czwartek, 31 maja 2018

Banda niematerialnych szaleńców - Maria Krasowska

Kiedy tylko dostrzegłam Bandę niematerialnych szaleńców w zapowiedziach wydawnictwa SQN wiedziałam, że książka musi trafić do mojej biblioteczki. Jak sami doskonale wiecie, jestem wielką fanką fantastyki, powieści dla młodzieży. Niniejsza nowość autorstwa Marii Krasowskiej, wpisuje się idealnie w mój ulubiony gatunek. Muszę przyznać, że już sam tytuł zachęca i brzmi bardzo intrygująco. Idąc dalej, okładka jest wybitna, dawno nie spotkałam się z tak fantastyczną oprawą książki. Szacun dla osoby odpowiedzialnej za jej wygląd. A czy treść mnie zaciekawiła? Czy książka ma szansę stać się tą ulubioną w gronie młodych czytelników i nie tylko? Na te pytania znajdziecie odpowiedź w tej recenzji. 


Bohaterem książki jest czternastoletni Danny Moon. Chłopak nie wyróżnia się niczym szczególnym w gronie rówieśników. Uwielbia grać w Monopoly, zajadać czekoladę i dosłownie kocha ciemność. Ciągle obmyśla plan w jaki sposób pozbyć się kolejnej guwernantki. Trzeba przyznać, że jest w tym naprawdę dobry. Do czasu... Kiedy dom opuszcza guwernantka numer trzydzieści jeden, wiecznie zapracowani rodzicie, wpadają na inny pomysł "ujarzmienia" Dannego. Chłopak zostaje wysłany do wujostwa do Polski. Tam rozpoczyna zupełnie inne życie. W towarzystwie pięciu kuzynek nie będzie mu łatwo. Danny rozpoczyna naukę w szkole, która wcale nie jest tak idealna, jak myślał na samym początku. Jakby mało było atrakcji, Danny spotka grupę duchów! Skąd się wzięli? Czego chcą od naszego bohatera? 

Miałam przeczucia, że książka przypadnie mi do gustu i faktycznie, przeczytałam ją błyskawicznie. Czegoś takiego właśnie było mi trzeba. Po pochłonięciu kilka bardziej wymagających dzieł, z największą przyjemnością poznałam coś lżejszego, ale równie interesującego. Wracając do okładki, Bandę niematerialnych szaleńców zdecydowałam się postawić w widocznym miejscu, właśnie ze względu na jej idealny wygląd ;) Sporo osób, które mnie odwiedzają pytają, co to za książka itp. Jak widać, ciągle dużą uwagę zwracamy na okładki, chociaż nie wszyscy się do tego przyznajemy. Lubimy czytać dzieła z ładną obwolutą i tyle. 

W książce Marii Krasowskiej ciągle coś się dzieje. Na brak wrażeń nikt z nas narzekać nie powinien. Akcja nie zwalnia ani na moment, więc strony dosłownie uciekają i zakończenie pojawia się zdecydowanie za szybko. Dla mnie ta powieść powinna posiadać o wiele więcej kartek. Wtedy byłabym usatysfakcjonowana na maksa. Banda niematerialnych szaleńców przypadnie do gustu młodym czytelnikom, ponieważ starsi, wiadomo, nie przeżyją tutaj jakiegoś wielkiego "wow". Mnie się podobało, chociaż nie mam nastu lat, niemniej każdy ma swoje zdanie i swoje upodobania. Młodzi mogą utożsamiać się z bohaterami, którzy tak jak oni, przeżywają szkolne problemy, nie potrafią dogadać się z rodzicami. 

Jeśli jesteśmy już przy bohaterach, to tymi głównymi są Danny i jego kuzynka Aneta. Chłopak na samym początku okrutnie mnie denerwował swym zachowaniem. Rozpuszczony, nie słuchał totalnie nikogo, na szczęście potem się zmienił. Zdecydowanie później bardziej go polubiłam, chociaż akurat ten bohater przegrywa w starciu z Anetą. Dziewczynka postępuje o wiele mądrzej, jest rozsądna i chętna do pomocy. Danny to raczej taki uparciuch i narwaniec, który totalnie nie zastanawia się nad tym, co robi. Oczywiście przez to wpada w tarapaty, ale na szczęście wszystko dobrze się kończy. Są też duchy, które Maria Krasowska zaprezentowała w sposób unikatowy. Troszkę przerażają, ale potem stają się towarzyszami Dannego i Anety. 

