czwartek, 12 marca 2015

Strefa skażenia.


Autor: Richard Preston
Wydawnictwo: SQN
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 320
Cena okładkowa: 34.90 zł
Premiera: 18.02.2015
Uwierzcie mi proszę, że do lektury tej książki musiałam po prostu dojrzeć. Stała sobie na półce, kusiła okładką i opisem, ale niesamowicie bałam się, co też znajdę w środku. Jeśli znany wam Stephen King, uznał dzieło Prestona za najbardziej przerażające, to teraz macie świadomość dlaczego byłam tak nastawiona. Co mogło aż do tego stopnia zaskoczyć najsłynniejszego mistrza grozy? Po przeczytaniu "Strefy skażenia" sprawa się wyjaśniła, a ja do dziś nie mogę otrząsnąć się z tego nadmiaru wrażeń pozostałych po lekturze. Ostrzegam, to nie książka dla ludzi o słabych nerwach. Czytacie na własne ryzyko!

Filo wirus Ebola, został odkryty w roku 1976. No więc sami widzicie, że od tego czasu sporo kartek z kalendarza zdążyliśmy wyrwać, ale póki co, nasza wiedza dotycząca tej tajemniczej choroby, nie jest zbyt imponująca. Rozpoczyna się niewinnie, zwykłym bólem głowy, który nie jest czymś skłaniającym do odwiedzin szpitalnej sali. Niestety choroba postępuje szybko i w konsekwencji prowadzi do wykrwawienia. Coś strasznego, wypełnionego potwornym bólem i uczuciem totalnej bezradności. W roku 1989 ebola trafia do USA. Zarażone zostają małpy, znajdujące się w bliskim sąsiedztwie całego systemu dowodzenia krajem. Waszyngton, a głównie Biały Dom i osoba prezydenta, to najbliższe obiekty podatne na zagrożenie. Oczywiście zajmujący się tą sprawą ludzie muszą się starać, by nie wybuchła epidemia, która z pewnością zniszczyłaby masę ludzkich istnień. Jednak w jaki sposób pokonać chorobę, na którą jeszcze nie wynaleziono lekarstwa? 

Słyszałam o eboli, oglądałam wiele programów na temat tej choroby, bladłam na informację o pojawieniu się wirusa w naszym kraju. Niemniej jednak to, co przeczytałam w "Strefie skażenia", spędziło sen z mych powiek przez wiele nocy, a jednocześnie objawiło mi powagę sytuacji. Poznałam całą systematykę i problem choroby, przeraziłam się objawami widocznymi u ludzi zarażonych. Ebola, to cichy morderca o którym wielu uczonych woli nie wspominać. Niestety nie posuwamy się do przodu, bo żadnego antidotum i czegoś, co utarłoby nosa wirusowi, jeszcze nie znaleziono. To bardzo trudny przeciwnik, który nie przegrywa... Przegrać możemy tylko my, jeśli sytuacja nie ulegnie zmianie.

"Strefa skażenia", to książka należąca do gatunku thrillerów non-fiction. Myślałam na początku, że mam do czynienia ze zwykłym, mało znaczącym dziełem popularnonaukowym. Uznałam, iż po skończonej lekturze odłożę je na półkę, zapomnę albo oddam komuś innemu. Dziś wiem, że moje początkowe myślenie, oscylowało w granicach totalnego błędu. Książka przesycona jest prawdą, przerażającą na dodatek, więc odczucia podczas jej pochłaniania, są tym bardziej mocniejsze i zapadające w pamięć na długi czas. Tutaj autor nie serwuje czytelnikowi suchych faktów, więc czytanie nie jest kłopotliwe, wszystko rozumiemy bez konieczności sięgania po słownik. 

