niedziela, 19 kwietnia 2015

Cuda św. Urszuli Ledóchowskiej.


Autor: Małgorzata Krupecka USJK
Wydawnictwo: Promic
http://wydawnictwo.pl
Oprawa: miękka
Liczba stron: 424
Cena okładkowa: 28.90 zł
Ta książka wymaga specjalnego traktowania. Tym razem, lepiej nie czytać zachłannie, ale stopniowo rozkoszować się każdym słowem. Zawartość dzieła, wywarła na mnie ogromne wrażenie. Nie raz popłynęła po policzku łza, czasem nieśmiały, zbłąkany uśmiech, rozświetlił mą twarz. Jestem święcie przekonana, że do książki Małgorzaty Krupeckiej, będę powracać często. Ostatnie wydarzenia w moim życiu, były smutne i związane z odejściem bliskiej osoby. Zadawałam sobie wtedy pytanie dlaczego to się stało, dlaczego Bóg zabrał do siebie drogiego mi człowieka. Oczekiwałam cudu, ale po pewnym czasie zrozumiałam, że tak miało być. Książka, którą dziś chciałam wam zaprezentować, zawiera aż 400 świadectw ludzi. Dzięki nim doszłam do wniosku, iż cuda faktycznie się zdarzają, ale to Bóg decyduje w czyim przypadku taka łaska ma mieć miejsce. Trzeba prosić o wstawiennictwo Świętych, o których zbyt mało wiemy, pamiętamy. Może warto zwrócić się o tak wspaniały dar do św. Urszuli Ledóchowskiej? 

Chciałabym być podobnie radosną osobą, jaką była św. Urszula Ledóchowska. Urodzona w Austrii, w roku 1865 jako drugie z siedmiorga dzieci Antoniego Ledóchowskiego oraz Józefiny Salis-Zizers. Gdy osiągnęła wiek oznaczający pełnoletność, powróciła do Polski. Trzy lata później wstąpiła do krakowskiego klasztoru  i otrzymała imię Maria Urszula od Jezusa. Urszula Ledóchowska pracowała jako nauczycielka w naszym kraju, ale i także za granicami Polski. Zmarła 29 maja 1939 roku. Błogosławiona została 20 czerwca 1983 roku, a ogłoszona świętą 18 maja 2003 roku w Rzymie. Św. Urszula Ledóchowska, jest założycielką Zgromadzenia Sióstr Urszulanek Serca Jezusa Konającego. Aż do końca swych dni, na twarzy św. Urszuli, gościł szczery, pełen ciepła uśmiech. Tak bardzo brakuje mi w dzisiejszych czasach podobnych ludzi...

Jak wspomniałam, w książce znajdziemy ponad 400 świadectw ludzi, które przekonują tych jeszcze niezbyt wierzących, że pośrednictwo św. Urszuli, jest naprawdę skuteczne. Wszystko zostało ułożone chronologicznie, podzielone na rozdziały i pisane wyrazistą czcionką. Czytanie książki nie sprawi problemów osobom starszym, także pod względem technicznym, książkę dopracowano z najwyższą starannością. 
Wszystkie świadectwa przeczytałam z wypiekami na twarzy, chusteczką w dłoni, ale i rosnącą nadzieją w sercu. Wszak musimy być wytrwali, wierzyć i nie poddawać się przy najmniejszym niepowodzeniu. Nie chcę wam tutaj przedstawiać wybranych ludzkich historii, ponieważ przy lekturze, sami odnajdziecie te wszystkie niesamowite zdarzenia, które wprawiają w osłupienie naukowców i cały sztab ludzi uczonych. Cóż, pewnych rzeczy nie da się przełożyć na język naukowy, jednak ludzie uparcie trwają przy swojej racji. 

Wszystkie historie są według mnie warte poznania i rozmyślenia nad ich sensem. To znakomity dowód na to, że Święci chcą nam pomóc, chociaż my nie zawsze próbujemy im zaufać. Boimy się porażki, wyśmiania, ale nie zdajemy sobie sprawy ze stopniowego oddalania się od Boga. Książkę polecam wierzącym, ale i tym, dla których Kościół jest zupełnie odległy, często przegrywający z rozrywkami typu telewizja, zakupy, internet. Trudno uwierzyć w coś, co wydaje się być zupełnie pozbawione cienia realności. Jednak świadectwa pozwalają zmienić swój sposób patrzenia. Dlatego książkę Krupeckiej uznaję za bardzo wartościową i obowiązkową w każdej domowej biblioteczce. 

