niedziela, 22 marca 2015

Talon.


Tytuł: Talon
Cykl/Seria: Talon (t.1)
Autor: Julie Kagawa
Wydawnictwo: Mira (Harlequin)
Oprawa: miękka
Liczba stron: 416
Cena okładkowa: 36.99 zł
Premiera: 18.03.2015
Wyobrażaliście sobie, co by było gdyby, pomiędzy zwykłymi ludźmi żyły sobie bajkowe istoty. Dziwadła, ale pod postacią człowieka, tak aby nie wyróżniały się zbytnio w tłumie i nie budziły zbędnego zamieszania. Myślę, że byłoby to ciekawe doświadczenie dla naszego społeczeństwa:) Ok, odejdźmy od marzeń i skupmy się na głównym punkcie recenzji. Tematem dzisiejszego wpisu, jest nowość wydawnictwa Mira. Coś dla lubiących książki fantasy, ale znów nie takie, przepełnione tylko i wyłącznie machaniem różdżkami lub rzucaniem uroków. "Talon" otwiera cykl pod tą samą nazwą, stworzony przez nieznaną mi bliżej autorkę. Na kartach powieści, poznacie znane baśniowe stwory - smoki. Czy twórczyni wprowadziła jakąkolwiek świeżość do tak oklepanego tematu?

Ember i Dante Hill są bliźniakami. I nie byłoby w tym nic dziwnego czy nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że są oni smokami. Intensywnie szkoleni, należą do prężnie rozwijającej się organizacji - Talonu. Młodzi oczywiście dosyć niechętnie podchodzą do nauki, ale są cierpliwi. Tylko Ember stanowi nie lada kłopot, bo nie potrafi usiedzieć w miejscu :) Po szkoleniu na pustyni, rodzeństwo zostaje wysłane do Kalifornii. Naturalnie przybierają ludzką postać, a ich zadaniem będzie nauka życia pomiędzy człowiekiem. Już po przybyciu na miejsce, głównie Ember jest zachwycona nową rzeczywistością. Znajomi, dobre jedzenie, masa atrakcji czekająca na odkrycie - wymarzone wakacje od paskudnej nauki. Dante z odrobiną niepewności podchodzi do całej sytuacji, nie postępuje zbyt pochopnie i bardzo dobrze!
Od dawna, na smoki, ostrzy sobie zęby Zakon Świętego Jerzego. Ich zadanie jest bardzo proste - zniszczyć ziejący ogniem gatunek, a jednocześnie zlikwidować dobrze prosperującą organizację. Zakon wysyła więc zaufanych członków do Kalifornii, by odnaleźli smoka oddelegowanego przez Talon na przeszpiegi. Garret i jego towarzysz Tristan, należący do Zakonu, wiedzą tylko, że smok przybrał postać człowieka, a dokładnie kobiety. Teraz pozostaje ją odnaleźć i zlikwidować niczym zwykły chwast. Nad Ember Hill, zbierają się czarne chmury...

Sporo książek fantasy przeczytałam, wiele dziwnych postaci miałam okazję poznać, ale smoki przybierające ludzką postać, to coś ciekawego i z pewnością zaskakującego. Wprawdzie dziwadła ziejące ogniem nowością w literaturze nie są, ale Kagawa przemyślała sprawę tak, że żaden czytelnik nie będzie miał okazji ziewnąć sobie z nudów od czasu do czasu. Atrakcyjnie zaprezentowano również wielką organizację. Regulamin Talonu jednym przypada do gustu, inni wolą szalone życie, dalekie od posłuszeństwa. Ember zaliczam właśnie do grupy krnąbrnych uczennic, które nade wszystko wolą dobrą zabawę i minimum nauki. Zupełną przeciwnością dziewczyny, jest jej brat bliźniak. Dante bezgranicznie ufa Talonowi, wypełnia nakazy szefostwa, postępuje z rozwagą, chociaż od czasu do czasu, ma też chwile słabości.