Jak już wspomniałam, książki nie polecam osobom bardzo wrażliwym i tym o słabych nerwach. Myślę, że nie dalibyście rady przełknąć tych bardzo plastycznych opisów, które autor nam ofiarowuje. Dla chętnych jak najbardziej, nie mam żadnych przeciwwskazań. Pomimo wewnętrznego przerażenia cieszę się, że miałam okazję poznać i uświadomić sobie powagę problemu, mogącego na dobre zlikwidować ludzkość w każdym zakątku kuli ziemskiej. 

OCENA
5 / 5

wtorek, 10 marca 2015

Wszystko o Wielkanocy.

Wszystko o Wielkanocy

Autor: Praca zbiorowa
Wydawnictwo: Sfinks
Oprawa: miękka
Liczba stron: 96
Cena okładkowa: 14.99 zł
Uwielbiam Wielkanoc. To magiczny, pełen radości czas, który jest dla mnie niesłychanie ważny. Po okresie czterdziestodniowego Wielkiego Postu, zadumy i rozważań nad każdą mijającą chwilą, przychodzi moment zmartwychwstania naszego Pana. Nasze serca wypełnia euforia, nadzieja i niesłabnąca wiara w życie wieczne. W Wielką Sobotę udajemy się do Kościoła, by poświęcić pokarmy, umieszczone w przybranych koszyczkach. W Niedzielę i Poniedziałek Wielkanocny, spotykamy się z rodziną przy stole, na uroczystym śniadaniu. Zanim to jednak nastąpi, musimy się odpowiednio przygotować do tak ważnych chwil w życiu każdego chrześcijanina. Niniejsza książka stanowi znakomite kompendium wiedzy o Wielkanocy. Po przeczytaniu takiej publikacji, będziemy gotowi na zmartwychwstanie Syna Bożego.

Książkę "Wszystko o Wielkanocy", podzielono na trzy części. Każda z nich, w ramach urozmaicenia i oddzielenia, została oznaczona odpowiednim kolorem (czerwony, zielony, żółty). Sięgając po tak przepięknie wydane dzieło, uśmiech sam ciśnie się na usta. Barwne, zapierające dech w piersi ilustracje, stanowią wielką ozdobę książki, a także nadają jej wyjątkowej oprawy. Uważam, że niniejsza publikacja, posłużyć może jako prezent dla osoby bliskiej naszemu sercu. Powracając do kwestii technicznej, nawet czcionka sprawia, iż książka jest przejrzysta, miła dla oka i przyjemna podczas czytania. 

W części pierwszej, czytelnik ma szansę poznać między innymi historię Całunu Turyńskiego, zrozumieć sposób wyznaczania terminu świąt wielkanocnych. To także miejsce na opowieść o męce i zmartwychwstaniu Jezusa i znaczeniu tego wydarzenia dla chrześcijanina. Z części pierwszej przyswoiłam wiele mocnych argumentów, które pozwolą mi na uświadomienie osobom negującym i niewierzącym w zmartwychwstanie, że ich postawa jest daleka od prawdy. Część druga dotyczy już Wielkiego Postu, Triduum Paschalnego i samej Wielkanocy. Czytamy o nabożeństwie Drogi krzyżowej, strojeniu i przygotowywaniu Grobu Bożego, a następnie o zwyczaju święcenia pokarmów. Naturalnie poznajemy znaczenie poszczególnych "elementów" wkładanych do koszyczka. Twórcy publikacji, nie zapomnieli nawet o analogicznym święcie Paschy, obchodzonym w Kościołach wschodnich. Część trzecia ma według mnie nieco luźniejszy klimat i moim łobuzom chyba najbardziej przypadła do gustu. Tutaj poznajemy zwyczaje związane z Wielkanocą dotyczące całego naszego kraju. Dla tych, którzy nie mają pomysłu na udekorowanie pisanek, również coś się znajdzie :) W książce nie mogło zabraknąć pomysłów i ogólnego opisu wielu zabaw związanych z Wielkanocą. Część z nich została zapomniana, więc może warto zacząć je wprowadzać do naszej tradycji na nowo? 

