środa, 4 marca 2015

Lichotek i czarnoKsiężnik (przedpremierowo).


Cykl/Seria: Lichotek Stubbs (t.1)
Autor: Ian Ogilvy
Wydawnictwo: Literackie
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Premiera: 12.03.2015
Moja córka jest jeszcze za mała na czytanie książek o Lichotku, dlatego pierwszy tom serii stworzonej przez Ogilvy'ego, przygarnęłam ja. Uwielbiam filmy Tima Burtona za ich dziwaczność i niesamowite zwroty akcji. Tutaj sprawa wygląda podobnie, a Lichotek potrafi nieźle zaskoczyć. Powieść określiłabym mianem "czarnej bajki", chociaż nie mam bladego pojęcia, czy takie coś na rynku literackim istnieje :) Mniejsza z tym, książka wywarła na mnie ogromne wrażenie i przyszpiliła do fotela na cały wieczór. Czegoś takiego potrzebowałam by zapomnieć o codzienności. Jeśli chodzi o młodych czytelników, historia Lichotka ma ich przerazić, a przynajmniej wywołać małą namiastkę strachu. Jak więc wszystko prezentuje się w rzeczywistości? Kim jest Lichotek Stubss?

Tytułowy bohater ma dziesięć lat i jest sierotą. Opiekę nad chłopcem sprawuje daleki krewny, Bazyli Deptacz. Nie traktuje on Lichotka z należytym szacunkiem, wręcz czyha na majątek chłopaka i utrudnia mu życie jak tylko może. Chcecie przykładu? Gdy Deptacz opycha się pysznymi pączkami i popija lemoniadę, mały Stubss musi jeść wyschniętą na wiór marchewkę. To tylko namiastka złośliwości paskudnego Deptacza. Lichotkowi nie podoba się dom w którym mieszka, jest jednak jeden element na widok którego zapomina o wszystkich troskach. To przewspaniała makieta z elektryczną kolejką, ale Deptacz zabrania jej dotykać. Pewnego dnia Stubss łamie zakaz opiekuna i w konsekwencji będzie mógł się bawić w jego kolejce... Co to oznacza? Na postawione pytanie znajdziecie odpowiedź w książce, a także poznacie prawdzie oblicze Bazyla.

"Lichotek i czarnoKsiężnik", to bajka jakich mało. Nic tutaj nie jest oczywiste, normalne i przewidywalne. Każda strona książki przynosi czytelnikowi nowe, zaskakujące zwroty akcji, rodem z najlepszego filmu sensacyjnego. Przygody chłopca we mnie strachu nie wywołały, niektóre momenty były śmieszne, ale w przypadku młodszych czytelników odbiór może być zupełnie inny. Myślę jednak, że dzieci nie zostaną przerażone, ale z całego serca będą kibicować Lichotkowi. W książce zawsze zwycięża dobro, to najważniejsze.

Książka została okraszona sympatycznymi, budującymi klimat ilustracjami Chrisa Moulda. Przyjemnie jest więc jej czytanie i poznawanie historii małego chłopca. Ja uznałam powieść za fantastyczną, godną polecenia każdemu, kto lubi Tima Burtona i opowiastki z nutą strachu. Dzieło Ogilvy'ego stanowi zupełną odrębność w literaturze i nawet "Seria Niefortunnych Zdarzeń", nie może odnieść większego sukcesu. Jeśli uznacie, że pierwszy tom serii o Lichotku Stubss musicie przeczytać, poczekajcie do 12 marca, wtedy książka ma swą premierę.

OCENA
5 / 5

FUTU.RE Dmitrija Glukhovsky’ego i wizyta autora w Polsce.