Historia zaprezentowana przez autorkę, miejscami była przewidywalna, a Ember zachowywała się niczym rozkapryszony, kompletnie niemyślący dzieciak. Jednak te małe defekty, są niczym w porównaniu do całego wymiaru opowieści. Szczerze kibicowałam bohaterom, zagubionym w naszym ludzkim świecie, odciętych od możliwości postraszenia przeciwnika strumieniem ognia. Oni walczą o przeżycie, taryfa ulgowa nawet nie wchodzi w grę! To dopiero początek historii, więc już boję się co zastanę w kolejnych tomach. Pewnie nie będę mogła odłożyć książki na półkę po przeczytaniu tylko kilku stron ;)
Akcja powieści, na początku toczy się powolutku, niespiesznie. Mamy wrażenie, że autorka najpierw zapoznaje nas z całą sytuacją, by rozwinąć skrzydła gdzieś w połowie dzieła. Wtedy gnamy do przodu niczym pasażerowie górskiej kolejki. Poznajemy masę ciekawych, wyrazistych postaci, pasujących do klimatu powieści. Część z nich nie będzie nam łatwo sklasyfikować jako całkowicie dobrych lub całkowicie złych. Nad osądem należy się dobrze zastanowić! Być może, co do niektórych osobistości zapałamy sympatią w najbardziej nieoczekiwanym momencie, a innych znienawidzimy do głębi. Szczerze powiedziawszy, ja znalazłam swych ulubieńców, z którymi z wielką przyjemnością spotkałabym się w realu ;)

Książka posiada zapierającą dech w piersiach okładkę. Nie mogłabym jej przegapić na półce w księgarni czy bibliotece. Wprawdzie nie upstrzona setką barw, ma w sobie to coś, co maksymalnie przyciąga wzrok i krzyczy: Weź mnie do ręki, poznaj moje wnętrze! Jeśli podobnie będą wyglądały kolejne tomy, "Talon" stanie się moją ulubioną, książkową serią. Oczywiście jestem bardzo ciekawa, jak potoczą się dalsze losy Ember. Dziewczyna nie da sobie wejść na głowę, nie cofnie się tak szybko przed wynikłymi kłopotami. Zniesie wiele, chociaż niczego nie powinniśmy być pewni...

OCENA
5 / 5 

piątek, 20 marca 2015

Lichotek i Dragodon (przedpremierowo).


Tytuł: Lichotek i Dragodon
Cykl/ Seria: Lichotek Stubbs (t.2)
Autor: Ian Ogilvy
Wydawnictwo: Literackie
Oprawa: miękka
Premiera: 09.04.2015
Drugi tom przygód chłopca o imieniu Lichotek, miałam okazję poznać jeszcze przed premierą wydawnictwa Literackiego. Do dziewiątego kwietnia pozostało sporo czasu, więc mam nadzieję, że uda mi się was odpowiednio namówić na zakup takiej lektury. Jeśli czytaliście tom pierwszy, byliście nim zachwyceni, sięgnięcie po część drugą. Jednak w momencie gdy początek historii nie jest wam znany, nie martwcie się na zapas, bo zaległości można nadrobić. Druga część naturalnie nawiązuje do pierwszej, ale też stanowi osobną historię i opiewa inne przygody małego Lichotka. Lubicie filmy Burtona i cykl książkowy stworzony przez Snicketa "Seria Niefortunnych Zdarzeń"? Jeśli na to pytanie odpowiadacie twierdząco uważam, że postać Lichotka Stubbs przypadnie wam do gustu. Ja zapałałam ogromną miłością do tego bohatera - oczywiście miłością jaką można darzyć fikcyjną postać :) Poprzedni tom wywarł na mnie masę pozytywnych emocji, a okrutnego Deptacza mogłabym zgładzić gołymi rękami! Jak potoczyły się dalsze losy Lichotka? Czytajcie dalej, ale zaznaczam, nie zdradzę wam wszystkich ciekawych kąsków, by nie zepsuć niespodzianki. 

Lichotek Stubbs chyba wreszcie jest szczęśliwy. Pokonał Bazylego Deptacza, demonicznego czarnoKsiężnika, opiekuna, który umieścił go w makiecie elektrycznej kolejki. Tak postępują tylko ci zepsuci do szpiku kości, wyzbyci jakichkolwiek głębszych uczuć. Na szczęście, Lichotek udowodnił, że nawet jeśli się jest małym, bezbronnym chłopcem, można wywalczyć wiele... Rodzice chłopca zostali odnalezieni, więc teraz cała rodzina nadrabia stracony czas. 
Pewnego dnia, państwo Stubbs i Lichotek, wybierają się na Wyspę Śmiechu, ale wcale nie będą mieli okazji wybuchnąć głośnym, pełnym radości chichotem. Czują, że za chwilę wydarzy się coś złego, zagrożenie dosłownie wisi w powietrzu, więc rodzina doświadczona wcześniejszymi wydarzeniami, postanawia opuścić centrum rozrywki. Niestety, zło czai się wszędzie i nie jest tak łatwe do uniknięcia. Niedługo po tym strasznym zdarzeniu, mama Lichotka zostaje porwana, a ojciec traci zmysły przez rzucony zły czar. Chłopiec zostaje na polu walki sam jak palec, musi uratować rodziców, a jedyną szansą na ich ocalenie, jest podróż do źródła zła. Tym razem Lichotkowi będzie ciężko, ponieważ przeciwników do pokonania ma przed sobą znacznie więcej. Wcześniej tylko Deptacz utrudniał chłopakowi życie, teraz wrogowie są liczniejsi, mocniejsi, a ich dowódca, to najbardziej przerażające stworzenie. Trzymajcie kciuki za Lichotka i nie wątpcie w niego nawet przez chwilę! 