 Banda niematerialnych szaleńców, to zwariowana, wciągająca i naprawdę oryginalna książka dla czytelników w każdym wieku. I nawet jeśli jesteście dorośli, powieści Marii Krasowskiej dajcie szansę. Zobaczycie, że oryginalne podejście do tematu, pozytywnie was zaskoczy. Młodszych czytelników bardzo zachęcać do lektury Bandy niematerialnych szaleńców nie trzeba. Tak jak wspominałam wcześniej, w powieści znajdą wyrazistych bohaterów i wartką akcję. Jest tutaj wszystko, co być powinno. 

                                                                                     

 Znalezione obrazy dla zapytania banda niematerialnych szaleńców

Tytuł: Banda niematerialnych szaleńców
Autor: Maria Krasowska
Wydawnictwo: SQN
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 384
Cena okładkowa: 36.90 zł
Premiera: 09.05.2018

środa, 30 maja 2018

Judasz - Tosca Lee

Ta książka bardzo, ale to bardzo mnie zaciekawiła. I tak przyglądałam się jej na stronie wydawnictwa Św. Wojciech, czytałam opinię na temat Judasza na innych blogach i w sumie nie wiedziałam, czy powieści dać szansę, czy lepiej odpuścić i zabrać się za coś innego. I pewnie dumałabym tak przez miesiąc, gdyby nie polecenie jednej znajomej, która książkę pani Lee pochłonęła w jeden wieczór. Pomyślałam sobie, że zaryzykuję i przeczytam Judasza, a przynajmniej spróbuję. Wiecie co? Doszłam do wniosku, że ile osób, tyle opinii. Ja w tej książce jestem po prostu zakochana... 


Opowieść rozpoczyna się w momencie, gdy Judasz ma sześć lat. Chłopiec wraz z resztą rodziny opuszcza Jerozolimę i wyrusza do Seforis. W niedługim czasie dowiaduje się, że Herod nakazał przeprowadzenie rzezi w święto Paschy. Życie traci masa ludzi. Po śmierci Heroda sytuacja wcale się nie poprawia, a nawet staje się jeszcze trudniejsza. Żydzi napadają na Rzymian, a Judasz ledwo uchodzi z życiem. Dzięki temu, że wraz z matką udał się po wodę, uniknął najgorszego. Niestety jego ojciec i brat, Jozue, nie mieli tyle szczęścia. Kiedy ukrywał się w jaskini wraz z matką i marzył o misce strawy i kubku wody, przemyślał wiele spraw. Po wyjściu na zewnątrz Judasz przeżył szok... Setka ukrzyżowanych ludzi, w tym ojciec naszego bohatera, miała "pokazywać" żywym kto ma w rękach władzę i co dzieje się z najbardziej opornymi. Jak potoczą się dalsze losy Judasza? Czy ten człowiek, jest tak naprawdę wielkim zdrajcą? Jak wyglądała relacja Judasza z Jezusem?

Tej książki z pewnością nie można określić jako przewidywalna i nudna. Tosca Lee rzuca zupełnie inne światło na postać, którą znienawidzono. Jesteśmy przyzwyczajeni do złego Judasza, tego najgorszego z dwunastu wybranych przez Jezusa. Jednak w tej powieści tytułowy bohater wypada inaczej. Tak, jestem w stanie go zrozumieć, a nawet mu współczuć. Nie sądziłam, że Tosca Lee w tak dobry, umiejętny sposób, ujmie tak trudny, wymagający temat. Autorka stara się przekonać nas, że Judasz nie był złym człowiekiem. Miał chwile słabości, jak każdy z nas. W głębi ducha potrafił kochać i nie mógł odgonić od siebie wspomnień z przeszłości. Judasz Tosci Lee, jest rozdarty wewnętrznie, ciągle musi decydować o swoim losie. Bohater non stop obwiniał się o śmierć swoich najbliższych, chociaż tak naprawdę nie mógł tego wszystkiego zmienić. 