Dziś do polskich księgarń trafia długo wyczekiwana, najnowsza powieść Dmitrija Glukhovsky’ego, autora bestsellerowego Metra 2033.
Książka FUTU.RE, ukazująca się nakładem wydawnictwa Insignis, to bardzo emocjonalna,  wielopłaszczyznowa antyutopia, opowiadająca o świecie przyszłości, w którym nie ma już śmierci. Nie poświęcając żadnej z cech rasowego science fiction, takich jak futurystyczne pejzaże, wartka akcja i niesamowita intryga, Glukhovsky zagłębia się w rozważaniach na temat rodziny, Boga i ceny, jaką za nieśmiertelność płaci ludzkość. Autor dokonuje błyskotliwej krytyki systemów politycznych i społecznych Europy i Ameryki, nie oszczędzając przy tym Rosji, przedstawionej jako kraj Trzeciego Świata. Ale FUTU.RE to przede wszystkim intensywna i przejmująca, nierzadko obrazoburcza i kontrowersyjna opowieść o ludzkiej naturze – niezmiennej, niereformowalnej, za to zawsze miotanej uczuciami, instynktami i pożądaniem.
FUTU.RE to również szeroko zakrojony projekt multimedialny. Tytuł książki jest jednocześnie adresem internetowym, pod którym dostępna jest towarzysząca powieści strona z grafiką Siergieja Kirckiego i muzyką Nikołaja Krywina. Na stronie FUTU.RE można przeczytać obszerne fragmenty powieści – również w języku polskim. Ponadto wydawca książki udostępnił dwa pierwsze rozdziały w interpretacji Krzysztofa Banaszyka:
Autor FUTU.RE będzie w tym roku gościem XV Międzynarodowego Festiwalu Fantastyki Pyrkon w Poznaniu. Dmitry Glukhovsky weźmie udział w panelach dyskusyjnych oraz będzie go można spotkać na stoisku Wydawnictwa Insignis w sobotę 25 kwietnia. Ci, którzy nie wybierają się do Poznania na Pyrkon, będą mieli okazję do spotkania się z Glukhovskym w piątek 24 kwietnia o godzinie 18 w jednym z warszawskich Empików (szczegóły wkrótce) – autor, oprócz rozmowy o FUTU.RE, na pewno uchyli rąbka tajemnicy dotyczącej Metra 2035 – trzeciej części kultowego już Metra 2033. 
Zapraszam również do obejrzenia pierwszej części wywiadu z Janem Nachtigallem 2T, Nieśmiertelnym. Wywiad został sfilmowany w jego kubiku w wieżowcu Nawaja. Z kubika Nachtigalla rozciąga się piękny widok na ukochaną przez niego Toskanię. To jego oczami poznajemy świat FUTU.RE, wykreowany przez Dmitrija Glukhovsky’ego.

poniedziałek, 2 marca 2015

Księga kodów podświadomości.


Cykl/Seria: W dżungli podświadomości (t.2)
Autor: Beata Pawlikowska
Wydawnictwo: Burda Książki (G+J)
Oprawa: twarda
Liczba stron: 432
Cena okładkowa: 31.90 zł
Premiera: 19.06.2013
Książka miała swą premierę dawno temu, ale ja dopiero teraz miałam okazję ją poznać. Beatę Pawlikowską lubię, czytam jej dzieła, oglądam na szklanym ekranie. Wzdycham i zazdroszczę podróżniczce. Też chciałabym zwiedzać dalekie lądy, a nie siedzieć na czterech literach i tyrać na całego. Tak, narzekam na swój los, chociaż stopniowo się tego oduczam. Pewne zmiany wprowadziłam właśnie po lekturze książki "Księga kodów podświadomości". 

Nasze społeczeństwo ma narzekanie i jojczenie we krwi. Sami nie wiemy czego chcemy, oczekujemy od innych cudów, wymagamy od siebie i rodziny zbyt wiele. Nie potrafimy się wyluzować, przynajmniej na chwilę zapomnieć o obowiązkach. Rezygnujemy z wakacji, ferii i innych urlopów, bo przecież ktoś pracować musi. Nawet sama z własnego doświadczenia wiem, że są takie dni, gdy nie chce mi się sprzątać, prasować itp. Wolę wtedy obejrzeć jakiś głupkowaty film i ciągnie mnie do tego uczynku niesłychanie. W taki sposób działa moja podświadomość! Ja nie pragnę zasiąść wygodnie przed telewizorem, ale to ona podsuwa mi rozwiązanie ( u mnie nieszczęsny seans filmowy). 