Jestem bardzo zadowolona z takiej książki, ponieważ przygotowuje ona moją rodzinę do ważnego święta na które czekamy cały rok. Dzieci ucieszył również fakt, iż w publikacji "Wszystko o Wielkanocy", twórcy umieścili sympatyczny quiz, pozwalający sprawdzić swą nowo zdobytą, albo i posiadaną wcześniej wiedzę. Tego nie spotkacie w zwykłych poradnikach czy książkach o podobnym klimacie. Myślę, że w publikacji od wydawnictwa Sfinks, odnajdą się nie tylko dzieci, ale i dorośli, którym niestety brakuje odpowiedniego "obycia" jeśli chodzi o przygotowanie, a nawet i ogólne informacje dotyczące święta. To obowiązkowa pozycja w biblioteczce chrześcijanina. Gorąco zachęcam do bliższego poznania dzieła "Wszystko o Wielkanocy", bo jestem przekonana, że będziecie zachwyceni. 

OCENA
5 / 5

poniedziałek, 9 marca 2015

Polisa śmierci.


Cykl: Pia Grazdani (t.1)
Autor: Robin Cook
Wydawnictwo: Rebis
Książkę otrzymałam dzięki uprzejmości Księgarni Matras
Oprawa: miękka
Liczba stron: 464
Cena okładkowa: 37.90 zł
Tego pisarza albo się kocha, albo totalnie nienawidzi. Ja nie do końca jestem przekonana do jego twórczości, bo trafiłam chyba ze trzy razy na książki, przez które nie potrafiłam przebrnąć do samego końca. Po kilku stronach uznawałam, że jednak to nie to, że szukałam czegoś innego i oczekiwałam wielkiego show. Z odrobiną niepewności podchodziłam więc do lektury niniejszej powieści. "Polisa śmierci", nie jest typowo opasłym dziełem, także mogłam zaryzykować te kilka godzin i sprawdzić czy tym razem będę zadowolona. I co się okazało? Zaczekajcie, nie tak szybko wyjawię wam swe spostrzeżenia na temat powieści :) Najpierw przedstawię pokrótce problem, który Cook porusza w swej książce. 

Bohaterką książki jest Pia Grazdani, młoda studentka medycyny, z wielkim talentem i nieprzeciętną inteligencją. Tak mądra osoba, budzi zaufanie naukowca z Centrum Medycznego Uniwersytetu Columbia, doktora Tobiasa Rothmana. Doktor proponuje dziewczynie współpracę w laboratorium nad tajnym, bardzo ważnym projektem, a także pisanie pracy doktorskiej pod jego okiem. Pia oczywiście zgadza się na taką ofertę, dla niej to ogromna szansa i cień nadziei na osiągnięcie sukcesu w życiu. Wspólnie z Rothmanem, a także asystentem, dr Yamamoto, pracuje nad wytworzeniem organów z komórek macierzystych. Badania przeprowadzane są z ostrożnością i owiane wielką tajemnicą. Niestety naukowcy nie osiągają zamierzonego celu. W laboratorium dochodzi do tragicznego w skutkach wypadku. Rothman i Yamamoto umierają, a oficjalna przyczyna ich zgonu, budzi pewne wątpliwości u Grazdani. Pia wraz z Georgem, chłopakiem zadurzonym w niej na całego, próbuje rozwikłać powód śmierci naukowców. Jednocześnie kilku inwestorów z giełdy Wall Street poszukuje ludzi starszych, schorowanych, czyli ogólnie takich, którym pozostało niewiele życia. Czy ma to coś wspólnego z problemami naszej bohaterki? Co tak naprawdę stało się w laboratorium? 

