środa, 11 października 2017

Kochaj. 50 lekcji jak pokochać siebie, swoje życie i ludzi wokół. Najnowsza, wyczekiwana książka Reginy Brett już 25 października w księgarniach.


Już dzisiaj posłuchaj lekcji z najnowszej książki Reginy
https://youtu.be/tP2axzKyMng


Gdy pięć lat temu w polskich księgarniach pojawiła się niepozorna niebieska książka z pomarańczowym spadochroniarzem na okładce i intrygującym tytułem „Bóg nigdy nie mruga”, nikt nie spodziewał się, że stanie się ona jednym z największych bestsellerów ostatnich lat na polskim rynku.

Nikomu wówczas jeszcze nieznana amerykańska pisarka i dziennikarka Regina Brett swoimi ciepłymi, autentycznymi i mądrymi lekcjami trafiła do serc Polek i Polaków i napełniła je optymizmem. 

Do tej pory w Polsce ukazały się trzy książki Reginy Brett, a ich łączny nakład przekroczył już pół miliona egzemplarzy.

W tym roku, po trzech latach po ostatnim tytule, Regina Brett powraca do Polski z nową książką. „Kochaj” – bo taki jest jej tytuł – to bardzo osobista, wyjątkowa książka Reginy. Autorka dedykuje ją „wszystkim zranionym, wszystkim, którzy kochają zranionych osoby oraz tym, którzy są nieświadomi własnych ran” – więc tak naprawdę nam wszystkim. Chce, aby każdy po przeczytaniu tej książki pokochał siebie, swoje życie i otaczających cię ludzi.

Podobnie jak w wypadku wydanej w roku 2014 roku książki „Bóg zawsze znajdzie Ci pracę”,  polska premiera książkę „Kochaj” znów ubiegła premierę światową. To wyjątkowa sytuacja, kiedy przekład ukazuje się wcześniej niż oryginał, i świadczy ona o tym, jak bardzo popularna, lubiana i ceniona jest Regina Brett w naszym kraju.

Z okazji premiery książki „Kochaj” Regina Brett odwiedzi w listopadzie Polskę i spotka się z czytelnikami w kilku miastach. To nie koniec niespodzianek: wydawnictwo Insignis przygotowuje właśnie audiobooki ze wszystkich tytułów Reginy Brett, które już niebawem trafią do sprzedaży.

Daleka droga do małej, gniewnej planety

Znalezione obrazy dla zapytania daleka droga do małej gniewnej planety 
Tytuł: Daleka droga do małej, gniewnej planety
Autor: Becky Chambers
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 494
Cena okładkowa: 37.90 zł
Premiera: 09.10.2017

Z październikowych nowości od wydawnictwa Zysk i S-ka wybrałam sobie książkę Daleka droga do małej, gniewnej planety. Dawno nie czytałam powieści z akcją rozgrywającą się poza obszarem naszej planety. Kosmos? Przygoda o jakiej tylko mogę sobie pomarzyć? Tak, w tej pozycji literackiej to wszystko jest! Pochmurny, sobotni wieczór, wypełniła mi lektura tejże książki. Nie spodziewałam się po niej wiele, ale po raz kolejny zostałam pozytywnie zaskoczona. Ostatnio trafiam na naprawdę świetne dzieła, które chce się polecać innym czytelnikom. 

Okładka ma w sobie coś, co maksymalnie przyciąga i zwraca uwagę. Nie jest może jakoś specjalnie bogata w graficzne ozdobniki, jednak mnie się spodobała. Nigdy wcześniej nie słyszałam o tej autorce, więc nie byłam totalnie przygotowana na to, co kryje się za piękną obwolutą. Becky Chambers została wychowana w rodzinie inżynierów astronautyki i naukowców, także pod względem technicznym, książka powinna być dopracowana jak trzeba. A czy faktycznie tak było? 