OCENA
5 / 5

Ród (przedpremierowo).


Tytuł: Ród
Cykl / Seria: Wiedźmy z Savannah (t.1)
Autor: J.D. Horn
Wydawnictwo: Feeria Young
Oprawa: miękka
Liczba stron: 336
Cena okładkowa: 34.90 zł
Premiera: 22.04.2015
Oto kwietniowa nowość wydawnictwa Feeria Young, na którą czekałam z wielką niecierpliwością. Uwielbiam książki o czarownicach, magii i innych fantastycznych zwrotach akcji. Niby powinnam sięgać po coś poważniejszego, bo lata nastoletnie mam za sobą, niemniej jednak od czasu do czasu, warto poczytać coś typowo młodzieżowego, lekkiego, ale nie ogłupiającego. Z książkami dla nastolatek, w dzisiejszych czasach bywa różnie. Część powieści dla młodego pokolenia, tworzona jest z zupełną bezmyślnością, traktując tę grupę odbiorców, jako istoty ludzkie pozbawione rozumu. Wiecie co mi chodzi po głowie prawda? Dlatego też byłam bardzo ciekawa, w jaki sposób sprawę rozwiąże J.D. Horn. Czy potraktuje nastolatków przedmiotowo? Czy zaserwuje im fantastyczną, pełną tajemniczości historię z wyrazistą bohaterką na czele? 

Przenieśmy się do słonecznego, urokliwego miasteczka Savannah w Georgii. Mercy Taylor zajmuje się tam oprowadzaniem wycieczek, opowiada gościom wiele legend, ale też często nagina rzeczywistość. Dobrze się przy tym bawi, jednak jednocześnie swym zachowaniem, wzbudza dodatkową niechęć u ciotki Ginny. Mercy ma siostrę bliźniaczkę, prawdziwą ulubienicę cioteczki. Naszej bohaterce życia nie ułatwia brak magicznych mocy. Tak, Ród Taylor'ów od wielu lat sprawuje opiekę nad magią. Po ciotce Ginny, władzę powinna przejąć Maisie, jednak jakoś nie pali się do tak odpowiedzialnego zajęcia. Pewnego dnia, w niewyjaśnionych okolicznościach, ginie Ginny. Nikt nie wie co się stało, ani kto stoi za śmiercią starszej kobiety. Wiadomo tylko, że ciotka za życia nie była zbyt lubiana, więc wrogów miała sporo. Pozostaje jeszcze kwestia dziedzictwa... Wybranką zostaje Mer, ale czy jej siostrze faktycznie nie zależy na objęciu tak zaszczytnej posady? Jakie znaczenie w życiu obydwóch dziewczyn, będzie miał narzeczony Maisie, wodzący wzrokiem za Mercy? Zapowiada się niezłe zamieszanie, ale i walka na śmierć i życie.

O książce "Ród" mogłabym opowiadać godzinami i zapełniać niezliczone ilości kartek, osobistymi wrażeniami. Kompletnie nie spodziewałam się aż tak dobrego dzieła. Autor wykonał kawał dobrej roboty i chwała mu za to. Powieść obfituje w fantastyczne zwroty akcji, wszystko zostało okraszone zdrową dawką magii tak, byśmy całkowicie nie utonęli w tym wyimaginowanym światku. Czytelnik odnajdzie w powieści również elementy dobrego thrillera, także na nudę chyba nikt nie powinien narzekać. Sam wątek poszukiwań przyczyny zniknięcia ciotki, zapewnia czysto kryminalne doznania. "Ród" czyta się z wypiekami na twarzy, z takim samym zapałem, bez cienia znudzenia. Ma się natychmiastową ochotę na więcej, więc pewnie domyślacie się, że na jednym rozdziale przestać nie sposób :)

