niedziela, 22 lutego 2015

Kroniki Amberu. Tom 1


Autor: Roger Zelazny
Wydawnictwo: ZYSK I S-KA
Zysk i Spółka Wydawnictwo
Oprawa: twarda
Liczba stron: 640
Cena okładkowa: 49.90 zł
Wznowienie: 02.02.2015
Jeśli drzemie w was miłość do literatury fantasy i jeszcze nie mieliście okazji poznać twórczości Zelaznego, namawiam do natychmiastowego nadrobienia zaległości. "Kroniki Amberu", to dzieło znane i zachwalane przez pokaźną ilość czytelników. Dawno temu, miałam okazję zaczytywać się właśnie w tychże "Kronikach", ale czas jakoś wszystko wyrzucił z mojej pamięci. Należy odświeżyć lekturę, a dodatkowo, pochwalić wydawnictwo Zysk i S-ka za wznowienie pierwszych pięciu części i zebraniu ich w jeden przepięknie wydany tom. Okładka po prostu zachwyca i sądzę, że ci którzy lubią fantasy, nie przejdą obok takiej książki zupełnie obojętnie. 

Narratorem i jednocześnie głównym bohaterem powieści jest mężczyzna. Pewnego dnia budzi się w szpitalu i kompletnie nie pamięta co się z nim działo. Wraz z biegiem czasu uświadamia sobie, że szpital musi jak najszybciej opuścić, a jego amnezja jest związana z wypadkiem, który przyczynił się jednocześnie, do wyzbycia jakiegokolwiek zaufania nawet w stosunku do najbliższych. Corwin, bo tak ma na imię mężczyzna, dowiaduje się, że nie należy do grupy zwykłych ludzi skazanych na normalne życie, w normalnym świecie. Oto macie przed sobą księcia i prawowitego następcę tronu Amberu. Zanim jednak spokojnie włoży na głowę należną mu koronę, Corwin będzie musiał uporać się z żądnym władzy Erykiem. Odkrywa również, że jego rodzina posiada magiczne zdolności, typu podróż pomiędzy wymiarami. To z pewnością niczego nie ułatwia, a ściąga kolejną porcję niespodzianek. Corwin postanawia także wyjaśnić tajemnicze zniknięcie ojca - króla Oberona. Wszystko zapowiada się ciekawie i takie też jest w rzeczywistości. "Kroniki Amberu", to powieść która na dobre przykuje was do fotela! 

Dzieło Zelaznego powala swą wspaniałością. To nie pozbawione sensu, zwykłe fantasy dla niezbyt rozgarniętych czytelników. Tutaj prawda miesza się z fikcją, świat realny splata się z tym całkowicie wymyślonym. Autorowi zazdroszczę tak wspaniałej wyobraźni, bo do stworzenia takiego literackiego cuda, po prostu trzeba mieć talent. 
Dzięki amnezji bohatera, zostajemy stopniowo wplątywani w całą fabułę, poznajemy rodzinę Corwina, a także niesamowity Amber. Co to za wymysł? No cóż, nie mogę wam zdradzić wielu szczegółów, po co psuć niespodziankę. Nie jest to typowy fantastyczny świat, wypełniony magicznymi stworzeniami. Amber stanowi zupełną odrębność i ciężko go porównać do jakichś innych krain. Jedną szansą na "podróż" do tamtejszych miejsc, jest zagłębienie się w lekturę "Kronik".