Thrillery medyczne czytam sporadycznie, ale ten jest naprawdę dobry. Tym razem autor darował sobie krwawą jatkę, chociaż pewne elementy zostały, bo i muszą być zachowane. Niemniej jednak nie czytałam książki z nieprzychylnym grymasem na twarzy, wszystko odbierałam z wielką ciekawością, a i niemałym zaskoczeniem. Dzieło Cooka niesamowicie trzyma w napięciu, praktycznie do ostatniej strony nie jesteśmy pewni jak potoczą się wydarzenia i czy nasza Pia osiągnie to, co zamierzała. Dużą zaletą książki, są barwni, ciekawie skonstruowani bohaterowie. Oczywiście panna Grazdani wiedzie tutaj prym, ale i George ma coś do zaoferowania.  

Kto zna Cooka, ten pewnie nie będzie zaskoczony "Polisą śmierci", ale ja nie czytałam wszystkich jego książek, także nie będę tutaj się wymądrzała na potęgę. Ważne, że na lekturę "Polisy śmierci" nie straciłam czasu, nie mam jakichkolwiek zastrzeżeń do języka, którym posługuje się autor, ani do zbyt przewidywalnej fabuły. Ogólnie rzecz biorąc, książka skłania do myślenia i wcale nie jest takim zwykłym czytadłem na nudne wieczory. Uświadamia czytelnikowi, jak krucha jest granica pomiędzy przyzwoitością, szacunkiem do ludzi, a zwykłą chęcią zyskania dużej gotówki, nawet kosztem życia innej osoby. Sytuacje zaprezentowane w "Polisie śmierci", nie są zdarzeniami wyssanymi z palca, czy opierającymi się tylko i wyłącznie na wyobraźni pisarza. Tutaj dostrzegamy pewien realizm, także książka trafia wprost do naszego serca i wywołuje masę emocji. 

Myślę, że ci, którzy nie znają dzieł Cooka, mogą rozpocząć przygodę z jego twórczością właśnie od "Polisy śmierci". Jeśli natomiast jesteście wielkimi fanami tego mistrza thrillerów medycznych, z pewnością nie przeżyjecie rozczarowania. Zostaniecie wciągnięci w skomplikowaną sieć przekrętów, sztuczek i igrania na ludzkich uczuciach. Zakończenie nieziemsko was zaskoczy. Życzę udanej lektury :)

OCENA
5 / 5

czwartek, 5 marca 2015

Anatomia kłamstwa.


Autorzy: Philip Houston, Michael Floyd, Susan Carnicero, Don Tennant
Wydawnictwo: SQN
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 304
Cena okładkowa: 34.90 zł
Premiera: 18.02.2015
Znacie pewnie stare powiedzenie, że kłamstwo ma bardzo krótkie nogi. Nam to jednak wcale nie przeszkadza i kłamiemy na potęgę. Wykorzystujemy każdy moment by ubarwić rzeczywistość, ukryć przykrą prawdę, albo po prostu postępujemy całkowicie nieświadomie. Nie będę się tutaj wybielać i zaprzeczać, ponieważ sama czasami mijam się z prawdą. Niemniej jednak staram się tego unikać i uczę dzieci, że kłamstwo nie jest najlepszym wyjściem z danej sytuacji. Książka stworzona przez kilku byłych agentów CIA, trafiła więc pod odpowiedni dach. Zawiera nie tylko opis i charakterystykę samego kłamstwa jako ludzkiego zachowania, ale też pozwala skutecznie zdemaskować osobę, która chce nas wywieść w pole. 

"Anatomia kłamstwa" została napisana przez ludzi wiedzących o problemie chyba wszystko. Agenci biorąc doświadczenie z przeprowadzonych przesłuchań, wiedzą co w trawie piszczy i w jaki sposób podejść do tematu. Pozycja chociaż określona mianem popularnonaukowej, nie sprawia jakichkolwiek problemów w odbiorze. Wszystko czyta się przyjemnie, z odpowiednim zrozumieniem i bez zawartości trudnego, specyficznego słownictwa. Autorzy zwracają się bezpośrednio do czytelnika, także pewna więź pomiędzy twórcami, a odbiorcą faktycznie istnieje. 