Cała akcja, chociaż z magicznymi dodatkami, nie dotyka problemów błahych, nie przedstawia prawdziwych herosów czy wyidealizowane istoty posiadające niewyobrażalne moce. Główna bohaterka, to nie głupiutka, naiwna gąska, ale silna, stanowcza, lekko zwariowana osoba. Mercy Taylor, ta zawsze gorsza, żyjąca w cieniu siostry, popełniająca pomyłki jak każdy z nas, radzi sobie w miarę swych możliwości. Maisie szczerze znienawidziłam, chciałabym by siostra bliźniaczka Mer, rozpłynęła się w nicości i nie pojawiała się więcej w mych myślach. Cóż, chęci swoją drogą... Peter, ten słodziutki, mega uroczy chłopak, chociaż grzeczny, wzbudził mą sympatię, z zapałem mu kibicowałam :) Być może w kolejnych tomach tego bohatera będzie nieco więcej - na to liczę!

Książkę polecam fanom fantastyki w różnym wieku. Nie ważne czy dopiero zaczynacie swą przygodę z tematyką, do tej pory nie czytaliście podobnych dzieł, macie więcej niż naście lat. "Ród" jest powieścią dla wszystkich, którzy chcą oderwać się od codziennych problemów i przeżyć coś niesamowitego. Jednocześnie wolą nie pochłaniać kolejnego, banalnego czytadła, ale od czasu do czasu poznać inną, bardzo ciekawą historię. J.D. Horn, ruszył z sagą w dosyć ostrym tempie, mam nadzieję, że kolejne części będą równie wciągające. Czekam cierpliwie na tom drugi, a was zachęcam do sięgnięcia po kwietniową premierę wydawnictwa Feeria Young. Trzeba przyznać, że okładka prezentuje się tajemniczo, więc nie przegapicie książki na półce w księgarni.

OCENA
5 / 5

piątek, 17 kwietnia 2015

Zielony zakątek.


Autor: Debbie Macomber
Wydawnictwo: Mira (Harlequin)
Oprawa: miękka
Liczba stron: 464
Cena okładkowa: 36.99 zł
Premiera: 08.04.2015
Sporo czasu minęło od momentu, gdy czytałam coś z twórczości Debbie Macomber. Okazja do poznania nowości tejże autorki, nadarzyła się w ubiegłym tygodniu. Muszę przyznać, że nie wszystkie książki Macomber, przypadły mi do gustu. Jedne są naprawdę fantastyczne, ale trafiają się i takie, które potrafią znudzić nawet najbardziej wytrzymałych czytelników. Zrozumiecie więc moje obawy, co do jakości dzieła "Zielony zakątek". Trzeba zwrócić uwagę na przepiękną, typowo kobiecą okładkę. Maksymalnie zachęciła mnie do lektury, tak samo jak informacja na tylnej części obwoluty. Historie zaprezentowane w książce, wydawały się być bardzo ciekawe i pełne tajemnic. Czy moje przeczucia okazały się w stu procentach trafne? 

Malownicze miasteczko Cedar Cove albo inaczej Zatoka Cedrów, to dla postronnego obserwatora oaza spokoju, ciszy. Całość dopełnia malowniczość terenów i przeróżni pod względem charakteru mieszkańcy. My poznajemy ich w książce sporo. Kto wybija się na pierwszy plan i tworzy niezapomnianą historię? Myślę o trzech osobistościach...
Mary Jo, musi stoczyć walkę z ojcem swej małej córeczki. Mężczyzna wcześniej niechętnie odnosił się do potomka, ale teraz postanowił przyznać się do ojcostwa. Kobieta jest oczywiście niezadowolona, gdyż starała się zapomnieć o byłym i na nowo ułożyć sobie życie. Niestety na jakiś czas trzeba zrezygnować ze spokoju. Czy wywalczy szczęście dla siebie i małej? Nie mniej kłopotów ma na swej głowie brat Mary Jo, Linc. Świeżo upieczony mąż, powinien cieszyć się żoną i odgonić na bok problemy. Znajdzie się jednak ktoś, kto potrafi zburzyć idyllę. Zazdrość często przesłania niektórym świat... Trzecią bardzo interesującą osobę, poznajemy w równie trudnej sytuacji. Rachel Peyton spodziewa się dziecka i czeka na odpowiedni moment, by poinformować o swym stanie ukochanego męża. Wszystko wydaje się toczyć w należytym porządku, ale kobieta musi przekonać do siebie pasierbicę. Gdzie tkwi problem? Dziewczyna kompletnie nie toleruje Rachel...