W powieści Tosci Lee Judasz, znajdziecie mnóstwo bardzo realistycznych, dokładnych opisów odległych czasów w których naszemu bohaterowi przyszło żyć. Spytacie pewnie, jaki w tej książce jest Jezus? Cóż, nieco inny... Jezus wykreowany przez autorkę, nie jest dla uczniów ostoją, osobą do której mogą się zwrócić. Jezus raczej wzbudza strach, a Apostołowie boją się przy nim wyrażać swojego zdania. Ogromnie zaskoczył mnie taki obraz Mesjasza. Niemniej, wpasował się idealnie w klimat książki Lee. W sumie spodziewałam się w głębi ducha, że Jezus tym razem nie będzie idealny. Absolutnie nie odbieram tego jako wadę powieści, raczej jako zaletę i niebanalne podejście do tematu.

Po przeczytaniu Judasza, patrzę na tytułową postać nieco inaczej. Zrozumiałam jego postępowanie, chociaż oczywiście nie będę go usprawiedliwiała. Książka Tosci Lee nie jest może dziełem, które totalnie zmieni wasze życie, ale możecie mi wierzyć, wciągnie was niesamowicie. Każdy z nas ma swoje przekonania i na temat religii lepiej nie dyskutować ;) Ja lubię takie książki i dlatego doceniłam Judasza w odpowiedni sposób. Teraz zabieram się za kolejną powieść z serii Na osi czasu, którą za jakiś czas wam zaprezentuję. Póki co, gorąco polecam wam Judasza. Przeczytajcie i oceńcie dzieło sami!

                                                                                    

Znalezione obrazy dla zapytania judasz tosca lee

Tytuł: Judasz
Autor: Tosca Lee
Wydawnictwo: Św. Wojciech
Oprawa: twarda
Liczba stron: 350
Cena okładkowa: 35 zł
Premiera: 12.02.2016

Znalezione obrazy dla zapytania św wojciech wydawnictwo

wtorek, 29 maja 2018

Zrozumieć swoje dziecko - ksiażki dla Rodziców o dzieciach

Dopiero minął Dzień Matki, a już dosłownie za rogiem, czeka na nas kolejne święto. Dzień Dziecka warto uczcić w odpowiedni sposób. Nie tylko słodyczami, czy jakąś sklepową zabawką. Idealną propozycją na prezent jest książka...


Z okazji Dnia Dziecka, Grupa Wydawnicza HELION przygotowała mnóstwo promocji na książki. Uwaga! Nie tylko dla dzieci, ale i dla rodziców. Korzystając z okazji, warto skusić się na pozycję literacką dla nas, dorosłych, dotyczącą wychowania małego łobuziaka. Z bogatej oferty, którą wydawnictwo zaprezentowało, każdy wybierze coś dla siebie. Niskie ceny książek zachęcają do zakupu! Tutaj link do promocji: https://sensus.pl/go-dzien-dziecka-sensus

czwartek, 24 maja 2018

Musicie przeczytać tę książkę, choć… Będzie bolało!




Już 6 czerwca do księgarń trafi książka Adama Kaya „Będzie bolało. Sekretny dziennik młodego lekarza”. To głośny i obrazoburczy brytyjski bestseller, który natychmiast po premierze trafił na pierwsze miejsce listy najlepiej sprzedających się książek „Sunday Timesa”; przez długie tygodnie utrzymywał się na szczycie sprzedażowych zestawień, a niedawno – po reedycji w miękkiej oprawie – na nie powrócił. Książka została bardzo dobrze przyjęta przez krytyków; jej entuzjastyczne recenzje pojawiły się na łamach takich tytułów prasowych jak „The Times”, „Financial Times”, „The Scotsman”, „The Guardian”, „Independent”, „Sun”, „The Daily Express” i wielu innych. Zdobyła nagrody Blackwell’s Debut Book of the Year 2017, Sunday Times Humour Book of the Year, i Books Are My Bag Readers Awards. Dziennik Kaya został też nominowany w kategorii najlepsza książka literatury faktu w konkursie British Book Awards 2018 i znalazł się w wielu zestawieniach najlepszych książek roku 2017 publikowanych na łamach opiniotwórczych brytyjskich tytułów.