Tom drugi charakteryzuje mroczność, masa niebezpieczeństw, ale i spora dawka dobrego humoru. W książce "Lichotek i Dragodon", wydarzenia rozgrywają się poza miejscem zamieszkania chłopca, ogólnie tych niesamowitych zwrotów akcji jest więcej, aniżeli w części pierwszej. Oczywiście powieść ma swój unikalny, specyficzny klimat, od razu poznajemy, że za tym wszystkim stoi Ogilvy i jego bogata wyobraźnia. Nietypowe dialogi, duża czcionka, minimum opisów sprawiają, iż całość czytamy szybko, z przyjemnością i niesłabnącym  zapałem. Lichotek nic się nie zmienił, dalej jest dzielnym, miłym, strasznie doświadczonym przez los chłopcem. W książce pojawia się jeszcze psiak, więc do opowiadanej historii wprowadzono pewne urozmaicenie. Jak to bywa u Pana Ian'a, bohaterowie, a szczególnie ci źli, mają ciekawe nazwiska: Makabrycy Chrzęst, Zakucjusz Pała, Państwo Zagrzeb i tak dalej. No spróbujcie nie roześmiać się podczas czytania :) 

Dzieci pewnie nie trzeba będzie długo namawiać do czytania "Lichotka", gorzej sprawa wygląda z dorosłymi. Oni zwykle dość sceptycznie są nastawieni do podobnych historii, ale ja kompletnie odbiegam od tego szanownego grona. Lichotka polubiłam już w przypadku tomu pierwszego, także i drugą częścią nie mogłam być rozczarowana. Czasem potrzebuję przeczytać coś, co oderwie mnie chociaż na chwile od szarej, bezbarwnej, smutnej codzienności. Zasiadam w głębokim fotelu, biorę kubek z herbatą, a w dłoni dzierżę "Lichotka" i podróżuję sobie do całkowicie innego świata. Tam magia wypełnia każdą chwilę, dobro zawsze zwycięża, a radość z osiągniętego sukcesu, sięga zenitu i wypełnia nawet czytelnika. 

Jak zwykle oprawa graficzna książki, stanowi potężny atut dzieła, oraz urozmaica i przyciąga większą część odbiorców. Stoi za tym wspaniały, bezkonkurencyjny Chris Mould. Gdyby nie on, Lichotek zyskałby w moich myślach całkowicie inną postać. Jeśli jeszcze nie poznaliście sympatycznego, zabiedzonego, ale jakże przyjaznego chłopca, szybciutko nadrabiajcie zaległości, bo stracicie naprawdę dużo! 

OCENA
5 / 5 

środa, 18 marca 2015

Girl Online (przedpremierowo).


Tytuł: Girl Online
Autor: Zoe Sugg
Wydawnictwo: Insignis
Oprawa: miękka
Liczba stron: 368
Cena okładkowa: 34 zł
Premiera: 08.04.2015
Kwietniową nowość wydawnictwa Insignis, udało mi się poznać przed premierą. Lubię sięgać po książki, których jeszcze nie można znaleźć na sklepowych półkach. To dla mnie takie wyróżnienie i możliwość zachęcenia do czytania, większej liczby zainteresowanych. Dzieło Sugg, przeznaczone raczej dla nastolatek, mnie umiliło cały wieczór. Aż zaskoczyłam się tempem czytania książki, dawno żadnej tak nie pochłaniałam. Ponad trzysta stron migiem umykało przez palce, ale wywołało też sporo pozytywnych uczuć. Obawiałam się niezbyt wyszukanego romansidła dla zagubionych nastolatek, a poznałam naprawdę dobre dzieło dla młodzieży. Autorka Zoella, słynna lifestyle'owa vlogerka, wreszcie ziściła swe marzenia i napisała książkę. Czy to była dobra decyzja? Czy jej bohaterka ma szansę stać się idolką młodziutkich dziewczyn? 

