rozpoczęłam od nauki robienia idealnego makaronu. W tym celu sięgnęłam po książkę Made in Italy, która naprawdę mi pomogła. Potem była pizza, dalej zupy, słodkości. 

Made in Italy została podzielona na regiony. W ten sposób poznajemy poszczególne obszary Włoch i tym samym odkrywamy dania, które charakteryzują daną część kraju. Moim zdaniem to świetne rozwiązanie. Książka staje się przejrzysta i czytelna. Jednocześnie mamy okazję poznać sporo ciekawostek na temat Włoch. To również unikalna forma prezentacji przepisów. Nigdy wcześniej nie spotkałam się z takim dodatkiem w książkach kucharskich. A mówiłam, że pozycje literackie od wydawnictwa Jedność są wyjątkowe? 

Książka zawiera ponad 150 przepisów. Wydawca zamieścił w niej sporo przepięknych fotografii, które zachęcają do samodzielnego pichcenia. Samo wykonanie dzieła zasługuje na uznanie. Książka prezentuje się nienagannie, będzie też wspaniałym prezentem dla osoby, która dopiero rozpoczyna swą przygodę z kucharzeniem, ale także jest miłośnikiem włoskich smakołyków. Przepisy nie są zbyt skomplikowane, więc początkujący mogą tutaj śmiało zaglądać. Przykładem jestem ja! Z Made in Italy potrafię przygotować wyśmienite posiłki :) 

                                                                                   

Znalezione obrazy dla zapytania made in italy książka

Tytuł: Made in Italy
Autor: Marino Marini, Davide Oldani
Wydawnictwo: Jedność
Oprawa: twarda
Liczba stron: 256
Cena okładkowa: 36 zł

Znalezione obrazy dla zapytania jedność wydawnictwo

środa, 16 maja 2018

Opuszczone miasto - Ben H. Winters [premierowo]

Chyba w październiku ubiegłego roku, miałam okazję poznać Ostatniego policjanta, książkę autorstwa Bena H. Wintersa, która została uhonorowana nagrodą im. Edgara Allana Poe w kategorii najlepszy kryminał 2013. Jakież wielkie było moje szczęście w momencie, gdy tom drugi cyklu, czyli Opuszczone miasto, trafił wreszcie w moje ręce. Mało tego, na długo przed oficjalną premierą powieści, więc radość sięgnęła zenitu. W dniu dzisiejszym, na półkach w księgarniach, możecie już szukać Opuszczone miasto. Zanim jednak wybierzecie się na książkowe zakupy, zapoznajcie się z moją recenzją nowości od wydawnictwa RM. 


To, co działo się w tomie pierwszym, było tylko początkiem tragicznych wydarzeń. Teraz do zagłady zostało tylko 77 dni. Asteroida zwana Mają zmierza w kierunku naszej planety. Ludzie są przerażeni, nie potrafią skupić się na wykonywaniu normalnych, codziennych czynności. Mają gdzieś pracę, czy pomoc drugiemu człowiekowi. Chcą jak najlepiej wykorzystać te ostatnie dni życia. Jedyną osobą, która jest prawdziwą oazą spokoju i zachowuje się normalnie, jest Henry Palace. Ostatni policjant dalej stoi na straży porządku. Stara się rozwiązywać kolejne sprawy, które nie mogą czekać. 
Tym razem Henry próbuje odnaleźć męża swojej znajomej. Niby strasznie upartej i wszechwiedzącej, lecz Palace nie może jej odmówić. Zaginięcie Bretta Cavatone'a wydaje się być niesłychanie tajemnicze. Wraz z biegiem czasu sprawa komplikuje się coraz bardziej. Czy tym razem ostatni policjant da radę? Czy zaginiony się odnajdzie? 