Książka nauczyła mnie wielu zachowań, mających znakomite odwzorowanie w świecie rzeczywistym. Już wiem dlaczego sąsiadka ucieka wzrokiem, gdy zadaje jej pytanie o książkę kucharską, która jakimś cudem jeszcze do mnie nie powróciła :) Wiem jak wygląda kłamstwo, wiem też w jaki sposób zachowuje się osoba dla której ubarwianie pewnych sytuacji, to zupełna normalność i nic złego. Podałam wam tylko maleńką garść zagadnień, stających się jasnymi po przeczytaniu "Anatomii kłamstwa". Książka zawiera masę przykładów wyciągniętych z dzisiejszych czasów, więc jakiekolwiek wymysły ze strony twórców nie wchodzą w grę. 

Od dziś wiecie już co zrobić, gdy macie wrażenie że mąż ma romans, córka jakimś cudem zgubiła kartkę z ocenami, a znajoma z uporem twierdzi, iż oddała ci jakiś czas temu żółtą bluzkę w grochy. Sięgnijcie po "Anatomię kłamstwa" i jednocześnie, nie bójcie się mówić prawdę! 

OCENA
5 / 5

środa, 4 marca 2015

Lichotek i czarnoKsiężnik (przedpremierowo).


Cykl/Seria: Lichotek Stubbs (t.1)
Autor: Ian Ogilvy
Wydawnictwo: Literackie
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Premiera: 12.03.2015
Moja córka jest jeszcze za mała na czytanie książek o Lichotku, dlatego pierwszy tom serii stworzonej przez Ogilvy'ego, przygarnęłam ja. Uwielbiam filmy Tima Burtona za ich dziwaczność i niesamowite zwroty akcji. Tutaj sprawa wygląda podobnie, a Lichotek potrafi nieźle zaskoczyć. Powieść określiłabym mianem "czarnej bajki", chociaż nie mam bladego pojęcia, czy takie coś na rynku literackim istnieje :) Mniejsza z tym, książka wywarła na mnie ogromne wrażenie i przyszpiliła do fotela na cały wieczór. Czegoś takiego potrzebowałam by zapomnieć o codzienności. Jeśli chodzi o młodych czytelników, historia Lichotka ma ich przerazić, a przynajmniej wywołać małą namiastkę strachu. Jak więc wszystko prezentuje się w rzeczywistości? Kim jest Lichotek Stubss?

Tytułowy bohater ma dziesięć lat i jest sierotą. Opiekę nad chłopcem sprawuje daleki krewny, Bazyli Deptacz. Nie traktuje on Lichotka z należytym szacunkiem, wręcz czyha na majątek chłopaka i utrudnia mu życie jak tylko może. Chcecie przykładu? Gdy Deptacz opycha się pysznymi pączkami i popija lemoniadę, mały Stubss musi jeść wyschniętą na wiór marchewkę. To tylko namiastka złośliwości paskudnego Deptacza. Lichotkowi nie podoba się dom w którym mieszka, jest jednak jeden element na widok którego zapomina o wszystkich troskach. To przewspaniała makieta z elektryczną kolejką, ale Deptacz zabrania jej dotykać. Pewnego dnia Stubss łamie zakaz opiekuna i w konsekwencji będzie mógł się bawić w jego kolejce... Co to oznacza? Na postawione pytanie znajdziecie odpowiedź w książce, a także poznacie prawdzie oblicze Bazyla.