 Zelazny stworzył fantastyczny, pełen niesamowitych zwrotów akcji świat, który jednocześnie nie można powielić. Wszystko zostało okraszone nutką zdrowego humoru, dlatego dzieło nie przytłacza ciężkością, jest naprawdę lekkie i przyjemne w odbiorze. Paleta wyrazistych postaci, wspaniale dopełnia tę złożoną całość, nie gubimy się w imionach, nazwach, co mnie strasznie denerwuje u innych twórców. "Kroniki Amberu" obrazują unikalne, umiejętne połączenie różnych gatunków, więc nawet jeśli nie przepadacie za fantasy, lub okazjonalnie czytacie tego typu książki, skuście się na dzieło Zelaznego. Być może odnajdziecie nowego ulubieńca, a jeśli nie, to taką klasykę po prostu wypada znać. 
Opisy walk, miejsc akcji, nie dominują, nie nudzą, wszystko dzieje się szybko, ale też ma swoją przyczynę. Książka stanowi nie tylko miłą rozrywkę w czasie wolnym, bo też skłania do myślenia i obrazuje różne ludzkie zachowania. Wszak Amber nie oderwano kompletnie od normalności. 

Ja już wypatruję tomu drugiego. Według zapowiedzi wydawnictwa, możemy go oczekiwać 30 czerwca tego roku, więc jeszcze macie ogromne szanse na przeczytanie części pierwszej. Myślę, że na półce w księgarni czy w bibliotece, nie przegapicie tak urzekających okładek, a to już odpowiedni wstęp do równie wspaniałej zawartości książki. 

OCENA
5 / 5

czwartek, 19 lutego 2015

Chłopak nikt 2.


Cykl: Chłopak nikt
Autor: Allen Zadoff
Wydawnictwo: Feeria Young
Oprawa: miękka
Liczba stron: 448
Cena okładkowa: 34.90 zł
Premiera: 19.02.2015
Oto kolejna premiera wydawnictwa Feeria Young, na którą czekałam z niecierpliwością. W głębi duszy przewijała się i niepewność, bo z kontynuacjami różnie bywa. Pierwszy tom cyklu "Chłopak nikt" przypadł mi do gustu (recenzja tutaj), w związku z tym nie chciałam przeżyć rozczarowania jeśli chodzi o część drugą. Wiem, że wielu z was polubiło postać Zacha i ogólnie pozytywnie odebrało twórczość Allena Zadoffa. Czy i tym razem mogę mówić o książkowym rarytasie? Czytajcie dalej, a wszystkiego się dowiecie. 

Zach po poprzedniej misji czuje, że się zmienił. Nie był kompletnie oddany Programowi, kierował się emocjami, przez co omal nie stracił życia. Teraz musi dowieść swej lojalności, chociaż wszystko nie będzie tak łatwe jakby się mogło wydawać. Przed Zachem kolejne zadanie do wypełnienia i to o wiele trudniejsze! Chłopak dostaje rozkaz zabicia przywódcy obozu wojskowego dla młodzieży. Otrzymuje nowe imię - Daniel i rozpoczyna trudną walkę z przeciwnikiem, ale także z samym sobą. Nie jest przecież istotą pozbawioną uczuć, dlatego misja przysparza mu niemały kłopot. Pocieszeniem nie jest z pewnością informacja dotycząca poprzednika Daniela- nie wykonał on zadania i niestety skończył swój żywot. Czy identyczny los czeka Zacha-Daniela ? Czy Program jest tak naprawdę lojalny wobec niego? To się jeszcze okaże!

Uważam, że tom drugi jest o wiele lepszy od pierwszego. To dla mnie totalne zaskoczenie, ale nie powiem bym była tym faktem nieucieszona. "Chłopak nikt 2" jest troszkę grubszy pod względem ilości stron, ale przyznam szczerze, że nawet nie zauważyłam tego podczas czytania. Kartki przelatują przez palce naprawdę szybko, więc uporałam się z całą lekturą w minimalnej ilości czasu. Po raz kolejny osoba Zacha została świetnie nakreślona. Wraz z biegiem czasu poznajemy go bardziej i już nie traktujemy jako zwykłego, bezbarwnego członka Programu. Autor postanowił zdradzić również nieco faktów dotyczących przeszłości głównego bohatera.
W życiu Zacha pojawi się i dziewczyna, ale chłopak ani myśli romansować, bo przecież misja stanowi jego priorytet. Jeśli oczekujecie w książce nuty pikanterii, musicie przerzucić się na twórczość innego autora. W powieści "Chłopak nikt 2" ciągle coś się dzieje i nie ma po prostu miejsca na młodzieńcze miłostki. Tutaj toczy się gra o życie!