Ja wiedziałam, a nawet byłam przekonana, że drugi tom cyklu będzie równie ciekawy i wciągający. Fani kryminałów nie powinni mieć powodów do narzekań i kręcenia nosem. Opuszczone miasto trzyma wysoki poziom. Mogłabym nawet stwierdzić, że delikatnie przebija pierwszą część, gdzie autor po prostu musiał nas jakoś wprowadzić w całą historię. Tutaj akcja dosłownie gna, a my zachłannie poznajemy kolejne strony powieści. Opuszczone miasto przykuło mnie do fotela. I chociaż nie jestem fanką kryminałów, z ogromnym zainteresowaniem, które rosło i rosło, przerzucałam kartki w celu poznania zakończenia. 
Narracja dalej jest pierwszoosobowa, więc nie ma żadnych problemów z odbiorem lektury. Wszystko stopniowo staje się jasne i przejrzyste. Opuszczone miasto nie należy do książek przewidywalnych. Praktycznie do samego końca nie wiedziałam, jak zakończy się cała historia. 

W tomie drugim obserwujemy poczynania Henry'ego Palace, którego bardzo polubiłam już wtedy, gdy czytałam Ostatniego policjanta. Teraz Ben H. Winters pokusił się o dokładniejsze rozwinięcie głównej osobowości i jego siostry. Pojawiają się oczywiście kolejni bohaterowie, którym nie mam nic do zarzucenia. Spełniają swoją rolę, świetnie budują całą powieść. Jeśli chodzi o wątek kryminalny, to tym razem nie jest on mocno wyeksponowany. Autor skupia się raczej na zobrazowaniu nam zachowań ludzi, którzy czekają na nieuchronną katastrofę... Opuszczone miasto pokazuje nam jak zmienia się człowiek w obliczu zagłady. Tego nie znajdziecie w żadnym innym kryminale. Dlatego dzieło Bena H. Wintersa należy do wyjątkowych. 

Opuszczone miasto, to umiejętnie napisana książka, która przypadnie do gustu chyba każdemu dorosłemu czytelnikowi. I nawet jeśli za kryminałami nie przepadacie, niniejszy egzemplarz przeczytacie z przyjemnością. Oczywiście najpierw poznajcie tom pierwszy, czyli Ostatniego policjanta. Tylko w ten sposób zrozumiecie dokładnie to, co zostało zawarte w tomie drugim. Ja swoje egzemplarze już podrzuciłam koleżance, która takie książki dosłownie ubóstwia. Myślę, że będzie zadowolona :)

                                                                                 

Znalezione obrazy dla zapytania opuszczone miasto ben h. winters

Cykl/Seria: Ostatni policjant #2
Autor: Ben H. Winters
Wydawnictwo: RM
Oprawa: miękka
Liczba stron: 360
Cena okładkowa: 34.99 zł
Premiera: 16.05.2018


Znalezione obrazy dla zapytania rm wydawnictwo

wtorek, 15 maja 2018

Moja europejska rodzina. Pierwsze 54 000 lat.


Fascynującej opowieści Karin Bojs o ludziach, którzy żyli i umierali na europejskim kontynencie przez ostatnie 54 000 lat już 23 maja w polskich księgarniach. 

Karin Bojs dorastała w małej, niepełnej rodzinie, co niezwykle silnie odczuła w dniu pogrzebu matki. Aby ukoić ból po stracie, postanowiła dowiedzieć się czegoś więcej o sobie i swoich korzeniach. Wykorzystała w tym celu możliwości, jakie daje nowoczesna genetyka.

Przeczytaj już dzisiaj fragment książki
http://bit.ly/czytaj-mojaeuropejska 

Zagłębiła się w genealogię swojej rodziny na wiele pokoleń wstecz. Dzięki archiwom oraz badaniom genetycznym prześledziła dzieje swojej rodziny zarówno w okresie historycznym, jak i przedhistorycznym. Odkryła nie tylko wiele informacji o swych przodkach, lecz również to, że prawie wszyscy ludzie są ze sobą w jakimś stopniu spokrewnieni. Karin Bojs czerpie z setek wyników badań naukowych, by zamaszystymi pociągnięciami pędzla namalować obraz ludzkiej ewolucji, pokazując nam, jak badania nad DNA rewolucjonizują naszą wiedzę o przeszłości.