Miał załogę, która na nim polegała, statek, który wciąż się rozwijał, i tunele, które będą trwać przez pokolenia. Jemu to wystarczało.
Załoga "Wędrowca", nieco przestarzałego statku kosmicznego, to najbarwniejsza grupa, jaką kiedykolwiek miałam okazję poznać. Są tutaj osoby o różnym pochodzeniu, z różnymi przyzwyczajeniami i zachowaniami. Zajmują się głównie budowaniem tuneli czasoprzestrzennych. Do takiego grona dołącza Melisa Harper. Kobieta nie spodziewa się jakichś specjalnych zadań, sukcesów na polu zawodowym, ale pokład statku stał się po części dla niej jakąś ostoją i ucieczką od przeszłości. Pewnego dnia załoga otrzymuje bojowe zadanie. Będzie to ich najważniejsze dokonanie, oczywiście jeśli zostanie przeprowadzone z sukcesem. Muszą zbudować tunel czasoprzestrzenny, który zaprowadzi ich do odległej planety. Droga daleka, a to nie jedyny problem osobistości z "Wędrowca". Stawką jest spora suma pieniędzy i życie...  Jak w nowym otoczeniu odnajdzie się Melisa? Czy tylko ona skrywa jakieś tajemnice?

Zdziwiłam się i to bardzo, że książkę tak dobrze mi się czytało. Nie ma tutaj jakichś fajerwerków, porywającej akcji, a jednak! Właśnie akcja mogłaby miejscami nieco przyspieszyć. Dla niecierpliwych, tych mniej wytrwałych, Daleka droga... okaże się być nudnym czytadłem. Przecież tak nie jest! Mamy jednak tutaj coś, co trzyma w napięciu aż do ostatniej strony. Głównie to właśnie bohaterowie są prawdziwą ozdobą powieści. Szybko dojdziemy do wniosku, że tak naprawdę, ludzie mają niewiele do powiedzenia we wszechświecie. Są tylko maleńkim ułamkiem, rasą mało znaczącą, niegodną wielkiej uwagi. Sama załoga statku stanowi barwne tło i przegląd dziwnych osobistości. Nie chcę zdradzać wiele, by nie popsuć niespodzianki. Zobaczycie, że Daleka droga... przykuje was do fotela na kilka godzin.   

Wszystko, co tak bardzo pragnęła zdusić, kiedy opuszczała Marsa, starało się wyrwać na powierzchnię, a ona nie wiedziała, czy tym razem będzie umiała z powrotem to stłumić. Musiała jednak to zrobić. Musiała.
Tak jak wspominałam, nie ma tutaj szybkiej akcji, jednak książkę czyta się wyjątkowo dobrze. Narracja prowadzona jest w sposób bardzo ciekawy. Historię poznajemy dzięki bohaterom, którzy po kolei ją opowiadają. Może tracimy w ten sposób więź z poszczególną postacią, ale jednocześnie możemy dokładnie poznać każdy element powieści, rozgryźć wiele tajemnic i rozwiązać mnóstwo zagadek. Na brak wrażeń nikt narzekać nie powinien. Ja jestem usatysfakcjonowana, chociaż nie należę do wielkich fanów s-f. 

 Jeśli lubicie książki tego typu, jeśli macie ochotę poznać niebanalnych bohaterów, a jednocześnie lubicie dzieła z wolniejszą akcją, to Daleka droga do małej, gniewnej planety, będzie idealną propozycją na jesienne dni. Bo kto z nas nie marzył i nie marzy o podróżach w kosmos? Ileż to razy zerkaliśmy w stronę księżyca z nadzieją, że może nasza stopa stanie na jego powierzchni!? Wiemy przecież doskonale, iż sami we wszechświecie nie jesteśmy. Pytanie tylko, czy ktoś chce nas poznać... Miejmy nadzieję, że tak! Oczywiście liczą się tylko pokojowe zamiary :)

OCENA
4 / 5

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Zysk i S-ka

 

poniedziałek, 9 października 2017

Hilda

 
 Tytuł: Hilda
Autor: Nicola Griffith
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 620
Cena okładkowa: 45 zł
Premiera: 14.09.2017

