niedziela, 15 kwietnia 2018

Lalka - Bolesław Prus

Dziś chciałam wam zaprezentować książkę, która wcale nie jest nowością i którą znają miliony. Często rozglądamy się za premierami, a nie dostrzegamy dzieł będących na rynku wydawniczym od dawna. Tak sytuacja przedstawia się w przypadku Lalki Bolesława Prusa. Myślę, że książka nie jest zbyt lubiana w czasach licealnych ;) Sama doskonale pamiętam swoje wcześniejsze zmagania z lekturą. Jednak będąc już poważną kobietą, lubię powracać do takich arcydzieł. Bo Lalka to z pewnością coś wyjątkowego, coś, co wypada znać. 


Na kartach książki poznajemy kupca, Stanisława Wokulskiego. Wdowiec, bez pamięci zakochany w Izabeli Łęckiej. Kobieta jest arystokratką, a Wokulski tylko zwykłym kupcem. Jednak ma on pewien plan, który pozwoliłby wkupić się w łaski bogatej damy. Wokulski wyjeżdża za granicę, by uciułać nieco grosza. Gromadzi spory majątek, ale Izabela Łęcka nie docenia starań mężczyzny. Jest tylko zapatrzona w siebie, gardzi adoratorami i ma ich za nic. Zwraca uwagę tylko na wybrańców.
Stanisław Wokulski stara się jak może zaimponować urodziwej arystokratce. Niestety ta bawi się nim niczym zwykłą lalką. Upokarza niejednokrotnie naszego bohatera, a ten idzie dalej w zaparte. Bezgranicznie kocha Izabelę, a ta miłość kompletnie lecz powoli, rujnuje jego życie. 

Najpierw chciałam zwrócić uwagę na bohaterów, których Prus przedstawił w sposób bardzo interesujący. Poza Wokulskim i Łęcką, mamy jeszcze Ignacego Rzeckiego. Mężczyzna pracuje w sklepie Wokulskiego i przedstawia nam wydarzenia za pomocą swego pamiętnika - Pamiętnika starego subiekta. Rzecki jest raczej człowiekiem starej daty, ale bardzo go polubiłam. Mamy też Juliana Ochockiego, osobistość próżną jak Izabela Łęcka, traktującego siebie, jako kogoś wyjątkowego na świecie. Naturalnie to tylko namiastka postaci, bo tych w Lalce jest oczywiście więcej. Bolesław Prus sprawnie i niezwykle trafnie zaprezentował nam warstwy społeczne w ówczesnej Polsce. 

Powieść Lalka Bolesława Prusa to dzieło, które się smakuje. Ja uwielbiam niespiesznie i z namysłem, zagłębiać się w kolejne strony książki. Autor posługuje się nie najłatwiejszym językiem, stąd problemy młodych ze zrozumieniem sensu powieści. Akcja nie gna zbyt szybko, a raczej toczy się powoli, niespiesznie, majestatycznie. Nadążycie więc z poznawaniem wszystkiego i gwarantuje wam, odgadniecie sens Lalki. Bolesław Prus upiększył swoje dzieło malowniczymi, plastycznymi opisami miejsc i bohaterów. Można wraz z postaciami, przenieść się do opisywanych czasów w Polsce, a podróż ta, nie będzie nas nic kosztować. Spędzicie czas przy tej lekturze w sposób jak najbardziej udany i miły. 

W mojej biblioteczce było wydanie Lalki, ale nie wyglądało ono jak trzeba. Podarte, zmęczone w szkole itp. To wydanie, które zaprezentowało wydawnictwo GREG, zasługuje na szczególną uwagę. Ilustracje, piękna szata graficzna, duża czcionka. Młodzi mając takie wydanie w ręku, chętniej będą czytali o przygodach Wokulskiego, a nie narzekali na niezbyt przystępną, trudną i nudną lekturę. Książka należy do serii Kolorowa Klasyka. Gorąco namawiam was do zaopatrzenia się w tak piękny egzemplarz Lalki, który stanie się prawdziwą ozdobą domowej biblioteczki. 

