czwartek, 19 grudnia 2013

Mrówki w płonącym ognisku.

Obrazek Mrówki w płonącym ognisku
Autor: Teresa Oleś - Owczarkowa
Wydawnictwo: M
Oprawa: miękka
Liczba stron: 252
Cena okładkowa: 29.90 zł 

Jako mieszkanka wsi z ciekawością podeszłam do nowej dla mnie książki i nieznanej mi bliżej autorki. Teresa Oleś - Owczarkowa w swym dziele opisuje własne, dawne życie na wsi. Z wykształcenia jest psychologiem sporo więc w książce odniesień do zachowań i postaw ludzi mieszkających w małej wiosce w czasach powojennych. Teraz jako dorosła kobieta podaje nam na tacy obraz tamtejszych realiów. Autorka operuje językiem zrozumiałym, lekkim stylem przez co zostaje przez czytelnika w zupełności zrozumiana. Książka jest niejako takim spisem wydarzeń z życia pani Teresy z czasów dzieciństwa, młodości. Mamy więc możliwość poznać autorkę na przykład jako małą dziewczynkę, biegającą w białych rajstopkach po zielonych łąkach. I chociaż tematyka książki może się wydawać niektórym sielankowa, tak naprawdę dotyka wydarzeń bardzo istotnych. 

Tytułem książki zostałam zaintrygowana, a chociaż ma on znaczenie symboliczne, idealnie nawiązuje do problemu i jest adekwatny do treści. Okładka wpisuje się w klimat :) Co do samych opisów życia mieszkańców wsi zaskoczona nie jestem bo po prostu tematyka ta nie jest mi obca. Z niektórymi faktami bym się nie zgodziła, ale wiadomo w różnych rejonach kraju obowiązują różne zasady. Książka z pewnością może stać się obrazem życia "wieśniaków" ( nie cierpię tego określenia) i uzmysłowić pewnej grupie osób, że świat nie kończy się na miastach. Od zawsze wieś uznawana była i jest niestety jako siedlisko ludzi zacofanych i zadufanych w sobie. Takich co to nie widzą nic prócz czubka własnego nosa. Że chleb rośnie na polu za domem, a czas pracy inny niż osiem godzin dziennie jest prawdziwą sielanką. Bo przecież nikt nie zmusza mnie do wyjścia z domu. Guzik prawda moi kochani ! Gdy sięgniecie po książkę "Mrówki w płonącym ognisku" zobaczycie jak trudna jest walka chłopa o w miarę godziwy byt i rozwinięcie przed dziećmi drogi do przyszłości. Wiele jest jeszcze miejsc gdzie technika nie została rozbudowana na wysokim poziomie. Gdzie ciągle pracuje się przy wykorzystywaniu koni i starych połamanych narzędzi. W mojej wsi kobiety nadal zbierają się na "darcie pierza" :) Na szczęście większa część mieszkańców wzajemnie stara się szanować i pomagać w chwilach trudnych. Oczywiście kultywuje się pewne tradycje, a zbliżające się święta Bożego Narodzenia są tego najlepszym przykładem.

Autorka opisuje również potężną więź jaka łączyła ją z ukochaną Babcią. Podczas lektury odczuwa się, że kobieta ciągle za nią tęskni i chciałaby cofnąć czas. Z wielką dokładnością ukazuje nam szereg postaci. Wciąż pamięta o sąsiadach, którzy stali się dla niej rodziną i których stara się w miarę wolnego czasu odwiedzać. Musi wygrać z czasem bo wiadomo, że śmierć nie ma skrupułów. Wielu mieszkańców niestety pożegnało się ze światem, a tym samym opowieści o dawnej Polsce powoli ulegają zapomnieniu.

Część wypowiedzi bohaterów jest napisana gwarą, trzeba więc powolutku i z dokładnością czytać, bo niektóre słowa mogą być dla młodszych czytelników niezrozumiałe. W książce nie zabrakło kilku piosenek, przyśpiewek znanych wśród mieszkańców Blanowic i nie tylko. Jako osoba wychowana przez całe swe ponad dwudziestoletnie życie na wsi, rozumiem prawie wszystkie rozterki autorki. Sądzę, że miałybyśmy sporo tematów do omówienia :) Książka "Mrówki w płonącym ognisku" jest tak naprawdę metaforą symbolicznego obrazu życia na Ziemi. 