Kiedy tylko dostrzegłam książkę Hilda w zapowiedziach wydawnictwa Zysk i S-ka wiedziałam, że coś takiego musi znaleźć się w mojej biblioteczce. Nie raz i nie dwa przekonałam się, iż wydawane przez to wydawnictwo powieści historyczne, są po prostu genialne! Średniowieczne opowieści to coś, co ja po prostu uwielbiam. Nie ukrywam, że spore grono autorów nie potrafi zaciekawić czytelnika właśnie takim typem dzieł. Niektórym nie udaje się zbudować historii w taki sposób, by zwykły odbiorca dotrwał do końca. A jak możecie zauważyć, często książki historyczne są naprawdę grube.

 Pewnie wstyd się przyznać, ale by niczego nie ukrywać, św. Hildy z Withby przed poznaniem tej książki zupełnie nie kojarzyłam. Postanowiłam więc przed rozpoczęciem lektury, poczytać nieco więcej na temat tej osobistości. No niestety, nie zdobyłam zbyt wielu informacji. W sumie poszłam nawet do miejscowej biblioteki, by wiedzieć o Hildzie wszystko, ale i tam nie zaspokoiłam swojego głodu wiedzy. Dlatego też po książkę Nicoli Griffith sięgałam z niemałym niepokojem. Na szczęście nie przeżyłam rozczarowania!

Główna i tytułowa bohaterka powieści, urodziła się ok. 614 roku w Anglii, jako córka Breguswithy i Hererica. Matka już od samego początku wiedziała, że jej dziecko będzie kimś wyjątkowym. Hilda swą roztropnością i odwagą zadziwiała już od najmłodszych lat. Żyła jednak w trudnych czasach i w trudnym miejscu. Anglia w owym czasie była w stanie przemian. Pojawiła się również nowa religia - chrześcijaństwo, co dodatkowo potęgowało burzliwe nastroje w kraju. W takiej sytuacji i w takich warunkach żyła właśnie Hilda. Stopniowo poznajemy bohaterkę. Obserwujemy jak się rozwija nie tylko ona sama, ale także jej niesamowity dar. Dar do widzenia tego, czego inni nie potrafili dostrzec. 

 Powieść czytało mi się bardzo dobrze. I chociaż należy do opasłych tomisk, szybko uporałam się z całą lekturą w trzy dni - oczywiście z przerwami. Nie sądziłam, że Hilda będzie tak udanym dziełem historycznym. Autorka czaruje słowem, potrafi przyciągnąć uwagę czytelnika, a nie odstraszyć nagromadzeniem faktów, ogromem bohaterów. Ja nie miałam żadnego problemu z odnalezieniem się w fabule. Rozumiałam każde słowo Nicoli Griffith, byłam doinformowana w każdym calu. Ta drobiazgowość autorki niektórych może nudzić, jednak dla mnie to niezbędny zabieg literacki w powieści historycznej. Mogę na maksa wczuć się w klimat książki, poznać dokładnie bohaterów. Jeśli więc liczycie na wartką akcję, to możecie być nieco rozczarowani... 

Autorka pokazuje nam nie tylko samo życie Hildy, ale także skupia się na idealnym zarysowaniu okresu średniowiecza. Jest mnóstwo ciekawostek, faktów historycznych. Myślę, że osoby, które lubią czytać właśnie o tej epoce, będą bardzo zadowoleni. Hilda to oczywiście nie tylko opis samego średniowiecza, ale także opowieść o losach świętej z Withby. Cieszę się bardzo, że mogłam poznać tak niesamowitą osobistość. Hilda zaimponowała mi pod wieloma względami. Była silną, pewną siebie kobietą, jednak nie idealną. Za sprawą odpowiedniej kreacji tejże bohaterki, czytelnik z miejsca staje się jej fanem. Autorka wykonała swoją pracę na szóstkę!