W swojej książce Karin Bojs zabiera czytelnika w fascynującą podróż po Europie w czasie i w przestrzeni. Przemierzymy z nią tereny północnych Niemiec z czasów neandertalczyków i poznamy kromaniończyków z Francji. Moja europejska rodzina pełna jest zdumiewających faktów. Zwiedzając starożytne jaskinie, autorka dowiedziała się, że jej przodkowie żyli w ich okolicy wtedy, gdy powstawały malowidła naskalne. Ponowna, dokładniejsza analiza DNA wykazała, że genom Karin Bojs zawiera geny Lapończyków, a ona sama jest potomkinią łowców zbieraczy z epok brązu i żelaza oraz żyjących w późniejszych czasach wikingów.

Około 34 000 lat temu, w czeskich Dolních Věstonicach myśliwi epoki lodowcowej lubili robić malutkie figurki z gliny przedstawiające ludzi i zwierzęta, wrzucać je do ognia, gdzie wilgoć rozszerzała glinę, powodując, że figurki „strzelały jak popcorn”. Około 9000 lat temu na terenie dzisiejszej Turcji, w miasteczku Çatalhöyük, tysiące rodzin pierwszych rolników żyło w domach, do których można było wejść wyłącznie przez otwór w dachu, będący jednocześnie kominem. Swoich zmarłych grzebali pod podłoga, a na grobach budowali małe podesty, które mogły służyć jako łóżka dla żyjących. Książką Moja Europejska Rodzina jest pełne takich ciekawostek.

Moja europejska rodzina to niezwykłe, nowatorskie, a zarazem osobiste spojrzenie na genetykę i geny, które w zdumiewający sposób odsłania dzieje pewnej rodziny oraz dowodzi wspólnej historii wszystkich europejskich narodów.

poniedziałek, 14 maja 2018

Wyklucie - Ezekiel Boone

Nie oglądam horrorów, bo się zwyczajnie ich boję. Kiedy tylko widzę w telewizji, że film tego typu akurat jest emitowany, w tempie natychmiastowym zmieniam kanał. I chociażbym musiała wstać z łóżka i przynieść pilot ;) Straszny ze mnie cykor, prawda? Nawet niepozorne horrory w postaci książek, są w mojej biblioteczce czymś niespotykanym. Dlaczego więc sięgnęłam po Wyklucie, powieść, która uzyskała status horroru? Za wszystkim stoją pozytywne opinię innych czytelników i ciekawa zapowiedź na stronie wydawnictwa. Najwyżej nie będę czytała książki późnym wieczorem - tak pomyślałam. 


Już od pierwszych stron książki, zostajemy porwani w wir wydarzeń. W peruwiańskiej dżungli, grupa amerykańskich turystów, zostaje zaatakowana przez czarną masę, która spokojnie mogłaby pochłonąć dorosłego człowieka. Upływa niewiele czasu i kolejne, niepokojące znalezisko mrozi krew w żyłach. Tym razem między innymi agenta specjalnego FBI, który badając tajemniczą katastrofę samolotu w Minneapolis, odkrywa coś masakrycznego... W tym samym czasie w Indiach, sejsmografy szaleją! Dlaczego? Do wyjaśnienia tych nieprawidłowości zostaje wysłana grupa naukowców, która nigdy nie zapomni tego, co zobaczyła na miejscu. Mało tego, niewielkie, chińskie miasteczko, zostaje potraktowane bombą atomową. Niby przypadkowo, ale czy naprawdę? Natomiast do Waszyngtonu dociera zagadkowa paczka z Peru, która mieści w sobie kokon. Jego wiek datowany jest na dziesięć tysięcy lat. O co w tym wszystkim chodzi? Możecie być pewni tylko jednego, że to dopiero początek!