„Będzie bolało. Sekretny dziennik młodego lekarza” Adama Kaya to zapiski autora, który w latach 2004–2010 pracował jako młody lekarz w państwowych szpitalach brytyjskiej służby zdrowia (NHS). Pracując jako ginekolog, położnik i chirurg, w swojej karierze Kay zetknął się z wieloma osobliwymi, przerażającymi, komicznymi i bardzo często trudnymi do wyobrażenia przypadkami i sytuacjami; opisuje je z właściwym sobie poczuciem humoru i dystansem (Kay jest także komikiem, stand-uperem, prezenterem radiowym oraz autorem scenariuszy filmowych i telewizyjnych). Książka Kaya od pierwszych stron wciąga i rozśmiesza: z jednej strony przezabawną narracją, z drugiej – zdarzeniami z jego dyżurów, które nie przyszłyby do głowy nawet najzdolniejszym autorom scenariuszy komedii z gatunku czarnego humoru. Wkrótce jednak okazuje się, że śmiech czytelnika – nieunikniony efekt lektury „Będzie bolało” – jest tak naprawdę śmiechem przez łzy.

Książka Kaya, choć zabawna, jest także niezwykle gorzką diagnozą brytyjskiej służby zdrowia. To poruszająca, a miejscami wzruszająca opowieść o zbyt długiej pracy, kiepskiej płacy, dramatycznych brakach kadrowych (zarówno w sensie ilościowym, jak i jakościowym) i wszechobecnym chaosie. Przyczyną tego wszystkiego, dowodzi Kay, jest niedofinansowanie publicznej służby zdrowia, które w długofalowej perspektywie zagraża zdrowiu i życiu pacjentów.

Kay postanowił wydobyć na światło swoje stare dzienniki i napisać „Będzie bolało” po tym, jak w 2016 roku młodzi lekarze oprotestowali pomysł likwidacji dodatku płacowego za pracę w weekendy dla pracowników publicznej służby zdrowia. Uznał, że młodzi lekarze są oczerniani przez rząd i prasę. Brzmi znajomo? Okazuje się, że istnieje wiele podobieństw między brytyjską i polską służbą zdrowia; niestety, dotyczą one głównie mankamentów i nieprawidłowości, a także traktowania „po macoszemu” przez kolejne rządy i polityków.

Istnieje jeszcze jedno przesłanie książki Kaya: kobiety i mężczyźni w białych fartuchach są także ludźmi, i my, społeczeństwo, powinniśmy zacząć traktować ich w ten sposób. „Lekarze to istoty ludzkie, popełniają błędy, chorują, smucą się i wpadają w złość – tłumaczy Kay. – Cieszyłbym się, gdyby ta książka pomogła czytelnikom zrozumieć, na czym polega ta praca. Po prostu pamiętajcie, że lekarz to ktoś, kto też ma swój dom, swoich bliskich, swoje życie. Aha, i jeszcze jedno. Na miłość boską, trzymajcie się z dala od słupów ulicznych lamp”. To ostatnie zdanie nawiązuje do jednej z wielu drastycznych sytuacji, z jakimi miał do czynienia Kay podczas swojej sześcioletniej kariery lekarskiej. Przeczytacie o niej (ze szczegółami) w książce „Będzie bolało”, z której dowiecie się także, co sprawiło, że jej autor odszedł z zawodu; nie były to bynajmniej powody finansowe czy polityczne. Przeczytajcie tę książkę, naprawdę warto.

 Przeczytaj obszerny fragment książki: http://bit.ly/czytaj-bedziebloalo
 Zamów książkę: http://bit.ly/bedziebolalo

środa, 23 maja 2018

Ostatni Namsara - Kristen Ciccarelli

Przekonanie mnie do lektury książki z gatunku fantasty, nigdy nie było trudne. Wystarczy mi intrygujący opis, czy rekomendacja innych blogerów, a także ciekawa okładka i już jestem kupiona ;) Tak było w przypadku książki Ostatni Namsara. Kiedy tylko dostrzegłam ją w zapowiedziach wydawnictwa IUVI wiedziałam, że powieść muszę przeczytać i to szybko. I nawet jeśli sterta innych pozycji literackich czekałaby na ogarnięcie, za taką nowość zabieram się w tempie natychmiastowym. Dziś piszę dla was recenzję dzieła Kristen Ciccarelli z uśmiechem na ustach. Ostatni Namsara to naprawdę rewelacyjna lektura. 