Po Hildzie nie spodziewałam się jakiś większych zachwytów. Ot, zwykły historyczny gniot dla tych bardzo znudzonych. Ależ się myliłam! To fenomenalna opowieść, która zapada w pamięć i siedzi gdzieś w głowie przez długi, długi czas. Autorka potrafi budować napięcie, malować słowem. Czytanie każdej kolejnej strony jest rozkoszą. Aż nie chcę się przerzucać ostatniej kartki - tak fantastyczne książki powinny być dużo, dużo grubsze! 

OCENA
5 / 5

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Zysk i S-ka


czwartek, 5 października 2017

Nie mamy pojęcia, jak działa wszechświat. Naprawdę!


Większość książek popularnonaukowych wytwarza w czytelniku wrażenie, że nauka jest wszechwiedząca, a wiedza o naszym świecie – kompletna. Rzeczywiście – trudno się takiemu wrażeniu oprzeć, i to nawet nie odwołując się do lektury mądrych treści. Wystarczy rozejrzeć się wokół. Przecież nasze osiągnięcia są wspaniałe: mamy komputery, smartfony, samoloty, samochody, znakomicie działa medycyna i wciąż dokonuje postępów, opletliśmy Ziemię siecią telekomunikacyjną, poznaliśmy najmniejsze elementy budowy materii i sięgnęliśmy tam gdzie wzrok nie sięga – zbadaliśmy najodleglejsze dostępne zakątki wszechświata.

Wiemy (prawie) wszystko i czerpiemy z tej wiedzy pełnymi rękami! – tak można by podsumować naszą intelektualną euforię. Problem w tym, że to „prawie” w nawiasie to wierutne kłamstwo! Bo „prawie” to zaledwie 5%, a nie – jak można by się spodziewać – 99%. Okazuje się więc, że tak naprawdę o większości rzeczy we wszechświecie NIE MAMY POJĘCIA!

Poznajcie niesamowitą i wyjątkową książkę Jorge Chama i Daniela Whitesona „Nie mamy pojęcia”. To błyskotliwie napisana i niemniej błyskotliwie zilustrowana opowieść o tym, ile rzeczy w naszym dziwnym (jak się okazuje) wszechświecie wciąż pozostaje dla nas tajemnicą. „Nie mamy pojęcia” zabierze was w niesamowitą podróż po krainie fizyki współczesnej – od mechaniki kwantowej począwszy, na astrofizyce skończywszy. „Nie mamy pojęcia” sprawia, że stajemy zauroczeni w obliczu dwóch faktów: ile wiemy już o wszechświecie i jak wiele o nim jeszcze nie wiemy. „Nie mamy pojęcia” to fascynujący, humorystyczny i wciągający bez reszty raport o stanie naszej niewiedzy, dzięki któremu bezboleśnie – a nawet przy wybuchach gromkiego śmiechu – zaznajamiamy się ze stanem naszej, było nie było, całkiem obszernej wiedzy. To genialna metoda na to, by zapoznać się ze współczesną fizyką – czytając o pytaniach o działanie wszechświata, na które nie potrafimy (jeszcze) odpowiedzieć. I to właśnie dlatego ta książka jest tak wyjątkowa.
A o czym konkretnie w niej przeczytamy? Rzućmy okiem na opis z okładki:

Już za chwilę dowiecie się o wszystkim, czego nie wiemy o naszym dziwnym i tajemniczym wszechświecie!

Wiedza człowieka o otaczającym świecie pełna jest luk. I nie są to luki małe – takie, które można by bez obaw zignorować. Mowa tu raczej o ziejących pustką otchłaniach!

Tak! Aż do tego stopnia nie mamy pojęcia, jak działa wszechświat!
 
Jorge Cham, robotyk i twórca znanej serii pasków komiksowych PHD, oraz Daniel Whiteson, fizyk cząstek elementarnych, połączyli siły, by zbadać stan naszej wiedzy – a raczej ogromnej niewiedzy! – o wszechświecie.

Za pomocą zabawnych rysunków komiksowych, przemawiających do wyobraźni infografik i niezwykle humorystycznych, a przy tym bardzo klarownych wyjaśnień naukowych Jorge i Daniel przedstawiają cały wachlarz zdumiewających pytań, które wciąż wprawiają naukowców w zakłopotanie, i próbują szukać najlepszych możliwych i zgodnych z obecnym stanem wiedzy odpowiedzi.