Zadoff skonstruował świetnego bohatera i pasjonujący, pochłaniający mnie bezgranicznie świat. Książki dla młodzieży czytam chętnie, ale wśród nich rzadko spotykam takie mądrzejsze, dopracowane, skłaniające do myślenia. Zadoff obalił uprzedzenia i jednocześnie nawiązuje nić porozumienia pomiędzy czytelnikami w różnym wieku. "Chłopak nikt 2" przeczytałam z wypiekami na policzkach i co najważniejsze, już wypatruję tomu trzeciego. Moja ciekawość została rozbudzona do granic możliwości, jestem święcie przekonana, że autor mnie nie rozczaruje tylko uraczy jeszcze lepszą lekturą. Niczego tutaj nie brakuje, gdyż jest barwny bohater, wartka akcja, lekkość podczas czytania.

Aż trudno zebrać myśli by jakoś ubrać w słowa to, co czuję po przeczytaniu książki. Myślę, że gdy sami po nią sięgniecie, zostaniecie oczarowani. Nie zrażajcie się wiekiem bohatera, grupą do której powieść zakwalifikowano (młodzieżówki). Zadoff odbiega od utartego schematu książek dla nastolatków, więc jeśli należycie do osób dorosłych, a nie jesteście jeszcze przekonani, macie moje słowo, że "Chłopak nikt 2" jest wspaniały i warto poznać postać Zacha.

OCENA
5 / 5

środa, 18 lutego 2015

Podróże w czasie.


Cykl: Archiwum CHRONOSA t.1
Autor: Rysa Walker
Wydawnictwo: Feeria Young
Oprawa: miękka
Liczba stron: 424
Cena okładkowa: 34.90 zł
Premiera: 18.02.2015
Podróże w czasie to coś, co ludzkość pragnie najbardziej. Jakże wspaniale byłoby poznać przyszłość, dowiedzieć się co nas czeka, czego mamy się wystrzegać. Chciałoby się i naprawić zdarzenia z przeszłości, osobiście mam wiele takich momentów, które najchętniej wymazałabym ze swego życia. Jednak podróże w czasie niosą nie tylko korzyści. Nikt nie zdaje sobie sprawy z komplikacji, wpisanych w taką zabawę. Musicie przyznać, że motyw podróży w czasie, to nic nowego w literaturze. Wielu pisarzy przedstawiało swą własną wizję wehikułu, mogącego przenosić nas w dowolny okres i miejsce. Rysa Walker miała więc przed sobą bojowe zadanie. Uniknęła jednak jakiegokolwiek powielania i stworzyła całkowicie unikatową historię, Tom pierwszy cyklu skradł moje serce i opętał na dobre kilka dni. Takie książki aż chce się czytać :)

Kate żyje sobie zupełnie normalnie. Chodzi do szkoły, jej rodzice są rozwiedzeni, ale dziewczyna ma z nimi całkiem dobry kontakt. Oczywiście zdarzają się spięcia, ale nic nie wskazywałoby na nadejście większej katastrofy. Przybycie babki Kate rozpoczyna serię niesamowitych zdarzeń. Naturalnie nie ma nic fascynującego w wizycie dawno nie widzianej seniorki, w dodatku gdy mama dziewczynki zamieniła z nią bodajże kilka słów przez całe życie. Tato o wiele lepiej dogaduje się ze starszą panią. Nasza bohaterka otrzymuje od babci medalion. Ten zaczyna się jarzyć niebieskim światłem, które dostrzega tylko Kate. To jeszcze nie koniec niespodzianek przygotowanych dla niej. Babcia proponuje Kate wspólne zamieszkanie, a to dlatego, że pozostał jej jeszcze jeden rok życia. Dziewczyna ochoczo przystaje na takie rozwiązanie, ale mama nie popiera decyzji Kate. By zażegnać kłopotliwą sytuację, Kate wprowadza się do babci razem z ojcem. Jeśli myślicie, że to koniec zmian w życiu bohaterki, jesteście w wielkim błędzie. Babcia wyjawia Kate sekret, który na dobre zmieni życie całej rodziny. Dziewczyna musi ratować świat, bo tylko ona jest w stanie zmienić bieg wydarzeń. Rozpoczyna się szaleńcza walka z czasem... 