Penny pod nickiem Girl Online, prowadzi bloga na którym dzieli się swymi osobistymi sukcesami, dramatami, przemyśleniami z czytelnikami, na całym świecie. To świetny sposób na wylanie żali, na rozładowanie atmosfery. Oczywiście wszystko można traktować z przymrużeniem oka do momentu, gdy w sieci jesteśmy anonimowi, nie podajemy swego prawdziwego nazwiska. Penny dosyć pochopnie opisuje swe życie, problemy z chłopcami, konflikty z przyjaciółmi. Nie zdaje sobie z tego sprawy, w konsekwencji na naprawienie błędów jest już za późno. Zanim to jednak nastąpi, dziewczyna będzie musiała zmierzyć się z domowymi kłopotami. W szkole Penny jakoś niespecjalnie się powodzi, więc rodzice postanawiają w "nagrodę", zabrać córkę do Nowego Jorku. Tam nasza bohaterka, poznaje mega przystojnego gitarzystę o imieniu Noah. Zakochuje się w nim na zabój, co dobitnie opisuje na blogu - ze szczegółami. Penny skrywa jeszcze sekret, który może doprowadzić do ujawnienia tożsamości i wywołać lawinę nieprzyjemnych zdarzeń. Czy nabierze rozsądku? Czy jednak rówieśnicy odkryją kim jest dziewczyna o nicku Girl Online?

Książka może niespecjalnie zaskakuje fabułą, ale stanowi miłe czytadło na kilka godzin. Już sama okładka wygląda uroczo, wręcz cukierkowo. Młode czytelniczki, dzielnie szukające odpowiednich dla siebie książek, polubią Penny, taką troszkę zwariowaną, ale jakże miłą osóbkę. Odnoszę wrażenie, że większość dziewczyn może się z nią utożsamiać, a więc odpowiednio odbierze wymiar powieści i zrozumie zamysł autorki. Penny ma piętnaście lat, tysiące pomysłów na minutę, uwielbia prowadzić bloga, ubóstwia pachnące kosmetyki do kąpieli, a aparat to jej sprzymierzeniec. Penny marzy, nawet bardzo często, i pewnie domyślacie się o czym. Oczywiście o pięknej miłości, takiej rodem z filmu, pełnej oddania i wzajemności. Która nastolatka nie ma podobnych pragnień...

Książka "Girl Online", to nie tylko bajeczka o nastoletnich miłostkach, ale zbiór przykładów na to, w jaki sposób wizerunek młodej dziewczyny, może zostać zszargany w sieci. Wydawać by się mogło, że przecież internet gwarantuje anonimowość, że podając prawdziwe dane nic nam nie grozi. Nawet wrzucenie zwykłego zdjęcia na portale społecznościowe, z pozoru, nie zwiastuje niczego więcej, poza dobrą zabawą czy chęcią pokazania się znajomym. Niestety żyjemy w okrutnych czasach... Wirtualna przemoc faktycznie istnieje i w niniejszej książce, jest to idealnie zarysowane. Autorka ukazuje również czytelnikowi możliwość walki z nieśmiałością, szykanami i udowadnia, że warto zawsze mieć obok siebie kogoś bliskiego. Penny miała Eliotta, który w trudnych chwilach wyciągał pomocną dłoń, mocno przytulał, mówił że wszystko będzie dobrze.

Dzieło Sugg, chociaż przewidywalne aż do bólu, potrafi przyciągnąć rzesze nieczytających nastolatków tylko po to, by mogli poznać szaloną Penny i być może, zaprzyjaźnić się z książkami na dłuższą metę. Nie będę ukrywała, że nastolatka ze mnie żadna, ale wiek wcale nie przekreśla możliwości przeczytania "Girl Online" wyłącznie dla własnej, osobistej przyjemności. Mam w rodzinie kilka chętnych dziewczyn, które już ostrzą sobie pazurki na debiut Zoelli. Myślę, że będą zachwycone, ponieważ zwykle niezobowiązujące, pozbawione zawiłości czytadła, przyciągają jak magnes tą grupę odbiorców. Prosta, lekka, ciepła i radosna historia Penny, uświadomiła mi jeszcze, że bardzo tęsknię za czasami, gdy moim największym problemem, była sympatia uganiająca się za koleżanką z równoległej klasy ;)