Zarysowałam wam tylko namiastkę ciekawych bohaterów, którzy według mnie, podnoszą jakość dzieła. Oczywiście, będziecie mieli możliwość spotkania z pozostałymi mieszkańcami Zatoki Cedrów, więc sami zdecydujecie, kto zasługuje na miano ulubieńca.
Książka sprawdzi się jako element relaksujący po ciężkim, pełnym wrażeń dniu. Idealna na leniwe popołudnie przy kawce, smakuje niczym najpyszniejsze ciasto, konsumowane kawałeczek po kawałku. Dzieło czyta się szybko i przyjemnie. Kto zna styl Debbie Macomber, ten wie, że autorka posługuje się prostym, lekkim językiem. "Zielony zakątek", uznaję za powieść udaną, mogącą zainteresować kobiety w różnym wieku. Nie lubię książek z mocnym, wyrazistym wątkiem miłosnym, a tutaj nie ma "tego" aż tak wiele, by przesłaniało całą istotę powieści.

Książka obfituje w zaskakujące zwroty akcji, chociaż czasami wszystko toczy się dosyć powoli i bez wybuchów. Ważne, że opisuje zwyczajnych ludzi, ich codzienne, aktualne w dzisiejszych czasach problemy. Żaden z bohaterów, nie zostaje wyidealizowany, każdy ma wady i zalety, popełnia błędy, płacze i cieszy się z małych sukcesów. Dlatego tak łatwo utożsamić się z którymś z nich.
"Zielony zakątek", to kolejny tom opowiadający o mieszkańcach Cedar Cove, niemniej jednak bez znajomości wcześniejszych części, spokojnie odnajdziecie się w fabule. Jeśli macie ochotę na przyjemną obyczajówkę, gorąco polecam wam nową powieść Debbie Macomber.

OCENA
5 / 5

czwartek, 16 kwietnia 2015

Odlotowy ogród.


Autor: Dominik Strzelec
Wydawnictwo: Znak Literanova
Oprawa: miękka
Liczba stron: 200 
Cena okładkowa: 39.90 zł
Premiera: 08.04.2015
Kocham rośliny. Wielką radością jest dla mnie ich obserwacja, troskliwa opieka, która faktycznie przynosi efekty. Program "Odlotowy ogród" oglądam namiętnie, z uwagą notuję co ciekawsze wskazówki mogące mi się przydać. Nie potrafiłam, więc zrezygnować z możliwości poznania książki Pana Dominika Strzelca. Sam autor, to według mnie mega pozytywna osoba, z wielką wyobraźnią i taką radością w stosunku do otaczającego świata. Ten człowiek kocha to co robi, ma o roślinach naprawdę bogatą wiedzę, którą chce się z nami podzielić.

Zacznę może od omówienia technicznej strony książki "Odlotowy ogród". Czytelnik, zapalony miłośnik roślinek, a także totalny amator, odnajdzie w książce masę porad. Wszystko zostało okraszone barwnymi,wyrazistymi zdjęciami. Wskazówki warte zapamiętania, te najważniejsze zasady, odpowiednio wyróżniono, zaznaczono. Wielkim plusem książki, jest dla mnie dodatek w postaci przykładów błędów popełnianych przez innych "ogrodników". Wiem przynajmniej czego powinnam unikać, jakich wtop nie powielać. 
Autor posługuje się językiem prostym, pozbawionym naukowego tonu. Stopniowo, z przyjemnością zagłębiamy tajniki idealnego ogrodu czy balkonu wypełnionego zachwycającą zielenią. Z książki dowiemy się między innymi, w jaki sposób przycinać drzewa i krzewy, jak uporać się z paskudnymi szkodnikami. Wypełnić zacieniony ogród odpowiednimi kwiatami, krzewami? Żaden kłopot! Dzieło Pana Dominika pomoże stworzyć oazę spokoju, idealnie miejsce do błogiego lenistwa, nawet na trzech metrach kwadratowych!

