poniedziałek, 9 czerwca 2014

Zaproszenie na spotkanie autorskie.

ZYSK I S-ka Wydawnictwo zaprasza na spotkanie z Martyną Ochnik
autorką książek
"Pewnego dnia, w grudniu"
"Oszołomy"

Fragmenty ostatniej opowieści odczyta pan Maciej Rayzacher, a spotkanie poprowadzi pan Janusz Kowalczyk, krytyk literacki.

13 czerwca 2014 (piątek) godzina 18
Warszawa Cafe Niespodzianka
ul. Marszałkowska 7


niedziela, 8 czerwca 2014

Niewidoczne dla oczu. Przejmujące świadectwo o miłości ukrytej.


Autor: Sophie Lutz
Wydawnictwo: Święty Wojciech
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 192
Cena: 23 zł
Nie ma większej miłości niż miłość matki do swego dziecka. I nawet jeśli maleństwo jest poważnie chore i większość ludzi na jego widok odwraca wzrok, ona przytula je mocno i ciągle zaświadcza, iż wyrośnie na dobrego człowieka. Wiedziałam że książka Sophie Lutz nie będzie lekturą lekką. Niezbyt często wybieram takie pozycje ponieważ potem długo je przeżywam i płacze po kątach. Dlaczego jednak zdecydowałam się zerknąć do głębi dzieła Lutz ? Powód jest prosty - autorka przedstawia czytelnikowi czystą prawdę bez grama fantazji i lukru. 

W swojej książce Sophie Lutz pokazuje nam swe codzienne, trudne życie. Jako mama czwórki dzieci w tym głęboko upośledzonej Philippine, zmaga się z wieloma troskami, ale i także doświadcza radości. W końcu dla matki, widok jej dzieci jest czymś najcudowniejszym. Autorka oswaja czytelnika z osobą Philippine, chce uzmysłowić, że ona także powinna mieć szanse na normalne życie bez odrzucenia od społeczeństwa. Wielu z nas na widok chorego dziecka czy osoby starszej odsuwa się na kilometr, by nawet przez moment nie dzielić przestrzeni z "kimś takim". Czas zmienić swe postępowanie... Lutz przedstawia nam również swą wielką wiarę w Boga, bo dzięki Niemu ma siłę do dalszego działania. Nie ukrywa, że często ma już wszystkiego dosyć, uzmysławia czytelnikowi że i ona boryka się z przeróżnymi słabościami. Drzemie w niej jednak potężna siła, która pozwala zażegnać problemy.

Książkę charakteryzuje najczystsza prawda autorki. Tutaj nie ma miejsca na fałsz i kolorowanie słowem. To rzeczywistość i świat w którym przyszło nam żyć. Lutz nakazuje nam w sposób delikatny odpowiednią postawę w stosunku do Boga. Chce byśmy wierzyli w Jego moc, bo ona doświadcza jej na każdym kroku. Nie idealizuje jednak siebie, gdyż bez najmniejszego ubarwienia wyjawia fakt o swym wcześniejszym zachowaniu, którego skutkiem było kompletne odrzucenie wiary. Dzięki książce można zatrzymać się na moment i zastanowić nad odwiecznym pytaniem: Co w życiu jest najważniejsze ? Sophie Lutz wie, że tego typu dylematy nie są powodem rozmyślań jednego człowieka. Daje nam pewne wskazówki i podsuwa tok myślenia, za co muszę jej podziękować. Dawno nie spotkałam się z tak przejmującą, skłaniającą do refleksji książką. Z pewnością będę sięgać po niniejszą pozycję w momencie gdy pewne sytuacje zaczną mnie przerastać. Was gorąco zachęcam do bliższego poznania dzieła Lutz. 

OCENA
5 / 5 

piątek, 6 czerwca 2014

Ona.


Tytuł: Ona
Autor: Henry Rider Haggard
Wydawnictwo: ZYSK I S-KA
Zysk i Spółka Wydawnictwo
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 362
Cena okładkowa: 39 zł
Spojrzałam na kolejne nowości wydawnicze Zysk i S-ka i od razu rzuciłam się właśnie na książkę "Ona". Dlaczego ? Darzę wielkim sentymentem autora, który oczarował mnie swą opowieścią o tajemniczych "Kopalniach króla Salomona". Tam urzekał czytelników nieustraszony Allan Quatermain, tutaj natomiast groza przeplata się z nieprawdopodobnymi zwrotami akcji. Nie ukrywam, że jak na kobietę przystało, łakomie spoglądnęłam na okładkę, która prezentuje się wspaniale i wprowadza w klimat książki. Mniej więcej godzinę przed całkowitym zagłębieniem w lekturę, rozmyślałam nad tytułem... Kim jest Ona i dlaczego odgrywa w dziele Haggarda tak wielką rolę ? Książka tak naprawdę nie jest zupełną nowością, ponieważ została wydana w Polsce w roku 1900, także sporo lat upłynęło od jej premiery :) Niemniej jednak wraz z biegiem czasu, nie straciła popularności z czego bardzo się cieszę. Nie przedłużając, poznajcie głównych bohaterów... 