OCENA
5 / 5

piątek, 13 grudnia 2013

Blogostan.

Tytuł: Blogostan.
Autor: Joanna Opiat - Bojarska
Wydawnictwo: Replika

Książkę otrzymałam dzięki uprzejmości portalu Projekt Wyprawka

Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 308
Cena okładkowa: 29.90 zł 
Bloguję, więc książka nawiązująca w tytule do internetowego pamiętnika, wzbudziła we mnie ciekawość i potężną chęć poznania. Okładka z kobietą odwróconą bodajże w stronę okna, laptop leżący chyba na łóżku, tajemniczość i jeszcze raz tajemniczość :) Powiem wam, że nigdy nie słyszałam o Joannie Opiat - Bojarskiej, także nie mam odzwierciedlenia kunsztu pisarskiego w innych jej książkach. Nie dane mi będzie więc zupełne ocenienie "Blogostanu" bo doszłam jakiś czas temu do wniosku, że pisarza trudno określić na podstawie jednego wybranego dzieła. Miałam taką sytuację z Kingiem, gdzie jedna książka zupełnie nie przypadła mi do gustu i stanęłam w połowie, a pozostałe pochłaniałam w ciągu jednego dnia. Ale wróćmy do sedna sprawy, czyli do "Blogostanu". 

Bohaterką książki jest Sylwia Michalak, dwudziestokilkuletnia kobieta, pracująca od niedawna w agencji nieruchomości. Jest szczęśliwie zakochana w Patryku i czuje, że już niedługo chłopak jej się oświadczy. Uwielbia buszować po stronach internetowych, postanawia więc zacząć prowadzić bloga. Oczywiście w tajemnicy przed wszystkimi bojąc się wyśmiania i niezrozumienia. Na małym kawałku internetowej przestrzeni opisuje swe codzienne przeżycia, spostrzeżenia, problemy. Z początku dobrze ułożone życie, sypie się jak domek z kart przy lekkim podmuchu wiatru. Związek z Patrykiem ulega zakończeniu, szef pomimo idealnie wypełnianych przez Sylwię obowiązków zalega z wypłatą, a w dodatku dziewczyna dowiaduje się że ma brata. By dać ujście kłębiących się w niej uczuciom i przeżyciom, by móc komuś się "wygadać" ,( na mamę nie ma co liczyć), zatraca się w blogerskim świecie i wraz z liczbą odwiedzających jej stronę, traci po trochu kontakt z rzeczywistością. Czy zrozumie, że blog nie jest całym światem i że poza nim istnieje też świat realny? Sami się przekonajcie ! 

Osobiście mam troszkę zastrzeżeń, ale tak w gruncie rzeczy z lektury jestem zadowolona. Tym co mnie w książce rozczarowało jest szybkość nawiązywania kontaktu blogera z resztą świata. Każda osoba, która prowadziła bądź prowadzi pamiętnik internetowy wie, że pozyskiwanie czytelników i obserwatorów wymaga potężnego okresu czasu. Nierzadko autor bloga rezygnuje z jego dalszego tworzenia, bo czuje i widzi w statystykach że nikt go nie czyta. Sylwia natomiast migiem zdobyła tysiące obserwatorów i miliony wyświetleń. Dziwne i nieprawdopodobne dla mnie, lecz dla osoby która nie ma pojęcia o blogowaniu sprawa wydaje się być prosta. Jednakże książkę czyta się lekko przez prosty i zrozumiały język, oraz dosyć wartką akcję jak na kobiece czytadło :) Oczywiście autorka zawarła w niej morał i niejako przestrogę przed zatraceniem się w świecie wirtualnym. To także obraz młodej dziewczyny, zagubionej, porzuconej przez mężczyznę i szukającej własnego miejsca na ziemi. Niby spodziewałam się schematycznej opowiastki, a przeżywałam historię Sylwii jak najbliższej mym sercu osoby. 
Od strony technicznej mam zastrzeżenia do mikroskopijnej czcionki :) Poza tym rozdziały są idealnie od siebie oddzielone, a "wpisy" Sylwii na blogu oznaczone tłustym drukiem.