 Na początku był Namsara. Była też i Iskari. Pierwszy wzbudzał tylko dobro i miłość, natomiast druga śmierć i trwogę. Takie legendy słyszała jako dziecko Asha, córka króla Firgaardu. Chłonęła je niczym gąbka, z zapartym tchem łowiła każde słowo płynące z tych opowieści. Potem sama stała się pogromcą smoków, kolejną iskari. Dziewczyna jest twarda, nieustępliwa i nie boi się niczego. No chyba, że małżeństwa z komendantem, który zna naturę naszej bohaterki. Pewnego dnia Asha otrzymuje szansę... Nie będzie musiała wychodzić za komendanta, jeśli wykona zadanie. Musi pokonać najpotężniejszego smoka w królestwie, a ma na to tylko siedem dni. Czy da radę? 

Jestem zakochana na zabój, urzeczona i uwiedziona okładką książki. Według mnie wygląda genialnie, a identyczne zdanie na temat obwoluty, ma wiele moich znajomych. Trzeba przyznać, że książki wydawnictwa IUVI są tak dopracowane technicznie, że dosłownie nie ma się do czego przyczepić. W tym przypadku osiągnęli mistrzostwo. Pozycja wygląda na półce idealnie. Aż chce się czytać ;) Oczywiście poza okładką mamy także wartościową treść. Ostatni Namsara otwiera cykl Iskari. To tom pierwszy, więc już przebieram nóżkami z niecierpliwości i czekam na zapowiedź kolejnej części. Czy było warto? Tak, tak i jeszcze raz tak! Jestem fanką fantastyki, więc od nowej książki wymagam efektu "wow", a coś takiego tutaj otrzymałam. 

W książce mamy narrację trzecioosobową, więc możemy spojrzeć na całą sytuację z dystansem, bez idealizowania konkretnych osobowości. To lubię, a jeszcze bardziej właśnie w powieściach typu fantasy. Autorka posługuje się językiem prostym. Jest w stanie zaciekawić czytelnika już od pierwszych stron, zgrabnie tworzy akcję. Moim zdaniem miała ciekawy, oryginalny pomysł na niniejszą opowieść, chociaż w wielu książkach przewijają się smoki, królowie, miłość itp. Jednak w powieści Ostatni Namsara wszystko to zaprezentowano w całkiem inny sposób. Nie miałam i nadal nie mam bladego pojęcia jak zakończy się przedstawiona tutaj historia. Autorka pozostawiła jeszcze sporo zagadek i tajemnic, więc jestem przekonana, że drugi tom też wciągnie mnie na całego.

Jeśli chodzi o bohaterów, to główna, czyli Asha jakoś niespecjalnie trafiła do mojego serducha. Ma być niby twarda i nieustępliwa, siać postrach i zniszczenie, a tak naprawdę zachowuje się raczej mało groźnie ;) Wątek miłosny też niespecjalnie mnie porwał, więc mam ogromną nadzieję na to, że w tomie drugim wszystko zostanie rozwinięte nieco lepiej. Podsumowując, książka Ostatni Namsara pomimo tych maleńkich niedociągnięć, przypadła mi do gustu i mogę wam ją polecić z czystym sumieniem. Jeśli lubicie takie bajkowe opowieści, chcecie chociaż na chwilę oderwać się od codzienności, nowość od wydawnictwa IUVI, będzie w tym przypadku idealną propozycją. 

                                                                                             

 Znalezione obrazy dla zapytania ostatni namsara

Tytuł: Ostatni Namsara
Cykl/Seria: Iskari #1
Autor: Kristen Ciccarelli
Wydawnictwo: IUVI
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 416
Cena okładkowa: 34.90 zł
Premiera: 09.05.2018


Znalezione obrazy dla zapytania iuvi

poniedziałek, 21 maja 2018

W cieniu paproci - Anika Stelmasik

Chyba zdarzyło mi się to po raz pierwszy. Nigdy wcześniej do lektury danej książki, nie zachęciło mnie imię lub nazwisko autorki! I może kompletnie zwariowałam, że taki drobiazg biorę pod uwagę, że imię twórcy decyduje o tym, czy dzieło przeczytać lub nie, ale w przypadku powieści W cieniu paproci, taka sytuacja miała u mnie miejsce. Anika... brzmi przepięknie! Idąc dalej, bardzo spodobała mi się okładka książki, która idealnie wprowadziła mnie w klimat powieści. Uwielbiam takie oprawy, mające jednak w sobie pewną tajemnicę, a nie zdradzające wiele na samym początku. A jak jest z treścią? Czytajcie dalej, a dowiecie się prawie wszystkiego. 