OCENA
5 / 5

Za możliwość przeczytania książki, dziękuję agencji AiM Media

wtorek, 17 marca 2015

Nadejście mrocznej mgły.

okładka

Cykl/Seria: Kroniki Duszorośli (t.2)
Autor: Anna Kendall
Wydawnictwo: ZYSK I S-KA
Zysk i Spółka Wydawnictwo
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 484
Cena okładkowa: 34.90 zł
Premiera: 09.02.2015
Motyw śmierci, stanu ducha po opuszczeniu ciała, od dawna inspirował pisarzy, reżyserów filmowych, a nawet teatralnych. Co dzieje się z istotą w momencie, gdy serce przestaje bić? Czy po drugiej stronie coś na nas czeka? Na te pytania trudno znaleźć odpowiedź, wiele domysłów błąka się gdzieś w historii i opowieściach. Nie dziwie się więc, że to co niezbadane i tajemnicze, wzmaga ciekawość, oraz staje się zalążkiem nowej powieści. Obraz zaświatów tak dzielnie, z wielką precyzją opisywany w wielu książkach, budzi w czytelniku skrajne emocje. Z jednej strony boimy się tego, co na nas czeka, ale też chcemy się dowiedzieć jak wygląda sytuacja po śmierci. Kolejny obraz drugiego, niezbadanego świata, prezentuje nam Anna Kendall. To już druga książka autorki należąca do cyklu "Kroniki Duszorośli", którą miałam okazję poznać. Pierwszy tom mnie po prostu urzekł, dlatego byłam bardzo ciekawa jak sprawa rozwinie się w części drugiej. Czy tym razem Roger zachwyci? Czy osiadł wreszcie na mieliźnie i wiedzie sobie spokojny żywot? 

Roger Kilbourne, to nastolatek z nietypowymi zdolnościami. Nie czyta w myślach, nie czaruje nad parującym kotłem, ale posiada dar o wiele bardziej tajemniczy i niebezpieczny. Chłopak potrafi przenosić się do Krainy Umarłych. Jeśli czytaliście tom pierwszy "Kronik" wiecie, że niniejsza umiejętność, przysporzyła Rogerowi masę kłopotów. Teraz sytuacja wcale nie wygląda lepiej. Wrogowie powracają, bo nie mogą pogodzić się ze swą porażką. Sam główny bohater, będzie zmuszony do zmierzenia się z przeszłością, prezentującą się niezbyt różowo i zachęcająco. W dodatku dar przynosi Rogerowi więcej szkody niż pożytku i staje się wielkim ciężarem dla tak młodej osoby. Czy Kilbourne udźwignie brzemię z którego nie może zrezygnować? Czy kiedykolwiek zapanuje nad darem i na dobre uwolni się od nietypowego ciężaru? Czy powtórnie wygra starcie z żądnymi krwi wrogami? To się jeszcze okaże!

Po raz kolejny miałam możliwość przekonać się, że to co tworzy Kendall, jest po prostu fantastyczne i nie do podrobienia. Każda strona książki, dawała mi szansę na przeżycie niesamowitych wydarzeń, dosłownie byłam czynnym obserwatorem poszczególnych sytuacji opisanych w powieści. Nie, nie liczcie tutaj na taryfę ulgową i chwilę wytchnienia po nieprawdopodobnych zwrotach akcji. Wszystko dzieje się szybko, ale ma swą przyczynę i skutek. Nie gubimy się podczas lektury, jesteśmy w pełni uświadamiani, co autorka chce przekazać, na co zwrócić szczególną uwagę, co musimy zapamiętać, by zrozumieć dalsze tomy.
Bohaterowie są autentyczni, nie przerysowani i idealizowani na każdym kroku. Wszyscy mają swe wady, zalety, popełniają czasem głupie błędy. Chcemy by żyli długo i szczęśliwie, by ich problemy jakoś znalazły rozwiązanie. No niestety, nic nie jest tak cukierkowe, różowe, ponieważ rzeczywistość zwykle doświadcza swą brutalnością. Momentami, ogromnie mi było żal Rogera. Ten chłopak urodził się pod nieszczęśliwą gwiazdą, na jego głowę spadają gromy, a o szczęściu może chyba zapomnieć. Jednak to z jakim uporem dąży do celu przekonuje, dlatego kibicowałam głównemu bohaterowi na potęgę. 