Ta książka to ilustrowany wstęp do największych nierozwikłanych tajemnic fizyki, ale to nie wszystko; to także pasjonująca lektura, która odczarowuje i wyjaśnia wiele rzeczy, o których bardzo dużo już wiemy: od kwarków i neutrin, przez fale grawitacyjne, aż do wybuchających czarnych dziur. Jorge i Daniel zachęcają, by spojrzeć na wszechświat jak na niezmierzony i niezbadany obszar, który wciąż możemy poznawać. A czynią to, pisząc niezwykle lekko, z ogromnym poczuciem humoru.

*
Wydaje się wam, że nauka zna odpowiedzi na prawie wszystkie pytania? Myślicie, że na obecnym etapie jej rozwoju więcej o wszechświecie wiemy, niż nie wiemy? Nic bardziej mylnego!
Bo na przykład...

- Dlaczego we wszechświecie obowiązuje ograniczenie prędkości?
- Jak to się stało, że nie jesteśmy zbudowani z antymaterii?
- Co (lub kto) atakuje Ziemię strumieniem ultraszybkich cząstek?
- Czym jest ciemna materia i dlaczego uparcie nas ignoruje?

Wygląda więc na to, że wszechświat pełen jest dziwactw, które na pierwszy rzut oka są zupełnie bez sensu. Ale Jorge i Daniel stawiają sprawę inaczej: pokazują, że pytania, na które nie znamy odpowiedzi, mogą być równie intrygujące jak te, które już mamy z głowy. Przeczytajcie ich niezwykle pouczającą i równie zabawną książkę i przekonajcie się, że to, o czym nie mamy pojęcia, jest naprawdę ekscytujące!

*
Jorge Cham jest rysownikiem – twórcą popularnych komiksów PHD (phdcomics.com), a także doktorem robotyki Uniwersytetu Stanforda.
Daniel Whiteson jest profesorem fizyki cząstek elementarnych Uniwersytetu Kalifornijskiego w Irvine oraz członkiem  Amerykańskiego Towarzystwa Fizycznego. Prowadzi badania w Europejskim Ośrodku Badań Jądrowych CERN, wykorzystując Wielki Zderzacz Hadronów (LHC).

Zamów książkę: bit.ly/niemamy
Szukaj więcej informacji w sieci: #NieMamyPojęcia

wtorek, 3 października 2017

Zapanuj nad swoim życiem. Nadchodzi rewolucja w sposobie organizowania czasu.

Jest wiele aplikacji i gotowych terminarzy przeznaczonych do organizowania czasu.  Niestety żaden z gotowych produktów nie jest na tyle elastyczny, uniwersalny i modyfikowalny, aby w pełni dopasować się do Twojego życia. 

Jedynym sposobem znalezienia terminarza idealnie odpowiadającego indywidualnym potrzebom jest stworzenie go samemu od podstaw.

Pomoże Ci w tym metoda BULLET JOURNAL. 

BULLET JOURNAL to analogowy sposób organizowania teraźniejszości i planowania przyszłości. Opiera się na kilku prostych zasadach, dzięki którym szybko stworzysz własny notatnik do zarządzania czasem i swoimi sprawami. A ponieważ dokonasz tego samodzielnie i „od zera”, będzie on całkowicie spersonalizowany. 

Wydawnictwo Insignis przygotowało dwie pozycje książkowe, które wprowadzą cię w zorganizowany świat rewolucyjnego systemu BULLET JOURNAL, integrującego dziennik, organizer i notes.  

Pierwsza z nich to Twój rok z Bullet Bookiem. Jest to poradnik, który nauczy cię, jak stworzyć własny BULLET JOURNAL – zrobisz to, korzystając wyłącznie ze zwykłego zeszytu i podstawowych przyborów do pisania!