No więc mam już za sobą Wyklucie, którego na samym początku bardzo, ale to bardzo się obawiałam. Teraz mogę stwierdzić z całą pewnością, że nie taki diabeł straszny... Wyklucie było dla mnie raczej mocniejszym thrillerem, a nie horrorem z prawdziwego zdarzenia. Niemniej, dzieła nie czytałabym w nocy ;) Jeśli panicznie boicie się pająków, cierpicie na arachnofobię, to oczywiście o lekturze Wyklucia nie ma nawet mowy. Jednak jeśli czujecie przesyt obyczajówkami, czy książkami dla młodzieży, ta propozycja będzie idealnym rozwiązaniem. Odpoczniecie, troszkę się poboicie, a i może jakiś koszmarek w nocy się pojawi. Żarcik ;)
Styl autora jest bardzo przyjemny, coś na podobieństwo Kinga. Akcja ma zmienne tempo, chociaż tych spokojnych momentów znaleźć można dosłownie kilka. Zdecydowanie, podczas czytania Wyklucia, nie ma czasu na nudę i głośne ziewanie. W książce wyczuwałam cały czas to napięcie i delikatną grozę, która towarzyszy bohaterom. Cieszę się niesamowicie, że żyję w innym klimacie i gigantyczne pająki jeszcze mi nie zagrażają. Gdyby takie szkaradzieństwa pełzały po podłodze i wyglądały spod łóżka, chyba szybko bym oszalała.  

Wyklucie to pierwszy tom serii, więc autor skupił się na dokładnym wprowadzeniu czytelnika w cały cykl. Aczkolwiek zrobił to znakomicie i co tu dużo ukrywać, przestraszył niejednego odbiorcę. Jego pająki są niesamowicie mądre, podstępne i baaardzo głodne. Różne od pająków, które znamy. Jeśli w tej części tak to wszystko wyglądało, to chyba kolejny tom będę musiała czytać w towarzystwie! Na brak makabrycznych sen w Wykluciu nie będziecie narzekać. Czasem miałam dość, ale mój upór ciągle wygrywał i nie pozwalał na rezygnację z lektury. Ryzyko się opłaciło, bo Wyklucie czytało mi się naprawdę dobrze. Ja to jednak jestem dziwna. Raz się boję, a raz mam ogromną ochotę na poznawanie takich książek... 

Jeśli chodzi o bohaterów, to jest tu ich cała masa. Może trochę za dużo, bo można się w tym wszystkim pogubić. Mnóstwo postaci drugoplanowych, mniej ważnych, przytłacza nieco te, które dla powieści mają istotne znaczenie. I tak jeden rozdział dotyczy zwykłego mieszkańca Wysp Brytyjskich, a drugi już pani prezydent USA. Trzeba się pilnować, by nie zgubić sensu powieści. Mam nadzieję, że w drugim tomie autor zrezygnuje z takiego nagromadzenia bohaterów. To nie wpływa pozytywnie na odbiór powieści, przynajmniej w moim przypadku. A tak w ramach podsumowania, Wyklucie mogę wam jednak polecić. To oryginalna pozycja literacka, niekoniecznie dla czytelników o słabych nerwach. 