Profesor Horace Holly nigdy nie był uznawany za łamacza niewieścich serc. Kompletnie zakochany w swej pracy, nie mający czasu na towarzyskie rozrywki stał się wielkim samotnikiem, który otoczony książkami czuje się niczym ryba w wodzie. Pewnego dnia odwiedza go chory przyjaciel nazwiskiem Vincey... Umierający mężczyzna wyjawia profesorowi pewien sekret, a jednocześnie prosi o przysługę. Chce by Holly po jego śmierci zaopiekował się jego pięcioletnim synkiem Leo, którego widział zaledwie kilka razy. Malec jest uroczy i za bardzo przypomina mu żonę, niestety już nieżyjącą. Dodatkowo chce by Horace przetrzymał tajemniczy kufer i otworzył go w momencie gdy Leo będzie już dwudziestopięcioletnim mężczyznom. Profesor ze zdumieniem przyjmuje powierzone mu obowiązki chociaż kompletnie nie wierzy, że wszystko to rozgrywa się naprawdę. Chory opowiada także swemu przyjacielowi historię swych przodków - żyjących cztery wieki przed Chrystusem. Następnego dnia ojciec chłopca umiera, a Horace powoli przekonuje się do całej nowej sytuacji. Mija dwadzieścia lat... Leo i profesor Holly są nierozłączni i ufają sobie bezgranicznie. Oczywiście zgodnie z ustaleniami kufer ojca Leo zostaje otwarty, a w środku ... prawdziwe skarby. Nie są to diamenty, ani szczere złoto, lecz kawałki starych, glinianych skorup i sterta dokumentów. Ze starych papierzysk dwójka bohaterów otrzymuje ciekawą zagadkę. Jest to początek kłopotów, które zarówno Holly jak i Leo ściągną na siebie, aczkolwiek decyzja co do ostatecznego działania przyjdzie szybko. Profesor i młody mężczyzna postanawiają wyruszyć w podróż do Afryki by wykonać to, co nie udało się wcześniejszym pokoleniom, by odkryć tajemnice dotyczącą rodu Vinceyów. W podróży towarzyszyć im będzie Hiob, zaufany sługa. Trójka podróżników dociera do królestwa, gdzie rządzi biała królowa Ayesha, panująca jako wszechwładna Ona. Kobieta ma pewien plan związany z Leo, łączą ich jakieś tajemne więzy, pytanie tylko czy nasi bohaterowie będą w stanie podporządkować się rozkazom królowej... i czy jej spostrzeżenia okażą się trafne. 

Jak więc widzicie, mamy tutaj do czynienia z przygodówką, ale dodatkowo nasyconą elementami grozy. Lubię taką mieszankę, na pewno wtedy nie mam czasu na nudę :) Zasięgnęłam trochę informacji i dowiedziałam się, że to dzieło Haggarda jest pierwszą pozycją z akcją rozgrywającą się w niedostępnych, nieznanych rejonach świata. Autor stał się inspiracją dla takich sław jak Tolkien czy C.L. Lewis. Jestem pełna podziwu nad potężną wyobraźnią pisarza, bo książkę czyta się z prawdziwą przyjemnością. Każda z postaci jest świetnie i akuratnie nakreślona, wiedziałam że Hiob będzie takim gapiowatym sługusem, ale o wielkim sercu, a Holly tym zawsze mądrzejszym i rozważniejszym :) Polubiłam wszystkich bohaterów, nawet tajemniczą i okrutną Ayeshe, bo na ostatnich stronach mogłam się przekonać o jej słabościach... 