Drugi tytuł to Bullet Book. Bądź pięknie zorganizowana – przygotowany przez artystę plastyka gotowy szablon BULLET JOURNALA, który możesz samodzielnie uzupełniać, kolorować i dopasowywać do własnych potrzeb. Jeżeli pragniesz mieć piękny BULLET JOURNAL i niekoniecznie chcesz zaczynać od czystego zeszytu, a do tego lubisz kreatywne wyzwania, ta książka okaże się dla Ciebie idealna.

Zennor Compton. Twój Rok z Bullet Bookiem. Jak dzień po dniu kreatywnie zorganizować sobie życie.

  
Twój rok z Bullet Bookiem to przystępny poradnik, który nauczy cię, jak stworzyć spersonalizowany systemu organizacji Bullet Journal. Znajdziesz tu mnóstwo inspirujących wskazówek i twórcze ćwiczenia na każdy dzień roku, których wykonanie zajmie ci nie więcej niż 365 sekund. 

Po lekturze tej książki, Twój własny bullet book stanie się miejscem na zapisanie codziennych przypominajek i istotnych dat, twoich życiowych aspiracji, marzeń, planów i cennych wspomnień. Właściwie skomponowane listy idealnie dopasowane do twoich potrzeb sprawią, że już nigdy nie zapomnisz o ważnym spotkaniu i nie pominiesz żadnego zadania.

Zacznij od wynotowania swoich tygodniowych i miesięcznych celów, specjalnymi symbolami oznacz ważne i długoterminowe zadania, a potem w cudownie prosty sposób monitoruj swoje postępy. Zorganizuj się efektywnie i kreatywnie dzień po dniu!

Bullet Book. Bądź pięknie zorganizowana.

David Sinden, autor światowego bestsellera The Little Book of Calm Colouring, tym razem stworzył piękną i praktyczną książeczkę, w której możesz zapisywać swoje projekty, cele i codzienne obowiązki, a potem śledzić swoje postępy w ich realizacji. Bullet Book
to połączenie dziennika, organizera i notesu – to twórczy i efektywny system organizacyjny. Zacznij od zapisania w odpowiednim miejscu swoich tygodniowych i miesięcznych celów, specjalnymi symbolami oznacz ważne i długoterminowe zadania, a potem w cudownie prosty sposób monitoruj swoje postępy na przeznaczonych do tego stronach. Bullet Book to miejsce na zapisanie codziennych „przypominajek” i dat ważnych spotkań, ale także twoich życiowych aspiracji, marzeń i nadziei. Ta książka pozwoli ci zachować równowagę między określaniem celów krótko- i długoterminowych, zachęci cię do tworzenia własnych kreatywnych list i podsunie ci mnóstwo inspirujących wskazówek. Dowiesz się, co zrobić, żeby żyć życiem, jakiego pragniesz.





sobota, 30 września 2017

Himalaistki. Opowieść o kobietach, które pokonały każdy szczyt

Znalezione obrazy dla zapytania himalaistki mariusz sepioło 
Tytuł: Himalaistki. Opowieść o kobietach, które pokonały każdy szczyt
Autor: Mariusz Sepioło
Wydawnictwo: Znak
Oprawa: miękka
Liczba stron: 300
Cena okładkowa: 44.90 zł
Premiera: 27.09.2017

Dziś o książce specjalnej. Egzemplarz ten będzie zajmował w mojej biblioteczce zaszczytne, wysokie miejsce. Należało się! Aktualnie dzieło Mariusza Sepioło powędrowało do mojej znajomej, ale gdy tylko do mnie powróci, rozgości się na całego na wysokiej, centralnej półeczce. Wrześniowa nowość od wydawnictwa Znak, nie była przeze mnie specjalnie wyczekiwana. Ot, widziałam Himalaistki w zapowiedziach, wyglądały ciekawie, ale nie napalałam się szczególnie na taką lekturę. Żadna ze mnie fanka literatury faktu, a z czymś takim mamy w tym przypadku do czynienia.