Do książki "Odlotowy ogród" zaglądam bardzo często, wyszukuję porad, wskazówek potrzebnych w danym momencie. Z radością powitałam przejrzysty kalendarz ogrodnika, bez którego błądzę i nie wiem, czego roślina ode mnie oczekuje. Dzieło Pana Dominika, zaskoczyło mnie mnogością przeróżnych informacji, aktualnych zarówno w przypadku osób posiadających wielki ogrody, ale i maleńkie balkony czy tarasy. Nikt nie zabroni nam przecież hodować, na ciasnym balkonie w środku miasta, upojnie pachnących kwiatów albo pysznych i zdrowych warzyw. Z książką "Odlotowy ogród" wszystko wydaje się być łatwiejsze do ogarnięcia.
Panie Dominiku, dziękuję za tak fantastyczne dzieło!

OCENA
5 / 5

wtorek, 14 kwietnia 2015

Malownicze. Tajemnica bzów (przedpremierowo)


Cykl / Seria: Malownicze (t.3)
Autor: Magdalena Kordel
Wydawnictwo: Znak Literanova
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 400
Premiera: 07.05.2015
Do premiery najnowszej książki Magdaleny Kordel, pozostało jeszcze nieco czasu. Ja jednak miałam możliwość poznać powieść przedpremierowo, więc by was nieco zachęcić do sięgnięcia po niniejsze dzieło, już dziś przybiegam z recenzją. "Tajemnica bzów", to trzeci tom serii "Malownicze". Przeczytałam wcześniejsze części, także rozeznanie w temacie jakieś tam mam, ale wy spokojnie, w późniejszym czasie, dacie radę nadrobić zaległości. Książka stanowi pewną odrębną całość, niby dobrze jest znać to, co było wcześniej, ale nikt was za taki brak wiedzy nie zbije :) Przepiękna okładka zwiastuje, że coś specjalnego czeka na nas po jej odchyleniu. Pierwsza strona ... a ja przepadam, godziny uciekają. Książka magnetyzuje, bo autorka posiada dar, ale o tym za chwil parę. 

Po raz kolejny przybywamy do urokliwej miejscowości o nazwie Malownicze. Tam czas jakby się zatrzymał, klimat potrafi oczarować niejednego marudera. Jednak i w tym zakątku świata, ludzie mają swe problemy, tajemnice i mnóstwo niezałatwionych spraw. Ciche miasteczko w Sudetach, nie zwalnia nikogo z trosk i zmartwień. Poznać tam możemy między innymi panią Leontynę, która prowadzi sklep ze starociami. Kobieta lata młodości ma dawno za sobą, pozostały jednak wspomnienia i pierścionek na palcu. Ten niewielki element biżuterii, odgrywa bardzo ważną rolę w życiu Leontyny. Niestety ostatnio coś lubi się gubić i widocznie chce opuścić swą dotychczasową właścicielkę. Może to czas by znalazł nową opiekunkę? 
Natłok myśli i ogrom wspomnień powracających z przeszłości, skłaniają panią Leontynę do zwierzeń. Starsza kobieta zwykle niechętnie wywnętrza się przed kimś, ale dla nowej mieszkanki Malowniczego, robi wyjątek. Madeleine (Magda), wzbudza zaufanie Leontyny do tego stopnia, że ta opowiada jej o swym dzieciństwie i młodości. Dla Magdy, to wielka lekcja życia i historii. Czegoś takiego nie pozna przecież w książkach! Pomiędzy poszczególnymi wątkami opowieści, pojawia się pierścionek. Magda wyraźnie jest zainteresowana losem biżuterii, lecz nie chce dopytywać o więcej. Wszystko ma przecież swój czas. Pewnego razu, Leontyna wyjeżdża na kilka dni do Wrocławia, natomiast Magda będzie musiała wykonać inne, ważne zadanie. Oto w okolicy pojawia się straszy, bardzo tajemniczy mężczyzna, który chce się przekonać, czy prowadząca sklep ze starociami starsza pani, jest tą o której myśli od lat. 
Jak widzicie wszystko troszkę się komplikuje, ale trzeba mieć nadzieję, że ostatnie strony, przyniosą nam zupełne rozwiązanie wszystkich tajemnic.