Książka nie jest najzwyklejszą, fantazyjną opowiastką, to także zbiór mądrych wypowiedzi, w szczególności powieściowej królowej. Czasem jej wywody były bardzo długie, może gdyby autor nie rzucał nas na tak głęboką wodę, nie miałabym wtedy żadnych "ale". Jestem jednak świadoma, że to tylko moje odczucia, a każdy będzie inaczej odbierał niniejszą pozycję literacką. Fakt, czuć ten znakomity styl pisarza, który miałam okazję poznać w "Kopalniach króla Salomona". Opisy miejsc akcji, poszczególnych przygód, zasługują na pochwałę i wzór do naśladowania dla innych twórców. Tak powinno pisać się powieści przygodowe, z taką barwnością i jednocześnie z taką lekkością. Wiem, że Haggard rozpieścił czytelników i dawno temu stworzył drugi tom noszący tytuł "Ayesha". Nie wiem tylko dlaczego jeszcze na niego nie wpadłam :) Będę szukać uparcie gdyż jestem ciekawa dalszych losów profesora oraz Leo. 

OCENA
5 / 5 

czwartek, 5 czerwca 2014

Kochaj i jedz, Brazyliszku - recenzja przedpremierowa.


Autor: Michalina Kłosińska - Moeda
Wydawnictwo: Replika
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 232
Cena: 25.90 zł
PREMIERA 11 CZERWCA 2014
Miła dla kobiecego oka okładka, plus intrygujący tytuł, zachęcają do bliższego poznania i totalnego zatracenia się w tekście książki. Wielką fanką romantycznej literatury nie jestem, ale możliwość przeniesienia się do nieznanej mi bliżej miejscowości zwyciężyła. Byłam też niezmiernie ciekawa mojego pierwszego wrażenia w stosunku do autorki. Nie czytałam jeszcze żadnej książki Pani Kłosińskiej - Moeda, także debiut mam już zaliczony :) Nie przedłużając pokrótce przedstawię wam samą istotę opowieści.

Nocznik, to maleńka miejscowość położona w okolicach Świebodzina. Właśnie w takiej scenerii poznajemy Edytę, dwudziestoletnią dziewczynę, która po skończeniu technikum hotelarskiego podejmuje pracę w barze Copacabana. Jak każda młoda kobieta, marzy o ciekawych podróżach obfitujących w romantyczne chwile u boku gorących mężczyzn. Edyta uwielbia kulturę Brazylii, także chęć poznania przystojnego Latynosa jest jeszcze silniejsza :) Oczywiście na wielkie atrakcje w swej mieścinie liczyć nie może... ale okazja na przeżycie czegoś diametralnie innego pojawia się szybko. Pewnego dnia Edyta dowiaduje się, że syn jej szefa postanowił sfinalizować swój związek z Brazylijką Edwiges (Jadwigą), z którą zaręczył się w Niemczech. Do niewielkiej mieściny z racji tak wielkiego wydarzenia, przyjeżdża potężna grupa egzotycznych gości. Edyta jest zachwycona takim obrotem sprawy, a gdy na swej drodze spotyka dwóch diabelnie przystojnych mężczyzn czuje, że część jej marzeń wreszcie się spełni. Cesar oraz Marek będą mieć godnego rywala w postaci Piotrka. Piotr nie jest typem zdobywcy, lecz fakt że zna Edytę od dziecka i skrycie się w niej podkochuje da mu wielką motywację do działania. Kogo wybierze nasza bohaterka ? 

Książka nie zaskakuje fabułą, ale ja przyjęłam ją bardzo pozytywnie. Autorka posługuje się językiem lekkim, z odrobiną humoru, wystarczająco oddaje klimat tamtejszych wydarzeń. Podczas czytania czułam się tak, jakbym była naocznym świadkiem perypetii bohaterów. Nocznik jest maleńką, ale bardzo urokliwą miejscowością. Dzięki wpleceniu wątku egzotycznego w postaci gości z Brazylii, czytelnik w odpowiedni sposób poznaje tamtejszą kulturę nie ruszając się z kanapy :) Akcja szybko nabiera rozpędu i nie zwalnia ani na momencik. Jesteśmy mocno skupieni i nie chcemy odrywać się od tak przyjemnej lektury. Jeśli chodzi o główną bohaterkę, to czuje pewien niedosyt. Często miałam wrażenie, że Edyta nie należy do zbyt rozwiniętych młodych kobiet, jej wypowiedzi nie świecą intelektem, czasem wydaje się być pustą i pozbawioną głębszych uczuć dziewczyną. Poza tym, reszta postaci prezentuje się bardzo interesująco. 