Pawlikowska w przystępny i zrozumiały sposób, przedstawia nam tajemniczą podświadomość. Analizuje charakterystyczne, autentyczne zachowania zwykłych ludzi, by odpowiednio zobrazować problem. Momentami czułam się tak, jakbym faktycznie rozmawiała z Pawlikowską w cztery oczy. Nawiązałam więź i z zapałem przyswajałam nowe informacje. Niestety nie obeszło się bez wtop ze strony autorki. Te wady odczuwam dotkliwie ja, więc nie wiem jak to będzie w waszym przypadku. Może dla was te mankamenty nie będą zbyt drażniące... Po pierwsze, to co mi niezmiernie przeszkadzało dotyczy słownictwa. Autorka nie boi się "rzucać mięsem". Czasem aż do przesady, co wybija się momentami na piedestał i po prostu przeszkadza w odbiorze. Po drugie, liczne powtórzenia potrafią zdenerwować nawet najbardziej cierpliwego czytelnika. Jestem osobą dorosłą, dosyć pojętną, więc nie należy przesadzać z tym dobitnym tłumaczeniem. Jeśli czegoś nie dam rady zrozumieć, przeczytam z dziesięć razy, pomyślę i po sprawie. No i po trzecie drażniła mnie pewność Pawlikowskiej... Autorka uznaje się za wszystkowiedzącą istotę. Gdzie pokora ja się pytam? Jeśli przełkniemy wymienione wady, książka sprawi nam mnóstwo radości. 

Nie spisuję jej na straty, ponieważ z lektury wyciągnęłam sporo wniosków, które przydają się w normalnym życiu. Nic tutaj nie jest oderwane od rzeczywistości, więc w książce każdy znajdzie coś dla siebie. Mam nadzieję, że kolejny tom będzie o wiele lepszy. Plus dla wydawnictwa za schludne, miłe dla oka wydanie. Zabieram się więc za "Jestem Bogiem podświadomości", i niebawem wrzucę na bloga recenzję tego dzieła. Czekajcie cierpliwie:)

OCENA
3,5 / 5 

O strachu na wróble.


Autor: Ramona Nadobnik-Piętka
Ilustracje: Maria i Wojciech Wejner
Wydawnictwo: Bajdaraj
Oprawa: twarda
Liczba stron: 16
Tym razem bohaterem bajeczki jest strach na wróble. Dosyć nietypowa, a z pewnością rzadko spotykana postać w literaturze. Strach z tej bajki nie dość, że wygląda niezbyt szykownie, to jeszcze musi znosić kpiny wróbelków. Pewnego dnia, wiewiórka postanawia pomóc tytułowej postaci. Pisze list do swych przyjaciół, ci przybywają na miejsce, widzą, że sytuacja prezentuje się niezadowalająco. Postanawiają zabrać stracha ze sobą, gdzie będzie szanowany i lubiany. I tak wróbelki straciły okazję do wyśmiewania się z kogokolwiek, a strach wreszcie jest szczęśliwy. 

Przyjemna i łatwa w odbiorze bajeczka, dziecku pewnie się spodoba. To nie tylko błaha opowiastka, ale i wspaniały obraz odpowiednich zachowań w stosunku do bliźnich. Dzieci uczą się szacunku, przyjaźni, autorka delikatnie zachęca je do pomagania każdemu potrzebującemu. Pociechy same powinny odnaleźć morał, chociaż my dorośli możemy delikatnie czytelnika nakierować :)

Książeczka została urozmaicona barwnymi, miłymi dla oka ilustracjami. Tekst zaprezentowano w formie rymowanki - najbardziej przyswajalnej formy, jeśli chodzi o najmłodszych miłośników literatury. "O strachu na wróble", to ostatnio nasza ulubiona bajeczka przed snem :)

OCENA
5 / 5

niedziela, 1 marca 2015

Obietnica Łucji (przedpremierowo).


Autor: Dorota Gąsiorowska
Wydawnictwo: Między Słowami
Oprawa: miękka
Liczba stron: 400
Cena okładkowa: 34.90 zł
Premiera: 05.03.2015
Łasa na piękne, klimatyczne okładki, w tej ewidentnie się zakochałam. Kobieta z kwiatami w dłoni, wywołała we mnie dużo pozytywnych emocji i po części przygotowała na to, co znajdę w treści dzieła. Liczyłam tylko i wyłącznie na niezbyt wyszukaną historię kobiety po przejściach. No słuchajcie, Dorota Gąsiorowska dopiero debiutuje, a z debiutami bywa różnie. Jednym wychodzą dobrze, inni przeżywają druzgocącą porażkę. Pani Dorota zalicza się do wymienionej, pierwszej grupy. Książka "Obietnica Łucji", to nie tylko głupiutkie romansidło dla zdesperowanych kur domowych. To powieść pełna miłości, prawdy i pragnieniu bycia szczęśliwym.