                                                                                           

 Znalezione obrazy dla zapytania wyklucie - ezekiel boone

Tytuł: Wyklucie
Cykl/Seria: The Hatching #1
Autor: Ezekiel Boone
Wydawnictwo: Insignis
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 344
Cena okładkowa: 34.99 zł
Premiera: 09.05.2018

Za egzemplarz dziękuję agencji AiM Media

 

niedziela, 13 maja 2018

Superproste gotowanie. Nie więcej niż 6 składników - praca zbiorowa

Nie uważam siebie za kogoś, kto w kuchni czuje się jak przysłowiowa ryba w wodzie. Lubię pichcić coś samodzielnie, jednak nie zawsze moje "wypociny" są idealne i odpowiednie do pokazania światu. Zdarzyło mi się mnóstwo wpadek, sporo różności, które miały wyglądać inaczej, wylądowało w koszu. Ja jakoś się nie poddaję i dzielnie idę dalej. W tym przypadku upór jest wskazany.
Jeśli chodzi o książki kulinarne, to mam ich w swojej biblioteczce całe mnóstwo. Jedne pięknie wydane, inne zbudowane z fruwających, wyrwanych z zeszytu kartek. Uważam, że większość książek kucharskich charakteryzują przepisy, które wymagają od nas przygotowania kilkunastu, często drogich składników. Mnie zwyczajnie nie stać na drogie gotowanie. Dlatego z ogromną ciekawością zapoznałam się z pozycją od wydawnictwa Jedność.



Tytuł książki od razu mnie zachęcił. Uwielbiam gotować prosto, ale smacznie. W tym przypadku wystarcza nam tylko maksymalnie sześć składników, by stworzyć pyszne, pełnowartościowe danie. Czego chcieć więcej? 
Przychodząc z pracy, na szybko i bez długiego namyślania się co ze sobą połączyć, dzięki książce Superproste gotowanie, jestem w stanie przygotować sporo smakowitych propozycji, np. na obiad. Bez biegania po sklepach w celu znalezienia egzotycznych składników! Bez konieczności wydawania połowy oszczędności. Da się? Najwidoczniej tak i ja jestem tego wiernym przykładem. 

W książce Superproste gotowanie, znajdziemy mnóstwo przepisów na dania pochodzące z kuchni śródziemnomorskiej. Nie jestem jej jakąś wielką fanką, jednak z książki wyszperałam ogrom odpowiednich dla siebie receptur. Wyobraźcie sobie, że wszystko się udało i obeszło bez katastrofy. Ja, osoba z dwoma lewymi rękami, mogłam popisać się troszkę przed rodziną przygotowanymi daniami ;) Dzięki książce Superproste gotowanie, nikt na podane posiłki nie patrzył podejrzliwie ;) Wszystkim smakowało i byli zadowoleni z domowej uczty. Same przepisy są świetnie skomponowane, jasno opisane, wzbogacone przepięknymi, barwnymi zdjęciami.  

Jeśli cenicie sobie czas, lubicie dobrze zjeść, kochacie między innymi włoską kuchnię i chcecie czymś zaskoczyć gości lub rodzinę, to Superproste gotowanie, będzie dla was idealną książką kucharską. Sporo tutaj warzyw, makaronów, są i słodkości. Każdy z tego bogatego zbioru przepisów wybierze coś dla siebie. Ostatnio w moim domu królują kęski z kurczaka w chrupiącej panierce. Robiłam jej już trzy razy! Nie wiedziałabym jak przygotować coś takiego, gdyby na mojej półce nie gościła książka Superproste gotowanie. Z taką skarbnicą wiedzy, mogę być prawdziwą panią domu i królową w kuchni. 
                                                                                         
 

Autor: Praca zbiorowa
Wydawnictwo: Jedność
Oprawa: twarda
Liczba stron: 416
Cena okładkowa: 59 zł
 Znalezione obrazy dla zapytania jedność wydawnictwo

sobota, 12 maja 2018

Księga dzikości - David Scarfe

To kolejna książka wydawnictwa Insignis, którą mogłam poznać przed premierą. Po raz pierwszy, od razu przyznaje się bez bicia, przybywam do was z recenzją książki bez przeczytania jej od deski do deski. Tak! W grę nie wchodzi tutaj lenistwo, a zwykła chęć delektowania się tą niebanalną, oryginalną pozycją literacką Davida Scarfe. Niemniej, mogłam już sobie wyrobić opinię o niniejszym egzemplarzu, stąd recenzja pojawiła się dziś, a nie przykładowo za kilkanaście dni. Zaraz wszystko wam wyjaśnię nieco dokładniej ;)