                                                                               

 

Tytuł: Lalka
Autor: Bolesław Prus
Wydawnictwo: GREG
Oprawa: miękka
Liczba stron: 664
Cena: 29.99 zł
 

sobota, 14 kwietnia 2018

Nikt nie może się dowiedzieć - Agnieszka Rusin

Idąc za ciosem, dziś pragnę wam zaprezentować kolejną książkę od wydawnictwa Lucky. Tym razem sięgnęłam po powieść, która bardzo mnie zaciekawiła opisem na okładce. Może obwoluta sama w sobie nie skusiła mnie zbytnio, ale już ten fragmencik z tyłu tak! Dzieło wydawało się być bliskie memu sercu, a właściwie jego tematyka. Jeśli chodzi o nazwisko autorki, to pamiętam, że koleżanka czytała coś z dorobku literackiego Agnieszki Rusin i po lekturze była bardzo zadowolona. Dlatego z wielką ochotą sięgnęłam po Nikt nie może się dowiedzieć z nadzieją na wciągającą, niebanalną powieść. 


Ola nigdy nie sądziła, że jej związek z Markiem nie przetrwa więcej niż dziesięć lat. W rocznicę ślubu, jej ukochany oświadcza, że to koniec. Marek zdradził Olę z koleżanką z pracy. Na domiar złego, kazał się wynieść żonie z mieszkania. Nasza bohaterka jest zdruzgotana. Nie może się pogodzić z takim obrotem sytuacji. Wyjeżdża do przyjaciółki, by tam troszkę ochłonąć, zapomnieć. Niestety otrzymuje od Marka wiadomość. Matka Aleksandry jest umierająca. Leży w szpitalu i bardzo chce się spotkać z córką. Kobiety nie były ze sobą blisko, dlatego podróż do rodzinnego miasta, będzie dla Oli bardzo trudna. Jakby mało było niespodzianek, Aleksandra dowiaduje się czegoś o czym nawet nie pomyślałaby przez minutę... Ta wiadomość od matki zmieni życie naszej bohaterki. 

Nikt nie może się dowiedzieć, to poruszająca, ale jednocześnie łatwa w odbiorze powieść o miłości, przyjaźni i poszukiwaniu szczęścia. Uryczłam się niesamowicie podczas lektury, dawno nie czytałam tak wzruszającej powieści obyczajowej. Autorka stworzyła historię, która wciąga i nie pozwala o sobie zapomnieć na długi czas po przeczytaniu książki. Agnieszka Rusin posługuje się językiem prostym, zrozumiałym dla każdego czytelnika. W mig pojmowałam wszystko i z zapartym tchem śledziłam losy głównej bohaterki.
 
Aleksandra to postać, która sporo w życiu przeszła. Ciągle ma jednak nadzieję na lepszy byt, na rozwiązanie wszystkich kłopotów. Czasem postępuje zbyt naiwnie, jak na tak dorosłą osobę. Bohaterowie zostali podzieleni na dobrych i złych i ten podział jest bardzo widoczny. Do kreacji wszystkich osobistości ja nie mogę się przyczepić. Jest dobrze :)
 
Jeśli macie ochotę na prawdziwą, wzruszającą, ale dopracowaną powieść obyczajową, to szczerze i z całego serca, mogę wam polecić książkę Agnieszki Rusin Nikt nie może się dowiedzieć. Dzieło w sumie nie jest czymś zaskakującym, niesamowitym odkryciem na naszym rynku wydawniczym, lecz czyta się je bardzo dobrze, a nawet błyskawicznie. W jeden wieczór pochłonęłam całą książkę, jednak historia tutaj przedstawiona, pozostała w głowie znacznie dłużej. Warto sięgać po takie pozycje literackie. Nie mówię, że non stop, ale od czasu do czasu, czemu nie! Teraz z największą przyjemnością poznam pozostałe książki Agnieszki Rusin. Wiem, iż autorka mnie nie rozczaruje :)