Po raz kolejny, zachwyciłam się powieścią Magdaleny Kordel. Lubię obyczajówki, ale też nie takie wypełnione lukrem, samym wątkiem miłosnym i wyidealizowanymi bohaterami. Tutaj wszystko jest prawdziwe, normalne, całkowicie naturalne. Opowieści Leontyny, przeniosły mnie do czasów o których czytałam sporo, jednak wiem o nich jeszcze niewiele. Lwów, Warszawa, Kraków z roku 1914, zostały nakreślone przez autorkę z odpowiednim smakiem, plastycznie i barwnie. Mam wrażenie, że samodzielnie, tak realnie, odwiedzam te miasta, spotykam ludzi, którzy żyli w owych czasach. 
Potem szybko powracam do teraźniejszości, do przemiłej Magdy, z którą spotkałabym się twarzą w twarz. Magdę podziwiam, od razu ją polubiłam, bo takiej kobiety jak ona, po prostu nie można nie darzyć sympatią. Jest jeszcze tajemniczy mężczyzna, potrafiący nieźle namieszać w całej fabule. O to właśnie chodzi! My chcemy być zaskakiwani, a nie katowani kolejnym ckliwym romansidłem dla znudzonych gospodyń domowych.

Książka porusza również problemy niezwykle istotne. Małżeństwa z rozsądku, zwykle pozbawione głębszych miłości, młodzieńcze, nieśmiałe zauroczenie, kobiety, które nie miały wiele do powiedzenia, które musiały być posłuszne mężowi. Opis życia w wojnę, wywarł na mnie ogromne wrażenie. Trudno mówić o tych czasach, wielu twórców woli milczeć na ten temat. Brak żywności, troska o życie najbliższych i oczywiście swoje - to codzienność podczas wojny. 

W powieści odnajdziemy takie niesamowite ciepło, poczujemy wewnętrzną radość, będziemy podróżować nie ruszając się z fotela. Magdalena Kordel potrafi zaczarować czytelnika do tego stopnia, że człowiek zupełnie traci poczucie czasu. Pochłania zachłannie strony i żałuję, że dana historia już została zakończona. Wspólnie z bohaterami przeżywa ich dylematy, cieszy się z sukcesów. W "Tajemnicy bzów" nie zabrakło i momentów, podczas których lepiej mieć przy sobie chusteczkę. Zręczne przeplatanie przeszłości z teraźniejszością, zasługuję na pochwałę dla autorki i wzór do naśladowania dla innych twórców. 
Książka jest magiczna i sami musicie się o tym przekonać! 

OCENA
5 / 5 

Spotkania Głuchowski, Kozak, Szmidt


Robert J.Szmidt - Wrocław - 23 kwietnia

Dmitrij Głuchowski - Warszawa - 24 kwietnia 

Magda Kozak - Wrocław - 29 kwietnia

Robert J. Szmidt - Warszawa - 29 kwietnia

niedziela, 12 kwietnia 2015

Siostra mojej siostry.


Autor: Izabella Frączyk
Książkę otrzymałam dzięki uprzejmości Księgarni Matras
Oprawa: miękka
Liczba stron: 352
Cena okładkowa: 32 zł
Premiera: 12.03.2015
Książki Izabelli Frączyk znam i lubię. Nie są to moje ukochane dzieła, ale od czasu do czasu warto sięgnąć po dobrą obyczajówkę. Nie zawsze ma się też ochotę na coś bardziej poważnego, wstrząsającego czy wywołującego strumienie łez. Książki Frączyk mają swój klimat, który już od pierwszej strony daje czytelnikowi masę pozytywnych wrażeń. Ucieszyłam się więc z możliwości poznania świeżutkiego dzieła rodzimej pisarki, bo już okładka sprawiła, że na mej twarzy zakwitł szeroki uśmiech. Niby widzimy tylko rozmarzoną, ładną dziewczynę, ale gdzieś tkwi cała tajemniczość i element zachęcający do natychmiastowego zagłębienia się w lekturze. Pewnie kobieta z okładki to Hanka... Kim ona jest?