Na rynku wydawniczym, mamy ostatnio prawdziwy wysyp przeróżnych poradników. Mówią nam o tym jak żyć, jak zachowywać się w danej sytuacji, co jeść, czego nie robić, a co robić powinniśmy. Ta książka jest zupełnie inna. David Scarfe zawarł w niej w pewnym sensie moje dzieciństwo, ale nie tylko moje. Księga dzikości ma nam pomóc powrócić do natury. W sumie naturę mam już za oknami, bo mieszkam na wsi, ale i tam wszystko troszkę się pogmatwało...

Kiedy byłam małą dziewczynką, 3/4 swojego życia spędzałam na świeżym powietrzu. Miałam mnóstwo pomysłów na przeróżne zabawy, bez konieczności posiadania ogromu zabawek ze sklepu. Byłam szczęśliwym, uśmiechniętym dzieckiem. Telefon? Mogłam sobie o nim tylko pomarzyć. Komputer? Trzeba było na niego zasłużyć, a i dostęp do sieci też był pod kontrolą ;) Teraz dzieci siedzą w czterech kątach, zapatrzone w smartfony, tablety. A gdzie w tym wszystkim kontakt z naturą? Nie ma go prawie wcale. No, może bywa tylko wtedy, gdy mama każe iść na zakupy, czy wyrzucić śmieci.

Autor książki Księga dzikości przekonuje nas, że natura jest piękna i warto na nowo się na nią otworzyć. Należy wyjść z domu, rozejrzeć się dokoła i próbować dostrzec to, co do tej pory wcale nas nie obchodziło. Budząca się do życia przyroda, poranny śpiew ptaków, maleńki robaczek pełzający po trawie - to jest przecież tak wspaniałe! David Scarfe zachęca nas między innymi do zrobienia latawca, tratwy, zasuszenia kwiatów i liści, zabawy w podchody, czy ruszenia tyłka z kanapy w celu potańczenia chociaż przez chwilę. W Księdze dzikości jest sporo podobnych ciekawostek. Nie miałam jeszcze w swojej biblioteczce czegoś takiego. Książkę czytam etapami, ponieważ wybieram sobie z niej to, co akurat pasuje do mojego nastroju. To właśnie dlatego nie zapoznałam się z egzemplarzem od deski do deski za jednym zamachem.

Księgę dzikości polecałabym raczej młodzieży, chociaż i starsi znajdą w dziele coś dla siebie. Sporo tutaj pomysłów na miłe spędzanie czasu z dziećmi, także gdy brakuje wam weny do wymyślania kolejnych zabaw z pociechami, tutaj znajdziecie odpowiednie inspiracje. Może wspólnie pooglądacie chmury, albo poszukacie kwiatów i drzew, których opis znajdziecie w Księdze dzikości? Ogromnym plusem książki jest okładka i ilustracje w jej wnętrzu. Chropowata faktura oprawy przypadła mi do gustu, tak samo jak odpowiednio zaprezentowana zawartość dzieła. Gorąco polecam!

                                                                                      

 Znalezione obrazy dla zapytania księga dzikości

Tytuł: Księga dzikości
Autor: David Scarfe
Wydawnictwo: Insignis
Oprawa: twarda
Liczba stron: 272
Cena okładkowa: 44.99 zł
Premiera: 09.05.2018