Jeśli macie ochotę poznać słodko - gorzką historię Sylwii, sięgnijcie po dzieło Opiat - Bojarskiej. Z czystym sumieniem mogę książkę polecić, jeśli naturalnie nie jesteście dociekliwymi blogerami ;) 

OCENA
- 4 / 5

niedziela, 8 grudnia 2013

Kwiaty i bukiety z bibuły.

Autor: Agnieszka Bojrakowska - Przeniosło
Wydawnictwo: RM
Oprawa: miękka
Liczba stron: 80
Cena okładkowa: 29.90 zł 
Jeśli czujecie się znudzone długimi wieczorami, polecam zacząć tworzyć kwiaty z bibuły. Pamiętam jak moja babcia robiła z tego materiału różnorodne roślinki, które były przedmiotem wywołującym "ochy i achy" wśród gości. Ja nie posiadam talentu do tworzenia wymyślnych bukietów, ale oczywiście udało mi się przerobić prawie wszystkie propozycje pokazane w książce. Prawie bo słonecznik ze mną wygrał ;) Przy każdym kwiatku znajdziecie spis materiałów potrzebnych do jego wykonania. Są to rzeczy niewyszukane i każda z was z pewnością ma je w swych zasobach. Ja musiałam dokupić troszkę kolorowej bibuły bo wiadomo, że dzieciaki wszystko wykorzystają. Poza tym nie było żadnych problemów z materiałami do tworzenia kwiatuszków. 


Poszczególne etapy tworzenia kwiatu są dokładnie zilustrowane i opisane. Barwne obrazki ukazujące końcowy efekt zachęcają do sprawdzenia się ;) 




Na końcu książki znajdują się szablony ułatwiające wykonanie danej roślinki. 


A tutaj mój skromniutki aster. Brakło mi żółtej bibuły więc środeczek stał się zielony ;) 


Takie tworzenie z bibuły jest świetną rozrywką do której można zaangażować całą rodzinę. Przeglądając książkę znalazłam w niej wspaniale wyglądające bukieciki bibułowych kwiatów, idealne nawet na prezent. Stworzonymi dziełami można ozdobić mieszkanie, a na świątecznym stole wszystko będzie się prezentować znakomicie. Obecnie troszkę zapomniana w moim domu forma rękodzieła zyskała świeżość dzięki książce "Kwiaty i bukiety z bibuły". Mam nadzieję, że powstanie dalsza część tej pozycji, ukazująca poszczególne fazy wykonywania innych roślin. Czekam z niecierpliwością, a was zachęcam do zabaw z bibułą :) 

OCENA
5 / 5 

środa, 4 grudnia 2013

Dzielny żuczek.

Autor: Dorota Skwark
Ilustracje: Studio animacji i grafiki "PanPaw" s.c.
Wydawnictwo: Monika Duda MD
Wydawnictwo MD Monika Duda
Oprawa: twarda
Liczba stron: 12
Cena: aktualnie 5 zł
Które dziecko nie chciałoby być dzielne i uznane za bohatera. Nie zawsze jednak udaje się spełnić swe pragnienia, ale nikt nie zabrania przecież marzyć. Przy lekturze kolejnej książeczki z serii "Chatka pełna zwierząt " maluch pozna żuczka, który dzięki swej odwadze zyskuje miano ochroniarza łąki. Ale zacznijmy od początku. Pewnego dnia żuczek wyrusza do swej ciotki biedronki by pomóc jej w sprzątaniu domku.


Gdy zakładał odpowiedni strój do wykonywania zamierzonej czynności w okno domku zastukał wróbelek, który przerażony jastrzębiem szukał schronienia. 


Nie tylko on był pełen obaw o swe życie. Sikorki i inne mniejsze zwierzątka uważały jastrzębia za największego wroga. Żuczek tak się zezłościł na ptaszysko, że postanowił go przegonić. Otworzył szeroko okno i głosem pełnym wściekłości wykrzyknął by delikwent zmykał gdzie pieprz rośnie. Wyobraźcie sobie, że pogróżki małego żuczka zadziałały i zły jastrząb przestał straszyć mniejszych od siebie. Od tego momentu mały żuczek zyskał miano ochroniarza łąki. 