Łucja Wróblewska ma czterdzieści lat i zmaga się ze wspomnieniami z przeszłości. Nie tak łatwo jest odciąć się od tego co było i zacząć żyć teraźniejszością. Na kobietę spłynęła lawina problemów, począwszy od nieszczęśliwego dzieciństwa, na rozwodzie kończąc. Łucja przeżyła utratę maleńkiego braciszka, śmierć ojca i chorobę mamy. Była wyobcowanym dzieckiem, które kompletnie nie odnajdywało się w towarzystwie rówieśników. Może dlatego tak ciężko było Łucji w dorosłym życiu. Po wielu latach, gdy wychodzi za Karola i zostaje właścicielką biura podróży, małżeństwo przeżywa kryzys. Nie ma sensu ciągnąć takiego związku, dlatego decyzja o rozwodzie, to najodpowiedniejsze posunięcie. Po szesnastu latach zostawić wszystko, opuścić Wrocław i wyruszyć do maleńkiej wioski na Podkarpaciu, wydaje się być niezbyt rozważne. Jednak Łucja chce zmian i dlatego osiada niczym statek na mieliźnie w urokliwym Różanym Gaju. Zamieszkuje u Matyldy i podejmuję posadę nauczycielki historii w miejscowej szkole. Jedną z uczennic jest Ania. Łucja upatruje w małej siebie sprzed lat, więc może dlatego często gości w domu dziewczynki. Mama Ani, Ewa, zmaga się z białaczką. Pozostało jej niewiele życia, także kobieta ma do naszej bohaterki wielką prośbę. Chce by Łucja odnalazła ojca Ani. To wbrew pozorom trudne i wymagające zadanie. Czy Wróblewska wyświadczy przysługę umierającej Ewie?

Najważniejsze są pierwsze chwile po odłożeniu przeczytanej książki. Z reguły mam wtedy niezły mętlik w głowie, a uwierzcie, że nawet teraz gdy "Obietnica Łucji" już stoi sobie dumnie na półce, myśli plączą się niesamowicie. Książka wywarła na mnie ogromne wrażenie i nie mogę uwierzyć, iż Dorota Gąsiorowska debiutuje. Faktycznie okrzyknięcie autorki nową mistrzynią powieści obyczajowej, jest po prostu trafione w samo sedno. Fabuła, może nie zaskakuje, pewne rzeczy, zachowania da się przewidzieć, niemniej jednak książkę odbieram bardzo pozytywnie. Dlaczego? Ponieważ została napisana prostym, ale nie banalnym językiem. Ma w sobie taką przyjemną lekkość, która umila czytanie i przyciąga kobietę niczym magnes. Dialogi, to nie tylko zwykła wymiana informacji pomiędzy poszczególnymi postaciami. Wyjawiają one najbardziej skrywane tajemnice, stanowią świetny obraz bohaterów, a ci zostali dopracowani w stu procentach. W "Obietnicy Łucji" znajdziemy typowe czarne charaktery, budujące napięcie i ogólnie psujące życie tym dobrym :) Z tak bogatą paletą osobistości nie sposób się nudzić.

Powieść ma w sobie taką specyficzną tajemniczość, bez której całość wypadłaby dosyć blado. Zarówno główna bohaterka jak i grupa drugoplanowych postaci, jest zagadkowa, skrywa skrzętnie dawne dzieje. Stopniowo odkrywamy te ludzkie koleje losu, a niejednokrotnie będziemy przecierali oczy ze zdumienia. Książka zbudowana jest na prawdzie, autorka rezygnuje z historii szytych grubymi nićmi po to, byśmy mogli odnaleźć tutaj siebie. Takie powieści mogłabym czytać non stop! Oczywiście pojawia się i wątek miłosny, a niechciany adorator lubi być stanowczy w tym co czyni :) Nie zabrakło i malowniczych, plastycznych opisów Różanego Gaju. Przyznajcie, czyż nie jest to urokliwa nazwa miejscowości?

Książkę chłonie się całym sobą, nie można przelecieć przez wszystkie kartki niczym porywisty wiatr i nie rozmyślać nad poszczególnymi zdarzeniami chociaż przez chwilę. Już niebawem przekonacie się jak wspaniała jest "Obietnica Łucji". A jeśli jakimś cudem książka was nie zachwyci, będziecie mogli wymienić ją na inną! Wydawnictwo pod tym względem ogromnie mnie zaskoczyło. Mam jednak nadzieję, że zamiana nie będzie u was konieczna... Ja swojego egzemplarza nie oddam nikomu.