Za egzemplarz dziękuję agencji AiM Media

 

czwartek, 10 maja 2018

Ktoś ci się przygląda - Katarzyna Misiołek

Książki Katarzyny Misiołek bardzo lubię i chętnie czytam. Po poznaniu rewelacyjnej powieści pani Kasi pt. Nie podchodź bliżej, wypatrywałam kolejnych nowości. I tak w moje ręce wpadło jeszcze ciepłe czytadło, Ktoś ci się przygląda. Nie ukrywam, tytuł bardzo mnie zaintrygował, ale też nieco naprowadził na to, co zastanę we wnętrzu książki. W sumie na dziełach Katarzyny Michalak nigdy się nie zawiodłam, więc nie miałam żadnych oporów przed sięgnięciem po thriller psychologiczny. W tym przypadku nic nie mogło się nie udać ;)


Ania jest mamą pięcioletniego Dominika, a także dziennikarką i wykładowcą. Synka wychowuje sama, gdyż Sebastian, jej były mąż, postanowił ustatkować się u boku innej kobiety. Synek ma nadzieję, że tata wróci, ale on ma już nowe życie, nową rodzinę i gdyby nie Dominik o Annie nawet by nie pamiętał.
I tak nasza bohaterka żyłaby sobie w miarę spokojnie, gdyby nie wydarzenia, które rozegrały się pewnego wieczoru. Anna bierze w łazience odprężającą kąpiel, a nagle słyszy coś, co totalnie ją przeraża. Ktoś otwiera sobie drzwi kluczem i wchodzi do jej domu! Kobieta jest sparaliżowana ze strachu. Boi się o siebie i dziecko, czuje się obserwowana non stop. Nie ma bladego pojęcia kto stoi za tym wszystkim. Dodatkowo, pojawiają się głuche telefony, bukiety od cichego wielbiciela. Czy to już paranoja, czy faktyczne zagrożenie?

 To kolejna, świetnie napisana książka Katarzyny Misiołek. Nie przepadam za thrillerami, nie czytam takich dzieł każdego dnia, ale Ktoś ci się przygląda trafiło w mój gust idealnie. Lektura bardzo wciąga i to mówię wam od razu. Zróbcie wszystko to, co macie zrobić, a dopiero później siadajcie do czytania. Potem, kiedy już zaczniecie, nie będziecie się mogli oderwać nawet na minutkę. Książka Ktoś ci się przygląda jest niezwykle klimatyczna. Podczas jej poznawania, miałam ciarki na plecach, czułam nawet strach głównej bohaterki. Nie miałam bladego pojęcia, jak zachowałabym się na miejscu Anny. Na pewno uciekłabym gdzie pieprz rośnie, pytanie tylko, czy byłoby to możliwe???

Akcja powieści toczy się w moim ukochanym Krakowie, co było dla mnie dodatkowym plusem. Jak się pewnie domyślacie, mamy tutaj mnóstwo elementów, które budują odpowiednie napięcie, czyli jak na prawdziwy thriller przystało. Sama historia nie jest jakąś naiwną opowiastką, gdyż podobna sytuacja, może spotkać każdego z nas. Ileż się mówi teraz o stalkingu...  Jeśli chodzi o główną bohaterkę, to bardzo się z nią zżyłam i przeżywałam każdy jej problem. Autorka zdecydowała się także zarysować, jak w tak trudnej sytuacji zachowuje się małe dziecko. Wiele nie chcę wam zdradzać, by nie zepsuć niespodzianki.

Kto zna książki Katarzyny Misiołek ten wie, że jej dzieła są niebanalną, zaskakującą i ciekawą propozycją dla każdego. Ktoś ci się przygląda, to kolejna fantastyczna lektura. I nawet jeśli thrillery was nie kręcą, ten z miejsca was zaciekawi. Warto poznać bliżej ;)

                                                                                            

 Znalezione obrazy dla zapytania ktoś ci się przygląda misiołek
Tytuł: Ktoś ci się przygląda
Autor: Katarzyna Misiołek
Wydawnictwo: MUZA SA
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 320
Cena okładkowa: 39.90 zł
Premiera: 11.04.2018 

Wydawnictwo MUZA SA - księgarnia internetowa