"Kochaj i jedz, Brazyliszku" to z pewnością lektura lekka i pasująca na leniwe popołudnie. Mnie sprawiła przyjemność swym optymistycznym podejściem do tematu, wątek romantyczny nie jest bardzo nachalny, idealnie wtapia się w całość. Nie sądziłam, że taka książka będzie w stanie zaciekawić mnie na dłuższą metę i nie znudzić po przeczytaniu kilku kartek. Zanim jednak całkowicie przekonam się do twórczości autorki, przeczytam jej pozostałe dzieła. Jestem ciekawa czy z równie dobrym smakiem prowadzi resztę swych bohaterów przez meandry życia i czy zachowuje ten znakomity styl jaki zauważyłam w niniejszej pozycji literackiej. Wielkim plusem dla książki jest ciekawy dodatek w postaci quizu dotyczącego Brazylii, oraz garść przepisów kulinarnych pochodzących właśnie z tego kraju. 

OCENA
4 / 5 

środa, 4 czerwca 2014

Książki do wymiany.

Kochani, mam aktualnie trzy książki które z chęcią wymienię na inne. U mnie jakoś nie znajdują miejsca więc może wam przypadną do gustu. Może szukacie właśnie tego egzemplarza... 

1. (nie)pragnienia Aneta Zadroga

2. Kino objazdowe Marta Kucharska

3. Bystrzaki. Jak rozwinąć niezwykły umysł twojego dziecka. G.J. Simister

Książeczki są w stanie idealnym, w razie potrzeby podeślę ich zdjęcia zainteresowanym. Czekam i na wasze propozycje :) 

wtorek, 3 czerwca 2014

Urodzona o północy.


Tom I serii Wodospady Cienia
Autor: C.C. Hunter
Wydawnictwo: Feeria

Oprawa: miękka
Liczba stron: 440
Cena okładkowa: 34.90 zł 
Czuję już przesyt tych wielkich miłosnych historii dla nastolatek z paranormalnymi zjawiskami w tle. Wampiry, elfy oczywiście mnie interesują, ale w odpowiedniej oprawie. Taki rodzaj literatury jest obecnie chyba najbardziej popularny, autorzy prześcigają się w wymyślaniu opowieści mających przyciągnąć młodych do książki. Najbardziej denerwują mnie te bezczelne kopiarstwa niektórych pisarzy, jedne pozycje literackie łudząco podobne do drugich. Czy autorce książki " Urodzona o północy" udało się pozytywnie zaskoczyć miłośników gatunku paranormal romance ? Czy główna bohaterka wzbudziła we mnie pozytywne emocje, czy może stała się postacią sztampową i niegodną zapamiętania ?

Życie szesnastoletniej Kylie, to obraz rozpaczy... W domu wieczne kłótnie i wzajemne pretensje, wizyty u psychologa, lub też świrologa, jak nazywa go trafnie dziewczyna, z pewnością jej nie pomagają. Kylie już od jakiegoś czasu widzi postać żołnierza... Wie, że jest on duchem, tyle że dlaczego to ona została "zaszczycona" takimi wizjami ? Po przykrym dla dziewczyny i jej rodziców incydencie, nasza bohaterka trafia na obóz dla trudnej młodzieży do Wodospadów Cienia. Podczas podróży do miejsca swego tymczasowego pobytu zauważa, że jej współtowarzysze zachowują się dziwacznie. Gdy Kylie dociera na miejsce dowiaduje się pewnych informacji o obozowiczach. Są oni istotami nadprzyrodzonymi, a i ona sama należy do tego zaszczytnego grona. Dziewczyna oczywiście nie może się z tym faktem pogodzić, a jakby tego było mało, na drodze widnieje miłość... Dwóch młodych chłopców i Kylie, co wyniknie z takiego trójkącika ? :) Jakby tego było mało, autorka dorzuca kolejnego adoratora, tworzy się więc potężny wątek romantyczny. 

Domyślacie się pewnie, że książka wieloma aspektami was nie zaskoczy. W końcu w tym temacie wszystko zostało już napisane, przedstawione. Jednakże w dziele Hunter utonęłam na kilka godzin, a te momenty nie mogę uznać za czas stracony. Autorka zręcznie przedstawiła wszystkich bohaterów począwszy od Kylie, na mniej ważnych kończąc. Zaprzyjaźniłam się z Kylie, od razu odebrałam ją jako równą dziewczynę zmagającą się z problemami typowymi dla nastolatków. Jeśli chodzi o wątek romantyczny, wiem doskonale iż część czytelników pomyśli sobie: "Znów to samo". Niestety pewnych zdarzeń nie można uniknąć bo na tym polega właśnie ten gatunek literacki. Ja bardzo lubię obserwować takie głębsze uczuciowo momenty fikcyjnych bohaterów, także pod tym względem książka przypadła mi do gustu. 