                                                                                            
 
 Znalezione obrazy dla zapytania nikt nie może się dowiedzieć agnieszka rusin
 
Autor: Agnieszka Rusin
Wydawnictwo: Lucky
Oprawa: miękka
Liczba stron: 272
Cena okładkowa: 29.90 zł
Premiera: 19.03.2018
 
 

piątek, 13 kwietnia 2018

Topienie Marzanny - Magdalena Kubasiewicz

Po raz pierwszy o ile mnie pamięć nie myli, mogłam poznać książkę, którą wydało wydawnictwo Lucky. Jakby mało było mi nowości, zabrałam się za dzieło autorki o której nigdy wcześniej nie słyszałam. Nazwisko Kubasiewicz jakoś nie przewinęło się w mojej biblioteczce, aż do momentu, gdy w ręce wpadło mi dzieło o zaskakującym tytule... Topienie Marzanny. Powieść nie ma jednak nic wspólnego z wędrówką dzieci, ze słomianą kukłą, pierwszego dnia wiosny. To poważna lektura, skierowana dla dorosłych czytelników. Niemniej, tytuł wspaniale pasuje do samej powieści!


Znacie jakąś Marzannę? Nie, to w tej powieści spotkacie ich trochę! Młodsza Marzanna, zwana Marą, nie uważa się za szczęściarę. Jest studentką, która postanawia wybrać się na zjazd rodzinny organizowany przez Marzannę Starszą, ciotkę. Ciotka nie należy do osób miłych i dających się zrozumieć. Jest wyjątkowo wredna i nie ukrywając, posiada niezły majątek. Niemniej, Marzanna Starsza jakoś potrafi zebrać całą rodzinę przy jednym stole. Okazją są jej urodziny, więc Mary i Majka, prawdziwa przyjaciółka, muszą dotrzeć na uroczystość. Dziewczyny nie mają bladego pojęcia, że na miłym przyjęciu cała historia się nie skończy. No, bo niby skąd miały wiedzieć, że ciotka zostanie znaleziona martwa i to w swoim pokoju?! Rozpoczyna się śledztwo. Kto stoi za śmiercią starszej pani? 

W pierwszej kolejności, chciałam wam napisać o bohaterach, a głównie o Mary. Życie studenckie jest mi niezwykle bliskie, więc z największą przyjemnością i z wielkim, szczerym uśmiechem, czytałam o perypetiach tejże osobistości. Dziewczyna jest nieco postrzelona, sama prowadzi śledztwo, chociaż kompletnie się do tego nie nadaje. Dodatkowo, Młodsza Marzanna posiada dar przyciągania nieszczęść. Wloką się za nią i wloką. Oczywiście w całej tej historii nie mamy tylko jednej bohaterki. Autorka świetnie zaprezentowała pozostałych członków rodziny Wicher, która należy do tych liczniejszych. Jak na powieść kryminalną przystało, jest też trup, a nawet... dwa. Jednak Topienie Marzanny określiłabym raczej jako kryminał komediowy. Nigdy wcześniej nie czytałam czegoś takiego. 

Dzieło Magdaleny Kubasiewicz, potraktujmy raczej jako dobrą rozrywkę, a nie prawdziwy kryminał, który wymaga od nas porządnego myślenia. Akcja nie gna zbyt szybko, raczej w tempie normalnym, spokojnym. To lekka, niezobowiązująca, ale niesamowicie wciągająca lektura dla każdego. Śmiałam się przy niej, bo autorka nie szczędziła nam odpowiedniej dawki dobrego humoru. Naturalnie w powieści jest sens, a to najważniejsze. Po krwawych, tradycyjnych kryminałach, Topienie Marzanny staje się odrobiną wytchnienia.