Hanka mieszka w maleńkiej, bieszczadzkiej wiosce. Z dala od gwaru, szumu komunikacji miejskiej, nie posiada nawet telewizora. Dziewczynie nie w głowie rozrywki i śledzenie tego, co jest aktualnie na topie. Ma problemy finansowe, musi utrzymać dom, który pozostał jej po śmierci mamy. Pomysł na rozkręcenie własnego biznesu może i był dobry, ale jak pech to pech... Hanka dwoi się i troi, by jakoś dawać sobie radę, jednak rzeczywistość obchodzi się z nią nadzwyczaj brutalnie. Pewnego dnia, w życiu naszej bohaterki, pojawia się Kaja. Kaja, to kobieta ze szklanego ekranu, popularna prezenterka i ... przyrodnia siostra Hanki! Tego się nie spodziewaliście. Kaja proponuje Hance pewien układ. Mieszkająca w wiosce dziewczyna, powinna przeprowadzić się do Warszawy. Tam miałaby rozpocząć pracę, a i kąt nad głową nie byłby większym kłopotem. Wtedy Hanka uzbierałaby trochę grosza - potrzebnego jak diabli. Jednak czy Kaja stara się pomóc tylko ze względów siostrzanych czy może ma w tym ukryte tajemnicze cele? Zobaczymy!

Książka "Siostra mojej siostry", to idealne czytadło na leniwy wieczór przy herbatce albo w ramach relaksu po ciężkim dniu. Pełno tutaj momentów, które wpływają znakomicie na nasze samopoczucie. Perypetie Hanki, jej częste gapiostwo i umiejętność przyciągania kłopotów, wywołują uśmiech na twarzy czytelnika. Książkę chce się czytać, poznawać. Na nudę nie narzekałam, chociaż początek powieści do wartkich nie należy. Jednak dalej wszystko się rozkręca, nabieramy tempa do tego stopnia, że koniec wywoła raczej uczucie żalu z szybkiego pochłonięcia tak przyjemnej opowieści.

Do czego mogę się przyczepić? Ano już wam wyjaśniam. Bohaterowie stworzeni przez Izabellę Frączyk, są albo kompletnie zepsuci albo wyidealizowani bezgranicznie. Tą dobrą duszyczką jest oczywiście Hanka. Kobieta walcząca z niepowodzeniami, pokusami dzisiejszego świata. Chociaż wielkie miasto przyciąga różnorakimi rozrywkami, celebryckie życie burzy krew niejednej dziewczyny, Hanka pozostaje obojętna na takie pokusy i dzielnie wykonuje to, co do niej należy. Miejscami zaskakiwała mnie swą naiwnością, nieodpowiednią dla ludzi w jej wieku, ale na szczęście tych momentów było naprawdę niewiele. Kaja stanowi zupełne przeciwieństwo siostry. Szalona, nie bojąca się wyzwań prezenterka, pozwala Hance obserwować swój świat.
Czym byłaby obyczajówka bez wątku miłosnego? "Siostra mojej siostry", nie jest przepełniona romantycznymi uniesieniami, dokładnymi opisami podbojów Hanki. Wątek uczuciowy został idealnie zarysowany i umieszczony w powieści tak, by nie dominował albo przeszkadzał.

Książka przypadnie do gustu tym, którzy lubią obyczajówki z realnymi problemami, normalnymi bohaterami i akcją, osadzoną w naszym kraju. Jeśli znacie twórczość Izabelli Frączyk, nie przeżyjecie rozczarowania, a miło zaskoczycie się marcową nowością tego roku. Powieść przeniesie was w świat Hanki, kobiety otrzymującej wielki dar od losu. Autorce należą się duże brawa za stworzenie ciekawej, porywającej historii, ale za ten podział bohaterów, odejmuję jedną notę z oceny głównej. Mam nadzieję, że nie będzie to dla was powodem do zrezygnowania z książki. Możecie dużo stracić.

OCENA
4 / 5