Synek zafascynowany opowiastką, gdy tylko widzi jakieś nieliczne obecnie ptaszki za oknem woła : "a sio" :) Najwidoczniej książeczka przypadła mu do gustu o czym świadczy jeszcze codzienne jej oglądanie. Historyjka dzielnego żuczka obrazuje dziecku poniekąd świat fauny i pewne podziały. Małe zwierzaki boją się tych większych, to one muszą uciekać przed nimi i chować się w zakamarkach łąki czy drzew. Oczywiście rysuje się i wyraźny morał dla czytelnika, by zawsze mieć otwarte serce i nieść pomoc słabszym. Potem z pewnością za dobry uczynek będzie oczekiwać nas nagroda, nie tylko taka w postaci słodyczy:) 

OCENA
5 / 5

wtorek, 3 grudnia 2013

Modlitwa nieznajomej.

Autor: Davis Bunn
Wydawnictwo: Święty Wojciech
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 296
Cena okładkowa: 29.90 zł

Czasem mam ochotę przeczytać książkę inną niż wszystkie. Taką gdzie Bóg i mocna wiara w Niego przewija się przez całą fabułę powieści. Gdzie od czytelnika wymagane jest głębsze myślenie. Te wytyczne spełnia książka amerykańskiego pisarza " Modlitwa nieznajomej". Okładka z wypukłymi literkami tytułowymi, zachęciła mnie do siebie i przywołała uczucie wszechogarniającego spokoju. 

Bohaterami książki są dwa małżeństwa. Amanda i Chris, którzy po stracie jedynego dziecka oddalili się od siebie, oraz Emily  i Frank, starsi, ale równie doświadczeni przez życie. Może najpierw zacznę od Amandy, która jako postać główna wybija się w książce na pierwszy plan. Kobieta zachodząc w ciążę, cieszyła się na myśl o nowej istotce do kochania. Wszystko na jej przybycie zostało przygotowane, lecz niestety los chciał inaczej. Mała Martha umiera, a Amanda popada w potężny smutek. Nie potrafi dogadać się z mężem, który ze względu na problemy w firmie staje się "chłodny". Amanda by całkowicie odciąć się od spędzania czasu z jakimikolwiek dziećmi, rezygnuje z pracy pielęgniarki na oddziale intensywnej opieki dla noworodków. Emily natomiast to kobieta po sześćdziesiątce, która również przeżyła śmierć własnego dziecka. Rodząc następne, córkę Lucy, nie sądziła że dziewczyna w przyszłości przysporzy jej i mężowi wiele problemów. Frank musi poddać się operacji, ale oczywiście jak to na faceta przystało stara się odwlec wizytę w szpitalu. Tak więc jak widzicie, każde z tych ludzi niesie brzemię smutku, żalu, lecz zawsze znajduje czas dla Boga i modli się do niego w chwilach zwątpienia w swe siły. Pewnego dnia Amanda otrzymuje nieoczekiwanie propozycję od Emily by wyjechać do Izraela. Jerozolima i miejsca gdzie modlitwa staje się potężną siłą, zachęcają Amandę do podróży. Dwie kobiety wyruszają w nieznane lecz pełne nadziei na odsunięcie wszystkich trosk chociaż na chwilę. Amanda w Jerozolimie staje się odpowiedzią na modlitwę nieznajomej kobiety. Pomaga małej dziewczynce Rochele, ale nie sądzi, że tym samym jej prośby do Boga powolutku zostają wysłuchane... Czy zmieni się pod wpływem tej podróży ? Czy obydwie kobiety znajdą szczęście i odbudują więź z najbliższymi ? 