Projekt okładki może nie do końca jest w moim klimacie, ale to chyba jedyne niedociągnięcie. Zdaje sobie sprawę, że wielbiciele kryminałów nie muszą być Topieniem Marzanny zachwyceni, mnie jednak ta książka przypadła do gustu i to bardzo. Nie męczyłam się przy niej, z przyjemnością poznawałam wszystkie tajemnice i rozwiązywałam wraz z bohaterami wiele zagadek. Teraz będę śledziła zapowiedzi wydawnictwa Lucky, bo może za jakiś czas, Magdalena Kubasiewicz zaprezentuje nam swą kolejną, udaną, dopieszczoną pozycję literacką. Topienie Marzany polecam i to bardzo :)

                                                                                 

 Znalezione obrazy dla zapytania topienie marzanny kubasiewicz

Tytuł: Topienie Marzanny
Autor: Magdalena Kubasiewicz
Wydawnictwo: Lucky
Oprawa: miękka
Liczba stron: 320
Cena okładkowa: 33.90 zł

czwartek, 12 kwietnia 2018

Pan Tadeusz - Adam Mickiewicz

Myślę, że tej książki nie trzeba wam zbytnio przedstawiać. Dzieło Adama Mickiewicza Pan Tadeusz, to epopeja narodowa. Lubiana, a wręcz kochana przez miliony. Zdaje sobie sprawę, że młodsze pokolenie może kręcić nosem na taką pozycję literacką, która wałkowana w szkole, bywa często prawdziwą zmorą. Utwór nie należy do najłatwiejszych, sporo jest tutaj słów niezrozumiałych, niejasnych dla młodych odbiorców. Wiem, wiem, sama przez to przechodziłam. Dziś na nowo odkryłam Pana Tadeusza i pokochałam to dzieło bezgranicznie. 


Akcja Pana Tadeusza rozgrywa się na Litwie, a dokładniej w Soplicowie w 1811 i 1812 roku. Tytułowego bohatera poznajemy już na początkowych stronach książki. Tadeusz właśnie powrócił do Soplicowa po odbyciu odpowiedniego wykształcenia. Dwór tętni życiem, odbywają się polowania, biesiady. Sędzia ma sporo gości, bo proces o zamek Horeszków, zmusił ich do zawitania w progi domostwa. Hrabia nie poddaje się tak łatwo i z Gerwazym dzielnie bronią tego, co powinno do nich należeć. 
Sam Tadeusz czuje się w tym wszystkim zagubiony. Sytuacji nie ułatwiają kobiety. Jedna urocza, niewinna, nieśmiała Zosia, druga tajemnicza, równie atrakcyjna, starsza od Tadeusza, Telimena. Młody mężczyzna ma niezły mętlik w głowie ;) Jest jeszcze pewna zagadkowa postać... ksiądz Robak, który dopiero na łożu śmierci wyjawi, kim naprawdę jest. 

Akcja powieści Pan Tadeusz nie opiera się tylko i wyłącznie na majątkowych, czy osobistych problemach bohaterów. Tłem jest bowiem ówczesna sytuacja w Polsce. Rozbiory naszego kraju, wojny, a w głębi tego wszystkiego ludzie zamieszkujący niewielkie Soplicowo. Adam Mickiewicz w sposób wybitny wplata fikcyjnych bohaterów, którzy stanowią pewien obraz szlachty z tamtych czasów. Każda postać jest wyjątkowa, barwna i nakreślona przez Mickiewicza jak należy. Mnie osobiście przypadła do gustu osoba księdza Robaka. Czytając dzieło po raz pierwszy, za żadne skarby, praktycznie do samego końca nie wiedziałam, kim tak naprawdę jest ten zakapturzony bohater. Tylko zakonnikiem? Akurat! Blizny na twarzy, sposób mówienia i zachowanie świadczą o czymś innym...