Tym razem nie poczułam wielkiego "wow" podczas przekraczania bram Krainy Umarłych. Dlaczego? Powód jest prosty i bardzo oczywisty - pierwszy tom uświadomił mi odpowiednio, jak wszystko tam wygląda, oczywiście oczami Kendall :) Niemniej jednak nie wyzbyłam się w zupełności tego uczucia tajemniczości, ekscytacji, a nawet strachu. Niejednokrotnie ciary na plecach też się pojawiły. Ogólnie rzecz biorąc, powieść została naszpikowana zaskakującymi, porywającymi zwrotami akcji. Autorka postawiła sobie wysoką poprzeczkę, ale mam nadzieję, że przy kolejnych tomach mnie i innych czytelników nie rozczaruje. Powieść skierowano raczej w stronę młodych odbiorców, jednak ja, jako dorosła, odnalazłam się w tym dziwnym świecie. Fantastyczna, opisana z odpowiednim smakiem wizja życia po śmierci, stanowi wielki atut dzieła. Brawa dla Kendall! 

OCENA
5 / 5

Łzy Diabła Magdaleny Kozak już w księgarniach.

Magdalena Kozak – oficer Wojska Polskiego, uczestniczka misji wojskowych w Afganistanie, lekarz specjalizujący się w medycynie ratunkowej, a zarazem popularna pisarka science fiction / fantasy – polskim czytelnikom znana jest przede wszystkim z bestsellerowej trylogii Nocarz, Renegat, Nikt. Już w najbliższą środę na półki polskich księgarń trafi jej długo wyczekiwana, tworzona przez cztery lata powieść: Łzy Diabła.

Ta książka to trzymająca w napięciu fabuła pełna zwrotów akcji i zwieńczona zaskakującym zakończeniem, ale przede wszystkim – Afganistan Magdaleny Kozak, przeniesiony na obcą planetę i przetworzony, ale wciąż – dzięki osobistym doświadczeniom autorki – niezwykle autentyczny.
Łzy Diabła to historia dwóch mężczyzn z odległej planety Dżahan. Izzat, syn króla Farji; wyrusza na wyprawę wojenną, by wytyczyć strategiczny szlak transportowy, od którego zależy przyszłość jego państwa. Znajda – prosty pastuch, człowiek znikąd, niepamiętający swojego pochodzenia, tożsamości, historii – w wyniku przedziwnych splotów okoliczności z parobka staje się owianym ludową legendą Mścicielem z Pól, niezwykle groźnym bojownikiem o wolność, postrachem królewskich wojsk, z którymi prowadzi zaciętą walkę o wolność.

W tle jesteśmy my – Ziemianie – dla mieszkańców planety Dżahan Obcy. To my dostarczamy z Ziemi mieszkańcom Dżahanu, których rozwój cywilizacyjny odpowiada naszemu późnemu średniowieczu, sprzęt i technologię. Nie robimy tego jednak z dobrego serca – potrzebujemy uprawianego na Dżahanie czarsu, rośliny służącej nam do wytwarzania Łez Diabła, narkotyku, od którego uzależniona jest cała ludzkość.

Łzy Diabła to epicka opowieść o stawaniu się: Izzat i Znajda w poszukiwaniu własnej tożsamości powoli odkrywają tajemnicę, która diametralnie zmieni życie każdego z nich.

Już dziś zapraszam na spotkanie z Magdaleną Kozak w Empiku Arkadia (Warszawa, al. Jana Pawła II 82), które odbędzie się 24 marca 2015 r. o godz. 18.00; zapraszam też na festiwal fantastyki Pyrkon – również i tam będzie okazja do spotkania się z Autorką (szczegóły: www.pyrkon.pl).
Tymczasem zapraszam do obejrzenia krótkiego materiału filmowego z Magdaleną Kozak mówiącą o swojej powieści oraz do wysłuchania dwóch obszernych fragmentów audio Łez Diabła w świetnej Interpretacji Adama Baumana:
Zbiorcza playlista:


niedziela, 15 marca 2015

Robert i Róża. Niziołkowie z ulicy Pamiątkowej (przedpremierowo).