W sumie nie wiem dlaczego zaczęłam czytać Himalaistki... Może tak bardzo brakowało mi normalnych historii o zwykłych ludziach? A może po prostu miałam już wtedy dość wyimaginowanych opowiastek? Fakt faktem jestem zachwycona, że akurat udało mi się przeczytać dzieło pana Mariusza Sepioło. Było warto! Autor książki, Mariusz Sepioło, od lat interesuje się polskim himalaizmem. Dlatego takiej publikacji nie mógł stworzyć ktoś inny. Znakomity reporter, który tworzy m.in. dla Tygodnika Powszechnego, Polityki, Gazety Wyborczej. Himalaistki miały swą premierę 27 września, więc wypatrujcie książki w księgarnianych nowościach.

To dzieło, to prawdziwa skarbnica informacji na temat polskiego himalaizmu. To obraz kilku kobiet, które nie bały się wyzwań, które ochoczo pięły się po ośnieżonych szczytach, często na dole zostawiając rodzinę, przyziemne sprawy. Przywykliśmy i tak jakoś się przyjęło, że zwykle mężczyźni "spacerują" w tak ekstremalnych warunkach. Kobiety? Nie, to przecież dla nich zbyt trudne. Bzdura! To nasze dziewczyny były pierwsze. To właśnie one tworzyły i nadal tworzą legendę himalaizmu. Z pozoru delikatne, a w głębi duszy twarde i nieustępliwe. 

Kiedy schodzą z góry starają się żyć normalnie. Czasem bywa to bardzo trudne. Jak wiadomo, nie wszystkim himalaistkom udało się wrócić. Na wieki pozostały tam, gdzie poszły bez jakiegokolwiek przymusu. Bo do wspinaczki nikt nie musiał ich namawiać. Robią to z własnej woli. Czy przed czymś uciekają? Na to pytanie znajdziecie odpowiedź wewnątrz książki Mariusza Sepioło. Himalaistki, to przepięknie wydana publikacja, pełna barwnych, dosłownie magicznych zdjęć. W środku znajdziecie portrety kilku kobiet, o których może wcześniej nigdy nie słyszeliście. Te osobistości jednak powinniście poznać. Żadne aktorki, piosenkarki, modelki, a zwykłe, mające swą pasję dziewczyny.

Przyznaję się bez bicia, że przed lekturą książki, moja wiedza na temat himalaizmu kobiecego, dotyczyła tylko Wandy Rutkiewicz. Fakt, to ona tworzyła legendę, lecz nie tylko. Warto więc skusić się na bliższe poznanie dzieła Himalaistki, by nadrobić braki, by zdobyć nowe, zaskakujące informacje na temat kobiet, które Himalaje pokochały nad życie. 

OCENA
5 / 5

  Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Znak

 Znalezione obrazy dla zapytania wydawnictwo znak logo

czwartek, 28 września 2017

Miasto świętych i złodziei

Znalezione obrazy dla zapytania miasto świętych i złodziei 
Tytuł: Miasto świętych i złodziei
Autor: Natalie C. Anderson
Wydawnictwo: Initium
Oprawa: miękka
Liczba stron: 512
Cena okładkowa: 44.90 zł
Premiera: 27.09.2017

Oto kolejna pozycja literacka, którą mogłam poznać na kilka dni przed jej premierą. Wielokrotnie wspominałam, ale nadal będę o tym pisała, że czytanie książek przed oficjalnym ich debiutem na rynku wydawniczym, jest dla mnie ogromnym wyróżnieniem i okazją do polecenia albo i też nie, danej powieści znajomym, rodzinie, ale również i wam. Wchodząc do księgarni, czasem pod wpływem emocji, ładnej okładki, kupujemy dany egzemplarz, który potem leżakuje na półce. Warto więc czytać recenzje tych, którzy daną książkę już przeczytali. Oczywiście takie opinie potraktujcie jako delikatne ukierunkowanie, a nie totalny mus ;) 

Powracając do tematu dzisiejszego wpisu, wrześniowa nowość od wydawnictwa Initium, to coś o specjalnym charakterze. Dawno nie czytałam tak poruszającej, ale jakże wciągającej książki, a dokładnie rzecz ujmując, kryminału. Za kryminałami nie przepadam, jednak dla tego dzieła zrobiłam wyjątek. Nazwisko autorki mówiło mi niewiele, a właściwie praktycznie nic, więc poszłam na swego rodzaju spontan. Okładka też zachęciła mnie do lektury, a głównie opis zamieszczony na tylnej części obwoluty. Coś takiego nie mogło się nie udać.  