Adam Mickiewicz potrafi czarować słowem. Przewspaniałe, plastyczne opisy miejsc akcji, obyczajów, strojów itp. pozwalają czytelnikowi przenieść się do wieku XIX. Odbiorca angażuje się w lekturę. Tak jak wspominałam, styl Pana Tadeusza nie należy do łatwych w odbiorze. Staropolskie słownictwo, którym posługuje się Adam Mickiewicz, bywa czarną magią dla ucznia np. gimnazjum. Jednak jestem przekonana, że już w dorosłym życiu zrozumie sens utworu. Dzieło napisane ku pokrzepieniu serc, spełniło swoje zadanie w stu procentach. 

 Nie mogę nie wspomnieć o genialnym wydaniu Pana Tadeusza, które zafundowało nam wydawnictwo GREG. Książka prezentuje się rewelacyjnie. Twarda oprawa, strony nie klejone, a szyte, z praktyczną wstążką jako zakładką. Dzieło zawiera również kolorowe ornamenty roślinne, są nawet przepiękne ilustracje Michała Elwiro Andriollego z 1882 roku. Takie wydanie sprawdzi się nawet jako prezent. Gorąco polecam! 

                                                                                      
 Znalezione obrazy dla zapytania pan tadeusz greg

Tytuł: Pan Tadeusz
Autor: Adam Mickiewicz
Wydawnictwo: GREG
Oprawa: twarda
Liczba stron: 376
Cena: 29.95 zł


Cień rycerza - Sebastien de Castell

Po genialnym, zachwycającym i mega wciągającym Ostrzu zdrajcy, przyszedł czas na Cień rycerza. Sebastien de Castell, zafundował miłośnikom serii Wielkie Płaszcze kolejną część przygód znanych mi już bohaterów. Czy utrzymał poziom? Ja już na wstępie mogę wam zdradzić, że drugi tom jest jeszcze lepszy. Tak, to zdarza się rzadko. Z reguły początkowa powieść danej serii, a już z pewnością w przypadku fantastyki, wyczerpuje może nie pomysł, ale po części potencjał danej historii. Rozwlekanie akcji na siłę, upychanie bohaterów gdzie popadnie... Nie! W przypadku książki Cień rycerza, sytuacja wygląda zupełnie inaczej. 


Akcja książki Cień rycerza rozpoczyna się w tym momencie, w którym zakończona została część pt. Ostrze zdrajcy. Znów spotykamy Falcia, Kesta i Brastiego. Trójka przyjaciół, jak zwykle zmaga się z wieloma kłopotami i problemami. Tristia to kraj, któremu bliżej do totalnego rozpadu. Nękana korupcją, intrygami, stoi na skraju zniszczenia. Trin gromadzi chętnych do walki, ponieważ chce za wszelką cenę objąć tron. I nawet jeśli będzie musiała zabić wszystkich... Na Falcia i pozostałych też czeka bojowe zadanie. Będą musieli bronić Alice, młodą dziedziczkę króla Paelisa. Niestety sprawy komplikują się jeszcze bardziej. Życie Falcia jest zagrożone, ponieważ powoli zabija go jakaś paskudna trucizna. Na domiar złego, wszędzie czatują skrytobójcy... 

Pierwszy tom nie był tak opasły :) Drugi ma więcej stron i jestem z tego powodu bardzo zadowolona. Lektura była udana, więc nie męczyłam się i z największą przyjemnością pochłaniałam kolejne strony. Autor zdecydował się na porządne rozbudowanie akcji. Nie sądziłam, że tak udana powieść może być jeszcze lepsza.
Świat wykreowany przez autora nie jest sielankowy, a niezwykle barwny i bardzo okrutny - morderstwa i te sprawy. Ja nie przepadam za takimi "wzbogaceniami", ale w Cieniu rycerza, de Castell jakoś inaczej wszystko zaprezentował. Oczywiście nie liczyłam na książkę dla dzieci, która nie będzie zawierała "mocniejszych" momentów. Niemniej, często autorzy dokładnym opisem zabójstw itp. zwyczajnie wypełniają powieść, a nie skupiają się na sprawach ważniejszych. Cień rycerza zawiera wartką akcję, oraz doskonały rys głównych bohaterów.