Książka otwiera cykl "Archiwum Chronosa". Ja już umieram z ciekawości co też się stanie w tomie drugim, ale zanim to nastąpi, muszę uzbroić się w cierpliwość i zachęcić was do czytania tej powieści - dzisiejszej premiery. 
Przyzwyczaiłam się do kiepskiej jakości podobnych książek. Większość skierowana jest w stronę niezbyt rozgarniętych nastolatków, którzy ciągle szukają swych ulubionych pozycji literackich. Tutaj autorka stanęła na wysokości zadania i wspaniale dopracowała dzieło. Podróże Kate zostały idealnie opisane, nie ma drażniących przeskakiwań pomiędzy wątkami. Panuje spójność, ład i porządek. Walker ma niesamowitą wyobraźnię, co obudziło we mnie maleńkie uczucie zazdrości. Wprowadziła sporo nowinek technologicznych, które budują odpowiednią atmosferę i wzbudzają szacunek dla twórcy. Jak widać można stworzyć porządną książkę o podróżach w czasie, bez konieczności raczenia czytelnika totalną kumulacją różnych dat, urwanych wątków i postaci rodem z kosmosu.

Kate, to zwyczajna dziewczyna. Taka normalna, naturalna i "aktualna". Ma swoje nastoletnie problemy, potrafi ruszyć głową, a także nie wkurza czytelnika swym postępowaniem. Czym byłaby jednak książka dla młodzieży bez zawartości wątku miłosnego? W "Podróżach w czasie" też taki dodatek się pojawia, ale nie przytłacza całej powieści, a tylko fantastycznie dopełnia ją czymś odpowiednim dla nastolatków. Nawet osoby starsze, nie będą zniesmaczone uczuciowymi rozterkami Kate. O to właśnie chodzi! 

Wielowątkowość powieści, w tym przypadku nie jest wadą. Trzeba mieć naprawdę lekkie pióro by pisać z odpowiednim smakiem i trafić do różnych grup wiekowych. Książkę czyta się szybko i przyjemnie, chociaż osobiście wolałabym, by liczyła znacznie więcej stron. Dużą zaletą dzieła Walker, jest całkowite, ale nie zdradzające wszystkiego wyjaśnienie poszczególnych zdarzeń. Nie ma miejsca na niedomówienia i zupełne zagubienie czytelnika na finiszu książki. Wiem dużo, ale też mam chrapkę na więcej :) Teraz czekam z niecierpliwością na tom drugi, a was odsyłam do księgarni po świeżutki egzemplarz "Podróży w czasie". Będziecie zadowoleni! 

OCENA
5 / 5

wtorek, 17 lutego 2015

Medicus.


Tytuł: Medicus
Autor: Noah Gordon
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 592
Cena okładkowa: 39.90 zł
Do przeczytania "Medicusa" namówił mnie mój tato. On uwielbia takie książki, chociaż ja jakoś za historycznymi nie szaleję. Uległam jednak i zaczęłam czytać. Wyobraźcie sobie, że przez dzieło Gordona zarwałam noc, a potem przez pół dnia chodziłam kompletnie niewyspana. Wieczorem dokończyłam lekturę i podziękowałam tacie za podsunięcie fantastycznej powieści. Dawno nie czytałam tak mądrze skonstruowanej książki, bo nawet osoby takie jak ja, które z historią nie są za pan brat, mogą spokojnie poznać przedstawioną opowieść. O żadnym nagromadzeniu dat, kumulacji imion i nazwisk trudnych do zapamiętania, nie ma nawet mowy. Zanim jednak przejdę do opisania swych wrażeń po lekturze, parę słów odnośnie samej treści książki.