Samotność jest okropna o czym wie doskonale jeden z bohaterów, Adam. Mężczyzna mieszka na najwyższym piętrze jednej z kamienic. Tam, w zaciszu własnych czterech kątów maluje. Adam zrezygnował z kontaktów z resztą świata. Jednym "łącznikiem", jest przemiły pan listonosz Wacław. Nasz bohater nie był od zawsze tak wyizolowany. Przed wypadkiem potrafił cieszyć się życiem, podróżował, ale teraz, kiedy jest skazany na wózek inwalidzki, jedyną radość potrafi czerpać z tworzenia obrazów. Pewnego dnia do mieszkania Adama wkracza przebojowa nastolatka Niki. Dziewczyna wymienia w mieszkaniu żarówki i jednocześnie rozpoczyna przyjaźń z Adamem. Nie tak szybko, ale stopniowo, ta dwójka znajdzie wspólny język.
Na kartach książki poznajemy także Marię, dojrzałą kobietę, która mieszka z matką. Marysia ciągle rozpamiętuje dawną miłość do Jana. Nie potrafi się otrząsnąć i zrozumieć, że to co było, nigdy już nie powróci. Jest bardzo samotna i tak jak Adam, odizolowana od reszty świata. Może i pracuje i ma kontakt z ludźmi, ale po powrocie do domu nie umie znaleźć sobie miejsca. I tak Adam i Maria widzą siebie w oknach kamienicy, ale żadne z nich nie potrafi rozwiązać swoich problemów. Czy utracili szczęście już na zawsze? 

 W cieniu paproci to debiut Aniki Stelmasik. Jak sami doskonale wiecie, z debiutami bywa różnie. Jedne porywają już od pierwszych stron, a inne męczą do ostatniej kartki: o ile jest się w stanie tam dobrnąć. W cieniu paproci z pewnością należy do pierwszej grupy. Powieść niesamowicie wciąga, chociaż to nie żadna książka fantasy, a normalna obyczajówka. Raczej dla kobiet. No chyba, że faceci lubią takie lektury ;)
Niemniej, tak lekka i przyjemna w odbiorze powieść, ma w sobie sens i przesłanie. Obrazuje nam problemy współczesnych ludzi, normalnych, takich jak ja i ty. Nie ma tutaj zbyt wymyślnych historii, więc otrzymujemy możliwość utożsamiania się z bohaterami, jesteśmy w stanie dokładnie zrozumieć ich rozterki i wątpliwości. Podobna sytuacja mogłaby przecież rozegrać się w naszej rodzinie, naszym życiu, prawda? My kobiety lubimy takie prawdziwe opowieści.

A jak jest z bohaterami? Muszę przyznać, że nie spodziewałam się spotkać tak wspaniałych postaci. Z miejsca podbili moje serducho. Anika Stelmasik w sposób idealny, bez zbędnego kombinowania i wypełniania na siłę całej opowieści ogromem pobocznych wątków, funduje nam prawdziwych, dających się lubić, a przede wszystkim normalnych bohaterów. Adam to mężczyzna, który między innymi, przez swą niepełnosprawność, zamknął się w jakiejś skorupie przed ludźmi i nie dopuszcza do siebie przez długi czas dosłownie nikogo. Dopiero młodziutka Nika wywołała na ustach naszego bohatera nieśmiały uśmiech. Sama też ma mnóstwo problemów, chociaż jest nastolatką. Natomiast Marysia, to bardzo tajemnicza postać. Jakoś nie potrafiłam jej rozgryźć, ale na szczęście polubiłam, a to chyba najważniejsze. Kluczową rolę w całej powieści odgrywa paproć... Nie chcę wam wszystkiego zdradzać, więc w tym miejscu muszę się zatrzymać ;)

W cieniu paproci Aniki Stelmasik, to książka pełna ciepła, miłości i chęci znalezienia szczęścia. Wszak każdy z nas ma prawo do życia bez smutku. Niestety nie wszyscy mogą tak funkcjonować. Często los bywa okrutny i przewrotny. W powieści Aniki Stelmasik będzie sporo takich momentów, gdzie łzy potoczą się po policzkach nie tylko fikcyjnego bohatera, ale i wiernego czytelnika. Powieść W cieniu paproci wypełnia też ból, tęsknota, miłość i prawda. A w tym wszystkim pozostawiono wspaniałych bohaterów, którzy muszą sobie jakoś poradzić. Czy wreszcie będą szczęśliwi? Czy otworzą się na to, co nieznane? Przekonajcie się sami!