Seria/Cykl: Niziołkowie z ulicy Pamiątkowej (t.1)
Autor: Małgorzata Klunder
Wydawnictwo: Replika
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 352
Cena okładkowa: 34.90 zł
Premiera: 17.03.2015
Stojąc przed szansą i ogromną możliwością przedpremierowego poznania nowej książki Pani Klunder, nie wahałam się ani minuty nad podjęciem decyzji. Osoba autorki jest mi zupełnie nieznana, także przyznaje się do tego bez bicia, ale z wielkim wstydem w głębi duszy. Nie ukrywam, że pierwsze co zwróciło moją uwagę, to nazwa rodziny. Niziołków od zawsze łączyłam z tolkienowskimi hobbitami, więc pomyślałam sobie, iż pewnie jakieś nawiązanie do Tolkiena tutaj znajdę. Wiecie co? Chyba miałam nosa, ponieważ o tymże twórcy jest w tej powieści głośno. 

Rodzina Niziołków żyje sobie w Poznaniu. Nie wadzą nikomu, spokojni, ułożeni. Od typowych, zwyczajnych mieszkańców miasta, goniących tylko i wyłącznie za pieniądzem, rodzinę odróżnia niesamowita miłość do książek. Oni żyją życiem fikcyjnych bohaterów. Roztrząsają i rozmieniają na drobne poszczególne wątki, przeżywają każde niepowodzenie czy sukces postaci, występujących w ich ulubionych dziełach. Prym w rodzinie Niziołków, wiedzie twórczość Tolkiena. Poznańska rodzina uwielbia "Władcę Pierścieni", toczą na temat tej serii dyskusje, porównują ekranizację z wersją spisaną na papierze. Mają niezłego fioła na punkcie hobbitów :)

Od razu, Niziołków skojarzyłam z sympatyczną rodziną Borejków Małgorzaty Musierowicz. Tam również czczono i uwielbiano książki, a rzucanie cytatami z wybranych dzieł podczas rozmów przy śniadaniu, nikogo nie wprowadzało w stan osłupienia.  
Niziołkowie pomimo tego, że funkcjonują bez telewizji w każdym pokoju, nie są ludźmi zacofanymi, skrytymi tylko i wyłącznie w swych własnych czterech kątach. Trzeba przyznać, że dorastanie w takim domu ma i swoje minusy. Dzieci potrafią nieźle zagiąć nauczycieli, więc wzywanie rodziców na pogadankę, to tylko kwestia czasu!

Książka wypełniona jest niesamowitą radością, ciepłem i miłością. Spędziłam przy niej dwa, długie wieczory, a co najważniejsze, proszę o więcej. Na szczęście przede mną kolejne tomy opiewające przygody rodziny Niziołków. Mam nadzieję, że autorka nie każe nam długo czekać, bo chyba umrę z niepewności :) Jedyne co mnie troszkę rozczarowało w całej powieści, to kompletne idealizowanie Niziołków. Rodzina potrafiła się machinalnie ze sobą dogadać w każdej sytuacji, o żadnych sprzeczkach, kłótniach na temat zwykłych, codziennych spraw, nie ma nawet mowy. Trudno znaleźć dziś takich ludzi, którzy za największy problem, uznawaliby wyimaginowane tarapaty fikcyjnych bohaterów. Ma to i swoje dobre strony, ponieważ książka w takim układzie, zaraża potężnym optymizmem, a więc daje szansę na lepsze jutro. Być może, dzięki rodzinie Niziołków, do pewnych spraw nabierzemy dystansu? To się jeszcze okaże :)

OCENA
4 / 5

piątek, 13 marca 2015

Władca Piasków.


Autor: Eliza Drogosz
Wydawnictwo: Poligraf
Oprawa: miękka
Liczba stron: 416
Cena okładkowa: 35 zł
Premiera: 14.01.2015
Wiecie, bałam się czytać "Władcę Piasków". Nie, nie chodzi mi w tym momencie o straszność książki, ale o moją wewnętrzną obawę nad debiutem autorki. Naczytałam się sporo negatywnych opinii na temat dzieła Elizy Drogosz, więc nie miałam bladego pojęcia czy hejty spadające na młodą pisarkę, były w jakikolwiek sposób uzasadnione, a czy może przez krytykantów przemawiała zwykła zazdrość i chęć przeczytania książki wybitnej. Ja nie wymagam od debiutantów cudów, nie skreślam ich na starcie. W Elizie drzemie ogromny potencjał, ma dziewczyna niesamowity talent, ale żeby mogła się wprawić i serwować nam dzieła z najwyższej półki, potrzeba czasu i doskonalenia warsztatu. Wiem tylko, że autorka wybrała dobrą drogę, ponieważ przy lekturze "Władcy Piasków" mile spędziłam czas. 