Akcja powieści rozpoczyna się w jedenastowiecznej Anglii. Szczęście nie sprzyja rodzinie Cole. W krótkim okresie czasu umiera matka, ojciec, oraz kilkoro malutkich dzieci. Te które przeżyły, trafiają pod opiekę rodzin zastępczych, bo przecież kolejne ręce do pracy przydadzą się w gospodarstwie. Tylko dziewięcioletniego Roba nie chce nikt. Chłopak ma niesamowity apetyt, jest zbyt mały i nie nadaje się do wykonywania ciężkich prac, także jedynym rozwiązaniem, będzie sprzedanie go do niewoli. Na szczęście w okolicy pojawia się wędrowny balwierz, który postanawia przygarnąć Roba, by ten pobierał u niego nauki. Młody Cole w towarzystwie balwierza, dosyć szybko przyswaja nowy fach, bo opiekun okazuje się być idealnym nauczycielem. Dodatkowo Rob uczy się magicznych sztuczek, wabiących mniej pojętnych ludzi do wozu pełnego ziołowych mikstur, na wiele dolegliwości. Balwierz zauważa niesamowity talent chłopca, a w przyszłości upatruje w nim swego godnego następce. Sielanka naszego bohatera nie trwa jednak wiecznie. Balwierz umiera, lecz teraz Rob ma wyuczony zawód, który pozwala mu przetrwać. Pewnego dnia, chłopak spotyka żydowskiego lekarza, znacznie przewyższającego go w tym, co zdążył się do tej pory nauczyć. By stać się taki sam jak nowo poznany medyk, Rob pragnie rozpocząć naukę w perskiej szkole dla lekarzy. Ta decyzja będzie wymagała od niego wielu poświęceń. Czy Cole da sobie radę i osiągnie sukces ? Czy stanie się prawdziwym lekarzem, a nie tylko wędrownym balwierzem ?

Już tytuł książki daje nam wrażenie o tym, co możemy spotkać w treści. Dzieło Gordona ukazuje w sposób idealny życie medyków w dawnych czasach. Autor dokładnie opisuje wiele przeprowadzanych operacji, dzięki czemu, czujemy się jak średniowieczny lekarz. Nie jestem specem jeśli chodzi o te sprawy, ale wierzcie, w książce nie przeżyjecie totalnego zagubienia w temacie. Medycyna dzięki Gordonowi, może być zrozumiała, a jednocześnie urozmaicać lekturę w sposób pasjonujący.
Wraz z bohaterem podróżujemy po wielu krajach, poznajemy kulturę, ludzkie zachowania, otrzymujemy odpowiedni obraz tamtych czasów. Mamy możliwość zetknięcia się ze społecznością muzułmańską, żydowską. Historia Roba wplata się w niniejszy obraz fantastycznie. Pasuje niczym brakujący element układanki.

Rob Cole przypadł mi do gustu, Jako dziecko, doświadczony przez okrutny los, staje się pewnym siebie, mądrym i silnym mężczyzną. Potrafi dążyć do określonego celu z uporem, ale jednocześnie nie zatracając się w chęci odniesienia sukcesu. Zawsze chowa w głębi duszy miłość, postępuje sprawiedliwie i uczciwie. To prawdziwy unikat człowieka w czasach średniowiecza. Gordon jednak nie ukazuje nam swego bohatera w całkowicie kolorowych barwach. Rob ma też swoje wady, czasem postępuje bezmyślnie, ale przecież to tylko człowiek. Dlatego czytelnik może identyfikować się z głównym bohaterem i zawiązać z nim nić porozumienia.
Autor zręcznie nakreślił także stosunki pomiędzy narodem żydowskim, a chrześcijanami. Wplata wszystko w akcję z odpowiednim smakiem, jednocześnie nie przytłaczając powieści.
Książkę liczącą prawie sześćset stron, czyta się niezwykle szybko i z zadziwiającą lekkością. Cieszę się, że autor pokusił się o stworzenie dwóch kolejnych powieści, więc kto polubił "Medicusa", może odetchnąć z ulgą i sięgnąć po kontynuację serii. Ja was namawiam z całego serca :)

OCENA
5 / 5

FUTU.RE Glukhovsky’ego już 4 marca w polskich księgarniach

Już za dwa tygodnie w księgarniach całej Polski pojawi się FUTU.RE – najnowsza powieść Dmitrija Glukovsky’ego, autora kultowego Metra 2033 i twórcy najsłynniejszej postapokaliptycznej serii Uniwersum Metro 2033.