"Lichotek i czarnoKsiężnik", to bajka jakich mało. Nic tutaj nie jest oczywiste, normalne i przewidywalne. Każda strona książki przynosi czytelnikowi nowe, zaskakujące zwroty akcji, rodem z najlepszego filmu sensacyjnego. Przygody chłopca we mnie strachu nie wywołały, niektóre momenty były śmieszne, ale w przypadku młodszych czytelników odbiór może być zupełnie inny. Myślę jednak, że dzieci nie zostaną przerażone, ale z całego serca będą kibicować Lichotkowi. W książce zawsze zwycięża dobro, to najważniejsze.

Książka została okraszona sympatycznymi, budującymi klimat ilustracjami Chrisa Moulda. Przyjemnie jest więc jej czytanie i poznawanie historii małego chłopca. Ja uznałam powieść za fantastyczną, godną polecenia każdemu, kto lubi Tima Burtona i opowiastki z nutą strachu. Dzieło Ogilvy'ego stanowi zupełną odrębność w literaturze i nawet "Seria Niefortunnych Zdarzeń", nie może odnieść większego sukcesu. Jeśli uznacie, że pierwszy tom serii o Lichotku Stubss musicie przeczytać, poczekajcie do 12 marca, wtedy książka ma swą premierę.

OCENA
5 / 5

FUTU.RE Dmitrija Glukhovsky’ego i wizyta autora w Polsce.


Dziś do polskich księgarń trafia długo wyczekiwana, najnowsza powieść Dmitrija Glukhovsky’ego, autora bestsellerowego Metra 2033.
Książka FUTU.RE, ukazująca się nakładem wydawnictwa Insignis, to bardzo emocjonalna,  wielopłaszczyznowa antyutopia, opowiadająca o świecie przyszłości, w którym nie ma już śmierci. Nie poświęcając żadnej z cech rasowego science fiction, takich jak futurystyczne pejzaże, wartka akcja i niesamowita intryga, Glukhovsky zagłębia się w rozważaniach na temat rodziny, Boga i ceny, jaką za nieśmiertelność płaci ludzkość. Autor dokonuje błyskotliwej krytyki systemów politycznych i społecznych Europy i Ameryki, nie oszczędzając przy tym Rosji, przedstawionej jako kraj Trzeciego Świata. Ale FUTU.RE to przede wszystkim intensywna i przejmująca, nierzadko obrazoburcza i kontrowersyjna opowieść o ludzkiej naturze – niezmiennej, niereformowalnej, za to zawsze miotanej uczuciami, instynktami i pożądaniem.
FUTU.RE to również szeroko zakrojony projekt multimedialny. Tytuł książki jest jednocześnie adresem internetowym, pod którym dostępna jest towarzysząca powieści strona z grafiką Siergieja Kirckiego i muzyką Nikołaja Krywina. Na stronie FUTU.RE można przeczytać obszerne fragmenty powieści – również w języku polskim. Ponadto wydawca książki udostępnił dwa pierwsze rozdziały w interpretacji Krzysztofa Banaszyka:
Autor FUTU.RE będzie w tym roku gościem XV Międzynarodowego Festiwalu Fantastyki Pyrkon w Poznaniu. Dmitry Glukhovsky weźmie udział w panelach dyskusyjnych oraz będzie go można spotkać na stoisku Wydawnictwa Insignis w sobotę 25 kwietnia. Ci, którzy nie wybierają się do Poznania na Pyrkon, będą mieli okazję do spotkania się z Glukhovskym w piątek 24 kwietnia o godzinie 18 w jednym z warszawskich Empików (szczegóły wkrótce) – autor, oprócz rozmowy o FUTU.RE, na pewno uchyli rąbka tajemnicy dotyczącej Metra 2035 – trzeciej części kultowego już Metra 2033. 
Zapraszam również do obejrzenia pierwszej części wywiadu z Janem Nachtigallem 2T, Nieśmiertelnym. Wywiad został sfilmowany w jego kubiku w wieżowcu Nawaja. Z kubika Nachtigalla rozciąga się piękny widok na ukochaną przez niego Toskanię. To jego oczami poznajemy świat FUTU.RE, wykreowany przez Dmitrija Glukhovsky’ego.

poniedziałek, 2 marca 2015

Księga kodów podświadomości.