"Urodzona o północy" to pierwszy tom serii "Wodospady Cienia", więc zakiełkowała we mnie potężna ciekawość co do dalszych losów młodziutkiej bohaterki. Na szczęście autorka nie odkryła w części pierwszej wszystkich kart. Hunter operuje językiem prostym, ale też nie pozbawionym odpowiedniego smaku. Tekst nie jest skomplikowany, lecz opisy barwne, plastyczne i przedstawione idealnie. Przyjemnością była dla mnie lektura "Urodzonej...", niby książka nie wnosi nic do gatunku, ale została utrzymana w odpowiednim klimacie. Dołączam do grona kolejnych fanek C.C. Hunter i pewnie za jakiś czas zabiorę się za czytanie drugiego tomu serii "Wodospady Cienia". Ten tajemniczy i magiczny świat pochłonął mnie na całego !

OCENA
5 / 5 

poniedziałek, 2 czerwca 2014

Uzdrowił mnie Jan Paweł II.


Autor: Paweł Żuchowski
Wydawnictwo: M
Oprawa: miękka
Liczba stron: 152
Cena: 19.90 zł 
Z wiarą w cuda jest dziś różnie. Jedni są temu przeciwni i większość niewytłumaczalnych faktów traktują jako zwykły przypadek, inni widzą w takim działaniu "dotyk" Boga. Nie chcę tutaj nikogo zachęcać, ani też zniechęcać do całkowitego przekonania w wydarzające się cuda, ale to co przydarzyło się chorej na tętniaka kobiecie, zasługuje na zwrócenie uwagi nie tylko na ten przypadek, ale i na osobę Jana Pawła II. Jego świętość została potwierdzona za sprawą cudu, którego doświadczyła chora na tętniaka Floribeth Mora Diaz. 

Kostaryka. W roku 2011 życie Mory Diaz stanęło na głowie. Kobieta dowiedziała się, że pozostał jej jeszcze miesiąc życia. Lekarze nie dawali jakichkolwiek szans na wyzdrowienie, cała rodzina chorej postanowiła więc prosić Boga o cud. Gdy 1 maja 2011 sparaliżowana Floribeth oglądała transmisję z uroczystości beatyfikacyjnych Jana Pawła II w Rzymie, wraz z mężem zaczęła żarliwie się modlić o uzdrowienie, bo tylko tyle, albo aż tyle mogła wykonać. W nocy choroba zaczęła ustępować, dziś Floribeth Mora Diaz jest całkowicie zdrowa, chociaż lekarze ciągle przecierają oczy ze zdumienia... 

Autor książki, Paweł Żuchowski, obecnie pracuje jako korespondent radia RMF FM. Wyruszając w podróż by spotkać się z Mora Diaz, jest pełen obaw co odwiedzenia tak odległego kraju, oczywiście każdy z nas czeka na moment jego spotkania z cudownie uzdrowioną kobietą. Już na samym wstępie bohaterka książki daje się nam poznać jako człowiek mocno wierzący w Boga i kochający Jana Pawła II. Nasz Papież zaskarbił sobie taką miłość ludu, pielgrzymką do Kostaryki w roku 1983. Dla wielu mieszkańców tegoż kraju stał się od tego momentu duchowym wzorem i wielkim autorytetem. Opowieść Floribeth jest wzruszająca, mnie osobiście bardzo poruszyła i nawet jakiś czas po przeczytaniu niniejszej pozycji, nad wszystkim rozmyślałam. Kobieta dziękuje za tak wspaniały dar od Boga, emocjonujące stają się również wyznania męża Floribeth, dzięki czemu mamy możliwość poznać go jako człowieka kochającego żonę i podtrzymującego ją na duchu nawet w najgorszych chwilach życia. Przypadek kostarykańskiego cudu przyczynił się do świętości Jana Pawła II. Autor ograniczył się tylko do przedstawienia faktów. Nie narzuca czytelnikowi jakichkolwiek wzorów, nie zmusza go do świętości na siłę. Po prostu zostawia nam wolną drogę zmierzającą do ocenienia przypadku Mory Diaz. Bardzo mu za to dziękuję, swe zadanie wykonał jak należy. Wierzyć czy nie ? Na to pytanie odpowiedzcie sobie sami. W książce znajdziecie autentyczne zdjęcia, które nadają pozycji odpowiedniej oprawy nie tylko w kwestii graficznej. 

OCENA
5 / 5