FUTU.RE jest opowieścią o świecie, w którym śmierć została pokonana; badania naukowe, prowadzone jeszcze przez nasze pokolenie, zapewniły kolejnym nieśmiertelność, zatrzymały starzenie się i sprawiły, że ludzkość weszła w posiadanie Graala, poszukiwanego przez nią od zarania dziejów. Ziemię zaludniają wiecznie młode, zdrowe i piękne istoty. Jednak każda utopia ma swoje cienie. Przeludniony świat pęka w szwach. Środki potrzebne do życia muszą być ściśle racjonowane – dotyczy to również mieszkań: Europa, Ameryka, olbrzymie połacie pozostałych kontynentów zostały zabudowane ogromnymi wieżowcami, których najniższe kondygnacje przykryły znany nam świat, a najwyższe sięgają ponad chmury. To w nich, w koszmarnie ciasnych kubikach, gnieździ się ludzkość, zmagająca się z niedoborem środków i legislaturą, która ma utrzymać przeludnienie w ryzach.
FUTU.RE to opus magnum Glukhovsky’ego: niezwykle dojrzała powieść, która oprócz charakterystycznych elementów gatunku science fiction (trzymająca w napięciu, pełna nieoczekiwanych zwrotów fabuła, niezwykle przekonująca wizja świata przyszłości), zawiera coś jeszcze. Autor podejmuje dyskurs o miejscu Boga w świecie, w którym nieśmiertelność jest dostępna dla każdego i poddaje krytyce społeczeństwa Europy i Ameryki, z których każde na swój sposób radzi sobie z cywilizacyjnymi konsekwencjami nieśmiertelności.
Ale FUTU.RE jest przede wszystkim naładowaną emocjami opowieścią o miłości, odkrywaniu własnego powołania i o niezmienności ludzkiej natury, ze wszelkimi pozytywnymi i negatywnymi tego konsekwencjami. FUTU.RE to prawdziwie intensywny opis nowego wspaniałego świata, który sprawi, że czytelnik już od pierwszych stron poczuje jego klimat; oczami Jana Nachtigalla 2T, Nieśmiertelnego, pozna szczegółowo jego blaski i cienie.
Za podsumowanie FUTU.RE Glukhovsky’ego niech posłuży zwrot z czwartej strony okładki: „POKONALIŚMY ŚMIERĆ. I CO DALEJ?”.

Zapraszam do wysłuchania pierwszego rozdziału powieści FUTU.RE, zatytułowanego „Horyzonty” w mistrzowskiej interpretacji Krzysztofa Banaszyka.

niedziela, 15 lutego 2015

Mężczyzna w zielonych spodniach.


Autorzy: E. Szawul, G. Wojcieszko, M. Pecyna, E. Jedrych, M. Kapelusz, E.A. Frankowska, P. Karbowniczek, J. Machałowska 
Wydawnictwo: Czerwona Papuga
Oprawa: miękka
Liczba stron: 172
Premiera: czerwiec 2014
Kto w miarę regularnie zagląda na mojego bloga ten wie, że antologie czytam niezwykle rzadko. Wiąże się to z brakiem dostępu do tego typu książek, a nie brakiem zainteresowania w stosunku do nich. Zauważyłam jeszcze, iż takie pozycje literackie, przynajmniej w moim otoczeniu, nie są zbyt popularne i chętnie czytane. Ja muszę to zmienić, a podsunięcie znajomym "Mężczyzny w zielonych spodniach", będzie takim krokiem przełomowym. 