Cykl/Seria: W dżungli podświadomości (t.2)
Autor: Beata Pawlikowska
Wydawnictwo: Burda Książki (G+J)
Oprawa: twarda
Liczba stron: 432
Cena okładkowa: 31.90 zł
Premiera: 19.06.2013
Książka miała swą premierę dawno temu, ale ja dopiero teraz miałam okazję ją poznać. Beatę Pawlikowską lubię, czytam jej dzieła, oglądam na szklanym ekranie. Wzdycham i zazdroszczę podróżniczce. Też chciałabym zwiedzać dalekie lądy, a nie siedzieć na czterech literach i tyrać na całego. Tak, narzekam na swój los, chociaż stopniowo się tego oduczam. Pewne zmiany wprowadziłam właśnie po lekturze książki "Księga kodów podświadomości". 

Nasze społeczeństwo ma narzekanie i jojczenie we krwi. Sami nie wiemy czego chcemy, oczekujemy od innych cudów, wymagamy od siebie i rodziny zbyt wiele. Nie potrafimy się wyluzować, przynajmniej na chwilę zapomnieć o obowiązkach. Rezygnujemy z wakacji, ferii i innych urlopów, bo przecież ktoś pracować musi. Nawet sama z własnego doświadczenia wiem, że są takie dni, gdy nie chce mi się sprzątać, prasować itp. Wolę wtedy obejrzeć jakiś głupkowaty film i ciągnie mnie do tego uczynku niesłychanie. W taki sposób działa moja podświadomość! Ja nie pragnę zasiąść wygodnie przed telewizorem, ale to ona podsuwa mi rozwiązanie ( u mnie nieszczęsny seans filmowy). 

Pawlikowska w przystępny i zrozumiały sposób, przedstawia nam tajemniczą podświadomość. Analizuje charakterystyczne, autentyczne zachowania zwykłych ludzi, by odpowiednio zobrazować problem. Momentami czułam się tak, jakbym faktycznie rozmawiała z Pawlikowską w cztery oczy. Nawiązałam więź i z zapałem przyswajałam nowe informacje. Niestety nie obeszło się bez wtop ze strony autorki. Te wady odczuwam dotkliwie ja, więc nie wiem jak to będzie w waszym przypadku. Może dla was te mankamenty nie będą zbyt drażniące... Po pierwsze, to co mi niezmiernie przeszkadzało dotyczy słownictwa. Autorka nie boi się "rzucać mięsem". Czasem aż do przesady, co wybija się momentami na piedestał i po prostu przeszkadza w odbiorze. Po drugie, liczne powtórzenia potrafią zdenerwować nawet najbardziej cierpliwego czytelnika. Jestem osobą dorosłą, dosyć pojętną, więc nie należy przesadzać z tym dobitnym tłumaczeniem. Jeśli czegoś nie dam rady zrozumieć, przeczytam z dziesięć razy, pomyślę i po sprawie. No i po trzecie drażniła mnie pewność Pawlikowskiej... Autorka uznaje się za wszystkowiedzącą istotę. Gdzie pokora ja się pytam? Jeśli przełkniemy wymienione wady, książka sprawi nam mnóstwo radości. 

Nie spisuję jej na straty, ponieważ z lektury wyciągnęłam sporo wniosków, które przydają się w normalnym życiu. Nic tutaj nie jest oderwane od rzeczywistości, więc w książce każdy znajdzie coś dla siebie. Mam nadzieję, że kolejny tom będzie o wiele lepszy. Plus dla wydawnictwa za schludne, miłe dla oka wydanie. Zabieram się więc za "Jestem Bogiem podświadomości", i niebawem wrzucę na bloga recenzję tego dzieła. Czekajcie cierpliwie:)

OCENA
3,5 / 5