OCENA
5 / 5 

Regulamin akcji

piątek, 27 lutego 2015

Asasyni i sojusznicy.


Autor: Justin Somper
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Książkę otrzymałam dzięki uprzejmości Platon24


Oprawa: miękka
Liczba stron: 400
Cena okładkowa: 39.90 zł
Premiera: 21.01.2015
Z reguły nie oceniam książek po okładce, ale czasem wiecie, to jest silniejsze ode mnie :) Jeden rzut oka na obwolutę dzieła Sompera wystarczył, bym z ochotą sięgnęła po coś, czego nie miałam okazji poznać. Nazwisko autora wiele mi nie mówiło, nie czytałam jego "Wampiratów", także kompletnie nie wiedziałam czego mogę się spodziewać. Liczyłam na dużą dawkę fantastyki, a otrzymałam świetną powieść z kryminalną nutą. Coś innego, coś unikatowego, ale bardzo przyjemnego w odbiorze. 

Jared zasiada na tronie Archenfieldu. Tak zaszczytną posadę otrzymał niespodziewanie. Jego starszy brat ginie w niewyjaśnionych, bardzo tajemniczych okolicznościach. Z pewnością nie była to śmierć naturalna, związana z chorobą, ponieważ Anders cieszył się zdrowiem i młodym wiekiem. No cóż, czasu nie można cofnąć, ale pewne sprawy należy wyjaśnić. To właśnie szesnastoletni Jared postanawia dowiedzieć się co sprawiło, że jego brat stracił życie. Sam zmaga się z trudami dowodzenia ludem, bo dla tak młodego człowieka, zasiadanie na tronie i podejmowanie decyzji, nie należy do czynności łatwych. Wszystko wiąże się przecież z odpowiedzialnością, a i nad głową młodego władcy zbierają się czarne chmury. Chęć zdobycia władzy wzbudza w ludziach wiele emocji, najczęściej negatywnych... Jared czuje zagrożenie. Niemniej jednak chce przeprowadzić śledztwo, chociaż nie jest do końca pewien komu może zaufać. Czy pomocna okaże się uczennica Lekarza, Asta? 

Możecie sobie wyobrazić moje zaskoczenie, gdy w książce nie znalazłam fantastycznych stworów, czarodziejów machających różdżkami. albo czarownic mieszających ochoczo w wielkich kotłach. Somper napisał świetną powieść dla młodzieży, którą spokojnie zaliczyłabym do grona takich detektywistycznych. Jak więc widzicie, okładka nie zawsze przedstawia czytelnikowi wierne odwzorowanie treści. Uwielbiam niespodzianki, także takim podejściem wydawcy wcale nie byłam zniesmaczona. Autor w sposób atrakcyjny zarysował średniowieczne czasy, gdy na zamku zasiadali roztropni królowie, rycerze walczyli na śmierć i życie, a intrygi mnożyły się niczym grzyby po deszczu. 

Jeśli chodzi o bohaterów, to prym wiedzie oczywiście Jared, ale i Asta nie dała się zepchnąć na dalszy plan. Tak szczerze powiedziawszy, właśnie bohaterka mocniej zapadła mi w pamięć, przekonała do całej książki i jakoś wzmocniła pozytywne uczucia co do "Asasynów i sojuszników".Ogólnie rzecz biorąc, cała gama postaci została umiejętnie zarysowana. Każdy z nich dużo znaczy, jest wyrazisty i pasuje do powieści. Lubię przedstawienie tak różnorodnych osobistości. Klimat średniowiecza da się odczuć dzięki plastyczności opisów Sompera. Aczkolwiek autor nie przynudza, wprowadza mądre, budujące napięcie dialogi. Tutaj ciągle coś się dzieje :)

Historia przedstawiona w książce, obrazuje świetnie przeprowadzane śledztwo. Dlatego też młody czytelnik nie pogubi się w tych wszystkich domysłach, ale idealnie wczuje w akcję i z zapałem będzie śledził rozwój dalszych wydarzeń. Trzeba zapomnieć o nudzie i odłożeniu książki po przeczytaniu określonej ilości stron - wciąga na całego!
Kontynuacja losów Jareda mnie ucieszyła, a sądzę, że po lekturze dzieła "Asasyni i sojusznicy" będziecie mieć identyczne odczucia. Pasjonująca, pełna zaskakujących zwrotów akcji lektura na deszczowe popołudnie i nie tylko!