Główną bohaterką powieści jest piętnastoletnia Sonia. Dziewczyna w zamian za dobre wyniki, zostaje nagrodzona możliwością wyjazdu na międzynarodowy obóz, w celu poznania starożytnego Egiptu. Szczerze powiedziawszy Sonia jakoś niespecjalnie czuje się zachęcona, ale wszystko jest lepsze od bezczynnego siedzenia w domu. W samolocie poznaje inną polską dziewczynę, Esterę. Od razu nawiązują nić porozumienia, a wraz z biegiem czasu, znajomość przeradza się w przyjaźń. Egipt oczywiście prezentuje się zachwycająco i oczarowuje zwiedzających. Kierownik obozu, pan Mandara, postanawia podzielić uczestników na grupy, a każda z nich ma za zadanie wybrać sobie jedno, egipskie bóstwo. Dziewczyny trafiają na boga Słońca Re. Cała grupa jest pozytywnie nastawiona do akcji, akceptują siebie i z chęcią rozpoczynają współpracę. Jednak jak to bywa, zawsze trafi się wyjątek. Oliwier ma gdzieś przyzwoite zachowanie, nie potrafi zaprzyjaźnić się z żadnym członkiem obozu. Widać, że coś ukrywa, lecz skrzętnie chowa swe tajemnice. Sonia z zapałem poznaje Egipt, ale w nowym otoczeniu czuje się dosyć dziwnie. Podczas wizyty w muzeum ma wrażenie, że rzeźby bóstw śledzą ją wzrokiem, słyszy głosy, a na ręce zauważa pojawienie się tajemniczego znaku. O co w tym wszystkim chodzi? Czy jej przybycie do Egiptu ma związek z jakimiś niesamowitymi wydarzeniami? Kim tak naprawdę jest niemiły Oliwier? 

Książka nie zaskoczyła mnie specjalnie fabułą, ale nie uznaje jej za zbyt przewidywalną i nużącą. Oczywiście znalazłam kilka momentów, które autorka mogłaby pominąć, a nawet przyspieszyć. Nie ma co rozdrabniać się nad wnikliwymi opisami każdego szczegółu miejsca akcji, prezentować dokładnie wygląd poszczególnych bohaterów. Należy pozostawić czytelnikowi możliwość ruszenia głową, bo domyślanie się zwykle wychodzi na dobre. Rozumiem jednak zamysł autorki, która chciała dokładnie przedstawić odbiorcy swe myśli. Brawa jej za to, ale tak jak pisałam wcześniej, niecierpliwi mogą zgrzytać zębami z niezadowolenia. 

Bohaterowie zostali średnio nakreśleni. Sonia czasem działała mi na nerwy, nie była zbyt pojętna, momentami nawet bierna. Natomiast z wielką ciekawością i niesłabnącym zainteresowaniem, odbierałam osobę Oliwiera. Chłopak aż do samego końca nie pozwalał się rozgryźć. Twarda sztuka :) Reszta jest troszkę do siebie podobna, nie wyróżnia się czymś szczególnym. Ot, stanowią takie dopełnienie całej palety bohaterów. Tutaj autorka powinna troszkę popracować, bo wyrazistość postaci, wpływa ogromnie na odbiór książki. 
Byłam natomiast zachwycona całym tym klimatem gorącego, tajemniczego Egiptu. Uwielbiam czytać o tymże miejscu na ziemi, kocham książki o takiej tematyce, starożytność zawsze mnie ciekawiła i zachęcała do odkrywania czegoś, o czym wcześniej nie miałam bladego pojęcia. Drogosz dużo uwagi poświęca starożytnym bóstwom. Widać, że jest tą tematyką zainteresowana, dysponuje masą wiadomości dotyczących Egiptu. Nie mogę zarzucić młodej pisarce braku odpowiedniego przygotowania.

"Władca Piasków", to lektura głównie dla młodzieży, ale i ja, jako osoba dorosła, miło spędziłam czas podczas czytania dzieła i chciałabym nawet poznać, w miarę możliwości, kontynuację losów Sonii. Być może Eliza da się namówić, a jeśli nie, to mam nadzieję na przeczytanie kolejnej, podobnej książki jej autorstwa. Niech tylko dziewczyna się nie zniechęca, bo po takim wysypie negatywów, sama dostałabym furii. Tak wiem, wiek tutaj nie gra roli, ale brak doświadczenia i niesamowita chęć tworzenia, dla mnie stanowi odpowiednie usprawiedliwienie. Przymykam oko na wady, liczę na więcej, póki co wystawiam książce mocne 3.

OCENA
3 / 5