Zasada numer 2: nie ufaj nikomu. A jeśli już musisz, ufaj w takim stopniu, w jakim ufałabyś bezpańskiemu psu, mając przy sobie świeże mięso.

Tina, bohaterka książki, szybko musiała zrezygnować z beztroskiego dzieciństwa. Jako mała dziewczynka, wspólnie z matką, została zmuszona do ucieczki z Konga do Kenii. Tam matka Tiny znalazła posadę pokojówki u szanowanego, obrzydliwie bogatego biznesmena Rolanda Greyhilla. Niestety facet nie dorobił się takich pieniędzy w sposób uczciwy. Kiedy matka Tiny zostaje znaleziona martwa w domu biznesmena, dziewczyna mówi stanowcze "dość".  Przez cztery lata żyje na ulicy, a także podejmuje pracę jako złodziejka dla miejscowego gangu Goondan. Pewnego dnia dostaje zadanie... Będzie musiała po raz kolejny odwiedzić dom Rolanda, a jednocześnie zyskuje okazję do zemsty. Czy Tina dowie się wreszcie dlaczego jej matka zginęła? 

Dawno nie było u mnie tak, bym w jeden wieczór i poranek dnia następnego, przeczytała cały kryminał. Uwierzcie, żadna ze mnie fanka tego gatunku literackiego. Jeśli decyduje się na lekturę kryminału, to tylko pod wpływem emocji, za namową kogoś. W przypadku Miasta świętych i złodziei, otrzymałam od wydawnictwa wspaniałą niespodziankę w postaci wybitnej lektury. Każda kolejna strona książki, była miodem dla mojej duszy. Z rozkoszą, ogromną przyjemnością i z dosłownie otwartymi ze zdziwienia ustami, pochłaniałam kolejne strony. Nie chciałam, by dzieło tak szybko się kończyło. Miasto świętych i złodziei trzyma w napięciu, aczkolwiek na samym początku nie byłam specjalnie porwana w wir wydarzeń.  

Zasada numer 3: złodzieje nie mają przyjaciół.

Opowieść o młodziutkiej Tinie, była dla mnie bardzo emocjonującą historią. Przyszło jej dorastać, a potem dalej żyć w trudnych warunkach. Szesnastoletnia dziewczyna jednak się nie poddała. Walczyła o lepsze jutro. Za wszelką cenę chce poznać, co tak naprawdę przyczyniło się do śmierci matki i kto zawinił. Tina musiała dojrzeć wcześnie, aczkolwiek w głębi ducha nie straciła nadziei na pomyślne rozwiązanie wszystkich problemów. Od samego początku doświadczona przez los, zadziwiająca uporem i mądrością. To niebanalna osobistość, którą czytelnik pokocha od pierwszych stron. Lubię takich bohaterów. 

Miasto świętych i złodziei, to książka głównie dla młodzieży. Jednak i starsi czytelnicy powinni być usatysfakcjonowani taką lekturą. Nie ma tutaj głupiutkich, naiwnych postaci, wywodów miłosnych. Jest natomiast mnóstwo łez, krew, zabójstwo, nienawiść i ogrom zagadek do rozwiązania. Wielbiciele kryminałów będą pozytywnie zaskoczeni. Jak na debiut Natalie C. Anderson, jest naprawdę świetnie. Czekam z niecierpliwością na kolejne dzieło autorki z nadzieją, że będzie równie wspaniałe. 

OCENA
5 / 5

Za egzemplarz dziękuję agencji AiM Media