                                                                                         


Autor: Anika Stelmasik
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 560
Cena okładkowa: 37.90 zł
Premiera: 27.04.2018    

 

niedziela, 20 maja 2018

Zrób sobie komiks - Piotr Kasiński, Robert Trojanowski

W dobie internetu, smartfonów i innych elektronicznych gadżetów, dzieci nie mają chyba nawet czasu na poczytywanie komiksów. Pamiętam swoje szczenięce lata, kiedy z zachwytem zaczytywałam się w przygodach Asterixa i Obelixa. Uwielbiałam i nadal lubię tych bohaterów. Teraz młodzi wolą poklikać ze znajomymi, obejrzeć jakiś film, a nie cieszyć się z możliwości poznania kolejnego komiksu. 
Osobiście nie mam w domu zbyt wiele książeczek tego typu, ale coś się tam znajdzie. Wyobraźcie sobie, że po wielu, wielu latach, nadal powracam do obrazkowych historyjek. Pozycje literackie tego typu bardzo mnie relaksują. Dziś natomiast, chciałam wam pokazać książkę, która stwarza nam możliwość przygotowania swojego komiksu!


Opowieści obrazkowe ciągle gdzieś nam towarzyszą. To genialny sposób na określenie, pokazanie siebie, swoich emocji, lecz nie tylko. Samo słowo pisane nie zawsze przynosi odpowiedni skutek. Jakoś ciągle nie potrafię wyobrazić sobie świata bez komiksów ;) Na szczęście są i mają się dobrze. Książka Zrób sobie komiks autorstwa Piotra Kasińskiego i Roberta Trojanowskiego, pozwoli wam poznać świat obrazków od podszewki. To pierwsza taka pozycja na naszym rynku wydawniczym, a przynajmniej dla mnie. Zawsze musiałam tylko oglądać, teraz mogę sama coś potworzyć. I od razu zaznaczam, nie musicie być obdarzeni wielkim talentem. Liczy się przecież dobra zabawa!

Książka została podzielona na kilka części, m.in. historię komiksu, podstawy języka komiksu, jak stworzyć bohatera komiksu, jak rysować emocje itd. Jest tutaj mnóstwo miejsca na własne gryzmolenie. Autorzy zachęcają nas non stop do podjęcia próby samodzielnego rysowania, bawienia się komiksem. Nie musimy sztywno trzymać się zasad. Ja nawet nie wypełniałam książki po kolei. Można? Jak najbardziej! Dlatego warto mieć swój egzemplarz, a nie wypożyczać z biblioteki. Pani bibliotekarka potem mogłaby na was krzywo patrzeć, a nawet przyznać karę ;)

 "Oprowadzać" nas po książce będzie trzech bohaterów: Bobik, Robi i Pik. To sympatyczne osobistości, które stopniowo odkrywają przed odbiorcą świat komiksów. Tak więc jeśli lubicie rysować, chcecie się odstresować, albo po prostu pragniecie mieć taką pozycję w swojej biblioteczce, to gorąco polecam wam książeczkę Zrób sobie komiks. Przygotujcie tylko coś do bazgrania, rozluźnijcie się, postawcie obok kubek kawy lub herbaty i do dzieła! Doskonała zabawa gwarantowana!

                                                                                              

Znalezione obrazy dla zapytania zrób sobie komiks

Tytuł: Zrób sobie komiks
Autor: Piotr Kasiński, Robert Trojanowski
Wydawnictwo: Znak Emotikon
Oprawa: miękka
Liczba stron: 240
Cena okładkowa: 29.90 zł
Premiera: 07.05.2018


Znalezione obrazy dla zapytania znak emotikon