OCENA
5 / 5

środa, 25 lutego 2015

Mit Lincolna.


Tytuł: Mit Lincolna
Cykl/Seria: Cotton Malone (t.9)
Autor: Steve Berry
Wydawnictwo: Sonia Draga
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 448
Cena okładkowa: 39 zł
Premiera: 04.02.2015
To już dziewiąty raz w twórczości Berry'ego spotykamy bohatera o nazwisku Malone. Przyznaje się bez bicia, że nie wszystkie tomy cyklu mogłam przeczytać. Niestety miejscowa biblioteka nie obfituje w takie rarytasy, ale zamierzam w jakiś sposób nadrobić zaległości. Steve Berry potrafi tworzyć dobre thrillery, które ja kupuję już od pierwszych stron. W "Micie Lincolna" podróżujemy do USA i staramy się wraz z bohaterami zapobiec wielkiej tragedii. 

Wrzesień 1861. Abraham Lincoln otrzymuje pewną tajemniczą, zagadkową i zatrważającą wiadomość. Niniejsza informacja jest przekazywana przez kolejnych prezydentów Stanów Zjednoczonych. Tyle, że w obecnych czasach, gdy pierwsze krwawe zrywy Wojny Secesyjnej powoli nabierają siły, na Lincolnie spoczywa wielkie brzemię i trudna do podjęcia decyzja. Nie wie on czy lepiej ocalić tysiące ludzi, a czy może doprowadzić do rozłamu w kraju. Mijają lata... Przenosimy się do czasów współczesnych. Dawne, skrywane skrzętnie tajemnice, mogą ujrzeć światło dzienne. W obliczu wielkiego zagrożenia, prezydent Daniels prosi o pomoc zaufaną grupę agentów. Cotton Malone zrezygnuje z ciepłej posadki antykwariusza i będzie musiał stać się człowiekiem do zadań specjalnych. Emerytura znów odchodzi na dalszy plan... Są sprawy znacznie ważniejsze, które mogą przecież zadecydować o losie wielu ludzi. 

Książka po raz kolejny pokazała mi wielki talent autora. Nie jestem szaloną fanką thrillerów, nie czytam ich namiętnie od świtu do zmierzchu, ale nigdy nie odmówię sobie tego, co stworzył Berry. "Mit Lincolna" stanowi świetny, barwny obraz zapobiegania kryzysu wewnętrznego w państwie. Nie mamy więc do czynienia z historią kompletnie wyssaną z palca, sama osoba Abrahama Lincolna zachęca, a tym samym rozwiewa wszystkie wątpliwości co do podtekstu fantastycznego dzieła. To książka nad którą należy się zastanowić, a nie tylko przerzucić machinalnie strony, po czym odłożyć ją na półkę bez większych emocji. 
Akcja nie toczy się w jakimś szaleńczym tempie, wszystko rozwija się powoli, a podróż do czasów przeszłych, nie wywołuje w nas uczucia totalnego zagubienia. Z zaciekawieniem zmierzamy do finału, który mogę zdradzić, że będzie z pewnością zaskakujący. Jedynym minusem, jak dla mnie oczywiście, jest zbyt mała ilość samego Cottona. We wcześniejszych tomach było go znacznie więcej, a teraz jakoś zepchnięto tak charakterystycznego bohatera na dalsze tory. Na szczęście książka nie straciła na swej atrakcyjności, a niniejsze odczucia są tylko moją osobistą fanaberią :) Plus wędruje natomiast za postać Luka-młodej, świeżej krwi wprowadzonej do cyklu.

"Mit Lincolna" w sposób przystępny, bardzo ciekawy, zarysowuje amerykańskie społeczeństwo z czasów Lincolna, a także z tych aktualnych. Książka identycznie jak pozostałe należące do cyklu, podbiła moje serce. Dzięki niej, do thrillerów przekonałam znajomą, która nawet nie chciała patrzeć na podobne pozycje literackie. Jak widać Berry zmienia upodobania. Mam nadzieję, że jeszcze będę miała okazję spotkać fantastycznego Malone. Kto wie, może i on odnajdzie kiedyś swą spokojną, pełną szczęścia przystań... 

OCENA
5 / 5