W tomie drugim jeszcze lepiej poznałam Falcia, ale też na kartach książki, spotkałam nowe osobistości. Jest więcej kobiet! I to nie takich, które boją się własnego cienia. Valiana i Darriana, są mądre, silne i nie pozwalają sobie na lekceważenie. Każda z nich wnosi wiele do powieści. Oczywiście mnie chyba najbardziej interesowała osoba Falcia. Wymęczony chorobą, mający przed sobą niewiele życia... Nasz bohater nie będzie się poddawał! Królewski Trybun i Pierwszy Kantor ma przecież wiele do powiedzenia. O takich osobistościach można czytać i czytać. 

Cień rycerza, to znakomita powieść. Nie tylko dla wielbicieli książek tego autora, ale również dla wymagających czytelników, którzy nie chcą się nudzić podczas lektury. Tutaj nie ma mowy o spokojnym poznawaniu kolejnych stron. Dzieło czyta się zachłannie, połyka niczym najpyszniejsze ciasto. Zwykle drugie tomy "kuleją", bywają słabsze od pierwszego. W przypadku Cienia rycerza sytuacja wygląda inaczej. Jest wspaniale i dosłownie nie mogę się doczekać kolejnej części. Poznałam historię Wielkich Płaszczy, nowych bohaterów. Starzy też trzymają poziom i nie pozwalają o sobie zapomnieć. Chcę więcej!

                                                                                    

 

Tytuł: Cień rycerza
Cykl/Seria: Wielkie Płaszcze #2
Autor: Sebastien de Castell
Wydawnictwo: Insignis
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 637
Cena okładkowa: 39.99 zł
Premiera: 04.04.2018

Za egzemplarz dziękuję agencji AiM Media

 

wtorek, 10 kwietnia 2018

Player One - Ernest Cline

Jestem z grupy tych, którzy zapragnęli przeczytać książkę po obejrzeniu zapowiedzi filmu Player One w reżyserii słynnego Stevena Spielberga. Zapowiedź przeniesienia powieści Ernesta Cline na szklany ekran, bardzo, ale to bardzo przypadła mi do gustu. Oczywiście póki co, tylko ten malutki fragment, ponieważ na cały film dopiero się wybieram :)
Ze mną jest jednak tak, że najpierw wolę przeczytać książkę, a dopiero potem mogę rozsiąść się w fotelu i oglądać ekranizację. Dziś o dziele pisanym, jakżeby inaczej:)  


Zacząć muszę od wyjaśnienia tego, czym jest OASIS. To z pewnością największa symulacja gry komputerowej. Jednak nie takiej zwyczajnej, bo opartej na zupełnie innych zasadach, bardziej angażujących gracza. Do grania w OASIS potrzebujemy specjalnych rękawic i wizjera. Te gadżety pozwalają nam lepiej poznać świat do którego właśnie dotarliśmy. Tak, gra OASIS potrafi przenieść nas do miliona wirtualnych światów. Super sprawa, nie? Tworzymy więc awatara, nadajemy mu wygląd, charakter i to jaki chcemy.  

Przenieśmy się do roku 2045. Sytuacja na Ziemi nie wygląda zbyt dobrze. Ludzie wolą grać w OASIS, a nie myśleć o przyszłości. Nagle umiera twórca gry, niejaki multimiliarder Halliday. W grupie awatarów pojawia się cień szansy na lepsze życie. Halliday pozostawia po sobie mnóstwo zagadek i tajemnic. Kto je rozwiąże i przejdzie przez wszystkie etapy, odziedziczy fortunę i będzie miał kontrolę nad OASIS. Niestety zadania są trudne. Nikt nie zbliża się nawet na krok do wygranej przez długi, długi czas. Dopiero Wade Watts wpada na pewien trop. Jest coraz bliżej rozwiązania! Niestety na horyzoncie pojawiają się rywale, którzy będą usiłowali zniszczyć naszego bohatera.  