Książka rozpoczyna się dość nietypowo, a nawet tajemniczo. Niedaleko Plant, ktoś porozwieszał kartki z dziwną treścią. Można z nich wyczytać informację o zaginięciu mężczyzny w zielonych spodniach. Człowiek ten miałby zachowywać się jak obłąkany: mówi do siebie, porusza w specyficzny sposób, jest ranny w głowę. Kto spotka zaginionego powinien zgłosić to policji. Na kartce nie znajdziemy jednak stosownego numeru pod który należy zadzwonić. Nikt nie pokusił się nawet o poinformowanie odbiorcy od kiedy zaginiony został za takiego uznany. Pytania mnożą się w zastraszającym tempie, a my musimy znaleźć na nie odpowiedź. Ostrzegam, że nie będzie łatwo.

"Mężczyzna w zielonych spodniach", to zbiór ośmiu opowiadań, stworzonych przez ośmiu autorów. Każde z nich jest inne, chociaż bohater pozostaje ten sam. Mamy więc możliwość poznania, aż tylu rozwiązań przedstawionej sytuacji. Oczywiście jak z antologiami bywa, nie każde opowiadanie musi oczarować czytelnika. Mnie samej spodobały się prawie wszystkie, chociaż i w tej grupie mogłabym wyróżnić jednego ulubieńca. To "Niespójny" Melanii Kapelusz. W tym właśnie opowiadaniu, poznajemy tytułowego mężczyznę, a także wraz z nim i z jego perspektywy, śledzimy bieg wydarzeń. Bohatera odbieramy jako człowieka totalnie zagubionego, zdenerwowanego aktualną sytuacją, co jest idealnie zarysowane w dziele Kapelusz.
Brak konkretnej daty zaginięcia mężczyzny, oraz pominięcie numeru telefonu, wzbudza zainteresowanie czytelnika i co tu dużo ukrywać, pobudza wyobraźnię. Dodatkowo, sami możemy identyfikować się z bohaterem, ponieważ często gubimy tę właściwą drogę życiową. Ważne jest jej odnalezienie i to w odpowiednim czasie!

Książkę nie wypada czytać szybko, chociaż mikra objętość nas do tego zachęca. Tutaj należy zastanowić się nad każdym napisanym słowem, a osobiście uważam, że do antologii po prostu trzeba dorosnąć. Cieszę się z możliwości poznania tak specyficznego dzieła. Wywołało ono we mnie wiele emocji, często skrajnych o których nie chcę teraz wspominać. Kto przeczyta książkę "Mężczyzna w zielonych spodniach", ten przez długi czas będzie rozmyślał nad przyswojoną treścią, ale i swoim dotychczasowym postępowaniem.

OCENA
5 / 5

piątek, 13 lutego 2015

Lot sowy.


Tytuł: Lot sowy
Autor: Mercedes Lackey, Larry Dixon
Wydawnictwo: ZYSK I S-KA
Zysk i Spółka Wydawnictwo
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 358
Cena okładkowa: 34.90 zł
Premiera: 26.01.2015
Wydawać by się mogło, że jeśli chodzi o fantastykę, to nic nie może mnie zaskoczyć. Jestem wielką miłośniczką tego gatunku i uwierzcie mi, miałam okazję przeczytać wiele powieści należących właśnie do tejże grupy. Oczywiście nie zawsze udawało się trafić na tylko dobre książki, bo i zdarzały się takie, które po dwudziestu stronach wywoływały u mnie paskudną senność. Wiecie o czym piszę prawda? :) Książka "Lot sowy" jest na szczęście inna... Lepsza, wciąga już od momentu przeczytania pierwszego zdania. Znajdę tutaj garść porównań do twórczości Le Guin, ale to chyba dobry objaw - przynajmniej dla mnie. Niemniej jednak duet autorów uniknął jakiegokolwiek dublowania, powielania napisanych przez sławę (wspomnianą Le Guin, Tolkiena, Lewisa) pozycji. Warto więc wkroczyć do nowego świata, pełnego ciekawych postaci i przerażających, magicznych stworów.