Książka jest przepiękną powieścią o życiu kobiety. Tak naprawdę to nie tylko Amanda jest jej głównym bohaterem. Sukcesywnie poznajemy każdą osobę występującą w książce i dzięki temu lektura staje się jeszcze ciekawsza i oddająca odpowiedni klimat. Pomimo tego, że postać Boga i częste odwołania do niego są tutaj na "porządku dziennym", to czytelnik nie czuje się tym faktem przytłoczony. Książka jest przepełniona emocjami nie tylko smutnymi, ale i dającym nadzieję na lepsze jutro i siłę do zmagania się z trudnościami. Trzeba być jak każdy z tych bohaterów, którzy pomimo zmartwień z podniesioną głową dążyli do celu i sukces osiągnęli. Myślę, że jest to taka swoista nauka dla każdego, by nie zrażać się najmniejszymi niepowodzeniami, by walczyć, ale jednocześnie nie zapominać o Bogu. Jestem zdumiona, że autor książki, mężczyzna, potrafił tak idealnie odwzorować uczucia kobiet... Dzięki prostemu językowi, schludnemu podziałowi na rozdziały, książkę czyta się z wielką przyjemnością. 

OCENA
5 / 5

sobota, 30 listopada 2013

Chiny od góry do dołu.

Autor: Marek Pindral
Wydawnictwo: Bernardinum
Oprawa: twarda
Liczba stron: 392
Cena okładkowa: 44.90 zł
Książki podróżnicze pojawiły się w moim domu wraz z systematycznym oglądaniem programów Cejrowskiego. Ten gość ma w sobie to coś, że przyciąga przed ekran miliony, no i ja w tej grupie osób jestem :) Z przyjemnością więc sięgnęłam po dzieło Pindrala bo Chiny należą do krajów, które lubię obserwować i poznawać. Niestety tylko i wyłącznie przez pryzmat internetu i właśnie książek. 

Pozycja wykonana została solidnie i z tzw. smakiem. Okładka delikatnie nawiązuje do tematyki, a we wnętrzu znajdziemy coś co wzrokowcy lubią najbardziej. Chodzi oczywiście o fotografie, które obrazują Chiny nie tylko od strony widoków, ale i codziennego życia tamtejszych ludzi. 





Totalną gafą byłby brak wzmianki o autorze książki. Poczytałam o nim troszkę i doszłam do wniosku, że tego człowieka chciałabym poznać osobiście :) Marek Pindral do Chin wyruszył po to, by uczyć angielskiego na uniwersytecie w Chengdu. Przez cały swój dwuletni pobyt w obcym kraju, stykał się z zupełnie odmienną kulturą, oraz oczywiście zachowaniami często zadziwiającymi i nie do przełknięcia w Polsce. Obcinanie paznokci przez studentów na zajęciach, spanie w czapkach i całym odzieniu, brak prywatności w przypadku wizyty u lekarza ( otwarte na oścież drzwi)... Wszystko wydaje się być takie dziwne prawda ? Jednak trzeba też zrozumieć, że dla Chińczyka który przyjechał do nas, niektóre rzeczy też mogą być co najmniej głupie. Marek Pindral po pewnym czasie przestał być tylko nauczycielem, lecz stał się przyjacielem studentów którzy nie omieszkali pokazywać mu swego kraju oraz zwyczajów. Sam zabierał ich na swoje poznawcze wyprawy i dzięki temu zbudował nieprawdopodobną więź z młodymi ludźmi. 

Książka zafascynowała mnie osobliwym podejściem autora do tematu, oraz ukazała że Chiny to nie tylko Wielki Mur, ryż i Mao. To kraj zamieszkiwany przez ludzi dumnych ze swych osiągnięć, swej kultury. Że są miasta bogate, z wieżowcami sięgającymi chmur. Ale obok tych molochów przycupnęły sobie chatki, które lada chwila może zalać rwąca woda. To także życie po trzęsieniu ziemi i obawa, że za chwile wszystko może się powtórzyć. Autor nie boi się ukazywać Chin od wielu stron, sam nie kryje co o kraju myśli i stara się uzmysłowić czytelnikowi jak to wszystko tam naprawdę wygląda. Przez dwa lata zdążył poznać wiele zasad wyznaczających życie przeciętnego Chińczyka. Może dlatego książka nie ma w sobie ani grama naukowego tonu, lecz jest taką swoistą przygodą i podróżą przez daleki kraj. A ja... chciałabym mieć takiego nauczyciela jak Marek Pindral :) 

OCENA
5 / 5