Technologia idzie do przodu i jesteśmy tego w pełni świadomi. Czy rok 2045 przyniesie nam takie zmiany, jakie opisuje twórca książki Player One? Może nie aż takie, ale bardzo bliskie temu, co prezentuje Ernest Cline. Zobaczcie ile się zmieniło do tej pory przez pięćdziesiąt lat... Sporo! Nie spodziewam się, by w moim domu, w roku 2045, chadzały sobie roboty, niemniej ludzie na sto procent wynajdą coś niesamowitego. Może i grę podobną do OASIS, gdzie przy pomocy specjalnego wizjera, będę mogła się przenieść na jakąś odległą galaktykę. Cóż, czasem ten postęp technologiczny nie przynosi tylko pozytywów. Wizja świata przedstawionego przez autora książki Player One, nie ukrywam, nieco mnie przeraziła. Żyć tylko światem wirtualnym, bez kontaktu z rzeczywistością. Na dłuższą metę chyba bym nie potrafiła. 

Autor w sposób idealny, bardzo dokładny, przedstawił nam świat z roku 2045. Wszystko zostało dopracowane w najmniejszym calu. Ja nie jestem fanką gier komputerowych. Ba! Prawie wcale nie używam komputera do tego celu. Dlatego część nazw, jakichś technicznych spraw, była dla mnie czarną magią. Niemniej, Player One czytało mi się bardzo dobrze i sprawnie. Widać, że Ernest Cline uwielbia gry komputerowe. To można wyczuć przy lekturze Player One. A co z bohaterami? Wade Watts, to sympatyczna osobistość, którą można polubić. Chłopak poświęcał się bez chwili wahania, potrafił postępować mądrze, a nie tak, jak jego rówieśnicy. Wade chciał wygrać, ale nie tylko w celu zgarnięcia bogactwa twórcy gry OASIS. 

Player One ma swój specyficzny klimat. Jeśli jesteście fanami sci-fi, to jak najbardziej, pozycja literacka będzie dla was ok. Ja, jak wspominałam, na technicznych sprawach niekoniecznie się znam, ale nowość od wydawnictwa Feeria Young, przykuła mnie do fotela na kilka godzin. Przyjemna, lekka i wciągająca lektura na leniwe, ciepłe popołudnie.  

                                                                                        

 Znalezione obrazy dla zapytania player one feeria young

Tytuł: Player One
Autor: Ernest Cline
Wydawnictwo: Feeria Young
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 504
Cena okładkowa: 39.90 zł

Premiera: 04.04.2018


piątek, 6 kwietnia 2018

Detektyw Arrowood - Mick Finlay

Ostatnio lubię sięgać po książki, które niekoniecznie czytałabym jakiś rok wstecz. Moje upodobania ciągle się zmieniają i chętnie pochłaniam coś, co zapowiada się ciekawie. Tak też było w przypadku powieści Micka Finlay, Detektyw Arrowood. Zapowiedź na stronie wydawnictwa Harper Collins Polska przekonała mnie do nowej lektury. I chociaż nie przepadam za kryminałami, ten czytało mi się naprawdę dobrze. 