Głównym bohaterem jest Dorian. Młody chłopak, sierota. Gdy stracił rodziców, którzy zginęli przez nagłą, magiczną burzę, trafia pod opiekę miejscowego maga Justyna. Trzeba przyznać, że łatwo tam nie ma. Dorosły zawsze chce postawić na swoim, dowieść swej nieomylności, od młokosa wymaga ciężkiej, ale przynoszącej korzyści pracy. Justyn uparcie twierdzi, że jego wychowanek ma w sobie to coś, jednak żałoba przesłania cały świat naszemu bohaterowi. Jedyną formą "rozrywki" dla chłopca, jest wędrówka po lasach i przeżywanie swej samotności bez żadnych świadków. I nic nie wskazywałoby na nadejście większych zmian w jego życiu, gdyby nie najazd tajemniczych wojowników. Armia wpada na teren wioski, a Dorian już nie będzie wyłącznie zwykłym, posłusznym chłopcem. Musi nauczyć się walczyć nie tylko z namacalnym przeciwnikiem, ale i z własną przeszłością. Czy osiągnie cel ?

Książkę czyta się szybko, a kolejne zdarzenia posklejano tak, by zapewnić odbiorcy płynność podczas poznawania lektury. Szkoda tylko, że autorzy nie chcieli rozbudować wątku tajemniczej armii napadającej na wioskę Doriana. Praktycznie nie wiemy o nich wiele, dlaczego najechali na małą miejscowość, jakie cele chcieli osiągnąć, kim tak naprawdę są. Może po prostu twórcy uznali za zbędne wyjaśnianie tego typu spraw, więc czepiać się nie będę :) Ogólnie cała książka przypadła mi do gustu, chociaż tak jak już wspomniałam, w fantastycznych czytadłach się lubuję i trudno mi pod tym względem całkowicie dogodzić. Autorzy wykreowali pasjonujący, przyciągający uwagę i zupełnie niepowtarzalny świat, pełen magii i czarów. Nie popadają jednak w przesadę, a więc znalazło się miejsce dla mądrzejszych zachowań, skłaniających do myślenia i ukazujących odpowiednie wzorce.

Spodobała mi się także przemiana Doriana. Z chłopaka nieśmiałego, pogrążonego w smutku, stał się stanowczym, silnym, młodym facetem. Nie bez znaczenia jest również Justyn. Maga jakoś tak machinalnie porównałam do Halta ze "Zwiadowców", chociaż i tak te podobieństwa nie są zbyt znaczne. Niestety autorzy jakoś nie pokusili się o odpowiednie nakreślenie relacji międzyludzkich, w związku z tym powieść może tracić w oczach starszych czytelników, natomiast u młodych wywołać westchnienie ulgi. Ogólnie rzecz biorąc opisów krajobrazów, samych bohaterów, ich wyglądu, jest niezbyt wiele, ale na szczęście wystarczająco.

Jako czytająca namiętnie literaturę fantastyczną, książka "Lot sowy", nie przygwoździła mnie na kilka godzin bez odbioru sygnałów z zewnątrz. Nie jest to zła czy nudna powieść, ale czuję że starsi wyjadacze mogą nie być usatysfakcjonowani. Po kilkudziesięciu minutach czytania dzieła uznają, że to już było, coś gdzieś tam się przewinęło u innych twórców. Ja odbieram "Lot sowy" pozytywnie i czekam cierpliwie na kolejny tom. Myślę, że część pierwsza była takim wprowadzeniem do historii, więc nie można było uniknąć pewnych elementów. Dla młodych, przygody Doriana staną się odpowiednią dawką rozrywki i sposobem na nudne popołudnie. Dla mnie, książka miała wymiar odskoczni od codzienności - trzeba przyznać, że na tym polu spisuje się znakomicie!

OCENA
4 / 5