Jest rok 1895, Londyn. Na ulicy Baker Street, na dobre rozgościł się Sherlock Holmes. To on wraz ze swym wiernym pomocnikiem, doktorem Watsonem, tropi przestępców. Chyba jest w tym dobry, bo nie może odgonić się od klientów. Inne zdanie na temat Holmesa, ma tytułowy detektyw Arrowood. William Arrowood też zajmuje się takimi sprawami, ale od Sherlocka coś go jednak odróżnia. Na znanego detektywa stać tylko najbogatszych, a na usługi Williama mogą sobie pozwolić nawet ci biedniejsi. 
Nasz bohater kiedyś wykonywał zupełnie inną pracę, ale w momencie, gdy został zwolniony, zajął się na dobre działalnością detektywistyczną. Arrowood też ma pomocnika, niejakiego Normana Barnett'a. Cóż, jeśli to Sherlock Holmes ma masę zleceń, a William i Norman tylko zazdroszczą konkurentowi takiej popularności. Jednak i dla nich pojawia się ciekawa sprawa do rozwiązania. Pewnego dnia, biuro Arrowood'a odwiedza Caroline Cousture. Kobieta poszukuje swojego brata Thierry'ego, który przepadł jak kamień w wodę. Detektyw Arrowood rusza na pomoc, a jednocześnie odkrywa mnóstwo innych tajemnic. 

Wielbiciele Sherlocka Holmesa mogą czuć się dziwnie po lekturze książki Detektyw Arrowood. Dlaczego? Bo tytułowy bohater powieści Micka Finlay, naśmiewa się ze znanego kolegi i chyba zawsze przedstawia go w złym świetle. Czyż detektywów nie może być dwóch? Według Williama, nie! Czasami ta postawa głównej postaci mnie denerwowała, bo i Arrowood nie zawsze umiał odnaleźć się w pewnych sytuacjach. Natomiast zadziwiająco dobrze radził sobie Norman Barnett, który w lot rozwiązywał poszczególne zagadki i był bardziej inteligentniejszy od swojego szefa. Myślę, że i Watson mógłby się od naszego Normana wiele nauczyć. 

Narratorem powieści jest Norman Barnett. To z jego perspektywy poznajemy wszystkie wydarzenia. Jak ocenia swojego szefa? Bardzo wiarygodnie! Nie idealizuje detektywa Arrowood'a, a przedstawia nam go takiego, jakim jest naprawdę. Bez idealizowania, co ogromnie mnie zaskoczyło. Niemniej, bardzo się cieszę, że twórca nie poszedł na łatwiznę i pokusił się o mądre podejście do tematu. Wiecie, relacje pomiędzy szefem, a zwykłym, szarym pracownikiem są w rzeczywistości raczej jasne i przejrzyste ;) Tutaj Barnett wygrywa, aczkolwiek nie wywyższa się i dzielnie towarzyszy swojemu szefowi we wszystkich przygodach. A tych mamy jednak sporo. 

Liczyłam na bardziej porywającą historię z wartką, niesłabnącą nawet na minutę akcją. Jednak bohaterowie są tak skonstruowani, że o ich przygodach chce się czytać i czytać. Miejscami cała powieść bywa przewidywalna, ale co tam! Autor wspaniale oddał klimat XIX wiecznego Londynu. Takie retro kryminały są naprawdę przyjemne w odbiorze - przynajmniej dla mnie. Mroczne uliczki, czarne charaktery i dwóch detektywów, którzy mają pełne ręce roboty. Nowe zadania, nowe twarze, nowe wyzwania i niestety kolejne problemy. 

Jeśli lubicie książki, gdzie aż roi się od zagadek i tajemnic, to serdecznie polecam wam powieść Detektyw Arrowood. To pierwszy tom cyklu, więc z największą przyjemnością sięgnę po kolejne części. Mam tylko nadzieję, że Mick Finlay utrzyma wysoki poziom. No i że będzie jeszcze więcej Normana Barnett'a, który chyba stał się tutaj moją ulubioną postacią. 

                                                                                   

 Znalezione obrazy dla zapytania detektyw arrowood

Autor: Mick Finlay
Oprawa: miękka
Liczba stron: 336
Cena okładkowa: 37.99 zł 
Premiera: 02.03.2018

 http://www.harpercollins.pl/